REKTORIADA, czyli kariera TW „Jana” (cz.4)

Dalszy ciąg wywiadu z Andrzejem Jarczewskim:

– Po raz kolejny rozmawiamy o karierze obecnego rektora Gliwickiej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości, tajnego współpracownika bezpieki o kryptonimie „Jan”, a tymczasem GWSP znalazła się na niezłym 10. miejscu wśród 29 niepublicznych uczelni licencjackich.

– Zalecam ostrożność w interpretacji tego rodzaju wyników. Zarówno wtedy, gdy są dobre, jak i wtedy, gdy są złe. Warto zajrzeć do środka i sprawdzić, co w danym rankingu zadecydowało o pozycji szkoły. Tym razem „Rzeczpospolita” ujawniła, że GWSP – zgodnie z oczekiwaniami – zdobyła „0” (zero) punktów na 100 możliwych w rubryce „ocena przez kadrę akademicką”, natomiast – jako jedyna w tym rankingu – GWSP uzyskała 100 punktów na 100 możliwych w dziwnej i niezdefiniowanej rubryce o nazwie „preferencje pracodawców”. Wygląda to jak wynik wyborczy na Kubie. Powiedzmy, że to był błąd i nie znęcajmy się nad tym rankingiem, bo GWSP powinna być już w tym roku postawiona w stan likwidacji, podobnie jak wiele szkół podstawowych i średnich, zamykanych od lat w Gliwicach z powodów demograficznych. Dalsze uporczywe podtrzymywanie GWSP przy pozornym życiu nie ma żadnej motywacji poza, oczywiście, ambicjami prezydenta Zygmunta Frankiewicza, tudzież jego jawnych i tajnych współpracowników.

– Wróćmy więc do nazw gliwickich ulic. Ta sprawa wywołała spore poruszenie. Dotychczas Grabowiecki był raczej uważany za nieprzejednanego wroga komunistycznych patronów naszych ulic.

– Gdybym miał jednym słowem określić postawę Tadeusza Grabowieckiego wobec tej, ale też wielu innych spraw, nie znalazłbym chyba nic trafniejszego niż „hipokryzja”. To jest człowiek bardzo utalentowany w dziedzinie autoreklamy i manipulacji, w czym zresztą oddaje nieocenione usługi aktualnej władzy.

– Ale w okresie, gdy był pan radnym, mógł pan jakoś zareagować…

– Wtedy nawet przez chwilę nie pomyślałem, że Tadeusz Grabowiecki może być na przykład obiektem szantażu ze strony osób, które znały jego przeszłość. Był wprawdzie członkiem antylustracyjnej Unii Demokratycznej, ale wtedy przynależność do partii wynikała raczej z układów towarzyskich niż politycznych, więc ten „uliczny” sabotaż po prostu mnie zdenerwował i tyle. Wydawało mi się, że on tą swą nadgorliwością „spalił temat”. Dałem spokój, bo wtedy różni ludzie z nadmiaru dobrych chęci robili podobne głupstwa seryjnie, ale zacząłem się dokładniej przyglądać różnym posunięciom tego pana. Wiedziałem, że sprawa musi być odłożona na kilka lat; nie wiedziałem, że być może na… kilkadziesiąt. W roku 2010 Grabowiecki ponownie przygotował całościową propozycję zmian nazewniczych, ale przedstawił to tuż przed wyborami do Rady Miejskiej, więc sam zaprotestowałem, bo wtedy już nie miałem żadnych wątpliwości, że jest to robione w złej wierze. Dużo szumu, niezadowolenia i znów dziesięć lat stracone. Takie rzeczy robi się na początku kadencji.

jarczewski

– A co na to prezydent Frankiewicz? Nie przeszkadzają mu komunistyczne ulice?

– Moim zdaniem prezydent ma takie symboliczne sprawy głęboko w nosie. W swoim zapleczu politycznym trzyma nie tylko tajnego współpracownika bezpieki, ale i starą PZPR-owską konserwę z ostatnim pierwszym sekretarzem na czele. Prezydent ma jeden cel: stanąć na arenie „Podium Frankiewicza” i zebrać aplauz. Reszta się nie liczy. Jeśli trzeba ustąpić w sprawie, która go nic nie kosztuje, to znaczy w sprawie, która nie zmniejsza puli środków, nadających się na przemiał w hali „Podium” – chętnie zgadza się na niemiłe sobie nazwy ulic czy rond, pod warunkiem oczywiście pewnych politycznych koncesji, co, niestety, ostatnio po raz kolejny obserwujemy.

– Mógłby pan to powiedzieć jaśniej?

– Nie, bo serce mi się kraje.

– To znaczy, że pan to napisze?

– Czas pokaże. Tymczasem ukazał się drugi tom wspomnień Andrzeja Rozpłochowskiego pod moją redakcją. W obydwu tomach publikujemy ogromną ilość różnych dokumentów z tamtych czasów. Rozpłochowski w latach 1980-81 był szefem „Solidarności” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego i członkiem władz krajowych „S”; później trzy lata w więzieniu, dwadzieścia lat na emigracji, a po powrocie wydał tę książkę, której tytuł warto przytoczyć: „Postawią ci szubienicę…”. Kto się z tym dziełem zapozna – zrozumie, że nie tylko stan wojenny był starannie przez wiele miesięcy przygotowywany, ale również samo powstanie ruchu związkowego w sierpniu 1980 było w dużej części inspirowane przez bezpiekę polską lub sowiecką. Z kolei ja sam udowodniłem, że międzyzakładową strukturę „Solidarności” w Gliwicach utworzyło w roku 1980 pięciu rozszyfrowanych dziś agentów SB (proszę w internecie wyguglować tytuł: „Trzy garnitury Gliwickiej Delegatury”). Po zestawieniu wielu opracowań – zupełnie inaczej patrzę dziś na tych, którzy starali się przejąć inicjatywę założycielską w rodzącym się związku zawodowym. I tu dochodzimy do pojęcia „agenturalności”. Na ile działalność Grabowieckiego w roku 1980 była szczera, a na ile… nie chcę kończyć tego zdania, dopóki nie zakończy się proces lustracyjny.

Miejmy nadzieję, że wtedy znów będziemy mogli wrócić do naszych rozważań. Teraz dziękujemy panu za wielotygodniową rozmowę o karierze TW „Jana”.

8 Comments on "REKTORIADA, czyli kariera TW „Jana” (cz.4)"

  1. GOGOL PRZEJAZDEM | 27 maja 2013 at 11:08 am | Odpowiedz

    ”…(proszę w internecie wyguglować tytuł: „Trzy garnitury Gliwickiej Delegatury”). …”
    Trzeba koniecznie dopisać:
    „po 22.00” – bo potem dzieciaki humor tracą…
    http://strony-tematy.blogspot.com/2013/05/internet-negatywnie-wpywa-na.html
    ***********************************
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…

  2. nie wiem co komu przeszkadza nazwa ulica, mnie by to było jedno czy mieszkam na stalina, lenina, kubusia puchatka czy A. Jarczewskiego, toż to tylko nazwa ulicy więc nie wiem o co wielkie halo. Każdy myśli że zmiana ulicy jest prosta. ale nikt się nie zastanawia ile później człowiek musi się na latać i nawydawać kasy żeby zmieniać wszystkie możliwe dokumenty.

    • GOGOL PRZEJAZDEM | 27 maja 2013 at 5:22 pm | Odpowiedz

      „…nie wiem o co wielkie halo…”
      http://wiadomosci.onet.pl/kraj/pkw-konferencja-w-moskwie-miala-charakter-naukowy,1,5526791,wiadomosc.html
      http://fotozrzut.pl/zdjecia/0afaa5f866.png
      http://fotozrzut.pl/zdjecia/803b7897ec.png
      Racja , teraz trzeba oszczędzać, każdy grosz.
      U nas w Gliwicach, referendum poszło gładko, i to bez jakichś tam K O N F E R E N C J I…
      ***********************************
      http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
      NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…

      • Ja o głowie ty o tylnej części ciała żeby brzydko nie napisać. Ja o nazwach ulic, Ty o konferencji w Moskwie i mi Donalda i Kaczyńskiego pokazujesz…. mnie bezpośrednio nie interesuje co się w Warszawie dzieje, ale patrzę na to co się dzieje w moim najbliższym otoczeniu, może nie jest dobrze, ale źle też nie jest. Wielu jest takich co będzie próbowało się doszukiwać w każdym działaniu innej osoby czegoś negatywnego, taki już jest polski naród. Jako młodszy człowiek (przed 30-ką) odstawiłem to co było dawno temu, to była historia i nie będę nienawidził Niemców z powodu Hitlera czy Krzyżaków, Rosjan z powodu Stalina czy Lenina czy innych, trzeba patrzeć na dziś, i na to co robić żeby było lepiej. A czy zmiana ulic ma komuś pomóc, może tak. Tak więc proponuję zrobić ankietę wśród samych mieszkańców z danej ulicy czy osiedla czy chcą zmieniać, jak tak to zmieniać i niech się martwią kosztami, jak nie to nie zmieniać. i tyle mam w tym temacie do powiedzenia.

        PS. Jak tak bardzo boli przegrane referendum to proponuję zorganizować następne.

    • Kiedy mieszkałem na Waryńskiego krążył dowcip, że zamierzali tamtejszym ulicom nadać nazwy z Kubusia Puchatka wszyscy bohaterowie mieli zostać przypisani do określonych ulic. Zgadzam się zresztą z przedmówcą.

    • Widocznie bardziej tych spraw nie rozumiesz, niż ci przeszkadza. Takie już twoje sowieckie wychowanie.

  3. To wlasnie przez takich szubrawcow jak niejaki tu „bakulec” Frankiewicz wygeywa wybory. W Glwiiacach zostały już same prymitywne gnojki.

  4. „– Moim zdaniem prezydent ma takie symboliczne sprawy głęboko w nosie. W swoim zapleczu politycznym trzyma nie tylko tajnego współpracownika bezpieki, ale i starą PZPR-owską konserwę z ostatnim pierwszym sekretarzem na czele. Prezydent ma jeden cel: stanąć na arenie „Podium Frankiewicza” i zebrać aplauz. Reszta się nie liczy. Jeśli trzeba ustąpić w sprawie, która go nic nie kosztuje, to znaczy w sprawie, która nie zmniejsza puli środków, nadających się na przemiał w hali „Podium” – chętnie zgadza się na niemiłe sobie nazwy ulic czy rond, pod warunkiem oczywiście pewnych politycznych koncesji, co, niestety, ostatnio po raz kolejny obserwujemy.”
    No to trzeba nagłośnić na całą Polskę i wtedy Frankiewicz nie będzie już miał wszystko co mu osobiście nie zagraża w nosie. A przede wszystkim PO musi przestać rządzić krajem.
    A co to Podium, to powinie stanąć przed sądem za wydawanie publicznych pieniędzy na cele komercyjne. Podium ma mieć na celu tylko jedno, żeby kilku facetów miało źródło dochodu i to wszystko!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*