Rodzinna tragedia w mieście sukcesu

45 komentarzy

Ten artykuł opublikowałem tuż po referendum w 2012 roku. Opisałem w nim sytuację bulwersującą, w której mimo słusznych i potwierdzonych ustawowo oraz przez Sąd praw, Pani Maria wraz z rodziną znajdująca się w skrajnej sytuacji życiowej, rugowana jest z dotychczasowego miejsca zamieszkania, a Gmina Gliwice i Urząd Marszałkowski przez całe lata "nie potrafią" jej pomóc. Skandaliczne zachowanie zastępcy prezydenta miasta Adama Neumanna jest w tym przypadku świadectwem całkowitego lekceważenia ustawowych obowiązków samorządu gminnego. W osobnym artykule omówię te sprawy szczegółowo. Teraz jednak proszę o zapoznanie się z tym materiałem i – KONIECZNIE – rozpowszechnianie go w każdej możliwej formie. Oto bowiem Pani Maria dostała polecenie opuszczenia lokalu do 13 czerwca (w piątek). Polecenie wydał prezes zarządu spółki Radan.

Tyle jesteśmy warci jako gmina, na ile potrafimy zadbać o dobro najsłabszych spośród nas. Jeszcze dziś rozpoczniemy błyskawiczną akcję zbierania podpisów pod protestem w tej sprawie i petycją w sprawie wyegzekwownia stosowania prawa przez przez władze miasta. Musimy zdążyć przekazać ją jeszcze jutro, w czasie sesji, Przewodniczącemu Rady Miasta Zbigniewowi Wygodzie. Dopuszczenie do takiego potraktowania jakiejkolwiek gliwickiej rodziny będzie hańbą dla nas wszystkich.

Intro

Panią Marię i jej męża, Tadeusza, spotkałem tak jak było zaplanowane, u zajmującej się od wielu lat sprawami rodziny mecenas Ewy Bojarskiej. Pani Maria to niezwykle kontaktowa, sympatyczna kobieta, u której przez jej autentyczność, ogromne wrażenie robią smutne oczy. Bo też jeśli życie jej czegoś nie poskąpiło, to na pewno trosk. Zaczęła się rozmowa, podczas której usłyszałem historię niepozostawiającą obojętnym normalnego słuchacza. Oburzenie, bunt, niezgoda na taką sytuację – to wszystko przewalało się przeze mnie jeszcze długo po tym spotkaniu. Dość powiedzieć, że musiało minąć 5 dni, abym był w stanie zasiąść do tego artykułu i zachować choć trochę bezstronności. Ale uprzedzam, tylko trochę, bo z całym przekonaniem występuję po stronie Pani Marii i jej rodziny. Dziennikarz pozostaje obywatelem, a obywatel nie może w tej sprawie pozostać obojętny. Przeczytajcie Państwo historię Marii i Tadeusza, sumiennych obywateli i pracowników, rodziców szóstki dzieci, którym przyszło się zmagać z rzeczywistością kreowaną przez bezduszne instytucje i ich władze do samorządowych włącznie. Przeczytajcie o ludzkiej rozpaczy i walce o ludzką godność w Gliwicach, mieście sukcesu…

Bohaterzy naszych czasów

Ona, Maria, pracuje do dnia dzisiejszego, jako sprzątaczka w kolejnych szkołach. Pracuje od 1991 roku. Jej mąż, Tadeusz, w szkole mieszczącej się przy ul. Królowej Bony 13 był palaczem. Ciężkie, często niedostrzegane prace, bez których żadna szkoła funkcjonować by nie mogła. Warto w tym miejscu wspomnieć słów kilka o samym budynku. Jest piękny – mówi to każdy, kto go zobaczy. przed wojną był siedzibą sióstr, które prowadziły tu szkołę z internatem. Tętnił życiem. Wiele osób nie ma wątpliwości – „za Polski, zrobiono z niego stajnię”. Oczywiście budynek stał się po wojnie własnością Skarbu Państwa i został następnie przekazany Gminie. Mieściły się w nim Pedagogiczne Studium Techniczne i Studium Nauczycielskie. Później szkoły zostały przeniesione – jedna na Hutniczą, druga do Nowych Gliwic (Bojkowska). Warto już w tym miejscu podkreślić, że w budynku było realizowane jedno z podstawowych zadań własnych gminy, jakim jest oświata. Maria i Tadeusz pracowali w szkole, zatem otrzymali przydział na mieszkanie służbowe. Standard praktycznie żaden – 56 mkw. i 2 pokoje. To niewiele, kiedy mówimy o 8 osobowej rodzinie. Oboje doceniali jednak to, co mają. Ciężko pracowali zawodowo i chyba jeszcze ciężej w domu, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że wychowanie na dobrych ludzi i obywateli 6 dzieci, to ciężka praca. Ich życie toczyło się tak, jak większości z nas, pośród wielu trudów, ale i codziennych „zwykłych” radości. Tak było do chwili, w której rodzinie B. zdarzyła się katastrofa…

Siostry, znaczy problem

Na początku nic jej nie zapowiadało, mimo że w 2001 roku Gmina przekazała budynek Siostrom Szkolnym de Notre Damme w ramach rekompensaty za utracone dobra. Siostry Szkolne miały swoje plany w stosunku do budynku i choć nie były one bynajmniej związane z edukacją nie sposób podważyć ich prawa do dowolnego dysponowania nieruchomością. Miałaby ona stać się apartamentowcem, a inwestorem ma być firma RADAN Tadeusza Wesołowskiego. Poniżej prezentujemy wizualizacje przyszłego budynku autorstwa Wojciecha Wojciechowskiego.

 

ap1

 

ap2

Cały problem w tym, że Siostry zawarły z Radanem umowę przedwstępną, w której między innymi umieszczony jest warunek firmy, że lokal ma być opróżniony. Opróżnić jednak się nie da – nikt nie spodziewał się, że spracowana pani Maria wraz ze swoją rodziną będą tak nieustępliwi w walce o swoje prawa. Przerażające jest, że przyszło im przede wszystkim walczyć z Państwem, dla którego pracowali przez lata, któremu wychowali 6 obywateli i którego podstawowym obowiązkiem jest dbanie o swoich obywateli. Być może największym pechem Państwa B. jest to, że przyszło im żyć w miejscu, w którym mamy do czynienia z władzą mającą sobie najwyraźniej za nic mieszkańców, których z perspektywy zajmowanych urzędów nawet trudno dostrzec…

Co na to prawo?

Że prawo jest po stronie pani Marii trudno wątpić, skoro już dwie sprawy sądowe zakończyły się przegraną Sióstr. Dlaczego? Jak poinformowała w swoim piśmie przełożona prowincjalna Elżbieta Grabowy „w naszej ocenie prawną odpowiedzialność za obecny stan rzeczy ponosi Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, który w 2004 roku zobowiązał się do przekazania na rzecz Zgromadzenia budynku przy ul. Królowej Bony 13 bez jakichkolwiek osób trzecich. Z obowiązku tego się nie wywiązał, mimo licznych interwencji tak Zgromadzenia, jak i Pani Marii B.”

To bardzo ważne słowa, do których jeszcze przyjdzie nam wrócić. Teraz jednak pora napisać, w jaki sposób przez wiele ostatnich lat usiłowano złamać godny podziwu opór Państwa B. Otóż w 2005 roku doszło do pierwszej próby eksmisji, a w 2009 do drugiej. Wiele o zasadności podejmowanych środków mówi postawa gliwickiej Policji, która podczas próby wejścia do mieszkania, do której doszło za sprawą pełnomocnika Sióstr mecenasa Wojciecha Knuttera, odmówiła udziału w czynnościach. Jak się okazało okoliczności tej sprawy były co najmniej wątpliwe, a funkcjonariusze nie dopatrzyli się znamion uzasadniających ich interwencję. Wypada w tym miejscu pogratulować policjantom nie tyle służbowej, co przede wszystkim ludzkiej postawy. Co było potem? Pan mecenas (!) de facto włamał się do mieszkania, otworzywszy przemocą drzwi. Na szczęście wrócili od teściów pani Maria i pan Tadeusz. Obie próby eksmisji spełzły na niczym bo Sąd uznał roszczenia lokatorów mieszkania i dopatrzył się w całej sprawie oczywistego łamania ustawy o ochronie lokatorów.

Oblężeni we własnym domu

Sytuację trwającą od kilku lat można określić dosłownie stanem oblężenia. Bo jak inaczej, skoro z jednej strony bez przerwy trwa „szturm prawny”, a z drugiej w lokalu odcięto ogrzewanie (w 2004 roku) i wodę (w 2009). W tych warunkach Państwo B wraz z trójką zameldowanych z nimi dzieci w najtrudniejszych okresach tułają się, pomieszkując kątem u ludzi, którzy mają coś o co najwyraźniej coraz trudniej – serce. Nie są bezczynni. Od lat trwa ich, wspierana przez mecenas Bojarską, batalia o normalność, o zapewnienie im przysługującego im zgodnie z prawem lokalu zastępczego. Fakt przekazania przez Gminę i Urząd Marszałkowski budynku wraz z zamieszkującą go ZGODNIE Z PRAWEM rodziną jest przejawem urzędniczej bezduszności, ale jest również zachowaniem prawnie niedopuszczalnym. W międzyczasie Pani Maria kierowała dziesiątki pism do różnych osób i instytucji, w tym do Premiera Donalda Tuska i do Rzecznika Praw Obywatelskich. Rzecz jasna zwracała się również do Sióstr, Urzędu Marszałkowskiego, władz Gliwic. Bez rezultatu.

Oczywiście pozory są zachowane. Oto np. Siostry zakupiły mieszkanie własnościowe na Gwardii Ludowej i zaproponowały wynajęcie go rodzinie Pani Marii na… 3 lata. Nie gwarantują niczego, a rodzina będzie musiała przy tym wnosić opłaty na poziomie spółdzielni, na które zwyczajnie jej nie stać. A co potem, po 3 latach? „Pod most” – pani Maria nie ma wątpliwości.

Przyszedł list z Magistratu

W kontekście tego wszystkiego jako przejaw skrajnego cynizmu można odczytać pismo zastępcy prezydenta miasta Adama Neumanna, w którym czytamy:

Zgodnie z §6 cytowanej Uchwały (RM Nr XXII/723/2009) Miasto zapewnia wynajęcie lokalu zamiennego lokatorom mieszkającym w lokalach wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu Miasta Gliwice. Wyjaśniam, że budynek, w którym obecnie Pani zamieszkuje, nie jest własnością Gminy Gliwice, w związku z czym Gmina nie ma obowiązku wskazania ewentualnego lokalu zamiennego oraz nie może ingerować w sytuację prawną tej nieruchomości. Udzielenie Pani pomocy nie może wykraczać poza obowiązujące przepisy prawa miejscowego.

A kolejny fragment ukaże już nie tylko cynizm i bezduszność, ale wręcz społeczną znieczulicę ludzi, którzy zajmują najważniejsze funkcje w gliwickim samorządzie. Oderwany od rzeczywistości zastępca prezydenta radzi bowiem Pani Marii co następuje: „Dodatkowo informuję, że poza ubieganiem się o wynajęcie lokalu socjalnego lub tzw. docelowego, istnieje możliwość starania się o najem, poprzez branie udziału  w przetargach na wysokość stawki czynszu wolnego za wynajem lokali mieszkalnych, ogłaszanych przez ZBM TBS”.

Tą iście ojcowską radą kończy się pismo Adama Neumanna. Wygląda to na drwinę. W tym miejscu wypada bowiem zapytać go, czy zdaje sobie sprawę ile może zarobić osoba pracująca jako sprzątaczka w szkole? W tym miejscu muszę już podać informację, którą pani Maria nie lubi epatować – pan Tadeusz jest bardzo chory. Obecnie jest na rencie inwalidzkiej. Katem jego życia okazała się być dna moczanowa w skrajnej, rzadkiej postaci. Ciało Pana Tadeusza pokryte jest podskórnymi, bardzo bolesnymi guzami, ma zniekształcone pokryte guzami stawy, powykręcane palce. Ból jest wszechogarniający, chwilami nie dający mu wysiedzieć w miejscu. Największym jego wrogiem jest chłód (!). Nie może rzecz jasna pracować. Jedna z córek p. Marii ma wadę serca. Takiej rodzinie Adam Neumann radzi stanąć do przetargu na stawkę czynszową w TBS. To haniebne.

W międzyczasie była również próba zainteresowania sytuacją Rady Miejskiej. Trzeba przyznać, że radny Jarosław Wypych doprowadził do spotkania z biskupem diecezji gliwickiej Janem Kopcem. Biskup rozumie sytuację, ale podjąć się mógł tylko próby wpłynięcia na Siostry. Nie jest bowiem ich zwierzchnikiem.

Zapytajmy razem

Jeśli chodzi o ocenę całej sytuacji, przypomnijmy ciągnącej się już ponad 10 lat, nie ma wątpliwości mecenas Ewa Bojarska. „Ta sprawa jest probierzem tego, czy Gmina dba o interes obywateli, czy też wyłącznie o jakieś swoje, bliżej nieznane interesy.” Bojarska zna sprawę od początku. Pani Maria nie ma wątpliwości, że gdyby nie ona nie wiadomo co z nimi byłoby teraz.

Ja pozwolę sobie jednak na dalej idące wnioski i postawienie oczywistych pytań:

1. Jak można ocenić Państwo, Samorząd, Gminę, które w takiej NIEZAWINIONEJ przez obywatela sytuacji wykazują się całkowitym, wyrażanym wypowiedziami jego prominentnych przedstawicieli, cynizmem i które uważają, że stwierdzenie „Gmina nie ma obowiązku wskazania ewentualnego lokalu zamiennego” daje im alibi dla bezczynności? Tu nie sposób nie przypomnieć, że Gmina ma jeden nadrzędny obowiązek – dbania o mieszkańców, którzy ją tworzą. Tak, Panie Neumann, Pani Maria i jej rodzina współtworzą wspólnotę, która zapewnia Panu i kolegom godziwy zarobek. Gmina zatem ma, tu przydałby się epitet określający jaki obowiązek, zadbać o interesy Pani Marii i jej rodziny i żadna uchwała Rady Miejskiej nie ma tu nic do rzeczy.

2. Dlaczego, skoro przełożona prowincjalna przyznała, że prawnie zawinił Urząd Marszałkowski, Siostry występują sądownie przeciwko osobie, która jest w tym wszystkim rzeczywistą ofiarą, a jej i jej rodziny losem zwyczajnie się kupczy? Bo wydawało się, że tak będzie łatwiej?

3. Czy Rada Miejska raczy się zainteresować sprawą mieszkanki, która jest wręcz ekstremalna i więcej niż poruszająca? Może nawet Rada zechce zmienić uchwałę, na którą tak cynicznie powołał się Adam Neumann i zmienić zapisy tak, aby pozwoliły chronić nie tylko mieszkańca „zasobu mieszkaniowego gminy”, ale po prostu obywatela miasta, który NIE ZE SWOJEJ WINY, a wręcz z winy Państwa, na które łoży i dla którego pracuje, znalazł się w podobnej sytuacji.

4. Jak to możliwe, żeby cztery uczestniczące w sprawie potężne podmioty: Gmina Gliwice, Urząd Marszałkowski, Kościół i RADAN nie potrafiły rozwiązać tego problemu odsyłając coraz bardziej zrozpaczoną kobietę od Annasza do Kajfasza (szczególnie Kościół, Siostry powinny wiedzieć co oznacza ten związek frazeologiczny)? Przecież to, żeby Pani Maria z rodziną opuścili lokal leży w interesie wszystkich.

5. Może znakomity prezydent miasta sukcesu Zygmunt Frankiewicz wejrzy łaskawym okiem ze swojego „podium” i zamiast tworzenia fikcyjnych „polityk prorodzinnych” zechce zająć się sprawą mieszkanki, która nie dość, że sama płaci od lat podatki, to jeszcze wychowała miastu szóstkę podatników? Panie Zygmuncie Frankiewiczu, Gliwice nie stoją tylko gazelami, gepardami, lwami i pana znakomitymi menadżerami. W pana Gliwicach dzieje się krzywda 8 obywatelom. Całkowicie niezasłużona i sprokurowana przez instytucje.

6. Może Kościół w osobach swoich przedstawicieli zrozumie wreszcie, że ostatni splot niekorzystnych wizerunkowo biznesowych pociągnięć naprawdę mu nie służy i sięgnie po skuteczną mediację w tej sprawie? Idea ubóstwa, którą raczy tak konsekwentnie głosić nie może dotyczyć tylko jego owieczek, a już na pewno jako instytucja nie powinien przyczyniać się do tego, aby je w tym ubóstwie utwierdzać.

7. Szanowni gliwiczanie, kiedy sięgniecie po środki, które macie i zmusicie ludzi, od których zależą takie sprawy do działania? Zastępca Prezydenta oświadcza, że „gmina nie ma obowiązku”. Miasto oświadczało to również po katastrofie domu na Słowackiego. Jak długo jeszcze będziecie brać za dobrą monetę takie cyniczne i NIEPRAWDZIWE wypowiedzi? Czy naprawdę jako alibi w obliczu naszego milczenia i obojętności na los współmieszkańców, którym dzieje się źle, wystarczy nam medialna, publiczna zbiórka na WOŚP?

Oczekuję pomysłów, jak pomóc Pani Marii i jej Rodzinie. Oczekuję presji na władzę. Oczekuję reakcji Rady Miejskiej – może tu chociaż pokaże, że potrafi cokolwiek. Oczekuję reakcji artystów, pisarzy, przyjaciół i ludzi obcych. Oczekuję, abyśmy wreszcie zaczęli się uczyć współpracy. Napiszcie na adres; redakcja@info-poster.eu

Nie wiemy, kiedy to my wyciągniemy ręce po pomoc.

Zakończenie…

…będzie wiele mówiące. Słowa Zygmunta Frankiewicza z ostatniej sesji Rady Miejskiej: „Nie ma już w Gliwicach tak silnego głodu mieszkaniowego, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni”. Nie wymagają w kontekście tej historii komentarza…

Dariusz Jezierski

40 Comments on "Rodzinna tragedia w mieście sukcesu"

  1. Wysłałem przed chwilą informację do Przeglądu z linkiem do artykułu o tej sprawie.

    • Lepiej wysłać kopię tekstu do Gazety Polskiej, albo chociaż do Klubu GP w Gliwicach. Oni wszyscy przecież zajmują się sprawami najwyższej rangi, są niezwykle uwrażliwieni na ważkie sprawy ludzkie: zygoty, domniemani TW, trupy i nazewnictwo ulic. Pomogą serią demaskatorskich artykułów i petycjami do RM.

      • Oczywiście już widzę te demonstracje organizowane przez klub gazety polskiej w końcu to jest środowisko związane z PIS i raczej jest mało prawdopodobne, żeby podjęło działania kiedy wchodzi w grę kwestia kościoła katolickiego, gdyby to był ktoś powiązany z PO to już mielibyśmy konkretne działania w Gliwicach

        • Mamy w mieście „STOWARZYSZENIE WSPIERANIA WRAŻLIWOŚCI SPOŁECZNEJ” w sile: Kardacz Jacek, Szewczyk Ryszard, Pindel Marcin, Wolański Miłosz. To znani gliwiccy prawnicy, więc zapewne chętnie wesprą panią mec.Bojarską w jej działaniach na rzecz przywrócenia tej rodzinie normalności.

          http://www.krs-online.com.pl/stowarzyszenie-wspierania-wrazliwosci-krs-720166.html
          https://www.facebook.com/pages/stowarzyszenie-wspierania-wra%C5%BCliwo%C5%9Bci-spo%C5%82ecznej/272131366167067

          • Stowarzyszeń Ci u nas nawet nie dostatek, ale prawdziwy zalew, bo coś ok. czterystu, a pamiętam, że drzewiej ktoś przekonywał, że ponad osiemset! Jest komu robić i jest co robić, ale te stowarzyszenia istnieją przede wszystkim po to, żeby wyciągać kasę z miasta. Co ciekawe, prezydent z urzędu sprawuje nad nimi kontrolę i jestem ciekawy, jak ocenia takie SWWS, które jak widać na fejsie, swoją wrażliwość dopiero usiłuje z wielkim trudem wykształcić, ale te trzy wpisy, które popełniło od 2011 r. nie rokują zbyt optymistycznie.

            Ale co tam jacyś groteskowi cwaniacy (jeden z nich figuruje na internetowej liście neofaszystów) udający św. Tomaszów, barwniejszy bowiem jest przykład biskupa, który nie potrafi wpłynąć na koleżanki z firmy, ale na prezydenta i radnych wystarczy skinienie ręką lub liścik, a tym od razu miękną kolana i prześcigają się w pokłonach i darach. Nowy kierownik gliwickiego oddziału firmy prezesa nie z tego świata też jakby lepiej jest zorientowany w nieruchomościach niż w kondycji swoich owieczek. Rozumiem gościa, tradycją jego firmy jest głęboki namysł, przeto minie jeszcze kilka wieków, zanim z Kurii nadejdzie odpowiedź na list bogobojnych rodziców, którymi Kościół chętnie posługuje się, kiedy masowym charakterem katolicyzmu w Polsce wymusza na laickim Państwie uległość.
            P.s.
            A Autorytet Buzek, raczył już odpowiedzieć, czy też odpłynął w modlitwie? Eee, chyba nawet nadawcy zapomnieli, że do niego napisali.

            • Do Autorytetu Buzka zwrócę się wraz z zapytaniem do kilku innych autorytetów, do których już się zwracałem:) Ta epistolografia może wiele nie daje, ale pozwala UDOWODNIĆ, jakie to autorytety. Trudno im będzie przekonać kogoś, że to pisały grupy oszołomów:) Tym razem argumenty są brutalne i prawdziwe – dlatego autorytety nabrały wody w usta.
              Na marginesie – list do Buzka wysyłany był bez żadnych złudzeń, kiedy zdawano sobie sprawę, że lada moment popełni festiwal poparcia przy okazji WTA.

  2. To przecież w sama raz zadanie dla gliwickiej lewicy, dla radnych z SLD.
    To podobno im najbardziej na sercu leży tzw. społeczna niesprawiedliwość, bowiem wyssali to z piersi swej rewolucyjnej matki. Dlatego wiedzą jak, co i na co zamieniać, jak ten mityczny Czapajew, który pewnego razu w pociągu zdjął skarpety i powiesił na wieszaku.
    – Czy pan, panie dowódco – spytał go Pietka – wymienia czasami skarpety?
    – Tylko na samogon!
    i robią te dobrodziejstwa zupełnie bezinteresownie, że przytoczę znów wspomniany wcześniej wzór prawdziwego gieroja, który kiedyś wychodzi rano z burdelu.
    – A pieniądze – krzyczy za nim dziewczyna.
    – Rewolucjoniści pieniędzy nie biorą! – dumnie odparł Czapajew.

    • A cóż to takiego lewica?
      Chyba że chodzi o celebrytę pięknego Kalisza .
      Ta formacja była na bieżąco informowana o tym co się złego w mieście dzieje od lat.
      Nikt z nich nawet nie zareagował.
      Dużo gadać i forować siebie samych.

  3. GOGOL PRZEJAZDEM | 20 stycznia 2013 at 2:16 pm | Odpowiedz

    „…Nie wiemy, kiedy to my wyciągniemy ręce po pomoc. …”

    Cha, cha ,PO CHRZEŚCIAŃSKU SIOSTRZYCZKI, PO CHRZEŚCIAŃSKU.
    Kolędy w tym roku nie wpuściłem – już zarobiłem, jeszcze koszyk- co tydzień razy x ….
    Dziwiłem się czemu ludzie tak robią na moim osiedlu. Teraz wiem.
    Spokojnie to się zawali…
    Ludzie mają oczy i rozum w niektórzy w banku , kieszeni ,żołądku , ale jednak mają !
    Wszyscy dostaną po kasie .,
    Za parę lat (ZOBACZYCIE TO N I E U C H R O N N E) tak jak dziś robimy przelewy milionowe, sądy itp. działają przez INTTERNET- Tak wybory ,będą też za pośrednictwem INTERNETU. Zrobienie plakatu wyborczego mi zajmie 4-5 min za gratis . Inni szybciej to zrobią, dotychczasowe media i kanały informacji stracą na znaczeniu. Będą oczywiście różne teorie o: patriotyzmie, lepiej „z buta”, rodzinny spacerek i. t. p.
    Ale uwierzcie to padnie , zanim pomyślą.
    Nastąpi „TRZĘSIENIE” informacyjne, pogoda przestanie mieć znaczenie, niepełnosprawność, starość , odległość…
    My już pracujemy.
    Domy starców będą pękać od starców z laptopami – to będziemy my.
    Z prawem głosu !!!!!!!!!
    „KLIK”- bo dostęp do wyborców łatwiejszy ,prostszy , tańszy i… wybierasz kogo chcesz.
    Kto się tego boi ? Dlaczego można przez INTERNET zrobić przelew, rozliczyć podatki, zaprosić kolędę,
    operację z drugiego kontynentu, wysłać i sterować sondę na marsie, a nie można „wrzucić” głosu do urny ?????
    KOMU NA TYM ZALEŻY ???
    KOMU ZALEŻY ŻEBY BYŁA NISKA FREKFENCJA I MEDIA W PEWNYCH RĘKACH ?
    Zrównanie dostępu do mediów „KAŻDY DLA KAŻDEGO” zmieni to.
    Machina rusza !
    Cierpliwość to złoto !
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    Tekst zarchiwizowany ! Kasujcie ile chcecie !!!

  4. GOGOL PRZEJAZDEM | 20 stycznia 2013 at 2:53 pm | Odpowiedz

    Żeby był już komplet.
    Mam propozycję do tego trójkąta mi nie pasi jakoś tak nazwa ulicy ZIEMOWITA.
    Może Rada Miejska zamiast zajmować się bezproduktywnie nazwą ronda, która budzi to kontrowersje- niezdrowe w lokalnym społeczeństwie- nazwie ulicę ZIEMOWITA KOŚCIELNĄ .
    A jako ,że w mieście KOŚCIELNA już jest (stare Łabędy, blisko łąki, pola) to Rada na to się pewnie zgodzi i „klepnie”.
    Najwyżej coś miasto dopłaci…
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…

  5. Mirella Czajkowska-Turek | 21 stycznia 2013 at 8:39 am | Odpowiedz

    Szkoda, że ta sprawa jest tak późno nagłośniona. Ja mimo wszystko wierzę, że tylko medialna akcja nagłośniająca problem może pomóc- vide sklep SEZAM.
    Zaproponowałam już mailowo zaprzyjaźnionym stowarzyszeniom napisanie pisma, jednak nasza etykietka Oszołomów może nie pomóc. Widzę natomiast sens aby zwołać do podpisania listu mieszkańców Gliwic- zwykłych obywateli. Pan redaktor Jezierski podjął już próbę na FB na stronie grupy „Ratujmy Lipy”- na razie bez odzewu, ale może to wina wolnych dni:))

  6. W jednym z programow radiowych na żywo w 2008 r. Frankiewicz powiedzial do emerytki: jesli nie podoba sie pani mieszkac w centrum Gliwic z tirami, to niech pani sobie wille za miastem wybuduje.

  7. A co pana Zygmunta to obchodzi? Ma to gdzies, poki jemu osobiscie to nie zagraza.

  8. Proszę przeczytać to pismo, do czego Frankiewicz był zdolny już 20 lat temu:
    http://imageshack.us/f/835/scan10764.jpg/

  9. Ktoś w którymś momencie popełnił błąd nie zapewniając Pani Marii mieszkania i pozostawiając ją bez wody czy grzania w opuszczonym praktycznie budynku. Dla niej nie jest istotne czy to niedopatrzenie Gminy, Wojewody, Komisji Majątkowej, Sióstr czy Radanu. Faktem jest, że ona zmuszona jest mieszkać w uwłaczających warunkach. Owszem, zawarła ona z Siostrami umowę najmu, ale płaci z tego tytułu czynsz jak za pełnowartościowe mieszkanie, którym ta nora nie jest, a dodatkowo dzięki tej umowie już dwukrotnie udało jej się uniknąć eksmisji. Niezależnie od racji wszystkich organów nie należy zapominać o przepisie prawa (!) jakim są zasady współżycia społecznego. Czy bogata Gmina Gliwice, dobrze prosperująca firma Radan, Wojewoda działający w imieniu Skarbu Państwa i siostry zakonne wystawiające na sprzedaż dwa ogromne budynki w centrum Gliwic nie są w stanie porozumieć się i zwyczajnie po ludzku pomóc tej Rodzinie? Nie wierzę, że nie jest to możliwe, wystarczy pooglądać programy typu Ekspres Reporterów – są Gminy, które po nagłośnieniu sprawy pomagają Rodzinom w kryzysowej sytuacji, a potem chwalą się tym przed kamerami. Może nasza Gmina też skorzysta z takiego bezpłatnego czasu w tv. Dla żadnego z wymienionych wcześniej podmiotów pomoc dla Pani Marii nie będzie z całą pewnością nadmiernym obciążeniem budżetu. A pomysł by złożyć się na kaucję w TBS uważam za kompletnie nietrafiony. Mieszkania w czymś, co szumnie nazwano budownictwem społecznym nie są na możliwości Pani Marii, ponieważ sam czynsz i media pochłoną większą część jej zarobków. W tym mieście są mieszkania komunalne, do których ludzie się włamali i spokojnie w nich mieszkają , są pustostany, są mieszkania do remontu, czy nikt nie jest w stanie zagwarantować przyzwoitego lokum kobiecie, która do tej pory wszystko co miała zawdzięczała swojej ciężkiej pracy, nikogo nie prosząc o pomoc?!

  10. Proponuję powołać Komitet Obrony Gliwiczan (KOG), tak jak kiedyś był KOR.

  11. Widać, nie bez powodu mówią o tym, że Kościół zawsze będzie jedyną instytucją, która nigdy nie będzie miała deficytu we własnych finansach. Ja się pytam, gdzie to kościelne ubóstwo? Słowa Chrystusa o tym, iż: „Lisy mają nory, ptaki niebieskie gniazda, a Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by mógł głowę skłonić” dla dzisiejszych duchownych nic nie znaczą niestety. Dla nich bożkiem stał się pieniądz, a przecież: „Nikt nie może dwom panom służyć. Nie możecie służyć Bogu i mamonie”. W tym wszystkim to jest najbardziej przerażające, a opisana tutaj sytuacja, jest najlepszym potwierdzeniem zaistniałego stanu rzeczy.

  12. Ale projekt jest genialny! Nie jestem dokladnie w temacie, ale miasto powinno jak najszybciej oddac jedno z mieszkan tej rodzinie i „oddac/sprzedac/cokolwiek” siostrom/Radanowi/Kowalskiemu/”komukolwiek”. Moze jeszcze uda sie zrealizowac ten projekt bo jest bardzo dobry a budynek ma niesamowity potencjal. Choc na lofty w „sali gimnastycznej” pewnie byloby stac niewielu polakow 😉

    PS. Dziwne, bo miasto „rozdalo” sporo mieszkan szczegolnie przesiedlencom z wyborzonych kamienic pod DTS. Dlaczego nie moze dac im jednego TBS-owego mieszkania?

  13. Odnoszę wrażenie, że Autor poszedł na skróty. Użył tragedi rodzinnej do dowalenia lokalnej władzy.
    Ale po kolei. W części pierszwej redaktor informuje czytelników, że bydynki po wojnie stały się własnością Skarbu Państwa. Ale już nie precyzuje konkretnie kogo?, Gminy, władz wojewódzkich czy państwowych? Doprecyzowanie tego ma podstawowe znaczenie dla zrozumienia tego, które władze odpowiadają za zaistniałą sytuację. Autor tekstu pisze, że Gmina oddała budynek Siostrom, w innym miejscu czytamy, że odpowiedzialność prawną ponosi Urząd Marszałkowski. Może Redaktor wyjaśni nam kto jest prawnie odpowiedzialny za ten bałagan. Bo jeżeli UM, to Gmina Gliwice nie może płacić nie swoich rachunków. I wtedy tracą sens sugestie „bezduszności” lokalnej władzy. Generalnie jest to sprawa, która nadaje się do Strasburga. Zresztą takich przypadków wynikających z działania Komisji Majątkowej jest w Polsce kilka. Warto by było, aby Autor oczyścił artykuł z emocji, a podał fakty.

    • OD REDAKCJI: Na skróty? Dowalić lokalnej władzy? O ile dobrze czytam, co sam napisałem, pisałem o wszystkich „instancjach”, które nie robią nic w tej sprawie. Zacytowałem Siostry które dokładnie tłumaczą, kto zawinił i nie widzę sensu powtarzania tej samej wiadomości w tym samym tekście. Odsyłam Grega raz jeszcze do tekstu – tam pisze kto jest prawnie odpowiedzialny. Mnie interesuje również fakt odpowiedzialności moralnej. Nas wszystkich – gminy.
      Przedstawiłem fakt, który trwa 10 lat! i nieistotne jest w tym momencie z punktu widzenia obywateli, kto zawinił, ale za to bardzo istotne jest, że KRZYWDA DZIEJE SIĘ GLIWICZANOM, ciężko harującym, płacącym podatki i potraktowanym w ten sposób. Zadbanie o ich interesy jest już zadaniem Gminy, która zapomniała co słowo „gmina” oznacza. A odpowiedź p. Neumanna odsyłająca nieszczęśliwych ludzi do TBS to już zwykły cynizm.
      A co do skrótów? Boli, że w ogóle po 10 latach ktoś na ten temat zabrał głos? I ma boleć! Bo tyle jesteśmy warci, jako gmina właśnie, ile potrafimy pomóc mieszkańcom.
      A co do emocji, istotą tego materiału są emocje i nawet przez chwilę tego nie ukrywałem. A do wyrażania własnych emocji mam rzecz jasna prawo na własnym blogu. Jeśli chodzi o fakty, wystarczająco dużo ich podałem. Czytelnik to nie instytucja. Moje zdanie podziela zresztą bardzo wielu Czytelników. Jest ono proste: prawo jest dla człowieka i obowiązkiem gminy jest dbanie o dobro mieszkańca przede wszystkim. Prawo zaś nie może być w tym przeszkodą. Słowa zastępcy prezydenta „gmina nie miała obowiązku” są w oczywisty sposób nieprawdą. Gmina ma bowiem obowiązek, a pracownicy urzędów, instytucji publicznych itp. właśnie za to otrzymują wynagrodzenie, aby z tego obowiązku się wywiązywać.

      • Jest kilka wątków w Autora odpowiedzi z którymi się zgadzam, ale jest więcej wobec których byłbym polemiczny, bardzo polemiczny. Jeżeli Redaktor pozwoli, to chciałbym napisać co nieco bardziej obszerny tekst o zjawisku, które dotknęło Rodzinę w Gliwicach i nie tylko. Wszystkie te przypadki są związane z werdyktami Komisji Majątkowej. Prosiłbym Redaktora o kontakt, mój mail jest w logowaniu.
        Z poważaniem.

        • Oczywiście będę bardzo wdzięczny za tekst w tej sprawie. Zapoznałem się z tematem Komisji Majątkowej i rozumiem istotę problemów, które jej werdykty sprokurowały. rzeczywiście jednak ten temat wart jest przybliżenia Czytelnikom, a z wypowiedzi Grega wynika, że jest z tą problematyką dobrze zaznajomiony. Zgadzam się również, że winy za los tej Rodziny nie można przypisać Gminie. Gmina jednak ma obowiązek pomóc obywatelom w takiej sytuacji – moralny, etyczny i, jak się okazuje, także prawny.
          Bardzo chętnie opublikuję tekst i bardzo dziękuję za gotowość przybliżenia tej niełatwej tematyki. Oczywiście – uspokajam zainteresowanych – z Gregiem skontaktuję się pocztą elektroniczną.

  14. Dodam jeszcze, że:
    1. Nigdy bym nie napisał takiej odpowiedzi jak pan N, i niech pozostanie jako N.
    2. Jako Gmina możnaby przyznać w wyjątkowym trybie normalne mieszkanie tejże Rodzinie i jednocześnie wystąpić o odszkodowanie do Skarbu Państwa…, miastu chyba łatwiej takie sprawy od strony prawnej prowadzić niż obywatelowi, choćby od strony finansowej.
    3. Natomiast temat (Komisja Majątkowa) wcześniej czy później znajdzie się w Strasburgu. Ale o tym postaram się napisać.

  15. Nieźle ponownie Wesołowski tym razem w konfiguracji z klerem a w tle nasz miłościwie panujący prezydent .
    Inwestorem miał być Radan — dobre sobie ………………..
    Ja nie widzę problemu Radan posiada mieszkania na sprzedaż nic nie powinno powstrzymywać tego filantropa by w ramach zadość uczynienia – lub jak kto woli aktu miłosierdzia , ofiary za grzechy ,dać tej biednej rodzinie mieszkanie przy ulicy Kozielskiej i może spokojnie inwestować .

  16. Przypadkiem wpadłam na tę stronę… jestem w szoku!! artykuł uważam za co najmniej genialny. Osobiście poznałam tę rodzinę( z jedną z córek chodziłam do szkoły). Warunki mieszkalne są w stanie opłakanym a batalia nadal trwa!! będąc młodą osobą i oglądając taką sytuację nie jestem w stanie wyobrazić sobie swojej spokojnej przyszłości. Bo i jak ją sobie wyobrażać? skoro ludzie, którzy całe życie pracują, wychowują dzieci nagle mają mieć wszystko odebrane?! Ale niestety jak zwykle obeszło się bez echa… cisza! ale tych ludzi cisza niestety nie uratuje…

  17. marianandrzejczak | 11 czerwca 2014 at 7:57 am | Odpowiedz

    NADMEDŻERY tego nie wiedzą ?  

    Fundamentalnym motywem aktywności państwa jest działanie na rzecz obywateli i społeczeństwa. Celem działalności państwa, czy szerzej władz publicznych nie jest zysk. P.A Samuelson oraz W.D. Nordhaus wyróżniają trzy funkcje państwa; jego zadaniem jest zapewnienie:

    1 .efektywności całej gospodarki przy niesprawności rynkowego mechanizmu alokacj zasobów                                                     2. sprawiedliwości równości przy nadmiernej dysproporcji dochodów.                                                                                           3. stabilności gospodarki rynkowej przy jej cyklicznym funkcjonowaniu

    w/g Finanse publiczne –Teoria i Praktyka – Stanisław Owsiak                       

  18. Sprawa moim zdaniem jest zadaniem Gminy, która nastepnie powinna wyegzekwować rekompensatę z Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego.

    "Ubieranie" w to Sióstr i ks. Biskupa – to nieporozumienie (ocena – na bazie przytoczonego tekstu)

    Uniki stosowane przez instytucje w takich sprawach dotyczą nie tylko Gliwic. To – znaki czasu.

    Przykładowo: Ostatnio zwielokrotniono eksmisje "na bruk" – i co?  Medialna cisza. A przypadki są kuriozalne. Przykładowo Sąd wydaje wyrok eksmisyjny ze wskazaniem (bo akurat jest taki wymóg) placówki: Noclegownia dla mężczyzn w przypadku rodziny czy kobiety. Wiadomo, że nie będą mogli skorzystać z tych placówek – ale znowu ktoś podniesie sprawę,. że prowadzący Noclegownię "są nieczuli" – bo powinni coś zaproponować.  Dlatego zło trzeba dostrzegać na samym początku a nie po kilku zaciemniających obraz operacjach. 

    Cywilizacyjne tendencje : – pogarda dla słabych.

    Gliwice posiadają potencjał w mieszkańcach, którzy mogą zmienić te tendencje. Może już nadszedł czas "zamiast pisać – trzeba krzyczeć"

    Świat jest piękny – ale pycha i chciwość bardzo wypaczają ten obraz.

     

     

     

     

  19. Czy mieszkanie służbowe nie powinno zostać zdane po zakończeniu pracy? To tak jakby mnie szef zwolnił (albo przeszedłbym na emeryturę, rentę czy cokolwiek) i postanowił nie oddawać samochodu albo telefonu służbowego i jeszcze się awanturował, że chcą mi je zabrać siłą. A poza tym, czy nie można było wystąpić do gminy o lokal zastępczy już 10 lat temu, gdy jeszcze szkoła była miejska? Nie wspominając o tym, że mieszkanie to nie jest dobro, które się ustawowo każdemu należy. Ja na przykład nie mam własnego mieszkania, mieszkam z rodzicami i nie przyjdzie mi do głowy, żeby żądać od gminy darmowego czy też bardzo taniego lokum w trybie pozaprzetargowym i jeszcze najlepiej z wszystkim udogodnieniami. Państwo mają 6 dzieci, domyślam się, że już dorosłych, to chyba są w stanie zamieszać z którymś z nich, skoro je tak dobrze wychowali?

  20. Dziwne dla mnie jest to, że miasto może sobie pozwolić na sprowadzanie nowych mieszkańców z Kazachstanu czy pozostałych, dawnych republik ZSRR, a nie może załatwić mieszkania dla jednej rodziny, która już w Gliwicach mieszka.

    Co ciekawe, w przypadku Kopalni Sośnica-Makoszowy Frankiewicz nie miał żadnego problemu z obietnicą pomocy – "zadeklarował górnikom aktywny lobbing w ich sprawie w środowisku parlamentarzystów i samorządowców" (https://gliwice.eu/aktualnosci/miasto/rozmawiali-o-sytuacji-kopalni). Ale kilka tysięcy górników i członków ich rodzin to ważniejszy elektorat niż kilka osób.

    • Nieco złośliwie dodam, że samemu Panu Prezydentowi aktywny lobbing jest teraz potrzebny. Ale jak najbardziej, życzymy powodzenia. Pro publico bono…

  21. Witam, ta pani i cała ta historia to wyssane z palca brednie.
    Wyludziła od pewnej staruszki mieszkanie o które teraz sądzi się jej rodzina,wykorzystująć chorą starszą kobietę.
    Oprócz tego posiada dom,jej męża na wsi, dodatkowo posiada jeszcze jeden dom swojego ojca!!!, więc błagam – ma gdzie mieszkać.
    Cała jej rodzina śmieje się przez łzy czytając te brednie, ludzie przestańcie wierzyć we wszystko co ktoś nabazgrze w internecie.
    Ta kampania "biednej robinsonki" to kolejne knowania tej pani która nie przyjęła żadnej oferty mieszkania zastępczego przy okazji wykupu budynku przez siostry,nie wiem na czyje zlecenie opisujecie takie brednie.
    Historia całkiem jak z aktualnych właśnie mini seriali Akimowa "Dlaczego ja","Trudne sprawy" itp….

    • Ton komentarza nie pozostawia wątpliwości, co do intencji autora. Głęboka „wiedza”, co do reakcji rodziny Pani Boduszek, stanu posiadania, a przede wszystkim demonicznej intrygi w wykonaniu dwojga starszych, schorowanych osób – wszystko to sugeruje ścisły związek komentującego ze sprawą. I to bynajmniej nie od strony osób opisywanych… Pomijam fakt, że pisząc artykuł oparłem się WYŁĄCZNIE na dokumentach, które trzymałem w rękach. Wszelkie insynuacje sali są…. insynuacjami własnie. Sytuacja zmieni się oczywiście, jeśli Sala przedstawi czytelnikom jakiekolwiek dokumenty potwierdzające wieloletni demoniczny plan Rodziny Boduszek, mający na celu zubożenie gminnych zasobów mieszkaniowych.

      Co do „zlecenia” – wszelkie zlecenia Info-posterowi dają wyłącznie ludzie, których spraw często nie dostrzegają inne media. Jesli jeszcze potrafią za pomocą odpowiednich dokumentów udowodnić swoje racje – Info-Poster nigdy nie ma wątpliwości, czy zająć się sprawą.

  22. Państwo B. opisani w artykule mają co prawda 6-cioro dzieci, ale tylko najmłodsze z nimi mieszka – ma 23 lata (!) i już samo się utrzymuje. Pozostałe dzieci mają swoje rodziny. Czy ten artykuł to rzetelna praca dzienikarska – mam ogromne wątpliwości. Być może instytucje, do których zwracała sie opisana rodzina dopatrzyły się własnie takich " mało istotnych nieścisłości" … 

    • „Ten artykuł” powstał wyłącznie w oparciu o dokumenty. Te żyją własnym życiem. Fakt, że zgodnie z ustawą Rodzinie Boduszek nalezy się lokal zastępczy wynika z ustawy. Prawa Państwa Boduszek potwierdził Sąd. Nie wiem, gdzie komentujący doczytał, że dzieci mieszkają razem z Państwem Boduszek? W artykule podkreśla się, że w mieście, które lansuje swoją politykę prorodzinną, fakt wychowania dla miasta i kraju przecież, 6 dzieci i wieloletniej cięzkiej pracy, musi mieć znaczenie. Każdy dokument, który ZACYTOWAŁEM lub zreferowałem miałem w ręku. Jesli komentujący sugeruje nierzetelność – proszę o jej wskazanie. To tyle, tytułem komentarza. A na koniec i ja pozwolę sobie na wyrażenie wątpliwości – mam je, co do bezstronności komentatora

      • Ja pozwolę sobie dodać – może w oderwaniu od sprawy, ale nie mogłem się powstrzymać – że ostatnio radny Olejnik, któremu wyszperano chowane za pazuchą jakieś "dawno zapomniane przez niego udziały" lamentował, że żyje skromnie, bo ma przecież czworo dzieci!  Najmłodsze z tych dziatek ma jakies 25 lat chyba…

  23. A ja dodam że państwu B. proponowano kilkukrotnie mieszkanie zastępcze ale żadne z nich nie spełniało kryterri tych państwa bo nie było darmowe. Zapomniał Pan w swoim artykule dodać że Państwo B. od lat nie płacili za mieszkanie i dlatego mieli eksmisję.

    • Nigdy dotąd Państwo Boduszek nie mieli eksmisji. Także teraz nie jest to eksmisja, gdyż do niej niezbędny jest nakaz sądu. Zapomniał Pan dodać, że Państwu Boduszek w pewnym momencie uniemożliwiono płacenie czynszu. Jak Pan myśli, dlaczego? No własnie…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*