Rozliczamy wyborcze obietnice Frankiewicza

Mijają dwa lata od ponownego wyboru na Prezydenta Gliwic Zygmunta Frankiewicza. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się jego obietnicom wyborczym, które nadal można przeczytać na blogu (dla zainteresowanych www.frankiewicz.pl). Mimo najszczerszych chęci i dziennikarskiego obiektywizmu, bilans nie wypada najlepiej? W zakładce ?Gliwice na dobrej drodze ? program wyborczy 2010? Prezydent ?wszystkich gliwiczan? obiecuje ??istotne zmiany w obrazie i funkcjonalności centrum miasta??. Miało to nastąpić poprzez wybudowanie wielkiej galerii rozrywkowo-handlowej ? Focus Mall . Niewiarygodne, że można wmawiać mieszkańcom, iż budowa i uruchomienie zmieni (według idei pana Frankiewicza) obraz miasta w istotny dla Nich sposób (czyli ładniej)!!! Cóż, inwestycja nie została zrealizowana (i tu muszę być rzetelny i stwierdzić, że nie z winy Prezydenta. Jak wiadomo inwestor wycofał się). Jednak już kolejna obietnica, to jawne kłamstwo, a mianowicie: ?? w celu szybkiego połączenia największych skupisk mieszkańców z centralną częścią miasta poczynimy starania, aby było możliwe połączenie Łabęd, strefy przemysłowej i os. Kopernika z Sośnicą transportem szynowym ? z wykorzystaniem istniejącej infrastruktury kolejowej?? Nie trzeba raczej wyjaśniać na czym polegała koncepcja szybkiego połączenia transportem szynowym i nikt mi nie wmówi, że likwidacja rzeczonego transportu szynowego to spełnienie obietnicy wyborczej. Następny punkt programu wyborczego, który pozostał tylko ?kiełbasą wyborczą? (przepraszam jeśli kogoś uraziłem) to: ??przebudowa placu przed dworcem i nadanie mu reprezentacyjnego wyglądu, rozbudowa układu drogowego, w tym połączenie ul. Tarnogórskiej pod torami kolejowymi przez ul. Na Piasku z Placem Piastów (wraz z przebudową placu), przebudowa ul. Jagiellońskiej i Zabrskiej będą istotnymi wyznacznikami atrakcyjności i rangi Nowego Centrum?? Cóż jak jest każdy mieszkaniec widzi. Ale na szczególne potraktowanie zasługuje pomysł, który wielu gliwiczanom się podoba (sic!) i mógłby być prawdziwym dokonaniem obecnego gospodarza miasta. A jest nim: ??Po spełnieniu koniecznych warunków, tak aby nie sparaliżować ruchu w centrum miasta, będziemy dążyć do zamknięcia dla ruchu kołowego ul. Zwycięstwa. Podtrzymujemy pomysł, aby po ul. Zwycięstwa, pomiędzy dworcem PKP a Rynkiem, mógł kursować stylowy pojazd ? niewykluczone, że byłby to na przykład rodzaj zabytkowego tramwaju. Działania te pozwolą przekształcić Starówkę w tętniące życiem serce miasta?? . Niestety ani spełnienia koniecznych warunków, ani torów po których mógłby poruszać się ten zabytkowy tramwaj nie widać. Nie mówiąc już o jakichkolwiek szansach na realizację tego, bądź co bądź, niezłego pomysłu. Moje wątpliwości budzą również ??plany zwiększenia dostępności żłobków, będziemy też wspomagać różne podmioty tworzące nowe miejsca w przedszkolach??. Byłem obecny na sesji Rady Miasta, na której Prezydent Frankiewicz przedłożył projekt uchwały dot. żłobków i przedszkoli, a dokładnie opłat za korzystanie z nich. I na szczęście dzięki protestom mieszkańców Gliwic, Rada odrzuciła te projekty. Realizacja planu wyborczego??? Chyba nie! Na zainteresowanie wyborców zasługuje również ??kontynuowanie przebiegającej już na szeroką skalę modernizacji terenów zielonych w mieście. Rewitalizacji zostaną poddane kolejne place, parki i zieleńce??.  Ja w takim razie  zadam pytanie: jak się ma do tej obietnicy fakt wzmożonej aktywności urzędników magistratu pod kierownictwem Zygmunta Frankiewicza w sprawie planowanego, barbarzyńskiego wycięcia lip przy ulicy Mickiewicza w celu budowy? parkingu. Dla kogo???  Dla mieszkańców protestujących przeciw tej idei??? Jeśli tak wygląda rewitalizacja terenów zielonych, to pod koniec kadencji obecnego prezydenta, Gliwice będą miastem hipermarketów i parkingów?

Szokujące jak łatwo składa się obietnice, a po osiągnięciu zamierzonego celu (w tym wypadku stanowiska Prezydenta miasta) jakże łatwo zapomina się o wyborcach i Ich potrzebach. Dlatego należy ?patrzeć na ręce? każdemu wójtowi, burmistrzowi czy prezydentowi, gdyż władza wypacza trzeźwe myślenie i w szybkim tempie powoduje coraz większą ignorancję i arogancję władzy. I tego drodzy Czytelnicy wystrzegajmy się, aby żyło się dobrze w naszym pięknym mieście. Wszystkich zainteresowanych odsyłam na stronę podaną na początku tekstu, aby mogli skonfrontować ?Gliwice na dobrej drodze? z obecną rzeczywistością?

Jarosław Lewandowski

9 Comments on "Rozliczamy wyborcze obietnice Frankiewicza"

  1. To działa .Tak działa i działać będzie do póki ludziska nie zrozumieją mechanizmów jego działania .I tak na kilka miesięcy przed następnymi wyborami wystawi marchewkę na patyku a osiołki pójdą i zagłosują właśnie na niego.Informacje ,które przedstawiłeś powinny trafić do wszystkich Gliwiczan .Niestety nie wszyscy wiedzą o istnieniu tego portalu.

    • Drogi Januszu, zdaję sobie sprawę, że nasz portal jest jeszcze mało znany, dlatego prosze udostępniajcie linki, tak aby wszyscy gliwiczanie wiedzieli o jego istnieniu. Podejmujemy i będziemy podejmować tematy trudne i czasem niepopularne, bo niestety nieświadomość nie zwalnia z odpowiedzialności…

  2. Opisano głównie te obietnice, które całkowicie „wypadły z koszyka”
    Twierdzę, że była jeszcze jedna obietnica – wybudowania PODIUM przy znaczącym udziale funduszy unijnych.
    Coraz częściej słyszy się o potrzebie przerzucenia głównego ciężaru budowy PODIUM na Gliwiczan – to realizacja marzeń – ale nie mieszkańców tylko tych, którzy tym mieszkańcom mają służyć.
    PODIUM – tak – ale zgodnie z obietnicami – lub nowa koncepcja przyjęta przez Gliwiczan a nie samowolka.

  3. Na skrzyżowaniu Wyszyńskiego – Zwycięstwa zlikwidowano stojące semafory sygnalizacji świetlnej (bardzo dobrze widoczne) i zainstalowano semafory wiszące na tak dużej wysokości, że na tych krótkich i wąskich uliczkach będą bardzo źle widoczne. Znowu zaczną się wypadki!
    Po co na ul.Zwycięstwa tak potężna, i niewidoczna. sygnalizacja świetlna?! Takie sygnalizacje buduje się na dużych rondach przelotowych. Po co w centrum przyciski na przejsciach, gdzie ludzie chodzą nieustannie?! Tyulko po to, żeby ktoś mógł na tym zarobić!

  4. ??Następny punkt programu wyborczego, który pozostał tylko ?kiełbasą wyborczą??
    ??Szokujące jak łatwo składa się obietnice, a po osiągnięciu zamierzonego celu (w tym wypadku stanowiska Prezydenta miasta) jakże łatwo zapomina się o wyborcach i Ich potrzebach. ??
    Cały problem w tym ,że przed wyborami owa ?kiełbasa? tanieje, dystrybuowana przez wiadomej maści rzeźników i rzezimieszków Tanieje nagle i nieprawdopodobnie. Ludzie to rzecz jasna ,kupują ?powiedzmy w supermarkecie obietnic i karmią się będąc głodnym już i wycieńczonym. Bo tanio wychodzi .A kiełbasa ta wypchana jest wodą (dlatego tania), czyli wodolejstwem?
    Tą kiełbasą drogi człowieku, się nie najesz ! .Jak o głodzie wytrzymasz 4 lata to jesteś gość !
    A jak przyjdzie kryzys światowy i oni (?grubasy?) będą chcieć jeszcze więcej i więcej to z Ciebie zostanie tylko patyk i nawet tej ?wodolejskiej? obiecanej kiełbasy nie dostaniesz.
    Postaw na kiełbasę suszoną w myśl zasady ?mało a dobrze?. Przetrwamy w ten czas, najtrudniejsze chwile i ostre zakręty.
    Tylko jest jeden problem.
    Dziś uczciwych ?rzeżników?, ze świecą szukać? Miej zatem oczy otwarte !!!

  5. Przede wszystkim Frankiewicz klamal, ze bedzie prezydentem wszystkich gliwiczan. Przed referendum mowil „nie iddzie na ICH referendum”! Na ICH, czyli gliwiczan referendum. Frankiewicz nie jest prezydentem gliwiczan.

  6. W 2008 r. Frankiewicz wniosl do Rady Miejskie projekt uchwaly, ze odstepuje od rewitalizacji nadbrzeza Klodnicy. Rady projekt przyjela.
    Przed referendum Frankiewicz obiecywal, ze bedzie budowal Centrum Nauki! Na razie nie potrafi przebudowac nawet skrzyzowania na Dworcowej i Nowym Swiecie. Przez 20 lat swoich rzadow nawet jednego WC w Gliwicach nie wybudowal. Sprawdzil sie tylko w burzeniu i likwidacji.

  7. Zawsze mnie rozczula, kiedy ktoś usiłuje mi wmówić, że wybudowanie, np. C.H. Focus miało być sukcesem Frankiewicza. Czyli, ktoś inny (bo przecież nie Frankiewicz, nawet nie miasto) ma zamiar wybudować coś, co w jakimś tam stopniu będzie służyło zaspokajaniu różnych rzeczywistych lub wyimaginowanych potrzeb mieszkańców, to on, Frankiewicz, tę inwestycję wpisuje sobie do „programu wyborczego”. I wszystko jest okey, łykamy to? Ale kiedy ta inwestycja upada, to już Frankiewicz nie ma nic do tego, bo przecież kto inny miał zamiar budować i w żadnym razie nie wolno łączyć Frankiewicza z porażką, czyż nie? Jest tu gruby błąd logiczny i chyba nie ma konieczności tłumaczyć, na czym polega?
    Z innymi niewypałami jest podobnie, zawsze usłyszycie, że to nie wina Frankiewicza, bo temu świetnemu menedżerowi tylko kłody rzucane pod nogi mogą przeszkodzić w realizacji świetnych pomysłów. Jak nie marszałek województwa, złośliwie nie chce przyznać funduszy na lokalną kolejkę, to spiskowcy z P.O. „załatwiają” utrącenie dotacji K.E.U. na Podium albo PKP nie chce odnowić dworca, więc miasto nie tknie własnego terenu przed i za nim, itd, itp… Ale kiedy już sam się za coś zabiera, to efekt, jak kostka na Rynku, albo na ul. Dolnych Wałów.
    Czołg z mchu i drutu… Ludzie! Czy wiecie, że jak wieść gminna niesie, czołg był produkowany jako prezent, dla zachcianki prywatnej osoby, miał stanąć pod jednym z hoteli w Łabędach. Tylko po drodze coś się popsuło w towarzysko-finansowych relacjach i miasto zostało z trzema tonami szmelcu i ziemi kwiatowej bez pomysłu na to, gdzie ten absurdalny owoc prywaty postawić? To dlatego odbył się „konkurs” na lokalizację tej bzdury. No, powiedzcie, kto normalny stawia pomniki czołgom, z czołgów, dla czołgów? Nawet ten złom sprzed gmachu Sądu powinien już dawno być przetopiony na parkany nowych osiedlowych gett dla błyskawicznie rosnącej rzeszy gliwickiej klasy średniej.
    Czy ktokolwiek, kiedykolwiek usłyszał, że Frankiewicz przyznaje, że coś mu źle wyszło, w czymś się pomylił?

    Miasto najbogatsze w regionie, nikt nam nie podskoczy, Katowice, to wieś, to Gliwice są prawdziwą stolicą województwa… Ale jak przebudować skrzyżowanie, to czekanie kilkanaście lat, aż Auchan czy Selgros się wprowadzi; jak poprawnie odnowić skwer, to tylko nowy hotelarz; jak postawić kosze na śmieci i opróżniać je tak, żeby się z nich nie wysypywało, jak naprawić chodniki i ulice Starówki, to dopiero po kilkunastu latach walenia w magistrat, jak w bęben i dopiero wtedy, kiedy już dłużej nie dało się udawać, że „nie jest tak źle, inni mają jeszcze gorzej”. Teraz „wielki remont” w Teatrze Muzycznym, który od lat jest niefunkcjonalną stodołą i taką pozostanie nawet po liftingu. Scena Bajka za kilkanaście milionów, to po prostu dwie sale projekcyjne, bez pomysłu nawet na interesującą działalność kinową, a gdzie tam zapowiadane teatry, koncerty… Dla porównania katowicki Światowid. Ruiny Teatru Victoria są piękne i magiczne, bo są… ruinami. To nic, że nie da się tam zorganizować niczego w przyzwoitych warunkach. Podobnie jest w prowadzonej przez ulubienicę Frankiewicza Starej Fabryce Drutu, gdzie prym wiedzie tzw. „kultura alternatywna”. W obu przypadkach syf, malaria i garstka odmieńców, zdeterminowanych i głodnych czegoś innego, niż mainstream’owe koryto i plebejska papka. Ale za to wszystkie obiekty w mieście są „kameralne”, nawet stadion mamy kameralny i tak zaprojektowany, żeby niczego innego poza meczami piłki nożnej nie dało się na nim zorganizować. Pan Gabara śni już o „centrum kultury”, nowym kompleksie, gdzie artyści wszelkich dyscyplin będą tworzyć i wystawiać. Tylko nie wiem, za co, bo najbogatsze miasto jest skąpe, jak Scrooge i nawet nie dopuszcza mysli, żeby w XXI wieku, wszystkie dzielnice korzystały z dobrodziejstwa kanalizacji. A kto tam będzie tych artystów Gabary oglądać? Nie postawiłbym grosza na wyznawców „pięknego Rynku”, piwnej soboty przy grillu i Fakcie, czy wieczoru na Pl. Krakowskim z rytualnym pokazem sztucznych ogni, a ich rzesza rośnie. Niby od kilkunastu lat już chyba wszyscy zaczęli coraz częściej bywać w galeriach, ale ich do odwiedzin w sanktuarium pana Gabary nie da się namówić. Wyprzedaży przecież nie zrobi.
    Żłobki, przedszkola, szkoły… Czekam dnia, kiedy przy każdym stać będzie hala widowiskowo-sportowa. I basen. W tym jesteśmy naprawdę mocni. A kiedy już sami zbudujemy sobie nasze własne Podium, to dopiero im wszystkim pokażemy! To nic, że Wrocławiowi już się odbija czkawką organizowanie bombastycznych imprez sportowych, jeszcze nas zobaczą.
    Kiedyś, niedaleko wychowywali naród poprzez sport i festyny. Ale gliwiczanie są dumni. Durni też są, co pokazują różne uliczne sondy, i wybory, ale na to, to już wpływu nie mamy i dla nich tak jest lepiej, po co się frustrować świadomością, czy choćby nieprzyjemnym podejrzeniem, że być może jednak nie „jesteśmy na dobrej drodze”? To byłoby przykre, a kto ma ochotę się martwić? Trzeba się cieszyć i korzystać, możliwości jest wiele.
    Ubiegłej zimy na forum gazety miejskiej czytałem, jak tamtejsze grono zadowolonych z życia i z Frankiewicza doradzało jakiemuś młodzikowi, jak ciekawie i tanio (taniość i ciepło, to był podstawowy warunek pytającego) spędzić poza domem czas zimowych ferii z przyjaciółką. Ileż tam było propozycji! Galeria handlowa, basen, kino (odpadło z powodu kosztu dwóch biletów) i… na tym, zdaje się, wyczerpał się szeroki wachlarz możliwości znanych tym piewcom zajebistości Gliwic. Ja to będę pamiętać do kresu sił, tak mi się spodobało.
    No, Ale gliwiczanie są zadowoleni, dumni i „nie idą na gierki” kolejnych referendystów. Zresztą, moim zdaniem już nie będą mieć okazji, a zamiast zastanawiać się „podpisać, czy nie podpisać”, powinni już dziś rozpocząć wielką gliwicką dyskusję nad formą uczczenia swojego najwspanialszego przywódcy. Może obelisk, może kopiec nawet, wzniesiony, rzecz jasna, własnymi rencamy w czynie obywatelskim? W końcu, kolejne referenda i wybory pokazują, że co, jak co, ale gliwiczanie po wielokroć kupili kit o tym, że są na jedynej słusznej drodze.
    I niech teraz ktoś spróbuje ich przekonać, że jedzą kit, kiedy w ustach czują kawior i ostrygi? To nic, że nigdy nie jedli, czytali w darmowych gazetkach, i to wystarczy.

    🙂

    • Dla samorządów i mieszkańców to wyścig australijski.
      TRWA!!!
      Co okrążenie- ostatni odpada.
      Wszyscy jadą do przodu, a jakże ? my też.
      Tu nowy wiadukt , tam most wyremontowany ,tu nowy market brawo, kto inny by tego nie zrobił lepiej.

      Nasz Pan nasz król !
      Lud to kupuje. Byle tanio byle dużo, taka chińszczyzna. Napchać do ?basa?. Byle tanio , byle co.
      Byle tanio, byle dużo, jest okazja to brać. Promocja !!!
      Pedałujemy , a jakże, niektórzy nawet mówią, że kierunek jest właściwy.
      Jedziemy do przodu, a jakże tu ?czołg- kwietnik?, tu kostka, jakiś super-market z blachy, pedałujemy, kasę wydajemy, coś się zmienia, lud „wniebowzięty? byle napchać do basa, byle tanio ,byle co, byle dużo?
      Pedałujemy , a jakże niektórzy nawet mówią, że do przodu. Kierunek ok.
      A ,to jest wyścig australijski- ostatni i tak odpada .
      No to pedałujemy niektórzy nawet mówią ,że kierunek jest dobry.
      A inni pedałują dwa razy szybciej- byle na okrążeniu nie być ostatnim.
      My pedałujemy też. Kasę trzeba wydać na byle co , lud i tak będzie wniebowzięty.
      Emocje, emocje, emocje, kto wyda więcej ,kto .?wytarga? więcej.
      A wyścig trwa. Lud to kupi ,byle tanio ,byle dużo, byle nie być ostatnim.
      A mie się wydaje ,że to nie ma sensu, że ten wyścig australijski, jest bez sensu.
      BEZ METY ,BEZ TAKTYKI, BEZ STRATEGII BEZ CELU !!!
      NO TO SOBIE SIEDZĘ NA WIDOWNI A WY PEDAŁUJCIE, BO CHCECIE !
      WIDOWNIA ZAWSZE WYGRYWA
      EMOCJE, EMOCJE, EMOCJE?
      A wyścig trwa !

Pozostaw odpowiedź sss9 Anuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.


*