Rzetelne dziennikarstwo czy propaganda? Felieton o pewnym felietonie…

W odpowiedzi na tekst Andrzeja Wawrzyczka zamieszczamy materiał nadesłany przez Piotra Uniowskiego. Obaj panowie dyskutują z różnych pozycji. Ale dyskutują, co w Gliwicach jest już wartością samą w sobie…

Powrót do przeszłości

W historycznym już programie dla dzieci i młodzieży pt. "5 – 10 – 15"… każdej soboty ok godz. 10.00 na ekranach starych telewizorów kineskopowych można było zobaczyć odsłaniającą się zasłonkę i dziecko, które zwykle chciało wypowiedzieć się w jakiejś tam dziedzinie… Niestety, bardzo często kończyło się na tradycyjnie urwanym zdaniu "Chciałem powiedzieć, że…" i koniec, zasłonka się zasłaniała. Czytając felieton Pana Andrzeja Wawrzyczka miałem wrażenie, jak gdybym przeniósł się w przeszłość.

Właśnie posłużyłem się argumentem ad personam – tak, zrobiłem to celowo, a skłonił mnie do tego już sam tytuł tegoż felietonu. Nie trzeba być studentem pierwszego roku teologii, aby zauważyć, że autor nie ma pojęcia o czym pisze, gdyż używa sformułowań, których nie rozumie.

Wolność wypowiedzi nie powinna obrażać ludzi. Gdyby Pan Andrzej znał znaczenie pojęć 'dogmat' oraz 'Kościół' (Sic! Oba pisane wielką literą!), czy tez religia, zapewne wykonałby jakiś tam wysiłek intelektualny… ponieważ nie zna znaczenia owych pojęć, dlatego poziom już samego tylko tytułu pokazuje, co pokazuje… co jednak nie zwalnia autora z używania posiadanego rozumu, ani tym bardziej w żaden sposób nie usprawiedliwia.

Nie podobają mi się sformułowania typu 'wyznawcy religii tramwajowej' obrażające ludzi inteligentnych i logicznie myślących, ale jak już zauważyłem wcześniej, poziom jaki jest każdy widzi, zatem nie ma tutaj o czym dyskutować.

 

Pendolino czy Solarisino?

Idąc tokiem myślenia Pana Andrzeja należałoby się zastanowić, dlaczego wszędzie na świecie inwestuje się w koleje (nie tylko te dużych prędkości)? Dlaczego – nie debatując nad sensownością tego zakupu, gdyż to stanowi odrębny temat – PKP Intercity zamówiło składy Pendolino, zamiast szybkich autobusów kursujących po autostradach?

 

Historia czy propaganda?

Kompletnym zaskoczeniem – bardzo przepraszam, mam wrażenie, że albo coś przespałem, albo właśnie wróciłem z podróży po innej galaktyce – jest następujące zdanie: "Co jest przy okazji ich największą słabością, bo świat się zmienia, technika idzie do przodu i argumenty celne 20 czy 30 lat temu, gdy tramwaje na Zachodzie przeżywały swój renesans, dziś tracą już na sile."

Zdaje się, że autor ma problemy z poruszaniem się w czasoprzestrzeni. Z tego, co mówi historia i co osobiście dane było mi obserwować na Zachodzie Europy – likwidacja tramwajów następowała po II wojnie światowej, w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XX w., w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, a następnie w Europie rozpoczęła się masowa likwidacja linii tramwajowych. Było to spowodowane podobnym do dzisiejszego, gwałtownym wzrostem zamożności i relatywnym spadkiem cen samochodów osobowych, które zmniejszyły drastycznie zapotrzebowanie na lokalny transport publiczny. W dużych miastach, takich jak Paryż czy Londyn, komunikację tramwajową, jak wówczas twierdzono, zajmującą zbyt wiele miejsca i blokującą ruch innych pojazdów, zastąpiono metrem i liniami autobusowymi. Likwidacja tramwajów często wywoływała ogromne kontrowersje, a burmistrzowie miast takich jak Hamburg mieli pełną świadomość negatywnych aspektów podejmowanych decyzji. Dopiero pierwszy poważny kryzys paliwowy na początku lat 70. XX w. oraz narastający problem smogu miejskiego spowodował rewizję poglądów na temat celowości zastępowania komunikacji tramwajowej autobusową.

Od lat 80. XX w. wiele miast na świecie (m.in.: Ateny, Barcelona, Bordeaux, Dublin, Genewa, Heilbronn, Londyn, Nantes, Paryż, Saarbrücken, Strasburg, Tacoma, Walencja) powraca do systemu komunikacji tramwajowej, jako ekologicznej, wydajniejszej i tańszej w eksploatacji od autobusowej. Przewaga metra i szybkiej kolei miejskiej nad tramwajem zmalała wraz z wynalezieniem tramwajów niskopodłogowych. Prowadzenie nowoczesnego tramwaju w obszarze strefy ruchu pieszego nie stanowi zwykle utrudnienia, a często wzmacnia atrakcyjność centrum miasta. W niektórych aglomeracjach następuje nawet zastępowanie linii metra tramwajem ze względu na jego lepszą dostępność, niższe koszty eksploatacji i większą atrakcyjność. Wydzielenie pasa ruchu tramwajowego pozwala na podniesienie prędkości komunikacyjnej tramwaju do poziomu trudno osiągalnego w komunikacji autobusowej.

Tyle fakty, komentarz zbędny.

 

Tramwajowy homofob

"Zauważyłem, że z tramwajami zaczyna być trochę, jak z gejami. Wystarczy jedno nierozważne słowo i już człowiek zostaje homofobem." Po raz kolejny zaskoczenie – przyznam, że doprawdy jestem w ciężkim szoku, ponieważ nie wiedziałem, że można stać się homofobem będąc przeciwnikiem komunikacji tramwajowej?! No, ale że człowiek uczy się całe życie, dlatego też zapisałem sobie tę sentencję w swoim kajeciku cudzych mądrości.

Dobrze, a teraz na poważnie – zastanawia mnie fakt, iż autor nie zadał sobie trudu przeanalizowania, co jest powodem krytyki przeciwników. W każdej sprawie mamy zwolenników i przeciwników i jest to zupełnie normalna rzecz. Dajmy na to w bloku wymieniane są liczniki wody i toczy się dyskusja, które lepsze – tradycyjne, czy elektroniczne (radiowe)? Ludzie mają prawo do różnych zdań w tym temacie, ale trzeba jakoś rozwiązać sprawę i podjąć właściwą, w sensie – najlepszą dla lokatorów decyzję. Zatem przedstawiane są wszystkie "za" i "przeciw". Tłumaczę więc oburzonej starszej pani z 4 piętra, że ten radiowy może się tak samo zepsuć jak ten tradycyjny, że nie będzie musiała nikogo wpuszczać do mieszkania, aby sprawdzić stan poboru wody. Babcia jest nieugięta, ale wynik głosowania jest jednoznaczny – elektroniczne (radiowe). Po roku pytam ową panią o ten licznik, jak się sprawuje. "A wie pan całkiem dobrze, do mojej koleżanki w Opolu zapukali z administracji, że odczyt wody… a to byli złodzieje i ją okradli".

Ludzie są inteligentni i wbrew pozorom myślą, pomimo faktu, że media uprawiają coraz bardziej brutalną propagandę. Czyż słynne zdanie Prezydenta Frankiewicza z 2009 roku, który to stwierdził, że ze autobus jest ekologiczny, a tramwaj wydziela 2x więcej CO2, nie obraża inteligencji ludzi myślących? W moim odczuciu obraża…

W dyskusji należy posługiwać się uczciwymi argumentami.

 

Drożyzna

"Tanie mięso psy jedzą" – stara i ciągle aktualna sentencja. Nie będę odnosił się do Katowic, gdyż nie znam tamtejszych realiów – pozostanę więc na gliwickim podwórku. Z tego, co pamiętam, Pan Frankiewicz rządzi miastem od 1992 roku – jest więc to dość spory szmat czasu, kolokwialnie rzecz ujmując. Czy przez te 22 lata została wypracowana jakaś koncepcja komunikacji w Gliwicach? Fachowcy od komunikacji z Politechniki Śląskiej twierdzą, że nie. Zresztą, nie trzeba być fachowcem… wystarczy rozejrzeć się dokoła. No cóż, bardzo wygodnie być prezydentem miasta, w którym za komunikację odpowiada KZK GOP, a za budynki 'właściciele prywatnych kamienic'.

Prawdziwy gospodarz (nie tylko miasta) będzie podejmował takie decyzje, które będą przemyślane, logiczne i ekonomiczne. Co to jest ekonomia? Czy ekonomia oznacza, że coś ma być tanie? Otóż przykład… kupiłem kiedyś okazyjnie i tanio silnik do swojego samochodu, równie okazyjnie i podobno tanio mechanik mi go zamontował. Po pół roku ‘ekonomicznie taniego’ użytkowania musiałem oddać silnik do remontu kapitalnego i tym razem zdecydowałem się skorzystać z usług trochę droższego mechanika. Zrobił, zapłaciłem. Gdybym od razu zwrócił się do niego straty finansowe byłyby o wiele, wiele mniejsze. Warto uczyć się na błędach.

Moje pytanie brzmi: jakie realne korzyści przyniosła Gliwicom likwidacja komunikacji tramwajowej? Nie słyszałem, żeby Urząd Miejski przedstawił takie dane.

Słuchając argumentów pana Prezydenta z 2009 roku, nie dopatrzyłem się żadnego konkretnego – wszystkie przedstawiane oparte były na jakichś pomylonych pojęciach, manipulacji, propagandzie i emocjach. Rozliczanie autobusu i tramwaju według wozokilometra to tak jakbym przeliczał pobieraną w domu energię elektryczną na litry pobieranej wody lub kilogramy kupowanego cukru. Porównywanie tramwaju typu Konstal 105N z 1982 roku do autobusu typu Solaris z 2008 roku to jakbym porównywał magnetofon kasetowy "Kasprzak" z radiem cyfrowym. Jedno i drugie wydaje dźwięki, i to jedyna rzecz, która je łączy… podobnie autobus i tramwaj są środkami komunikacji zbiorowej, tyle że innego typu 🙂 Zastanawiająca dla mnie jest rzecz, iż autobus typu Ikarus do dziś jeżdżący po Gliwicach, którego podłoga i stopnie są wyższe, niż te w tramwaju typu Konstal 105N żadnemu staruszkowi nie przeszkadzają… znaczy się, w tramwaju były za niskie czy jak? To jeden z przykładów propagandy i manipulacji.

Łatwo jest coś zniszczyć, trudniej odbudować. Miasto nie zainwestowało ani 1 zł – z tego, co wiem (oczywiście mogę się mylić) – w komunikację tramwajową. Nie dziwi mnie to neoliberalne podejście do ekonomii i polityki – Prezydent nie wydaje swoich pieniędzy tylko te, należące do mieszkańców… w dodatku nie odpowiada za to. Zawsze może powiedzieć 'pomyliłem się'. No, tę kwestię zostawmy na inną rozprawkę, bo czyż może się mylić człowiek, który nigdy się nie myli???

Tak, to prawda – budowa torowiska tramwajowego jest kosztowna. Wyznaczenie trasy autobusu nie kosztuje nic… gdyż jeździ po już zbudowanych ulicach będąc jednym z użytkowników tej drogi. I tutaj jest podstawowa różnica – tramwaj jest jedynym użytkownikiem torów, a autobus niestety nie. (Nawet w Gliwicach, gdzie tramwaje ok. 80% swej trasy pokonywały środkiem ulicy!) Polacy w odróżnieniu od Niemców chcieliby czerpać krociowe zyski z inwestycji, w które jeszcze nie włożyli ani złotówki. Prawdziwa ekonomia to czasem zysk po latach i niekoniecznie w pieniądzu… są jeszcze inne dziedziny takie jak chociażby zdrowie, miasto wolne od korków, szybka i sprawna komunikacja.

Miesięcznie zostawiam około 500 zł na stacji benzynowej, bilet miesięczny kosztowałby mnie góra 130 zł, do tego ciągłe bitwy o możliwość zaparkowania samochodu gdziekolwiek w centrum. Kolega śmieje się ze mnie często, że chcąc być w zgodzie z przepisami niedługo zostawię auto na ul. Rybnickiej załatwiając sprawę na ul. Zwycięstwa… Czy można byłoby zatem nazwać mnie ekonomicznym ignorantem?

Gdyby w Gliwicach sprawnie funkcjonowała komunikacja miejska i dojazd do pracy nie zabierałby mi więcej niż 30 minut to byłbym ignorantem. Czy kieruję się w życiu wygodą? Hehe… jednym z moich bardzo dobrych znajomych jest Zbigniew Wygoda, ale mimo iż szanuję go jako wybitnego lekarza specjalistę oraz w moim odczuciu obiektywnego Przewodniczącego Rady Miasta Gliwice, mam swoje zdanie i nie zawsze kieruję się tym, co mówi Wygoda 🙂

Ekonomicznie rzecz biorąc, nie stać mnie na tanią i byle jaką komunikację miejską. Obserwując rozkłady jazdy niektórych linii autobusowych czuję się jak na jakiejś kieleckiej wsi, nie obrażając mieszkańców województwa świętokrzyskiego. Pozwolą Państwo, że przypomnę swój post zamieszczony na mojej stronie internetowej (www.piotruniowski.pl) w 2012 roku:

„Jakieś 2 tygodnie temu miałem wątpliwą okazję czekać na międzynarodowym przystanku autobusowym w Gliwicach – jeżeli ktoś z Państwa nie wie gdzie to jest to już wyjaśniam… z ul. Toszeckiej za drogą DK88 skręcamy w lewo w ul. Pionierów i tam mamy do przejścia lub przejechania jakieś 300 metrów, a następnie tuż za przystankiem autobusowym figurującym na planie KZK GOP jako „Wabis” (nie wiadomo od czego ta nazwa) skręcamy w prawo w taką dość wąską i nieoznaczoną bramę… wygląda jak parking dla TiRów albo zepsutych ciężarówek… Jeżeli ktoś przejedzie – nie ma problemu – 20 metrów dalej jest rondo – zatem można poczuć się przez chwilę jak na karuzeli i spokojnie zawrócić… po 20 metrach skręcamy tym razem – w lewo w tę samą bramę.

Dobrze, zatem jesteśmy na przystanku PKS międzymiastowym i międzynarodowym. Nie za bardzo miałem gdzie zostawić auto… akurat płatny parking był cały zajęty, zatem postanowiłem zostawić cztery kółka na pobliskim parkingu przy działkach…

Wysiadłem z samochodu i ruszyłem w kierunku przystanku. Nagle zauważyłem, że na przystanku autobusowym przy działkach stoi jakaś starsza kobiecina z walizką, reklamówką i czymś tam jeszcze… zaczęła mnie wołać, zatem podszedłem

– Panie kochany, bo ja przyjechałam do wnuczka na urodziny zrobić mu niespodziankę i chciałam wysiąść w Gliwicach, a kierowca wysadził mnie na jakiejś wiosce…

Na mojej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha:

– Ależ, proszę Pani, ta wioska to jednak Gliwice.”

Wielokrotnie przekonałem się, że podróż z mojego miejsca zamieszkania do pracy samochodem trwa około 15-20 minut, autobusem nierzadko powyżej godziny. Zatem korzystając z samochodu dziennie oszczędzam 80 minut. W ciągu tygodnia liczba minut wynosi 400 – jeżeli dobrze liczę to ponad 6 godzin… w ciągu miesiąca ponad 1 dzień… w ciągu roku prawie 2 tygodnie…

Czas również jest cenny, a ludzie lubią wygodę 🙂 dlatego wybierają samochody, te z kolei powodują zwiększony ruch w mieście i brak miejsc parkingowych… przy tak fatalnie działającej komunikacji miejskiej, mimo swojej proekologicznej postawy, rozumiem ich i niejako usprawiedliwiam. Nie rozumiem natomiast jak w ciągu 22 lat można było zaniechać wypracowania właściwej dla Gliwic koncepcji komunikacji miejskiej, która byłaby atrakcyjna dla mieszkańców, konkurując z prywatnym transportem? W głowie mi się to nie mieści…

 

Czegoś tutaj nie rozumiem?

Czytając w dalszej części felieton Pana Wawrzyczka trudno jest oprzeć się wrażeniu, że komunikację miejską traktuje podobnie jak ongiś Prezydent Frankiewicz – jak kolejkę PIKO, którą można rozłożyć raz w dużym pokoju, raz w przedpokoju, a jak się znudzi to schować do pudełka, zaś pudełko znieść do piwnicy. Komunikacja to nie zabawka to transport, zaś właściwy transport od wieków był czynnikiem, który wpływał na rozwój miejscowości. Tak jest do dzisiaj.

Autor kiepskiej jakości „Dogmatów” przepięknie analizuje wszystkie tramwajowe usterki, pochyla się i wylewa łzy nad losem Karlików… i jakby zadymiony ekologicznymi spalinami z tłumika autobusu nie dostrzega palących się autobusów, zdefektowanych co chwila Solarisów (był taki czas, że codziennie napotykałem w drodze do domu holowany nowoczesny autobus PKM Gliwice).

Nie będę odnosił się do zagadnienia ‘sztucznego utrzymywania przy życiu’ starych autobusów, poprzez generalne liftingi, bo to uwłacza nie tylko mojej inteligencji ale i zdrowemu rozsądkowi. Skoro można wykonać lifting autobusu, można również wykonać lifting tramwaju. Jeżeli lifting autobusu trzeba wykonywać częściej niż lifting tramwaju, to??? Bez komentarza.

Idąc dalej – „Co więcej, tramwaj do płynnej bezkolizyjnej jazdy potrzebuje najczęściej dwóch torów. Autobusom teoretycznie wystarczy jeden buspas wspólny dla obu kierunków. Rano mogą z niego korzystać autobusy jadące w kierunku centrum, a po południu – te odwożące ludzi do domów. Dzięki charakterystycznej autobusom elastyczności uzyskujemy wymierną oszczędność, gdyż wystarczy wybudować jeden buspas o szerokości trzech metrów, który zastąpi podwójne torowisko tramwajowe o szerokości dochodzącej nawet do 7,5 metra (w przypadku torowisk, gdzie słupy trakcyjne umieszczone są centralnie pomiędzy torami).”

Przyznam, że cały czas próbuję znaleźć choć jedno miasto na świecie, w którym rano ruch odbywa się do centrum, a po południu z centrum… Nie trzeba być Einsteinem, żeby zadać proste pytanie… jeżeli wszystkie autobusy wiozące ludzi do pracy wjadą do centrum, to gdzie się pomieszczą? A przecież komunikacja miejska to coś więcej niż przewozy pracownicze… korzystają z niej wszak również uczniowie szkół, studenci, starsi ludzie, matki z dziećmi jadące do lekarza, klienci sklepów, itd. itd. w różnych godzinach.

Doprawdy najbardziej nie rozumiem, dlaczego tylko autobusy wjeżdżające do centrum w określonych godzinach mają być uprzywilejowane, a te wyjeżdżające na obrzeża już nie, po południu zaś na odwrót? Przecież to nielogiczne… no tak, ale jestem jednym z wyznawców Dogmatów Kościoła Tramwajowego. To wszystko tłumaczy…

 

Chapeau bas

Można byłoby tak pisać i pisać… i pisać… odnosząc się do każdego zdania, wyrazu, nawet literki i przecinka postawionego przez autora – tylko po co? Pan Andrzej bardzo ubolewa nad wieloma rzeczami związanymi z komunikacją tramwajową, ja natomiast ubolewam nad tym, że zdaje się mienić ekspertem większym niż prof. Kazimierz Kłosek z Politechniki Śląskiej.

No cóż… na koniec ręce wypada rozłożyć i podziękować Panu Profesorowi za wieloletnie opowiadanie bajek oraz dyrdymałów wyssanych z palca swoim studentom.

Chapeau bas Panie Wawrzyczek. Pan pojedzie chociażby do Paryża i Pan uświadomi władze miejskie stolicy Francji, jakiego marnotrawstwa dopuszczają się, budując już 5 linię tramwajową, zwłaszcza w kontekście tak świetnie funkcjonującego metra, które było głównym argumentem za usunięciem w połowie XX wieku tramwaju z Paryża.

Piotr Uniowski

17 Comments on "Rzetelne dziennikarstwo czy propaganda? Felieton o pewnym felietonie…"

  1. czytająca uważnie | 11 lipca 2014 at 9:42 am | Odpowiedz

    Chciałabym też skomentować felieton  Pana Wawrzyczka. Ale cały szacunek oddaje Panu Piotrowi. Napisał wszystko to, co chciałabym powiedzieć, co "szarzy" ludzie (też się do takich "szarych" ludzi zaliczam) myślą, chodząc ulicami naszego miasta. Wiem, że jest nas wielu, których krew zalewa, dy widzą "gospodarowanie spadkiem" po pokoleniach. Co Wy zostawicie następnym pokoleniom Panowie zajmujący stołeczki obecnie w urzędzie????? Społeczeństwo powinno Was za takie bezmyślne działanie rozliczyć. To nie wszystko, bo prawo powinno ukarać!!!! Człowiek powinien wiedzieć ( i czuć!!! ) jaka ciąży odpowiedzialność na nim jako na urzędniku. Jak sie nic nie zmieni w prawie (w pełni tego słowa znaczeniu ), to jeszcze długo bedziemy musieli odpowiadać na takie felietony typu tego Pana Andrzeja.

  2. Paweł Michalski | 11 lipca 2014 at 10:18 am | Odpowiedz

    Idąc tokiem myślenia Pana Andrzeja należałoby się zastanowić, dlaczego wszędzie na świecie inwestuje się w koleje (nie tylko te dużych prędkości)? Dlaczego – nie debatując nad sensownością tego zakupu, gdyż to stanowi odrębny temat – PKP Intercity zamówiło składy Pendolino, zamiast szybkich autobusów kursujących po autostradach?

    Pan wybaczy, ale ktoś kto zadyszał się tak nad jedną ramotą, sam klepie kolejną. Powyższym zdaniem udowadnia Pan że na świecie inwestuje się w kolej, ponieważ "to odrębny temat".  Nie skomentuję tragiczności tej wpadki, ale trochę pokory w dyskusji. I bez hipokryzji na oczach czytelników 🙂

    • Pan wybaczy, ale oba zdania są poprawnie zbudowane. 

      Można byłoby to zdanie specjalnie dla Pana sformułować inaczej, aczkolwiek jestem głeboko przekonany, że każdy kto obserwuje aferę w związku z Pendolino, która nie deprecjonuje w żaden sposób idei Kolei Duzych Prędkości, a jedynie sposób załatwienia sprawy, rozumie skrót myślowy autora:

      1. "Dlaczego  PKP Intercity zamówiło składy Pendolino, zamiast szybkich autobusów kursujących po autostradach?" 

       2. Nie debatując nad sensownością tego zakupu, gdyż to stanowi odrębny temat.

      Jeżeli kiedykolwiek przyjdzie pisać mi jakiś tekst, który miałby zostać opublikowany, wezmę również Pańską percepcję odbioru wrażeń pod uwagę. Pozdrawiam.

  3. Paweł Michalski | 11 lipca 2014 at 12:34 pm | Odpowiedz

    Zwracam uwagę, że wytknął Pan w krytyce artykułu sformułowanie "Kościół". Nie akceptuje Pan innych "skrótów myślowych"? Na to chciałem zwrócic uwagę. I proszą nie obciązac mnie za własne nielogiczne wypowiedzi. Pan wybaczy. Pozdrawiam. 

    • Szanowny Pan raczy zauważyć, że pojęcie 'Kościół' nie jest skrótem myślowym… Kościół to pewna rzeczywistość w sensie filozoficznym metafizyczna lub jeżeli kto woli w sensie materialnym – instytucjonalna. Nie rozumie również pojęcia 'religii'.  Inna dyskusja byłaby gdyby użył terminu 'sekta' 🙂
      Na temat zdań wielokrotnie współrzędnie lub podrzędnie złożonych, które sprawiają trudność pewnym osobom, szkoda 'kruszyć kopie'. 

  4. Paweł Michalski | 11 lipca 2014 at 1:40 pm | Odpowiedz

    "Dogmaty Kościoła Tramwajowego" – Tak stoi w tytule. Wypisz wymaluj skrót myślowy. Dla mnie dalece bardziej czytelny, niż Pańskie, panie Piotrze. Rości Pan sterylności wypowiedzi, a sam się zapomina. tylko tyle, nic osobistego 🙂

  5. Podoba mi się stwierdzenie Wipera, że w Polsce dziennikarze nie żyją z tego co napiszą, ale z tego czego nie napiszą. Szczególnie widać to w Gliwicach.

  6. Paweł Michalski | 11 lipca 2014 at 4:26 pm | Odpowiedz

    Jedyna trudność jaką obsewuję, u Pana Piotra. To zbytnie uwikłanie w przynależność do starej i rozległej sekty. A to Stanowi ograniczenie samo w sobie. I zgadzam się na nie kruszenie kopii wobec powyższego.

  7. Sz. P.
    Paweł MICHALSKI

     

    Informuję Pana, iż należę do Kościoła Rzymsko – Katolickiego, o przynależności do jakiejkolwiek sekty nic mi nie wiadomo.

    Z poważaniem 🙂

    Piotr Uniowski
     

  8. Paweł Michalski | 11 lipca 2014 at 7:21 pm | Odpowiedz

    Sz.P.

    Piotr UNIOWSKI

    Tak myślałem 🙂

    Pozdrawiam.

    • Panowie się tarmoszą o nać, a z ocalałych torów tramwajowych w Gliwicach ciągle jeszcze można korzystać:

      http://vimeo.com/86508660

      • Bardzo przepraszam, czasem nie umiem się powstrzymać… ale jak widać na załączonym obrazku Pan Paweł miał uwagi tylko do jednego zdania… ja do o wiele większej ilości 🙂

        • Paweł Michalski | 12 lipca 2014 at 4:10 pm | Odpowiedz

          Panie Piotrze, zawsze chetnie podyskutuje na każdy temat. Z góry też przyznaję Panu palmę pierwszeństwa w ilości uwag do napisanych zdań, skupie się na ich jakości. 

          Pozdrawiam serdecznie i zycze udanej niedzieli.

  9. Tak prawie z innej beczki.

    A może jednak wrócić by do wizji przedstawianych przy ostatnich wyborach do Rady Miejskiej przez obecnie rządzacego : linia tramwajowa Sośnica – os. Kopenik (nonsensownie po torach kolei – kto miał do czynienia z biurokracją PKP ten wie) ale może by tak równolegle do realizowanej DTŚ – ki, chyba znalazł by się ten 7,5 metrowy pas ( na przystanek trochę więcej). Może to przybliżyłoby obecnie odciętą Sośnicę od Gliwic przez A1   ?

    Uwaga : wraca wizja tej osoby na łamach MSI ( z okazji niedalekich wyborów) nieśmiertelna idea – trasa rowerowa po trasie wąskotorówki do Rud  (wlasność PKP-patrz nonsens j.w.) .

  10. Z tego, co wiem – jest kilka pomysłów, uwzględniających również wykorzystanie infrastruktury kolejowej 🙂 

  11. Gdzie podzialy sie mln zl dotacji UE przeznaczone na rozbudowe sciezek rowerowych w Gliwicach? Moze faktycznie CBA powinna to wyjasnic
    http://niezalezna.pl/57337-kolejne-zatrzymania-cba-w-zwiazku-z-wyludzeniami-dotacji-unijnych

  12. Dlaczego Frankiewicz jeszcze nie siedzi za zlikwidowanie tramwaju w Gliwicach? W zadnym innym miescie na slasku nie zlikwidowano tramwaju. Ale przy zadnym innym miescie nie ma tez bramek na A4.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*