Schetyna a rzecz gliwicka

Zmontował nam Zygmunt niedawno korpus ekspedycyjny, z tego co miał pod ręką. Dla spacyfikowania inicjatywy, która – jak wydarzenia pokazują – mogła nieźle namieszać. Chodzi o „projekt Gzik” z jedną z najciekawszych kandydatur profesora Marka Gzika. Pancerną pięścią tej grupy uderzeniowej był z całą pewnością Grzegorz Schetyna, człowiek od napomnienia i skarcenia niesfornych.

Akcję zmontowano natychmiast, głośno, zdecydowanie. Na tyle przynajmniej, że zwiodło to zainteresowanych. Przyznam, że wciąż żałuję, że Marek Gzik nie dostał silnego wsparcia Borysa Budki (na jego terenie!) i nie utarto pewnemu siebie Grzegorzowi nosa. Zasłona dymna paktu senackiego utrudniła najwyraźniej orientację. Dość, że nasi gliwiccy puczyści zachowali się jak pospolite ruszenie i oddali pole bez walki i wśród dyplomatycznych uśmiechów.

 

I tu już dość śmiechów. Tylko naiwni mogą uwierzyć, że wtedy jeszcze Schetyna nie wiedział, że nie wystartuje w wyborach na szefa PO. Wiedział, ale robił dobrą minę do złej gry psując, co było do zepsucia, a tak naprawdę już wtedy punktując dla Siemoniaka i bijąc Borysa Budkę na jego terenie. To był dotkliwy cios, ale taki na nokdaun. Budka już się z niego otrząsnął. Zbliżenie Schetyny z Frankiewiczem widać nawet w podobnych strategiach. Obaj wybrali sobie wasali, których spróbują osadzić na tronach. Zachowując oczywiście sznureczki do bezpośredniego pociągania. To, że poparcie faceta który skrewił przed wyborami jest dość komiczne na tle wydarzeń, to już inna sprawa. Adam Neumann sam zrobił wiele aby sobie zaszkodzić. Mimo to jednak, wydaje się że poparcie Schetyny nie ma nic wspólnego z poparciem PO. TU szacunek dla gliwickich ludzi PO, którzy nie boją się niesubordynacji i manifestują swoje poparcie bez partyjnego klucza. Niech nie myli nikogo Marta Golbik konsekwentna w swoim poparciu dla Neumanna, bo to z innego klucza – absolutnego przywiązania naszej posłanki do Frankiewicza. Myślę, że degrengolada Schetyny spowoduje zmianę wyborczych preferencji u całkiem sporej grupy osób. Gwiazda Frankiewicza nie jest już tym samym, co na gliwickim podwórku. Nie pracuje na nią kamaryla, nie wykłada nikt pieniędzy. Będzie blednąć. Z tą samą szybkością, co gwiazda jego kolegi, Grzegorza. W Gliwicach czuje się rozluźnienie. Wszyscy widzą, że ICH naprawdę nie ma! Raz jeszcze proszę jednak, nie lekceważcie betonu. Po tamtej stronie są ludzie, przed którymi stanęło widmo zmierzenia się z rzeczywistością bez ułatwień i preferencji. Straci się rady, prezesury, dyrektury i dotacje. Naturalna kolej rzeczy, ale skuteczny straszak. Zmobilizuje ich. Potrzebne jest paręnaście tysięcy gliwiczan, którym zechce się ruszyć dupy i zawalczyć o miasto. Gliwiczanie, proszę Was, nie zostańcie w domach!

Dariusz Jezierski

Be the first to comment on "Schetyna a rzecz gliwicka"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*