Śmietnik wyborczy, czyli zawody w tapetowaniu – felieton Aleksandry Gajewskiej

Byłej – niestety – wicemarszałek Śląska, znakomitej aktorce i ciekawej poetce Aleksandrze Gajewskiej kibicuję w najbliższych wyborach, mimo że nie startuje – znów niestety – z mojego "terenu". Startuje z listy PO w Okręgu nr 31 (od Rudy przez Katowice i Mysłowice po Tychy i powiat Bieruńsko-Lędziński). Do głosowania oczywiście zachęcam tych Czytelników, którzy mogą oddać głos w tym liczącym blisko 1,5 miliona wyborców okręgu. 

Poprosiłem Olę o zgodę na publikację jej świeżego felietonu, ze względu na jego walory literackie i akuratność.

data

 

Jeszcze dwa tygodnie do wyborów. Dwa tygodnie kampanii wyborczej, której w tym roku przyglądam się szczególnie dokładnie. Nie tylko dlatego, że biorę w nich i czynny i bierny udział, ale również jako użytkowniczka dróg, parków, sklepów czy kierowca przemierzający setki kilometrów tygodniowo po drogach naszej aglomeracji.
Nie, nie zamierzam pisać o polityce. Ta dyskusja wylewa się przecież z każdego miejsca, z tv, radia, prasy. Chcę się podzielić swoja refleksją o formie, nie treści tego co nas otacza od paru tygodni i jeszcze parę tygodni otaczać będzie.
Czy to jest kampania na program? Na wizję? Na dotarcie do wyborcy i przekonanie go do siebie? Czy na ilość wydrukowanego papieru i metrów kwadratowych folii zasłaniających po horyzont krajobraz naszych miast? Innymi słowy- na budżet? Czym się dziś robi kampanię? Pieniędzmi oto.Głównie.  Niestety.
Agencje reklamowe, drukarnie czy właściciele powierzchni reklamowych, słupów ogłoszeniowych i latarni miejskich ogłosili żniwa. Wydawane na ten cel kwoty przyprawiają o prawdziwy zawrót głowy. Pozwalając sobie na ironię można stwierdzić, ze oto jak na dłoni widać sposób na ożywienie polskiej gospodarki. Wybory dwa razy do roku i w branży zapanuje Eldorado.
Tylko jaki to ma sens?
Jaką szansę w wyborach ma nieduży komitet wyborczy lub kandydat, który nie może sobie pozwolić na wydanie stu czy dwustu tysięcy? Czy naprawdę kandydaci uważają, że nie liczy się program, pomysł, doświadczenie, rozmowa, a li jedynie ogromne płachty z nazwiskiem? Niektórzy  nawet nie pokusili się o aktualne fotografie, może, żeby wyborcy nie zdezorientować, w końcu nie od dziś wiadomo, że najbardziej lubimy te piosenki, które już słyszeliśmy, a przez 20 lat zdążyliśmy się już opatrzyć z twarzami naszych kandydatów na posłów i senatorów na plakatach. A, że wyglądają dziś inaczej… Ot, drobiazg. Zobaczenie wielu z nich  „na żywo” i tak jest mało prawdopodobne dla większości wyborców.

Podczas moich spotkań z mieszkańcami  słyszę bardzo często: zawiesili nam całe latarnie a nawet nie wiemy kto to jest, czym się zajmuje, co chce dla nas zrobić?
Czy naprawdę wyborczego szaleństwa nie można w jakiś sposób opanować? Spróbujmy to sobie wyobrazić: jeden folder wyborczy, w którym każdy kandydat ma tyle samo miejsca na przedstawienie siebie i swojego programu, folder dostarczany do wszystkich skrzynek pocztowych, może dołączony do lokalnego dziennika, równa ilość miejsca antenowego w publicznej TV i w publicznym radiu. Utopia? Ale czy wybory nie miałyby wtedy większego sensu, ludzie nie byliby mniej poirytowani a miasta mniej zaśmiecone? Czy naprawdę tych setek tysięcy wydanych na makulaturę nie można wykorzystać w inny, bardziej użyteczny dla regionu sposób?
Są miasta ( jak Chorzów, i to im się bardzo chwali), które przeznaczają specjalne tablice na materiały wyborcze. Ale w innych za możliwość pokazania po jednym swoim plakacie na betonowych słupach ogłoszeniowych trzeba zapłacić nawet 3000 zł za tydzień, miejsce na latarniach może być jeszcze droższe. Myślę, że komentarz jest zbyteczny a każdy ma własne refleksje w tym temacie.

Pojawiła się tez w naszym kraju nowa dyscyplina sportu, dyscyplina, w której jak nic możemy aspirować do tytułu mistrzów świata nie obawiając się konkurencji. Wyścigi w tapetowaniu. Główne reguły tej gry polegają na sukcesywnym zaklejaniu się nawzajem, im sprytniej, im szybciej tym lepiej. Oto nakleja się plakat w przeznaczonym miejscu, a dziesięć minut później przyczajona w cieniu konkurencja chlast chlast, zakleja swoim. I tak w kółko. Swoiste warsztaty papier-mâché… Zamiast oklasków i wiwatów kibiców słychać tylko dźwięk zacierania rąk przez właścicieli drukarni :)
Za dwa tygodnie zostanie z tego  kupa śmieci, niepotrzebnej już makulatury zalegającej nasze ulice, banery trafią na wysypiska śmieci, ulotki do śmietników ( choć niektóre twarze towarzyszyć nam będą pewnie aż do Sylwestra, gdyż po wyborach jakoś dziwnie opada energia do spełniania deklaracji posprzątania po sobie).
Jednym pomysłem chcę się podzielić. Zróbmy choć z części tych niepotrzebnych już materiałów jakiś użytek. Przeróbmy banery na przykład na torby i zlicytujmy na jakiś szczytny cel. Torby z banerów klubów sportowych są dziś hitem w świecie i sprzedają się za spore pieniądze. Politycy też mają przecież swoich fanów, prawda? No to dzieła koledzy kandydaci. Ja składam taką deklarację, wiem już nawet na jaki cel chcę je zlicytować.

Polityka nie musi być sztywna i nadęta. nie musi być papierowa. Niech się ten wyborczy śmietnik przynajmniej do czegoś przyda. Trochę humoru i rock and rolla, proszę państwa. 

Aleksandra Gajewska

9 Comments on "Śmietnik wyborczy, czyli zawody w tapetowaniu – felieton Aleksandry Gajewskiej"

  1. Jak mozna byc porzadnym i z PO? To sprzecznosc.

    • Ja zawsze będę wierzyć, ze to ludzie tworzą system a nie system tworzy ludzi.Biorę odpowiedzialność za własne poglądy i własne poczynania. A że nie popieram ślepo tego co mi się nie podoba widać również w powyzszym tekście. Pozdrawiam! 🙂

      • Pani Aleksandro,  O ile opinia Darka jest dla mnie zawze niezwykle cenna i istotna o tyle również mam to poczucie dysonansu. Tyle złego ile rząd PO zrobił Polsce przez ostatnie lata dyskwalifikuje w moich oczach kogokolwiek kto startuje z ich listy.  Nie chcę przez to powiedzieć, że rządy SLD czy PiS były lepsze. Również były złe. To tylko dowodzi tego jak bardzo potrzebujemy fundamentalnych zmian w naszym systemie politycznym. Jak bardzo powinniśmy przenieść politykę w stronę lokalną i powoli decentralizować władzę.  Mimo wszystko zyczę Pani powodzenia i mam szczerą nadzieję, że nie zawiedzie się Pani na partii pod którą się Pani podpisuje. 

      • TAK……… System tworzą ludzie a INNI  ludzie pozwalają na jego trwanie.,

        Dlaczego POZWALAJĄ?

        Nie wiedzą? Niechcą wiedzieć?

        Nie rozumiem.

         

        http://info-poster.eu/wp-content/uploads/2012/09/Gliwice-Strefa-Sukcesu1.pdf

    • … a jak można być "rudą" i mądrą jednocześnie. To dopiero sprzeczność …

      • Nie ma w tym żadnej sprzeczności, nie widzę również żadnej analogii w odpowiedzi Gl.49. Jasno natomiast widzę głupotę komentującego i szowninizm komentującego. Dodam, że w pełni zgadzam się z RUDĄ, choć jej nie znam. Sam jestem łysy, jak coś….

  2. TALIA KART

    Usiedli przy okrągłym stole.

    Potasowali karty, długo tasowali.

     Aż od naiwnej euforii straciliśmy czujność, zachłyśnięci wymarzoną zmianą.

    Rozdali. Pod stołem.

    Po czym okazało się że mamy same dwójki. My społeczeństwo.

    Trzeba znowu potasować, uczciwie !

    Trzeba zmienić krupierów.

    Zanim zapadnie ostatnia zapadka i zostaniemy statystami na zawsze, z najniższymi blotkami w ręku, zrzucanymi pokornie przy każdej potyczce.

  3. Dla Pani Aleksandry i Pana Waldka z sąsiedniego artykułu kandydujących do Sejmu z PO, żwawa piosneczka ku tzw przestrodze.

    http://www.youtube.com/watch?v=D3uFj5cuuzI

Leave a comment

Your email address will not be published.


*