Sprawa Żanety Kurasz. Prokuratura umarza śledztwo…

W sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego (czyn z art 231 paragraf 1 k.k.) Prokurator Agnieszka Schwarz – Rasińska (nie jest to ta sama Prokuratorka, która przesłuchiwała Żanetę Kurasz) wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa.

W uzasadnieniu podano wiele przesłanek, które mają zdaniem Prokuratorki przesądzać o braku znamion czynu zabronionego. Oto najważniejsze z nich z komentarzem redakcyjnym podpartym znajomością faktów ustalonych w śledztwie.

Zeznania Żanety Kurasz, jak i Aleksandry Adamskiej, a także pozostałych pracowników Straży Miejskiej nie pozwalają na stwierdzenie, że doszło do wydania polecenia, które było sprzeczne z prawem, a zatem do zrealizowania czynności sprawczej przestępstwa z art. 231 paragraf 1 k.k. Tu wymienione zostały słownikowe definicje słowa „polecenie”.

Pierwsze, co przychodzi na myśl, to wrażenie, że zeznania jakichkolwiek osób trzecich (innych poza Adamską i Kurasz strażników) nie mają tu żadnego znaczenia, skoro rozmowa telefoniczna odbyła się między zainteresowanymi bezpośrednio. Prokuratorka twierdzi jednak, że także zeznania zainteresowanych nie pozwalają na stwierdzenie znamion przestępstwa. Żaneta Kurasz, konsekwentnie podtrzymując swoją opinię nie ma wątpliwości, że te znamiona występują.

W dalszym ciągu uzasadnienia Prokuratorka sugeruje, że zarówno dowód z nagrania rozmowy telefonicznej jak i zeznania Aleksandry Adamskiej potwierdzają, że rozmowa miała charakter dyskusji i to o dość żywiołowym charakterze. Na podstawie jego analizy nie sposób przyjąć, aby Aleksandra Adamska wydała Żanecie Kurasz polecenie zerwania plakatów. Należy nawet zauważyć, że to Żaneta Kurasz, jako pierwsza odniosła się do kwestii zerwania plakatów, w odpowiedzi na sformułowanie Aleksandry Adamskiej, „jesteś inteligentna, wiesz co robić”. Pamiętać też należy, że dopiero rozmowa telefoniczna zakończyła się wydaniem rzeczywistego, konkretnego polecenia przez Aleksandrę Adamską, aby kwestię zgłoszenia o plakatach referendalnych „załatwić służbowo”.

Cóż, trudno na podstawie tego wywodu przyjąć, że Aleksandra Adamska nie wydała polecenia Żanecie Kurasz. Mielibyśmy tak sądzić dlatego, że rozmowa miała charakter żywiołowej dyskusji? Była taka, ponieważ Kurasz NIE ZGODZIŁA SIĘ NA WYKONANIE POLECENIA, a ono samo spowodowało jej wzburzenie. A może dlatego, że to Kurasz pierwsza odniosła się do kwestii zrywania w odpowiedzi na sugestię Adamskiej? Czyżby zatem nie potrafiła zinterpretować słów przełożonej? Czyżby na odwołanie się do jej inteligencji nie wiedziała co mówi oświadczając wiem, ale ja ich nie zerwę? I teraz nam warto tu dodać, jakie słowa padły bezpośrednio po tych. Adamska: nie w mundurze. Kurasz: nie, ja ich nie zerwę. Proszę zauważyć i, parafrazując słowa p. Prokurator, warto zapamiętać, że Adamska nie odpowiedziała na pierwszą odmowę ZERWANIA plakatów np. słowami „przecież nie o to mi chodzi”, ale dała wyraźną sugestię, jak to Kurasz lub jej podwładni powinni zrobić, mówiąc NIE W MUNDURZE. I dopiero po kolejnej ZDECYDOWANEJ ODMOWIE ze strony Kurasz Adamska wycofuje się mówiąc: zrób z nimi coś służbowo, masz zadanie do realizacji. To wyraźny odwrót, po odmowie ze strony podwładnej. Potwierdza to jeszcze późniejsza wypowiedź Adamskiej do Komendanta Bismora o tym, że źle rozegrała rozmowę odnośnie plakatów.

Powyższy dialog z podwójną odmową wykonania POLECENIA i padającą z ust przełożonej sugestią wykonania POLECENIA nie w mundurze jest momentem kluczowym dla ustalenia, czy mamy do czynienia z poleceniem, czy też nie. Po pierwszej odmowie Adamska nie wycofuje się, ale podaje niezgodne z regulaminem rozwiązanie. Dopiero po drugiej odmowie enigmatycznie poleca zrobić coś służbowo.

Dla stwierdzenia, czy mamy do czynienia z poleceniem istotne jest jeszcze POŁĄCZENIE KILKU FAKTÓW W CAŁOŚĆ, którego najwyraźniej nie dokonała Prokuratura.

Po pierwsze, Żaneta Kurasz dzwoni do przełożonej po otrzymaniu wewnętrznej korespondencji ze zgłoszeniem przekazanym z ZDM i adnotacją Adamskiej proszę o realizację pilne i przedłożyć sprawozdanie z działań.

Po drugie, w kontekście nieprecyzyjnego POLECENIA realizacji, Żaneta Kurasz dzwoni SŁUŻBOWO do przełożonej. Rozmowa dotyczyła rodzaju i zakresu działań, jakie należałoby podjąć. Oczywiste jest zatem, że rozmowę tę przeprowadziła nie dla przyjemności, ale aby doprecyzować POLECENIE i wszelkie ustalenia rozmowy należy tak właśnie traktować. Nie ma tu znaczenia, czy była ona żywiołowa (musiała być, skoro Kurasz dwukrotnie odmawia zerwania plakatów) i czy była dyskusją (musiała być, skoro rozmówczynie rozmijały się w intencjach).

Trzeba naprawdę kreatywnego podejścia aby nie dostrzec tu przesłanek do uznania, że rozmowa służyła skonkretyzowaniu de facto wydanego już, a jedynie nieprecyzyjnego polecenia. Adamska wiedziała o co pyta ją Kurasz i najwyraźniej ta druga dobrze odczytała jej intencję, skoro przełożona nie sprostowała jej odmowy ZERWANIA plakatów.

Ostatnim argumentem przemawiającym za tym, że Adamska POLECIŁA zerwać plakaty była sugestia, aby zrobić to nie w mundurze. Jakich to czynności strażnik nie powinien wykonać w mundurze?

Pozostałe sugestie Prokuratury jakoby między Kurasz i Adamską istniał zadawniony konflikt, a Żaneta Kurasz podejmowała oficjalne działania zmierzające do usunięcia Aleksandry Adamskiej ze stanowiska oraz że stosunek psychiczny Aleksandry Adamskiej do realizacji znamion czynu zabronionego (…) wyklucza istnienie po jej stronie wymaganego zamiaru – bezpośredniego czy nawet ewentualnego, nie wytrzymują krytyki. Jeśli chodzi o pierwszą, czy istnieją jakiekolwiek dokumenty poświadczające „oficjalne działania” Kurasz? Jeśli idzie o drugą, czy Prokuratorka występuje tu w roli biegłego psychologa?

Dochodzi do tego fakt określenia SŁUŻBOWEJ rozmowy podwładnej z przełożoną w celu sprecyzowania polecenia mianem luźnej rozmowy. Może o tej „luźności” miał przesądzać fakt, że znające się od dawna kobiety mówią do siebie po imieniu lub to, że używane są słowa niecenzuralne? Bez komentarza.

Na koniec Prokuratorka uzasadnia: Zatem, nawet przyjmując, ze w ocenie Żanety Kurasz Aleksandra Adamska zasugerowała pewne zachowanie, którym przekroczyła uprawnienia, to samo ich przekroczenie nie wypełnia automatycznie znamion omawianego przestępstwa, bowiem konieczne jest jeszcze działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.

Cóż, jeśli chodzi o przekroczenie uprawnień, nastąpiło ono nie tylko w ocenie Kurasz. Przede wszystkim polecono bowiem działanie przeciwko prawnie chronionym materiałom o charakterze reklam wyborczych. Poza tym, łamiąc regulamin Straży Miejskiej, polecono wykonanie działań bez munduru, a więc skrycie.

Jeśli natomiast chodzi o działanie na szkodę interesu publicznego, wypada wyrazić ubolewanie, że Pani Prokurator nie widzi go w działaniach wymierzonych przeciwko demokratycznej instytucji referendum i to przy pomocy osób wykonujących zawód zaufania publicznego. Może jeszcze o interesie prywatnym? Cóż, Pani Prokurator zapomniała chyba, że za druk tych materiałów zapłacono, a pieniądze te nie pochodziły z wygranej w Lotto.

W kontekście tego wszystkiego złożenie zażalenia na postanowienie Prokuratury wydaje się bardzo zasadne.

Dariusz Jezierski

8 Comments on "Sprawa Żanety Kurasz. Prokuratura umarza śledztwo…"

  1. To jest postanowienie o umorzeniu śledztwa, czy o odmowie wszczęcia śledztwa?

  2. Pytanie zasadnicze: ilu strażników miejskich posłuchało pani Adamskiej i zerwało plakaty?

  3. No tak, przypomina to wywody sędziego, który skazał Dubarka, ale były one odwrotne. Otóż podpierając się jakimś luźnym komentarzem jednej z osób uczestniczących w imprezie, uznał on ze nie miala ona watpliwosci jaki sens wypowiedzi Dubarka i uznał pozew Frankiewicza. To są … brak epitetu 🙁
    Podoba mi się, że Darek Jezierski twardo sobie poczyna, chwycił za szmaty prezydentów i potrząsa nimi jak kukłami. Szkoda, że radni PO i PiS, którzy powinni zrobić z tym śmietnikiem porzadek są takim.. łeee.. mięczakami i nieudacznikami.
    Jeśli pójdą ramię w ramię z postbolszewicką jaczejką na pasku Frankiewicza, to już będzie najniższe DNO!
    Kogośmy wybrali, LUDZIE!!

  4. Dobrym sposobem na wyeliminowanie wszelkich spekulacji byłoby upublicznienie materiałów: nagrania i emaila. Konkret wykaże praktyczną rangę wywodów prokuratora. W całej tej sprawie najistotniejsze jest jednak dotarcie do głównych inspiratorów poczynań przełożonej straży miejskiej. Wiadomo przecież, że przełożona nie wydała polecenia podwładnej bez wcześniejszej inspiracji. Takie zjawiska nie biorą się nigdy same z siebie. Jak wiadomo referendum miało na celu odwołanie prezydenta. Prezydent jest zwierzchnikiem straży miejskiej. Jedną grę prowadził podległy prezydentowi rzecznik Jarzębowski. Sąd stwierdził, że kłamał by udaremnić referendum. W podzięce za lojalność prezydent skłonił się do ryzykownego naruszenia prawa zatrudniając nadal Jarzębowskiego. W normalnej, czystej sytuacji Jarzębowski winien być przepędzony z pracy w UM z przytupem. Teraz pojawił się problem w kolejnej podległej prezydentowi instytucji publicznej. Stwierdzone fakty są oczywiście naganne i godne napiętnowania. Systematycznie potwierdzana jest jednak zasadność inicjatywy organizatorów referendum. Paradoskalnie dla referendystów im gorzej teraz tym lepiej. Monolit ewidentnie kryszy się. Jest rozsadzany od środka przez gazy. Jak widać, słychać i czuć są to gazy śmierdzące.

  5. Wezwać na świadków innych kierowników, którzy dawniej zrywali plakaty protestacyjne po cywilnemu, ciekawe ile będą pamiętać?! Pracowała w tej instytucji kiedyś jedna strażniczka, która po cywilnemu myła auta i wc kiedy sąd przywrócił ją do pracy po tym jak została bezprawnie z niej zwolniona… paradoks goni paradoks. A skoro konflikt z obiema paniami jest zadawniony to może trzeba by przesłuchać obecnych i byłych pracowników skąd on się wziął i na jakim tle powstał. Bo jakoś nie wydaje mi się, że na tle politycznym – bo sami twierdzą, że w politykę bawić się nie mogą! Więc co ma jedno do drugiego? A od dawien dawna dowód lepiej utwierdzić na fotografii niż zerwać z miejsca zabronionego – jakim wtedy jest dowodem sam plakat!? No ale żeby logicznie myśleć trzeba praktykować…

Odpowiedz na „gliwiczaninAnuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.


*