Sprostowanie dotyczące artykułu pt. „Pyskowickie absurdy medialne”

2 komentarze

Pyskowice, 29.11.2016 r.

PR.0530.037.2016

PR.KW.238.2016

 

Sz.P. Dariusz Jezierski

Redaktor naczelny

Info-Poster.eu

Regionalna Platforma Informacyjna

 

W związku z artykułem pana Zbigniewa Lubowskiego pt. „Pyskowickie absurdy medialne”, który  został opublikowany w „Info-posterze.eu” w dniu 23.11.2016 r., na podstawie ustawy z dn. 26.01.1984 r. Prawo prasowe art. 31a ust. 1 wnosimy o publikację niniejszego sprostowania.

„Przegląd Pyskowicki” jest gazetą samorządową, która utworzona została z inicjatywy Rady Miejskiej w Pyskowicach w 1994 r. Szczegółowe zasady jej wydawania określa uchwała, zgodnie z którą w gazecie publikowane są artykuły m.in. mieszkańców oraz organizacji pozarządowych, co w przypadku biuletynów samorządowych nie zdarza się często.

Kolegium Redakcyjne powoływane jest przez radnych. Wszyscy członkowie kolegium, z redaktorem naczelnym włącznie, pełnią swoje funkcje społecznie, nie pobierając żadnego wynagrodzenia. Nieprawdą jest, że „Wyznaczone przez niego (Burmistrza Miasta) kolegium redakcyjne „PP” zatwierdza do druku tylko takie teksty, które wcześniej on sam – jak można przypuszczać – zaakceptuje”. W dobre imię członków kolegium redakcyjnego godzi również całkowicie bezpodstawne stwierdzenie, że „Jest to typowo polityczne gremium, po którym z natury rzeczy nie można spodziewać się bezstronności w ocenie dziennikarskich materiałów trafiających do redakcji. Są to po prostu –– jak w znanym filmie – „sami swoi”, którzy zrobią wszystko, by tylko pognębić i zdyskredytować lokalną opozycję w oczach opinii publicznej”. Oszczerstwem jest również sugerowanie powiązań pomiędzy pracownikami Urzędu Miejskiego i kolegium, które zdaniem autora „są wymownym świadectwem istnienia niebezpiecznej sitwy w mieście”.

Kolejnym kłamstwem jest rzekoma kwota 30 tys., którą muszą płacić pyskowiccy podatnicy, by ekipa rządząca miastem mogła wychwalać się pod niebiosa w samorządowej gazetce”. Łączny roczny koszt wydania „Przeglądu Pyskowickiego” to nieco ponad 10 tys. zł. Zważywszy na to, że w ciągu roku ukazuje się 11 numerów, po 12 stron, w nakładzie 3200 szt., który to nakład kolportowany jest nieodpłatnie – to niewielka kwota. Tekst Burmistrza Miasta autor nazywa „tendencyjną agitką”, twierdząc przy tym, że „riposta lokalnej opozycji musiała w Pyskowicach czekać aż 4 miesiące”. I znów Z. Lubowski mija się z prawdą. Owa „riposta” wpłynęła do redakcji „Przeglądu Pyskowickiego” 9.09.2016 r., a została opublikowana w październikowym numerze. Przypominam jednocześnie, że „PP” jest miesięcznikiem, a autor o planowanym terminie publikacji został poinformowany niezwłocznie, czego dowodem są daty i godziny korespondencji mailowej.

Szkoda, że przytoczona przez Z. Lubowskiego zasada „Audiatur et altera pars”, nota bene zapisana w artykule wersalikami, nie przyświecała samemu autorowi, który nie raczył skontaktować się ani z kolegium, ani z UM, ani z żadną z osób obrażanych w jego artykule.

W przeciwieństwie do tych osób, będących pasjonatami i niezajmujących się dziennikarstwem zawodowo, pan Lubowski mianuje się „dziennikarzem”. Powinien zatem szczególnie przestrzegać zasad prawa prasowego. Zgodnie z art. 6. ust. 1 u.p.p. w zw. z art. 12 ust. 1 u.p.p. na dziennikarzu, jako na przedstawicielu prasy, ciąży szczególny obowiązek prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk oraz zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości.

Dziennikarz jest więc zobowiązany do "szczególnej" staranności, szczególnej, a więc wyjątkowej, specjalnej, nieprzeciętnej, większej od normalnie oczekiwanej. Staranność zaś, to: pilność, sumienność, dokładność, dbanie o szczegóły. Obowiązkiem dziennikarza jest też zachowanie rzetelności, przez co należy rozumieć uczciwość, solidność, konkretność, zgodność z zasadami sztuki, odpowiedzialność za słowo, niewprowadzanie w błąd. Obowiązki te obejmują tak fazę zbierania materiału prasowego, jak i jego wykorzystania. Obowiązek dziennikarza zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych oznacza kwalifikowaną staranność i rzetelność (wyrok Sądu Najwyższego z 8.10.1987 r. II CR 269/87 – OSNCP 1989, nr 4, poz. 66).

Jak zatem odnieść się do wulgarnego języka pana Lubowskiego, który wyśmiewa pasjonatkę i utytułowaną instruktorkę tańca, za to, że użyła sformułowania „Szeregi kobiet w naszym teatrze zasilił mężczyzna”? Jak zinterpretować fakt, że nazywa ją „domorosłą żurnalistką znad Dramy”, komentując:Kim jest ów tajemniczy Tomek? To właśnie ten mężczyzna, który „zasilił”. Dzięki niemu dziewczyny są w formie. Widocznie chłop wie, jak je utrzymywać w odpowiedniej kondycji. Dysponuje zapewne stosownym narzędziem”. Czy to jest język godny dziennikarza?

Z kolei użycie przez nauczycielkę przedmiotów ścisłych określenia „Nauczyciele wciąż dzielnie walczą o prawidłowy rozwój młodej latorośli”, skłoniło Pana Redaktora do takiej refleksji: Militarna retoryka, którą posłużyła się Tatara, zasługuje na podziw. Ciekawe, skąd zaczerpnęła swoje niebanalne pomysły? Widzę trzy możliwości. Tatuś Marzeny T. był co najmniej majorem, jej mąż jest – być może – kapitanem, albo ona sama należy do grona zagorzałych wielbicielek Antoniego M., który w całym kraju tworzy obecnie – jak wszyscy chyba wiedzą – Wojska Obrony Terytorialnej. Dzielny minister szuka chętnych, którzy będą nacierać, szturmować i dzielnie walczyć. Tak jak Marzena…”. Na marginesie dodam, że numer majowy, w którym ukazał się ten tekst, jak się wyraził pan Lubowski „rzucił nim z wrażenia o podłogę”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nie tylko „rzucił”, ale i „krzywdę wyrządził”.

A to tylko dwa z kilku równie przykrych i obraźliwych przykładów, jakie z wielką zajadliwością, pod pretekstem dbałości o poprawność posługiwania się językiem polskim – przez osoby niezajmujące się przecież zawodowo pisaniem tekstów, a ponadto w żaden sposób niezwiązane z krytykowanym zespołem redakcyjnym „Przeglądu Pyskowickiego” oraz władzami miasta – przedstawia Z. Lubowski. Próbą zdyskredytowania w oczach opinii publicznej jest również oskarżanie osób piszących do gazety samorządowej o paskudną służalczość, lizusostwo czy też wazeliniarstwo. No cóż, redaktor swoim warsztatem i słownictwem wystawia sobie świadectwo. Inwektywy i kłamstwo są słabą bronią.

Wulgarny język, liczne tautologie, wyrwane z kontekstu sformułowania, nierzetelność, kłamstwa – oto elementy składowe artykułu pt. „Pyskowickie absurdy medialne”. Komentarz wydaje się zbędny, zatem przytoczymy tylko słowa znane skądinąd: "Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz".

Kolegium redakcyjne:

Krzysztof Łapucha – Redaktor Naczelny

Teresa Gorczyca

Agnieszka Kazubek

Ilona Paszek

Piotr Denisiewicz

Waldemar Obłąk

 

2 Comments on "Sprostowanie dotyczące artykułu pt. „Pyskowickie absurdy medialne”"

  1. to od dawna pierwsza polemika, której rozwój chętnie będę śledzić. jak się ten "niezłomny" Lubowski, ze złotą kartą pracy w MSI, odniesie? czy leżąc wygra? fair play, czy kopem, bądź gryzem w jaja?

  2. Myślę że daje radę pyskowickiej kaście która jeszcze dycha ale z czasem ulegnie samozagładzie./pycha kroczy przed upadkiem/

Leave a comment

Your email address will not be published.


*