Stanowiska na miarę? swojaków

Wczorajsze informacje o tym, że skazany wyrokiem sądu za pospolite przestępstwa człowiek może w Gliwicach zasiadać w dwóch radach nadzorczych i w nagrodę za obywatelską postawę (np. kradzież kostki brukowej) otrzymywać w nich pokaźne wynagrodzenie, nikogo rzecz jasna nie zaszokowały. (http://info-poster.eu/prezydent-frankiewicz-nagradza-za-jakie-zaslugi/) Przecież to Gliwice i gliwiczanie zdążyli się przyzwyczaić do ich upodlenia i traktowania jak bezmyślnej masy, na której oczach można dzielić się łupem. Trudno, może to wynika z przeświadczenia, że ?za wysokie progi? i stanowiska w radach nadzorczych są poza ich zasięgiem, przeznaczone dla tych, którzy biją kiedy trzeba i kradną, co wolno. Dzisiaj zatem zaprezentuję drugą twarz systemu i inną formę oddawania ?swojakom? posad i intratnych stanowisk. A to już – jeśli tego nie dostrzegacie gliwiczanie – stanowiska, podbierane Waszym zdolnym dzieciom, które po skończeniu studiów powinny konkurować na rynku pracy. I mogłyby, gdyby miały równe warunki.

Śląska Sieć Metropolitalna ogłosiła sporo naborów na różne stanowiska. Jednym z nich było stanowisko specjalisty do spraw sprzedaży. Wśród wymagań znalazły się między innymi doświadczenie w sprzedaży bezpośredniej oraz ?mile widziana? ukończona socjologia. (http://www.ssm.silesia.pl/ogloszenia-o-naborze/nabor-kandydatow-do-pracy-na-stanowisko-specjalisty-ds-sprzedazy.html)

Okazało się, że warunki były dosłownie szyte na miarę radnego Koalicji dla Gliwic ZF (przypadek) Jarosława Wypycha, który był przedstawicielem handlowym (przypadek) i skończył socjologię (przypadek) i rzecz jasna również przypadkiem okazał się najlepszym z kandydatów.

Cóż, przypadki chodzą po ludziach. Czemu jednak w tym ?przypadku? po lewej stronie nie ma jednej jedynej istotnej rzeczy ? listy kandydatów na to stanowisko? (http://www.ssm.silesia.pl/wyniki-postepowania/wynik-naboru-na-stanowisko-specjalisty-ds-sprzedazy.html) Na inne są! A jeśli na któreś nie ma, to mamy najwyraźniej do czynienia z podobnym przypadkiem. Nazwijcie go sobie sami.

3 Comments on "Stanowiska na miarę? swojaków"

  1. Pan Moszyński pogoniony z Urzędu Marszałkowskiego też był jedynym kandydatem w konkursie na stanowisko speca w TUR.
    Ale tam wtedy była lista kandydatów. Jedyny się nadawał, to i jedyny wygrał.

  2. GOGOL PRZEJAZDEM | 6 września 2012 at 9:41 am | Odpowiedz

    ‚…Ale tam wtedy była lista kandydatów. Jedyny się nadawał, to i jedyny wygrał. …”

    Jedyny to żaden konkurs , a gdzie starcie wizji, programów..

    Dwoje kandydatów- to jest konkurs .
    A tak tak p.o. WARUNKOWO ! i konkurs powtarzamy jak znajdzie się inny.
    I trzeba sprawdzić czy warunki nie były „szyte na miarę” i tryb ogłaszania o konkursie.
    Jak wszystko ok ,to p.o. i czekamy na innych.
    To miasto ma 180 000 ludzi.!

  3. No niestety wszędzie, gdzie procedury rekrutacyjne są ściśle określone dochodzi do takich sytuacji. W innych miejscach po prostu, bez żadnych szopek, zatrudnia się znajomych lub osoby polecone (Mało tego, wszyscy jeszcze uważają, że to normalne! Niektóre firmy nawet się szczycą, że do nich można trafić tylko przez polecenie.).
    Chciałabym tylko zauważyć, że w takich przypadkach nie zawsze chodzi o politykę czy władzę. Równie dobrze mogłoby się okazać, że np. kadrowa jest daleką krewną rzeczonego Pana, jego koleżanką ze studiów albo żoną weterynarza jego psa 😉

Leave a comment

Your email address will not be published.


*