Świat czterech hegemonów – 1 część rozmowy z profesorem Józefem Haberem

Rozmowa z profesorem Józefem Haberem dotyczyła kwestii integracji europejskiej odniesionych z jednej strony do polityki globalnej, a z drugiej rozpatrywanych z punktu widzenia interesów Polski. Dziś pierwsza część jej zapisu:

Wiele osób zauważa i coraz głośniej mówi, że Unię Europejską dotknął kryzys, który na pewno przełoży się na frekwencję. W całej Europie spodziewana jest wyjątkowo niska frekwencja. Co się stało?

Myślę, że Europa, ta zjednoczona Europa, nie jest już tak zjednoczoną Europą, jaką była. Kryzys w moim przekonaniu, to nie jest ten kryzys finansowo walutowy, który przełożył się na brak wiarygodności w wielu krajach. Ja odczuwam go jako kryzys wartości. Kryzys wartości Unii Europejskiej na rzecz rywalizacji niektórych państw między sobą. Odchodzi się od tych wartości, które legły u podstaw tworzenia integracji europejskiej. Bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie, bo każdy może mieć różny pogląd na te rzeczy, większość historyków zajmujących się tymi zagadnieniami wskazuje, że u zarania integracji europejskiej legł fundamentalny fakt, że oto ludzie, którzy ją tworzyli byli chrześcijańskimi demokratami. Czy chcemy, czy nie chcemy, to właśnie chrześcijański model wartości ukształtował solidarność europejską.

Powstaje pytanie, dlaczego tak się stało, że dzisiaj jest nieco inaczej. Ano dlatego, że Europa znalazła się w innej sytuacji niż wtedy, gdy tworzyła się integracja europejska. Ta integracja powstawała w dwubiegunowym podziale Wschód – Zachód. Integracja Zachodniej Europy była w tym układzie czymś naturalnym, Trzeba podkreślić, że i Stany Zjednoczone miały tutaj swoją rolę do spełnienia – potrzebowały silnego sojusznika w walce ze Wschodem. Istniały dwie zupełnie odmienne ideologie, a więc ta ideologia dechrystianizacji, którą reprezentował Związek Radziecki miała naturalny odpór w chrześcijańskiej Europie Zachodniej.

Pewien kryzys tych postaw w Europie Zachodniej ja sam zacząłem obserwować już w latach 60 ubiegłego stulecia. W czasie Soboru Watykańskiego II Jan XXIII, teraz święty, wskazał na najważniejsze cechy tego świata, który wymagał pokoju, wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Teraz mamy coraz więcej tej tzw. poprawności politycznej, gdzieś tam odwołujemy się do jakichś wartości uniwersalnych, nie wskazując czym ta Europa rzeczywiście miałaby być. A przecież jeżeli dziś mówimy, hołdując poprawności politycznej, o różnych działaniach na rzecz równości płci, zapominamy zbyt łatwo, że Kościół nigdy jej nie negował. Gdyby tak było, to w panteonie świętych nie byłoby na pewno tak wielu kobiet. W którymś miejscu po prostu zaczynamy fantazjować i nie mówimy tego, co jest najważniejsze. Efekt jest taki, że kiedy eliminujemy coś istotnego z życia powstaje pustka. A przyroda nie lubi pustki i wtedy w puste miejsca wchodzą inne wartości. Jest to kwestia poszukiwania prawdy, gdzie każdy tak samo tej prawdy poszukuje.

Sądzi Pan, że to właśnie tak pojmowany kryzys wartości odbije się na frekwencji?

Czy ta frekwencja będzie niższa, czy nieco wyższa, należy podkreślić, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego nigdy ta frekwencja nie była specjalnie wysoka, dlatego że do dzisiejszego dnia mocne są działania na rzecz interesów narodowych. A interes narodowy przekłada się przede wszystkim na frekwencję w wyborach krajowych. Nie dopatruję się w tym zatem żadnej wielkiej tragedii.

Dokąd zmierza Europa?

Europa zaczyna zmierzać w kierunku unii politycznej. Powoduje to, że wielu kandydatów do Parlamentu Europejskiego zaczyna tą retoryką żyć. Jeżeli jedynym argumentem tych ludzi ma być to, że trzeba agitować do wyborów „przeciwko eurosceptykom”, to ja dziękuję za takie powody. Jeżeli ktoś mówi, że jego zadaniem jest wyeliminowanie eurosceptyków, to ten człowiek zaczyna być zwolennikiem totalitaryzmu. Tyle tylko, że ja tę formę określam totalitaryzmem pełzającym. On nie zamyka do więzień, ale zniewala poprzez „półprawdy”, niedomówienia, brak możliwości argumentowania odmiennych, niż narzucane, opinii. Na całe szczęście są jeszcze wolne media. Ale czy na pewno w Polsce? Bo większość tych mediów o zasięgu krajowym, które funkcjonują na polskim rynku jest ledwie polskojęzyczna. Z obcym kapitałem. A kto daje chleb – wymaga. Mamy zatem coraz częściej do czynienia z oportunizmem mediów. Szkoda, że tak jest.

Myślę, że nie dzieje się nic takiego tragicznego, żeby głosić, że Unia Europejska się rozpadnie bo nie pójdziemy w kierunku pełniejszej integracji europejskiej, czy do wyborów do Parlamentu Europejskiego. Nie sądzę.

Czy ta sytuacja geopolityczna w związku z rosnącą presją Rosji na Ukrainę i inne kraje ościenne, a pośrednio przecież właśnie na Unię Europejską, będzie takim czynnikiem, który będzie stymulował integrację europejską? Czy rzeczywiście Europa, bojąc się Rosji, zacznie rugować eurosceptycyzm?

Wróćmy do fundamentalnego stwierdzenia, że skończył się świat dwubiegunowy. Zastąpił go model świata z czterema hegemonami i na Wchodzie i na Zachodzie wywołało to oczywiście różne reperkusje. Stany Zjednoczone jako hegemon, to rzecz oczywista. To państwo od swojego zarania prowadzi absolutnie hegemoniczną politykę. W swojej retoryce USA nie mówią w zasadzie nigdy o równości. One nie chcą tej równości. One przewidują dla siebie przywództwo światowe. Oczywiście inni, w tym my, również nawołujemy je do tego aby były przywódcą. No może już nie tak bardzo, ale jednak.

Jako drugiego hegemona wymieniłbym Chiny. Chińczycy bardzo nie lubią słowa hegemon, aczkolwiek w swojej retoryce politycznej mówią o przywództwie. Najpierw w stosunku do Trzeciego Świata, a teraz w aspekcie regionalnym. Jest to państwo które w swojej kreatywności i innowacyjności nie ma sobie równych. Bez pieniędzy z zewnątrz wypracowało sobie, oczywiście że czasem przez naśladownictwo i przejmowanie w różny nieetyczny sposób np. patentów, sytuację, w której mówi się o realnej możliwości sprostania amerykańskiej potędze. To oczywiście spotyka się z reakcją Stanów Zjednoczonych, bo one nigdy nie uznają kogoś, kto dorósł do tego samego poziomu, a tym bardziej aby je przegonił. Obecnie Chiny mają wciąż bardzo wysoki wzrost gospodarczy, wprawdzie trochę spowolniony, ale jednak wystarczający do tego aby trwale stać się tym drugim wielkim hegemonem. I jest to naturalne, w końcu to jest 1,5 miliarda ludzi. To w efekcie potężna armia, którą można będzie wystawić i zawsze będziemy się bali, że gdzieś tam wyjdą za granice. A ja nie sądzę jednak, aby Chińczycy wychodzili dalej, niż na tereny, które Rosja przejęła kiedyś na Dalekim Wschodzie. Obawy tego kraju są zatem uzasadnione.

Trzecim hegemonem jest oczywiście Rosja. W jednym ze swoich ubiegłorocznych artykułów zwróciłem uwagę na to, że Rosja w pewnym momencie przespała moment wzmacniania się hegemonii USA, Chin a nawet Europy Zachodniej. Tymczasem przecież Rosja nigdy w swojej historii, także w czasach stalinizmu i późniejszych, nie zarzuciła tej swojej dawnej carskiej koncepcji imperialnej. Niedawno ściąłem się z doradcą Putina, Jurijem Osipowem, kiedy podczas jednej z konferencji mówiłem o imperialnej polityce Rosji, a on zaprotestował. Powiedziałem krótko: „pożiwiom, uwidim”. Nie trzeba było długo czekać i doprowadziło nas to do ukraińskiego Krymu. Teraz mówimy, że to nigdy nie był ukraiński Krym. Rzeczywiście nie, Krym był tatarski, ale jak teraz doskonale wiemy, Tatarzy zostali znowu oszukani przez Rosję. To jednak inna historia. Rosja jako hegemon jest w ciężkiej sytuacji ekonomicznej i to jest jej dylemat. Ona ma ogromne zasoby, tyle tylko, że ona tych zasobów nie przetworzyła na wysoko kwalifikowane produkty. Rosja jest przy tym wszystkim hegemonem niedemokratycznym. I my nie chciejmy aby ona była demokratyczna, bo nie będzie. Rosja zawsze oparta była na jedynowładztwie i tak jest do dnia dzisiejszego. To państwo, gdyby stało się demokratyczne, rozpadnie się. Podobnie zresztą jak Chiny. Rosja zawsze swoją hegemonię budowała na sile militarnej. To państwo musi mieć wroga, bo wróg konsoliduje, wróg zmienia mentalność narodu.

Czwarty hegemon to Unia Europejska. Jeśli ktoś myśli, że Unia Europejska nie chce być hegemonem, to niech spojrzy do jej zapisów budżetowych. „Jest tam taka pozycja jak „global player”. To są pieniądze dla globalnego gracza. Unia Europejska nie stanie się jednak rzeczywistym hegemonem jeśli nie będzie unii politycznej. Ale jak ona ma wyglądać? Czy Europa ma być sfederalizowana? No przecież to jest fantasmagoria. A może zjednoczyć instytucje? Próbowano to zrobić przez system zawarty w konstytucji dla Europy. Za wszelką cenę chcieli to uratować Niemcy, bo to niemiecki punkt widzenia. I to jest groźne, bo ta Europa ma być zjednoczona, ale pod przywództwem niemieckim. To właśnie dlatego Francuzi i Holendrzy odrzucili traktat konstytucyjny i nie wszedł w zycie. Błędem było przyjęcie wspólnej waluty, która miała pokazywać, że jesteśmy hegemonem. Ale to był błąd polityczny Francji. François Mitterrand mógł sprzeciwić się temu, ale on się bał Niemiec i chciał je włączyć w jednolite struktury, aby je kontrolować. Ale okazało się, że Francja nie kontroluje sytuacji. Bo potem przyszedł słaby Nicolas Sarkozy, jeszcze słabszy jest François Hollande i sytuacja jest jaka jest. Czy teraz możemy mówić o potędze Europy? Musimy koniecznie wrócić do integracji europejskiej, tej która była na etapie wspólnego rynku. Bo uważam za największy sukces integracji europejskiej wprowadzenie czterech swobód jako fundamentu jednolitego rynku europejskiego: swobodnego przepływu towarów, usług, kapitału i osób.

rozmawiał: Dariusz Jezierski

1 Comment on "Świat czterech hegemonów – 1 część rozmowy z profesorem Józefem Haberem"

  1. Nareszcie sensowny wywiad w materii którą lubię i rozumiem czyli geopolityka. Zapomniano jednak o Afryce do której głównie chiński hegemon zdąża powolutku lecz skutecznie. Afryka to przyszłość planety. Tam są zasoby i wszelkie bogactwa. Z tego kontynentu wychodzi z wolna na zewnątrz  niebezpieczeństwo..Nigeria.

    Jeżeli skądkolwiek ma nadeść morze krwi to z tamtąd.Europa to już zgnilizna i nic nie jest w stanie światu zaoferować. USA topi się we własnej wielkości i bycia NAD.Rosja jest potęgą tylko dlatego że szarzy ludzie kochają swój kraj . Chiny to jak zauważono ewenement który obserwuje i wyciąga wnioski. Durni przedstawiciele Europy kompletnie oślepli w swojej nadinterpretacji praw i ich manifestowania. A Chiny? wyciągają wnioski i nadejdą a są wszędzie. Europa potrafiła sprowokować libijski konflikt i podeslać lokalnego polskiego matoła z UE do Trypolisu. I co się stało? Bogata Libia upadła . Nie ma nic a zachodni bandyci przejęli libiską ropę.Konflikt w Syrii,konflikt w Iraku nadal trwa,konflikt w Afganistanie . Europa ,NATO i sługusy wszędzie tam są. A Chiny,Indie? Po co? Konfucjusz myśli ..

Leave a comment

Your email address will not be published.


*