Szokująca dyskusja na Komisji Rewizyjnej

23 komentarze

Dopiero pod koniec tego tygodnia pojawił się w BIP UM Gliwice protokół posiedzenia Komisji Rewizyjnej z 25 listopada 2013 roku. Dla mnie o tyle ważny, że dyskutowano o moich zarzutach kierowanych do Komisji Rewizyjnej od grudnia 2012 roku, dotyczących łamania prawa w spółkach z udziałem Gminy Gliwice.

Niestety, padały również ewidentnie wypaczające stan faktyczny wypowiedzi obecnych na posiedzeniu zastępcy prezydenta miasta Piotra Wieczorka oraz Naczelnika Wydziału Nadzoru Właścicielskiego Kamila Jany. Ilość zwyczajnych kłamstw i mylących pojęcia odpowiedzi jakie padły ze strony obu zaproszonych gości, a także poświadczające całkowity brak kompetencji, kompletnie chybione pytania członków KR wymagają bardzo szczegółowej odpowiedzi. Już dziś jednak publikuję cały dokument, aby co bardziej wnikliwi Czytelnicy mogli się z nim zapoznać. Cały protokół Komisji Rewizyjnej zostanie skierowany do Wydziału Nadzoru Prawnego ŚUW oraz przekazany kontrolerom NIK wraz z moim szczegółowym komentarzem i dokładnym wskazaniem rodzaju manipulacji dokonywanych na całkowicie nierozumiejących (lub nie chcących niczego rozumieć) radnych przez przepytywanych.

Komisja Rewizyjna nie dostrzegła podczas posiedzenia jednej istotnej rzeczy – poziom dyskusji, jej wydźwięk i sposób załatwienia sprawy, w kontekście mojego w nią zaangażowania, ewidentnie godzi w moje dobra. W najbliższych dniach podejmę decyzję dotyczącą najwłaściwszego sposobu reakcji na zachowanie niektórych osób obecnych na posiedzeniu.

dj

22 Comments on "Szokująca dyskusja na Komisji Rewizyjnej"

  1. Paweł Michalski | 16 lutego 2014 at 9:16 pm | Odpowiedz

    Pan Piotr stwierdził – „…pewne dane są wrażliwe, np. amortyzacja itp”… Na co są wrażliwe te dane? Uznał ponadto, że nie chciałby, żeby radni „kolportowali dokumenty do mediów. A co to, NASA, CIA!? Wymiękłem i ubawiłem się po lekturze powyższego protokółu. Pan pod prezydent ma spory osobisty problem z Panem Darkiem, przebierał nóżkami jak małe dziecko. No niestety, nie geniusze w tym Urzędzie wygniatają krzesła.

  2. Paweł Michalski | 16 lutego 2014 at 9:24 pm | Odpowiedz

    Kolejna obserwacja, jest taka, że nasi królowie wnikliwie czytują I-P. To niezbicie dowodzi o potrzebie kontynuowania tej misji i ciągłego jej rozwoju. Pan Redaktor powinien odczuwać szczególną osobistą satysfakcję. Zaprotokołowaną!

  3. Paweł Michalski | 16 lutego 2014 at 9:46 pm | Odpowiedz

    …”każdy radca prawny, adwokat, doktor prawa lub ekonomii może być członkiem rady nadzorczej”… Pan Piotr W. to Mozart wszechwiedzy. Szkoda tylko, że nie pochodzi ona ze znanego nam wszechświata.

  4. Analiza protokołu z posiedzenia komisji rewizyjnej – uwagi i zastrzeżenia!
    Można oczekiwać od Info-postera, że następnym razem poświęci więcej czasu (rozumiem wszystko, ale rzetelność zobowiązuje), aby w merytoryczny i zrozumiały dla Czytelników sposób wyjaśnić ewidentne fałszywe twierdzenia oraz wystosuje stosowne pismo do PM w tej sprawie (a na bazie tego wpisu może przygotować drugi, uzupełniony tekst).
    Poniżej przedstawiono najbardziej jaskrawe przykłady kompromitujących wypowiedzi głównego bohatera tego spotkania.
    „Nie mamy rejestru kandydatów do rad nadzorczych. Jest to NIEZGODNE z PRAWEM” autorytatywnie stwierdza wiceprezydent Piotr Wieczorek (protokół KR, s. 2.). „Sąd w uzasadnieniu PODAŁ, że MOGĘ ZASIADAĆ w OBU radach nadzorczych”! W jakim dokumencie jest takie stwierdzenie SĄDU REJESTROWEGO? Pytam się gdzie zostało użyte takie zdanie! Data, sygnatura dokumentu, dane osoby, która się podpisała pod takim zdaniem?
    W ilu radach nadzorczych spółek z udziałem miasta może zasiadać prezydent (dociekliwie pyta radna Magdalena Budny), wiceprezydent Piotr Wieczorek odpowiada: W DWÓCH!!!
    W dalszej części Pani radna Budny powołuje się na rzekome postanowienie sądu, z którego wynika, że może być w dwóch spółkach. Nikt z obecnych nie zgłasza zastrzeżeń, nie domaga się udostępnienia rzekomego dokumentu, tylko daje wiarę interpretacji radnej i wiceprezydenta. To jest przykład ewidentnych manipulacji skierowanych do opinii publicznej, co zostanie dobitnie wykazane w niniejszym tekście.
    Na pytanie o zwrot nienależnie pobranych wynagrodzeń przez prezesa PRUiM S.A. wiceprezydent odpowiada „Nie jesteśmy organem nadzoru”. Pytam się jakie kompetencje ma właściciel, czy miasto Gliwice wykonując swoje uprawnienia właścicielskie jest rzeczywiście tak bezradne i nic nie może? A może to ktoś chce się kreować na bezradnego…
    Piotr Wieczorek dodaje:„W Polsce się wynagrodzenia nie zwraca” – proponuje zatem poczytać poniższy wyrok Sądu Najwyższego dotyczący sprawy zwrotu nienależnie pobieranego wynagrodzenia
    http://www.portalfk.pl/nowosci/czy-pracownik-musi-zwracac-pracodawcy-nadplacone-skladniki-wynagrodzen-z-tzw-ustawy-kominowej-279819
    Zdaniem SN: „pracownik, który pobrał składniki wynagrodzenia ponad limit ustanowiony w ustawie kominowej ma obowiązek je zwrócić pracodawcy” – orzekł Sąd Najwyższy.
    Totalna buta i niekompetencja pojawia się w wielu wypowiedziach funkcjonariusza publicznego – wysokiego rangą urzędnika samorządowego – który za swoją „ciężką pracę” zarabia bardzo dużo pieniędzy. Do tego (do brania kasy z publicznych pieniędzy) wszyscy są kompetentni i się nadają, ale już żeby coś mądrego powiedzieć i przedstawić rzeczowe argumenty dla poparcia swoich opinii, tu się zaczyna problem!
    10 lutego 2014r. został podpisany protokół z posiedzenie KR, które odbyło się 25 listopada 2013r., a już 5 grudnia 2013r. zostało wydane Zarządzenie PM, gdzie są jednoznacznie brzmiące następujące zapisy zapisy:
    WYMOGIEM FORMALNYM dla kandydatów na członków rad nadzorczych jest m.in.:
    NIE ZASIADANIE W INNEJ RADZIE NADZORCZEJ spółki z WIĘKSZOŚCIOWYM UDZIAŁEM JST lub SP w związku z przepisami ustawy z dnia 3 marca 2000 roku o wynagradzaniu osób kierującymi niektórymi osobami prawnymi (zarządzenie PM, warunki powoływania członków rady nadzorczej, s. 6), zatem P. Wieczorek nie zna przepisów prawa, mija się z prawdą!
    Kolejna wypowiedź Piotra Wieczorka, „w uzasadnieniu Sąd podał, że mogę zasiadać w dwóch radach nadzorczych. Pan D. Jezierski nadal publicznie twierdzi, że nie mogę”. Nie interesuje mnie zdanie Pana Jezierskiego, lecz stanowczo twierdzę, że przepisy prawa zabraniają komukolwiek zasiadania w dwóch radach nadzorczych spółek z większościowym udziałem gminy, i nawet sam PREZYDENT MIASTA PO PONAD ROKU CZASU ZMIENIŁ ZDANIE i to POTWIERDZIŁ w wydanym zarządzeniu.
    Gdyby było prawdą to, co mówi Piotr Wieczorek, to dlaczego ZOSTAŁ ODWOŁANY z rady nadzorczej PIAST S.A. w grudniu 2012 roku, i dlaczego Pan Jezierski nie zapyta (nie wyjaśni Czytelnikom) jak to możliwe, że prezydent w piśmie do wojewody uważa, że akurat skończyła mu się kadencja, a więc pytam kolejny raz: jak KADENCJA Piotra Wieczorka mogła trwać PONAD 3 lata, skoro przepisy prawa nie pozwalają na to!! Żaden z radnych, nikt z obecnych na spotkaniu tego nie zauważa! Nikt z prawników nie dostrzega tych bałamutnych opinii, nie koryguje? Czy Wy Wszyscy naprawdę macie społeczeństwo za bezmyślnych durni i nieuków, którym można bezkarnie wciskać takie bzdury!
    Dalej: „Wydział nadzoru właścicielskiego PROWADZI BAZĘ KANDYDATÓW na członków rad nadzorczych spółek z udziałem miasta Gliwice (postanowienie PM pkt 7., s.7). P. Wieczorek przecież wyraźnie stwierdził na posiedzeniu komisji rewizyjnej, że to jest niezgodne z prawem, a tymczasem kilka dni później prezydent wydaje zarządzenie, w którym twierdza że taka baza jest prowadzona, czyli ktoś z tych Panów ewidentnie MIJA SIĘ z PRAWDĄ i świadomie wprowadza opinię publiczną w błąd! Na podstawie analizy przepisów prawa, należy jednoznacznie stwierdzić, iż w tym przypadku osobą tą jest wiceprezydent Piotr Wieczorek, gdyż żadne przepisy prawa nie zabraniają prowadzenia takiej bazy!
    Szanowny Pan wiceprezydent chce świadomie swoimi wypowiedziami robić DURNI ze społeczeństwa!!! Funkcjonariusz publiczny wypowiadający takie ewidentne BZDURY sam kreuje swój wizerunek i całkowicie podważa wiarygodność, niezależnie od pism Pana Jezierskiego.
    Na temat merytorycznych dociekań radnych i wartości merytorycznej zadawanych pytań powiem krótko jak mawiają nad Tamizą „no comments”
    Wyrażam nadzieję, że pozostali Czytelnicy sami dla siebie mogą wyciągnąć wnioski z płynące z tego komentarza.

    • To bardzo pogłębiony komentarz do skandalu, którym okazało się to posiedzenie KR. Ze swej strony mogę powiedzieć, że podtrzymuję swoje zobowiązanie z tekstu artykułu – komentarz o którym wspomina autor będzie napisany i przekazany WNP oraz NIK, a także zaprezentowany Czytelnikom. Dodam tylko, że kłamstwa i manipulacje Piotra Wieczorka poszły dalej niż zauważył to „na szybko” komentujący.
      Co do poziomu kompetencji objawionego nam przez członków KR wypada tylko stwierdzić jedno. Mamy już 3 lata działania tego gremium za sobą. I po tym czasie czarno na białym widać, że radni nie wiedzą o czym mówią! Tymczasem sprawa ciągnie się od listopada 2012 roku! W tym czasie – skoro ja poznałem zagadnienia o których piszę, choć nie mam takiego obowiązku, ci Państwo mieli obowiązek to zrobić, skoro przyjęli na siebie zobowiązanie do pracy w tej komisji! Za to biorą pieniądze. Szczytem cynizmu jest przełożenie terminu głosowania na „następne posiedzenie”, skoro wkrótce będą wybory. Kiedy grająca swoją haniebną gierkę KR ma zamiar przeprowadzić swoją kontrolę, opracować wnioski i doprowadzić do wyciągnięcia konsekwencji? Czyżby w następnej kadencji? Cóż, zapewnić mogę o jednym – w nadchodzącej kampanii wyborczej osobiście będę codziennie przypominał, w jaki sposób to gremium sprzeniewierzyło się prawu i zawiodło zaufanie mieszkańców.

  5. Konkretnie komentujący ma całkowitą rację, że w końcu trzeba przerwać ten spektakl i jednoznacznie zakończyć sprawę, która się ciągnie od listopada 2012 roku, gdyż jest to żenujące dla wszystkich myślących Gliwiczan, czytających takie teksty.

  6. Gdzie (i czy w ogóle) są jakiekolwiek dokumenty w sprawie zgłoszenia Piotra Wieczorka jako reprezentanta miasta Gliwice do dwóch rad nadzorczych spółek z większościowym udziałem miasta? Kto podpisywał te dokumenty? Dlaczego nikt nie żąda przedstawienia tych dokumentów? To są fundamentalne pytania, na które należy w pierwszej kolejności udzielić odpowiedzi. Ile można tolerować takich jałowych dyskusji, które nie prowadzą do wyjaśnienia sprawy!

    • Takich dokumentów nie ma. To, że Komisja Rewizyjna nie żąda takich dokumentów może świadczyć tylko o dwóch rzeczach – radni nie mają najmniejszego pojęcia o sprawach, którymi się zajmują lub w charakterze statystów cynicznie biorą udział w kiepskim spektaklu rozpisanym na panów PW i KJ.

  7. Przebieg „dyskusji” i tendencyjność zadawanych pytań, jednoznacznie służyły wyśmianiu i zrobieniu durnia z p. Dariusza Jezierskiego, przy jednoczesnej gloryfikacji i wierze w nieomylność, bezgraniczną mądrość i wszechwiedzę p. Piotra Wieczorka. Trudno tego nie dostrzec.

  8. Stronniczość KR stawia na baczność przed Jezierskim Członka dwóch Rad Nadzorczych Gerarda ,Piotra Wieczorka i nie tylko.
    Mądrala trzęsie portkami a chroniona przy okazji klika wykorzystuje gdzie to możliwe postać byłego Szefa PE i Ministra Gospodarki .
    Stosuje ten bufor bezpieczeństwa od lat. Koniec Wzajemnego Towarzystwa Adoracji z Nowych Gliwic czyli super promocji marek czy lwów podąża szybciej niż Ad Vocem
    Nie pomoże JB bo na odległość czuć jak otoczenie cuchnie i podryguje.
    Spoglądajcie gdzie stąpacie.
    A J. W. postać tak mała że nie warta uwagi.

  9. Bełkot Piotra Wieczorka świadczy tylko o tym, że jest przerażony konsekwencjami korupcji, której się dopuścił. Ten agresywny ,arogancki człowiek lamentuje, iż stał się przedmiotem pomówień ze strony Pana Jezierskiego. Niech zatem idzie do Sądu. Jego przyjaciel z rad nadzorczych /i nie tylko/ mecenas Grzegorz Jaworski twierdzi, że wszystko w Sądzie może załatwić. Zatem do dzieła Panowie!
    Po odsunięciu od władzy skorumpowanych urzędników ich portrety powinny wisieć na specjalnej tablicy w U M Gliwice. Ku przestrodze dla tych, co przyjdą na ich miejsce.
    Prawnicy obsługujący U M Gliwice i spółki Gminy, a także ci zasiadający w radach nadzorczych i Zarządach winni być wymienieni z nazwiska i mieć dożywotni zakaz pełnienia takich funkcji dla Miasta Gliwice. Sankcjonowali ten korupcyjny proceder dla korzyści materialnych zamiast stać na straży praworządności. Lubią być incognito. Wszystko jest szemrane i „pod stołem”. Są jak mafia i czują się bezkarni. Następnym krokiem powinno być złożenie skargi przez obywateli Gliwic do Naczelnej Rady Adwokackiej i Krajowej Rady Radców Prawnych. A na Prokuratora Żymełkę do Prokuratora Generalnego. Niech się boją. Ludzi bez kręgosłupów moralnych leczy tylko STRACH.

    • jak wiele niesłychanej – wręcz dziecinnej – naiwności musiał wcześniej wykazywać Pan Darek, który rozmawiał i spotykał się z radnymi, a nawet pisał do nich w przeświadczeniu, że będą zainteresowani prawdą, uczciwością i sprawiedliwością, no cóż, każdemu wolno…

      Teraz taką nadzieję pokłada w pisaniu do WNP ŚUW i NIK. Ciekawe, jak można po tym wszystim być dalej tak naiwnym…styczniowe spotkanie z wojewodą to była jedynie PR-owa zagrywka, na którą się tak łatwo dał nabrać. Teraz z kolejnym mijającym miesiącem będzie dostawał lakonicze teksty od Pana Dyrektora WNP i będzie się cieszył (jest cacy, wykazują dobrą wolę, bo odpisali), że "sprawa jest rozpatrywana"…Czemu nie zastanawia go, że tyle czasu zajmuje wojewodzie wyjaśnienie sprzecznej z prawem uchwały RM, złożył nawet deklarację w jednym z komentarzy, że wystąpi z tym zapytaniem do Biura Wojewody i co? a kiedy nie będzie już do kogo napisać, co wtedy…zrobi…

      • Tak, rzeczywiście oczekiwanie, że RM czy UW zrobią co do nich nalezy okazało się naiwnością. Ale mam pytanie:

        Skoro stwierdziłem tew wszystkie przypadki łamania prawa, potem powiadomiłem wszelkie możliwe instytucje, co więcej – doprowadziłem do tego że Sąd KRS zmusił Henryka Małysza do ustąpienia z rad nadzorczych, a wczesniej RN Piasta opuścił Piotr Wieczorek, skoro doprowadziłem do zmian w Statutach i pojawienia sie BIP na niektórych stronach, skoro wreszcie sam poświęcam swój czas dla dalszego wyświetlania kolejnych szwindli, skoro również sam zawiadamiam Prokuraturę o kolejnych przypadkach, a wreszcie swoją twarzą i nazwiskiem firmuję wszystko, łącznie z protestem w ŚUW – co jeszcze proponuje komentator? I skąd wie, że nie zastanawia mnie to, o czym pisze? (bo jest zgoła odwrotnie). To może sam odpowie – co wtedy? Ja wiem, co będę robił „wtedy” – i to od dawna.

        Cóż, nie zastosuję siły na pewno:) Łatwe jest stawianie pytań, ale proszę o odpowiedzi na nie. Bo naprawdę „budzenie gliwiczan” wymaga środków i czasu. Tych pierwszych nie mam, drugie poświęcam w 100%. Jestem cierpliwy ale Leninem ani Che Guevarą nie jestem.

        Gorzka ironia komentującego. Oczywiście – ma do niej prawo. Ale niech wybaczy – nie ten adres. To pretensje do osób, które zamykają oczy i odwracają głowę. Ja akurat tego nie robiłem nigdy i robił nie będę. Nie mam sobie nic do zarzucenia w tym względzie. Gdyby nie I-P dotąd nikt o niczym nie miałby pojęcia. Temat by nie istniał po prostu.

        Czy ja się cieszę z pism WNP? Bynajmniej. Komentujący musi jednak zrozumieć, że nie jestem pieniaczem i na pewne „taktyczne” posunięcia nie mogę reagować inaczej. Gębę, nie tylko gombrowiczowską”, przyprawia się łatwo i szybko. W przeciwieństwie do udowadniania prawdy. Niestety, to co robię, to nie rewolucja a mozolne przedzieranie się przez samorządową pulpę na wszystkich szczeblach.

        Więcej niż daję z siebie już nie dam. Bo nie mogę i nie chcę. Bo tylko ja wiem jak bardzo mnie to absorbuje i jak mało czasu pozostawia mi na sprawy jeszcze ważniejsze. Bo nie jestem gliwickim Winkelriedem, bo wreszcie nie wyrażam zgody na dyktat tych, którzy chcieliby szybciej i więcej. Chcą? Niech wezmą się wreszcie do roboty. Zapraszam!

        • Zgodnie z prośbą (sugestią) podejmuje kolejną (ostatnią) próbę udzielenia odpowiedzi i zwrócenia uwagi na fundamentalne kwestie: wyjść poza utarte kanony myślowe, przestać działać w pojedynkę, zachęcić ludzi do zaangażowania, integrowania się (nie tylko wokół twórcy i pomysłodawcy I-P), lecz WSPÓLNYCH IDEI, WSPÓLNIE PODZIELANYCH WARTOŚCI, WSPÓLNYCH DĄŻEŃ I CELÓW!!! Ten przełom jeszcze nie nastąpił w sposobie myślenia!  Aby ożywić ludzkie serca i umysły trzeba wspólnej wizji, poczucia współuczestnictwa,  a przede wszystkim chęci, otwartości, a jak dotąd, ANI RAZU nie została skierowana do Czytelników próba zaproszenia do wspólnego spotkania "na żywo", w celu poznania się, wymiany myśli, pomysłów, wypracowania wspólnej inicjatywy, gdzie Pan Darek nie będzie już tylko jedynym, lecz JEDNYM Z WIELU. Dziwię, że że tak inteligentny czowiek, umieszczający plakat  "zielonej Pani Małgorzaty", nie dostrzega, iż ona w istocie dokładnie rozumie i realizuje w praktyce to, o czym ja teraz pisze – ona postępuje dokładnie w ten sposób. Potrafi i chce dotrzeć do ludzi (serc i umysłów), zachęca ich hasłem "J love lipa", integruje, zaprasza do wspólnych działań. Sorki, ale teraz I-P już ma już odpowiedzi na swoje pytania. Argumentem na jedną z podpowiedzi akcentującą potrzebę wyjścia np. do pracowników PŚl było stwierdzenie, że "przecież rozmawiałem z posłem Kaźmierczakiem" ….sorki, ale taka była retoryka

           

          • Mogę tu dodać tylko jedno. Twierdzenia, że nie robiłem tego, o czym pisze autor, są całkowicie nieuprawnione. Przede wszystkim spotykałem się z gliwiczanami na całym cyklu spotkań. Po drugie, próbowałem ich zorganizować wokół wydawałoby się szczególnie im bliskiej kwestii – służby zdrowia i skandalicznego stanu Gliwickiego Centrum Medycznego. I…?

            Autor wpisu nie zdaje sobie nawet sprawy ile spotkań odbywam ciągle i z iloma osobami. Niestety, anonimowość jest powtarzającym się warunkiem. Musi komentujący wybaczyć, ale to są całkowicie utopijne założenia, że jakiekolwiek apele coś dadzą, jeśli ludzie sami nie poczują woli działania. Raz jeszcze powtarzam – jestem dziennikarzem. Nie mam czasu na sprawy podstawowe, a co dopiero próbę „integrowania” gliwiczan. Sypiam po 4 godziny na dobę – żadna tajemnica. Zadam fundamentalne pytania: KIEDY? ZA CO? Retoryczne, rzecz jasna.

            I jeszcze o jednym zapomina komentujący – Gliwice to miasto, w którym od wielu lat ośmiesza się i dyskredytuje ludzi myślących inaczej. To najskuteczniejszy hamulec.

            Nic tak nie zintegrowało gliwiczan jak lipy z Al. Mickiewicza. O Flash mobie pisały wszystkie media. Efekt? Około 100 osób i to na wydarzeniu „bezpiecznym”. Tu jest odpowiedź dla komentującego.

            Ja sam nie jestem osobą, która stanie się „ofiarą społecznego zapotrzebowania”. Nie jestem jednoosobowo w stanie odkrywać, opisywać i konsolidować ludzi. Jedynym sposobem trafienia do ludzi jest Info-Poster.

            Zanim w komentarzach poda się nieuprawnione opinie na temat tego, czego nie robię, trzeba to sprawdzić. Nie można uważać, że takie dobre rady, to recepta. trzeba pamiętać, że na przepisane leki może nie być środków. Bo to jest adekwatne porównania.

            Jednocześnie chciałbym komentującego zapewnić, że bardzo cenię wszelkie krytyczne opinie. Jak najbardziej będę je też publikował. Niestety jednak, ten aspekt nie będzie już więcej przedmiotem moich odpowiedzi. Nie będę przekonywał nikogo co do tego, że robię co mogę, a nawet więcej. To dla mnie zwyczajnie krępujące. Po prawie 2 latach 99,9 % osób na moim miejscu zajęłoby się czymś innym, a o I-P ślad by zaginął.

            • pozostaniemy przy swoich rozbieżnych stanowiskach w ocenie kanonów myślowych i podejść do ludzi, a w kwestii różnorodności komentarzy proszę zauważyć, iż byłoby to rzeczą sztuczną i całkowicie niewiarygodną, gdyby każdy z nich miał stanowić swoisty "panteon ku chwale D.J." Mogłoby to doprowadzić do wykreowania w Gliwicach drugiego nieomylnego … I tak większość komentarzy, aż "niejako nienaturalnie" wpisuje się w nurt jednej słusznej linii…a "nikt nawet nie śmie" podjąć najmniejszej próby krytyki D.J. …więc moje polemiczne refleksje muszą wystarczyć dociekliwym Czytelnikom. Ja diagnozuje źródła problemów – nie wypisuję recept…

              • Ależ oczywiście! I zapewniam, że wszystkie – zwłaszcza wobec mnie krytyczne – komentarze zawsze publikuję. Nie wiem dlaczego sugerować coś „nienaturalnego” w sytuacji, kiedy NIGDY nie zatrzymuję żadnych komentarzy. Na palcach dwóch rąk można policzyć zatrzymane w całej historii I-P. Zawsze zawierały obelgi pod adresem osób trzecich, niepoparte żadną argumentacją. Co ciekawe, inwektywy pod własnym adresem dopuszczałem. Skąd zatem opinia, że „nikt nie śmie podjąć próby krytyki” pod moim adresem. Czy powinienem ją sam tworzyć, aby nie stwarzać takiego wrażenia. to byłoby łatwe. Ale czy o to chodzi?Oczekiwanie, żeby osoby przeze mnie oskarżane, które uchylają się od jakiejkolwiek publicznej dyskusji na te tematy, nagle zaczęły dyskutować na tym forum, byłoby nadmiernym optymizmem. Reasumując – nie mam żadnego wpływu na treść i formę komentarzy. Zapewniam również raz jeszcze, że każdą krytykę pod moim adresem natychmiast „puszczę”.

                Nawiązując do komentarza dodam jeszcze, że ja wskazuję i nazywam patologie. Właśnie dlatego jest teraz okazja do diagnozowania ich źródeł. Staram się również zastosować wszystkie przewidziane prawem metody, aby je zwalczać – nawet z sukcesami. Niestety jednak, nie jestem „lekiem na całe zło”.

                Myślę też, że komentujący zrozumie, że nie godząc się z niektórymi sugestiami, pozwalam sobie wyartykułować zdanie odrębne. Poczułem się zobligowany do przedstawienia swoich racji (w komentarzu odredakcyjnym) dla osób śledzących tę polemikę, która wszak odbywa się na odpowiednim poziomie i pozwala poznać racje obu stron.

  10. Strona Info-Postera w ciągu ostatnich dni permanentnie zmienia "image", a mnie po przeczytaniu zpisów tego protokołu jedno niezmiennie zastanawia i nurtuje – kiedy Pan Nietykalny i wytworzona lokalna kamaryla samorządowa wraz z radnymi przestaną z ludzi robić idiotów, jak długo będzie trwał ten spektakl? Czy społeczeństwo gliwickie nie rozumie tego, nie widzi co się dzieje, a może faktycznie chce być traktowane w ten sposób. Sorki, ale taką mamy konstruktywną opozycję…

    • Niestety, nie da się nie zgodzić z tą opinią. Społeczeństwo gliwickie wciąż jeszcze NIE WIE co się dzieje. Niestety nie ma woli WSZYSTKICH mediów, aby go o tym powiadomić. Co do zmiany image I-P. To już końcowe moementy – weekend wykorzystaliśmy do zmian, które miały przystosować I-P do potrzeb tego specyficznego roku. A zatem czytelność, łatwość przeszukiwania, prostota komentowania.

      • Była na to szansa i nawet taka zapowiedź na początku 2013 roku, a tak to Info-poster może co najwyżej pozostać familijnym portalem dla nielicznej grupki osób (w tym niektórych uwielbiajacych hejterkę). Nie ma się potem co dziwić, że tak będzie postrzegany również redaktor naczelny I-P. Ja kiedyś sądziłem, że za I-P kryje się cały zespół poważnych, odpowiedzialnych i zaangażowanych ludzi z wizją, pasją, pomysłami. "Lider D.J" z pewnością ma energię i pasję, ale tego zespołu wokół niego jakoś nie widać…

        • Odpowiedź jest bardzo prosta – żadnego zespołu nie ma. Czy będzie? Czy się pojawi? Nie wiem. Czym jest Info-Poster? Moim narzędziem. Czy jest portalem familijnym dla nielicznej grupki osób? Zapewniam, że nie. Kluczowe wyrażenie w tym komentarzu to „kryje się”.

          A jeśli komentujący podważa wartość tego, co robię na I-P – muszę przyznć, że zasiewając takie wątpliwości wśród tej jego zdaniem „garstki” robi to skutecznie. Zapewne część z nich przyjmie te argumenty. i co wtedy? Zostanie „garsteczka”? Cóż, nic na to nie poradzę.

  11. Na początku Piotr Wieczorek i Kamil Jany potwierdzają, że UM prowadzi nad spółkami miejskimi nadzór właścicielski. Nieco dalej Piotr Wieczorek stwierdza (na pytanie o zwrot wynagrodzenia prezesa Małysza), że "nie jesteśmy organem nadzoru". Wygląda więc na to, że (zgodnie z wypowiedzią wiceprezydenta) UM prowadzi nadzór nie będąc organem nadzoru.

    Spółki nie można do czegoś zmusić. Oczywiście można by zmienić zarząd spółki na taki, który bezkrytycznie wykonywałby "polecenia" właściciela.

    Tego nawet nie ma co komentować.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*