Szokujące świadectwa gliwickiej „demokracji”

Nie cofałem się w poszukiwaniu podobnych świadectw dalej niż do początku tego roku. A przybywa ich i będzie przybywać w miarę upływu czasu, w miarę zdobywania przez wielu przeświadczenia, że w taki czy inny sposób, ale trzeba mówić prawdę. Zmiany tego co dławi i terroryzuje (przeczytajcie poniższe fragmenty wypowiedzi i osądźcie, czy to określenie nie jest adekwatne) nie nastąpią same z siebie.

Te wypowiedzi będę od teraz załączał w kolejnych pismach do wszystkich instytucji, w których interweniuję i będę interweniował na rzecz postawienia kresu patologicznym formom sprawowania władzy w Gliwicach. Skieruję je również do wszystkich gremiów, kapituł i osób, które dotychczas nagradzały nasz samorząd, prezydenta i prezesów spółek za dobre praktyki samorządowe. Czas zakończyć tę wieloletnią farsę.

Oczywiście posiadam oryginały cytowanej korespondencji.

Osoba, która napisała poniższego e-maila od długiego czasu boryka się z takimi dylematami i już się do mnie zwracała. Powiązania rodzinne – nazwijmy to wprost: stanowisko bliskiej osoby – wymuszają na niej „niezaangażowanie”.

31 stycznia 2014

Panie redaktorze mam nadzieję, że ta kontrola NIK będzie przeprowadzona uczciwie i rzetelnie. Dano mi do zrozumienia, żebym zakończył współpracę z panem oraz nie komentował na pana portalu. (…) Wiem, że pan jest porządnym dziennikarzem i życzę panu sukcesów. Postaram się pana bronić w miarę sił. Życzę powodzenia w dalszej działalności.

Pocztą przyszedł list, dotyczący spółki PRUiM S.A., do którego jeszcze wrócę zapewne, publikując go w całości. Dziś jednak zacytuję jego końcowy fragment:

2 marca 2014

Kończę na razie swój list do Pana życząc wiele sił i wytrwałości w walce o elementarną sprawiedliwość. Proszę wybaczyć anonimowość tej korespondencji bo muszę jeszcze gdzieś pracować w (… – skrót I-P, aby nie umożliwić chociażby przybliżonej identyfikacji piszącego), a wiem, że znajomości mojego byłego szefa są praktycznie nieograniczone pod każdym względem, bo nad tym przez długie lata swojego panowania się skupiał Pan Małysz. Kibicujemy Panu w upartym dążeniu do sprawiedliwości.

Na koniec wypowiedź, która najbardziej mnie szokuje. Pochodzi od osoby, którą bardzo szanuję i której zaproponowałem wejście w skład właśnie powstającego stowarzyszenia, którego jednym z głównych celów będzie wpływanie na naszą rzeczywistość i zwalczanie patologicznych zjawisk w sposobie funkcjonowania gliwickiego samorządu.

12 marca 2014

Przeczytałem z uwagą to co Pan napisał. I myślałem o tym, jednak muszę stwierdzić, iż w mojej obecnej sytuacji nie mogę pozwolić sobie na działania, które byłby odbierane jako działania konkurencyjne przeciw obecnej władzy. Dlaczego? Jestem związany zawodowo ze spółką miejską. Na pracę nie mogę narzekać. W pełni wykorzystuję w niej swoje doświadczenie i wiedzę. Moje współtworzenie stowarzyszenia, w przypadku powzięcia takiej informacji przez prezydenta Wieczorka, byłoby moim końcem. To wiem na pewno. Nie chcę ryzykować. (…) Troszkę też nie dysponuję czasem, różnie to u mnie bywa, jednak główny powód to taki jak napisałem powyżej. Jeżeli sytuacja się kiedyś zmieni, to myślę, że może będzie jeszcze okazja.

Szanowni Państwo, prawie 20 miejskich spółek, a w nich tysiące pracowników i ich rodzin. Pracowników, którzy na czas referendum są autobusami wywożeni poza miasto „na wycieczki”. Wielu jeszcze pamięta dawne czasy, tylko wtedy na różne wydarzenia autobusami przywożono… Dodajmy do tego osoby sprawujące kierownicze stanowiska w oświacie i innych instytucjach miejskich oraz ich najbliższych i otrzymamy przerażający obraz tego, do czego doprowadza pełzające zawłaszczanie wszystkich dziedzin życia przez samorząd, który nie został poddany działaniu podstawowego instrumentu zapobiegania patologizacji, jakim byłoby ograniczenie ilości kadencji.

Zdaję sobie sprawę, że istnieją ludzie, którzy mimo strachu o pracę i pozycję potrafią przynajmniej zdobyć się na uczciwe przyznanie, że źle się dzieje. Ale jest ich mało i… nie mają gdzie się zwrócić. Zapominają często, że nawet bez deklaracji werbalnych czy innych, wyrażających ich sprzeciw, mogą dokonać własnego sądu nad rzeczywistością przed urną wyborczą. Niełatwo im to było zrobić chociażby w czasie referendum, gdy osoby gorliwie lansujące tezę, że samo pójście na referendum byłoby czymś w rodzaju zdrady systemu, obsiadły wszystkie komisje wyborcze (tak, służę nazwiskami). Ale w czasie wyborów takie osoby nie muszą już być sparaliżowane strachem o los własny i swoich bliskich. Mogą stać się zarówno sędziami, jak i katami gliwickich patologii.

Czy jednak ci ludzie, często bardzo świadomi i myślący, na pewno otrzymują od „pretendentów” rozsądną alternatywę? No właśnie… To jest fundamentalne pytanie.

Na razie jednak raz jeszcze polecam Państwu lekturę tych krótkich, odartych z wszelkiej formy, a jakże pełnych dramatycznej treści wypowiedzi. Dedykuję je szczególnie wszystkim apostołom „dobrego państwa”, „obywatelskiej partycypacji” i innych jakże chętnie głoszonych „dóbr demokracji”. W Gliwicach konieczne są jak najszybsze redefinicje. Wszystkiego…

Szanowni gliwiczanie… Info-Poster nie uznaje tematów tabu. Pod własnym nazwiskiem, zastrzegając dane do do mojej wiadomości, lub nawet bez ich podania, możecie zwracać się do redakcji mailem: redakcja@info-poster.eu, na mój prywatny adres poczty elektr.: dario308@wp.pl, i na mój adres prywatny, będący również adresem redakcji: 44-100 Gliwice, ul. Zwycięstwa 12/1.

Wasze głosy są bezcenne.

Dariusz Jezierski

3 Comments on "Szokujące świadectwa gliwickiej „demokracji”"

  1. Zastraszanie nie dotyczy wyłacznie tysięcy urzędników i pracowników zatrudnionych w magistracie, czy podległych instytucjach oraz spółkach miejskich. Wpływy tych wrednych zastraszaczy obejmują , co zrozumiałe, też gliwickie uczelnie, firmy prywatne, i to nie tylko lokalne. Politechnika za poprzednich rektorów była pod tym względem wolna, ale niestety to już było.

    Totalnie zastraszeni są dziś gliwczanie.

  2. Paweł Michalski | 13 marca 2014 at 1:39 pm | Odpowiedz

    Rozumiem wystraszonych i wycofanych. I rozgrzeszam. Damy radę Panie Redaktorze. Jest sporo ludzi niezależnych nawet w takiej dziurze jak Gliwice. Trzeba robić swoje i walczyć o sprawiedliwość. Jak nie dla nas, to dla naszych dzieci. 

  3. Oczywistym jest, że legalnie działająca technologia sprawowania władzy jest podłożem wielu patologii. Fakty stwierdzone przez red. Jezierskiego, potwierdzone dostępnymi publicznie dokumentami nie podlegają dyskusji. "Darmozjadów i matołów banda". Problem w tym, że zainteresowanych zmianą trwającego złego stanu rzeczy było jak dotychczas niewielu, co nie wynikało prawdopodobnie ze złej woli, lecz ze stanu świadomości. Szczęśliwym trafem sytuacja ma charakter rozwojowy, smrody się wyostrzają, warunki życiowa wykorzystywanych się systematycznie pogarszają a rytynowa bezczelność sięga wyżyn. Wszystko idzie prostą drogą do szczęśliwego, samoczynnego już rozwiązania. Jak nie pieprznie dziś, to pieprznie jutro. Góra pojutrze. W powietrzu czuć powiew zmian. Wyraźnym katalizatorem nadchodzącego przełomu była aktywna i heroiczna miejscami działalność red. Jezierskiego. Nieocenionego wsparcia poczynań red. Jezierskiego dostarczali główni bohaterzy jego artykułów i analiz. Niegdyś pewni swego dziś co najwyżej zombie. Jedyne co teraz trzeba to zająć dobre miejsca, naładować akumulatory w aparatach, kamerach, smartfonach i tabletach i czekać na Grand Final.  🙂

Leave a comment

Your email address will not be published.


*