Szrot przy Okrzei, czyli o fatalnym starcie Piasta

5 komentarzy

Nie mamy już złudzeń po ostatnim meczu Piasta z gdańską Lechią – przy Okrzei, poza zmianą prezesa, nie zmieniono kompletnie nic. Frustracja fanów sięgnęła zenitu w 85. minucie, bo właśnie wtedy zaczął pustoszeć i tak kiepsko wypełniony stadion…

 

W Gliwicach dość puste trybuny, ale oficjalna liczba widzów 4.458. Dzień wcześniej na meczu Ruchu dość pełne trybuny i liczba – 4.000.” – trafnie skomentował na Tweeterze znany wśród dziennikarzy, Tomasz Kuczyński. Jak widać propaganda frekwencyjna na obiekcie trwa w najlepsze, ale najgorzej jest chyba oszukiwać samego siebie, prawda?

Wróćmy do inauguracji sezonu ekstraklasy, która nie zrobiła na gliwiczanach żadnego wrażenia. W zasadzie trudno im się dziwić, bo koło wzajemnej adoracji włodarzy Piasta samo sobie na to zapracowało. Tuż przed startem sezonu dział marketingu (istniejący tylko teoretycznie) po raz kolejny mając w d… swoich kibiców, na przekór wszystkiemu uraczył nas prezentacją zespołu na parkingu w Europie Centralnej. Za ten pomysł wypada serdecznie podziękować Zbigniewowi Kałuży, bo to właśnie pomysł tego udziałowca (szkodnika?) spółki GKS Piast. Frajda niemała dla przypadkowych ludzi robiących sobie zakupy i przy okazji wkładających do koszyka z zakupami fotkę z zawodnikiem, którego praktycznie nie zna. Tak z prezentacji zrobiono cyrk i zmarnotrawiono pieniądze płacąc np. sympatycznemu Bożydarowi Iwanowi całkiem sporą sumkę i odstawiając na boczny tor najlepszego spikera ekstraklasy Andrzeja Sługockiego, który doskonale zna zespół i fantastycznie ubarwia każdą imprezę. W piątek przed meczem redaktor Nowin Gliwickich był mocno za to chwalony, otrzymał kwiaty, statuetkę i wykonał „miśka” z prezesem Adamem Sarkowiczem. Więc jak to nazwać, hipokryzją, czy po prostu głupotą?

Później przy Okrzei mocno obnoszono się meczem towarzyskim z Apoelem Nikozja. Akurat sam zakładałem się z kolegą, że raczej do tego sparingu nie dojdzie. Nie pomyliłem się ani trochę, a to dlatego, że Wilk i spółka już wiele razy obiecali grę kontrolną z renomowanym przeciwnikiem, co kończyło się potem głupimi tłumaczeniami. Tym razem klub poinformował o karach umownych. Ciekaw jestem jak ta sprawa wygląda. Szczęśliwcem okazała się tylko Lechia, która zagrała mecz z mistrzem Cypru.

Niebiesko-czerwonym przyszło się pokrzepić głębokimi rezerwami Żyliny. Z imprezy masowej zrobiła się śmierdząca kupa, bo na obiekt mogło wejść tylko 999 widzów, w dodatku płacąc za bilet. Poziom tego starcia był tak niski, jak forma Adriana Klepczyńskiego. Smród okazał się jeszcze większy, bo czas rozpoczęcia starcia został przesunięty o godzinę. Kibice przychodząc na drugą odsłonę myśleli, że to pierwsza, a co poniektórzy szukali na murawie graczy Apoelu. Niestety, nie każdy korzysta z Internetu i o tym powinno się pamiętać.

Balon pompowano coraz bardziej. Poziom jego wypełnienia był tak ogromny, że wystarczyło lekko dotknąć go igłą. Inauguracja ligi przyniosła nie igłę, a nóż. Lech Poznań rozbił cyrkowców z Gliwic i nawet uśmiechnięta maskotka jaką jest Angel Perez Garcia – bo trudno mówić o nim jako o fachowcu – była całkowicie bezradna. Bezradny był także „bramkarz” Alberto Cifuentes, więc pozostało mu krzyczeć razem ze szkoleniowcem, nie wiadomo co i do kogo. Start ligi można podsumować na szkolną piątkę, niemiecką rzecz jasna :).

W 2. kolejce gliwiczanom przyszło wybrać się do Krakowa. Na szczęście Wisła w ostatnim czasie dość nam leżała. Dodatkowo krakowianie także zanotowali słaby start. Ostatecznie rezultat był remisowy, oczywiście ze wskazaniem na Białą Gwiazdę. Piast z bardzo słabymi statystykami nie rokował dobrze na przyszłość. Kolejny rywal, czyli Lechia kompletnie obnażyła słabość drużyny Pereza. Niebiesko-czerwoni nie oddają celnych strzałów na bramkę, posiadanie piłki jest fatalne. Obrona tylko teoretyczna. Pomysłu na grę totalnie nie widać, już chyba od paru lat zresztą. Szkoda, że ta ekipa nie ma chociaż charakteru.

Zamiast drużyny mamy Wieżę Babel. Mówiąc krótko, wszystkie transfery do 3. kolejki okazały się totalną klapą. Osoba Piotra Brożka może być uzupełnieniem składu, ale w porównaniu do Krzysztofa Króla, Brożek jest strasznym asekurantem. Nic nie dał gliwiczanom w ofensywie, nie bierze na siebie odpowiedzialności, a w dodatku szybkość już nie ta. Sprokurowany karny pokazał, że poziom Piotra jest tak niski, że nawet kiepska Wisła oddała go bez uronienia łezki.

Sam Król mocno hejtował byłego pracodawcę na Tweeterze:

Po meczu z Lechem: „To jest moja odpowiedz dlaczego w Piaście nie zostałem !!!”, ale żeby było mało dodał: „Kiedy pojawiło się pierwsze info, że odchodzę to dlatego, że chciałem, aby drużyna się wzmocniła. Nie zostałem, bo wiedziałem, że wzmocnień nie będzie” – trzeźwo oceniał.

Zerknijmy zatem jak wyglądają w liczbach wzmocnienia Piasta:

Alberto Cifuentes: grał we wszystkich spotkaniach, puszczając aż osiem bramek, co daje najgorszy wynik w całej lidze. Żartów na jego temat jest coraz więcej, ale to przecież perspektywiczny chłopak, bo ma tylko 35 lat. Jak usprawiedliwiali się włodarze, szukali kogoś podobnego parametrami do Dariusza Treli, w czym zatem jest podobny?

Tomas Docekal: z grzeczności proponowałbym to przemilczeć.

Mohammed Hadj Said: nic nowego nie wniósł, raczej kolejne wzmocnienie rezerw.

Tomasz Mokwa: zero minut.

Piotr Brożek: trzy mecze. Chyba wygląda z tego zestawienia najlepiej, ale jak wspomniałem do Króla mu sporo brakuje.

Paweł Moskwik: zero minut.

Dawid Janczyk: O nim trzeba zrobić osobny wpis, ale swoją drogą warto tu zadać jedno pytanie. Kto mądry robi transfer do klubu i daje wynagrodzenie zawodnikowi, który nie jest w stanie rozegrać 90. minut? Czy Collins John nie wystarczył, by wyciągnąć odpowiednie wnioski? Jarosława Kołodziejczyka w klubie już nie ma, ale następcy są tak samo głupi.

Armando Nieves: zero minut.

Błażej Nowak: zero minut.

Poziom szrotu w Piaście wzrasta niebezpiecznie. Z klubu odeszli grający Matras, Trela, Cicman, Król, a w ich miejsce nie sprowadzono nikogo wartościowego. Do składu na stałe weszło dwóch piłkarzy, czyli bilans jest ujemny.

Zostając w klimatach transferów, trzeba zanotować, że ktoś przy Okrzei ma sentyment do Alvaro Jurado, chcąc zgłosić go do ligi za Rubena Jurado. Niby niewielka różnica, ale jednak.

Wracając jeszcze do spotkania z Lechią nie będę już się nad nikim pastwił, bo zawodników typu Klepczyński, Podgórski, Polak powinniśmy obserwować w rezerwach. Kibice jednak zaćwierkali „Kałuża, gdzie są transfery?”. Trochę uśmiałem się słysząc te hasła dobiegające z młyna. Czyżby ktoś szczuł fanów na „wspaniałego” udziałowca Piasta? Przecież Kałuża do transferów nie ma kompletnie nic, choć nos pcha wszędzie!

Od transferów powinien być dyrektor sportowy, którego nie ma. Może menager Wilk? Czy kręcący się przy klubie Janeczko, sprowadzający coraz większy szrot? Reasumując Kałuża (o nim jeszcze sporo powiemy), w klubie poza byciem w Radzie Nadzorczej do drużyny palców pchać nie powinien, a mówi się, że mocno trze się z Kręciną. W zasadzie to obaj są tu tak potrzebni jak Cifuentes na bramce, ale skoro są, to powinni się tolerować. Prywatne utarczki na linii Kręcina-Kałuża-Miasto (Piotr Wieczorek) pokazują, że każdy chce mieć coś do powiedzenia. Kiedyś miało to ręce i nogi. Był prezes Jacek Krzyżanowski, menager Janusz Bodzioch, doradcy jak np. Andrzej Potocki i dyrektor Józef Drabicki. Każdy wiedział co ma robić i dzięki temu Piast znalazł się w ekstraklasie. Dziś wszyscy chcą się ogrzać przy Piaście i robić na nim kasę, Cierpią na tym kibice i sam klub, z którego robi się pośmiewisko. A ludzi kręci się po budynku coraz więcej, administracja powiększa się każdego dnia, efekty są takie, że na stary obiekt przychodziło więcej kibiców.

 Dziś widzimy tylko rozgrywki wewnątrz klubu. Kibice obciążają Kałuże, zamiast głównego udziałowca. Brak wiedzy, czy celowe zagranie? Jak widać odejście Kołodziejczyka nie uzdrowiło sytuacji. Szkodników w klubie jest ogrom, a ich listę na pewno opublikujemy 😉  Bądźcie z nami i z Piastem też, mimo, że zamiast prężnego klubu jest chu*, dupa i kamieni kupa.

 

 Bartłomiej Kowalski

5 Comments on "Szrot przy Okrzei, czyli o fatalnym starcie Piasta"

  1. Dosyć trafna ocena sytuacji:)

  2. W wywiadzie radiowym Prezes Sarkowicz wyłożył, że Piast dokoptuje do reszty TE za kilkanascie lat….Dajcież ludzie trochę czasu, Sorry, takie miasto.

  3. Mając własny stadion robi się imprezę na parkingu! Komu składać gratulacje za ten pomysł? Ile to kosztowało? Bo kto zapłacił – wiadomo, my.

  4. Nie pojmuję jak ludziom którzy mienią się menadżerami opłaca się trzymać takie truchło?

    Niech odkupią to od Miasta  i niech se ten Piast utrzymują za własne. Mi się ten Piast nawet już śni wieczorkiem.

     

Leave a comment

Your email address will not be published.


*