Sztuka na dwa głosy (5): Anna Kott – kreuję mój świat…

InfoPoster: Pytanie pierwsze zawsze to samo… Kobieta w sztuce. Jako podmiot – od zarania dziejów. Jako sprawca już niekoniecznie. Wydaje się, że obecnie artystka ma dokładnie te same prawa co tworzący mężczyzna. Czy na pewno? Uważasz, że wolno Ci tyle samo co Twoim kolegom? A idąc dalej – czy do oceny Twoich, kobiety, dzieł przykłada się taką samą miarę?

Anna Kott: Motyw kobiety w sztuce istnieje od najdawniejszych dziejów. Przyjmowała ona różne postaci, była przedmiotem uwielbienia, miłości, westchnień, ale także przyczyną cierpień. To piękny i szeroki temat. Rola kobiety zmieniała się na przestrzeni wieków i dziś na rynku sztuki pojawia się coraz więcej kobiecych pozycji. W kontekście historii jednak można zauważyć, że na tym polu przeważają wciąż mężczyźni. Nie oceniam sztuki w kategorii płci. Przemawiają do mnie obrazy, a nie to, kto za nimi stoi. Tutaj skupiam się na jakości dzieła i interesuje mnie osobowość artysty.

InfoPoster: Dlaczego kobiety malują kobiece akty? Dlaczego dużo mniej chętniej mężczyźni malują mężczyzn?

Anna Kott: Motywy w sztuce są pretekstem do wypowiedzi. Dlaczego dużo mniej chętniej mężczyźni malują mężczyzn? – odpowiedzieć mogą tylko mężczyźni.

InfoPoster: Twoje kobiety nie są przyjazne. Narzucają dystans, zwłaszcza gdy patrzy mężczyzna. Chłodne piękno, zimny, chwilami granitowy erotyzm. To tylko Ty, czy po prostu wydobywasz coś, co jest w każdej kobiecie?

Anna Kott: Pięknie to ujęła Dagmara Matuszak, pisząc o moich obrazach: Kobiety są jak ikony: są jak modelki i aktorki, kobiety, które stanowią zagęszczenie tego, co o kobiecości stanowi, a zarazem redukują swoją indywidualną kobiecość – swoją osobowość, to, co czyni je jedynymi w swoim rodzaju, niezależnie właściwie od płci – do rangi znaku. Docieramy tylko do tego, co na wierzchu; do powierzchowności, do urody, której nadajemy nowe, własne znaczenia – przestaje być ona nośnikiem osobowości, a staje się nośnikiem przekazu. Zamrożone w swoich pozaczasowych przestrzeniach, skupione na jednym momencie i jednym doznaniu. Wyzwolone od swojej cielesności, mogą być właśnie owym czystym znakiem, a więc udaje się im to, co przypadło w udziale najwyżej nielicznym gwiazdom wczesnego kina. Ostatnie zdanie może brzmieć paradoksalnie, bo cielesność właśnie wydaje się być głównym motywem wielu z tych obrazów, ale przyjrzyjmy im się bliżej – czy już sama warstwa wizualna nie przywodzi na myśl słowa „bezcielesne”? I czy nie jest tak, że w cielesności od zawsze szukamy wyjścia poza ciało?

InfoPoster: Jaki jest Twój stosunek do ciała? Nie pytam o Twoje, bo nie jesteś modelką dla siebie samej. Monika Winnicka konstytuuje swoją definicję mocno biologicznie, czyniąc z ciała mięso. A Ty jak je definiujesz?

Anna Kott: Ciało to pierwotna forma. Jest elementem wizualnym i częścią całości. Poprzez pozę, ruch, formę wyraża charakter i emocje, które idą od środka. Interesuje mnie całość – materia i metafizyka. Ta kombinacja przybiera różne proporcje w zależności od bodźców świata zewnętrznego, ale i wewnętrznego.

InfoPoster: Kreujesz świat bez mężczyzn. Twoje kobiety mogą być wszystkim; zimową pięknością w kąpieli, babką z kałachem, kobietą w pilotce, czy w otoczeniu samolotów, nawet katami dla innych kobiet. Nie ma miejsca dla mężczyzn w tym świecie, który rozwieszasz na ścianach. Jeśli tak, to czy to jest rodzaj zaklinania rzeczywistości?

Anna Kott: Kreuję mój świat. Pracuję etapami i wybieram motywy, które mnie zastanawiają i w danym momencie poruszają. To jest droga, która jest otwarta na wszelkie nowe inspiracje. Nie ma tu odgórnego założenia, że mężczyzna jest wykluczony. Nie jest wprawdzie na płótnie zwizualizowany, ale ma swój udział w powstaniu tego sposobu widzenia. Sam obraz jest efektem końcowym dociekań i elementem całości. Być może pojawi się pewnego dnia mężczyzna. Czas pokaże.

InfoPoster: Zastanawia mnie ta widoczna wyraźnie ewolucja Twojego podejścia do tematu. O ile pierwsze malowane przez Ciebie kobiety były tylko, nazwijmy to, nieco wyobcowane, o tyle prace z ostatniego okresu, to już mocno erotyczne, nawet obsesyjne wizje z elementami sado-maso, niektóre ocierają się prawie o rodzaj turpizmu, gdyby sięgnąć do języka poezji. To tylko szukanie mocniejszych środków wyrazu, czy idea? A jeśli to jaka?

Anna Kott: Mój sposób postrzegania kobiety zaczął się od analizy jej piękna i poszukiwania ideału. Potem ewoluowała ona w kontekście uniformu. Tu nastąpiła jej konfrontacja z otoczeniem, stosunek jednostki do grupy i poszukiwanie indywidualizmu. Kolejnym etapem była jej seksualność. Tu kierunek poszedł do wnętrza i bardziej chodziło mi o ukazanie emocji.
Każda idea powinna być wyrażona w odpowiednim zestawieniu.  Interesują mnie sytuacje niedopowiedziane, za mgłą, zestawienia ostrości z rozmyciem, linii z plamą. Każdy kolejny obraz jest kontynuacją moich dociekań i poszukiwań, ale także otwarciem się na nowe.
Idea jest głównym ziarnem, które rośnie i rozwija się w trakcie procesu malarskiego. Temat przybiera formę obrazu, gdzie kompozycja, kolor, forma nadają atmosferę.

InfoPoster: Ten świat, który widzimy na serii Twoich prac z 2011 kojarzy się z jakimś więzieniem, opresyjnym z jednej strony, a przecież chyba podniecającym, ekscytującym może, o czym zdają się mówić ciała Twoich kobiet. Taki jest świat dla współczesnej kobiety? Tak to widzisz?

Anna Kott: Moim punktem wyjścia w tym czasie było słowo Leidenschaft (z niem.), tłumaczenie polskie – pasja. W języku niemieckim Leidenschaft składa się z Leiden, czyli cierpienia. Zastanawiało mnie, na ile człowiek, artysta musi cierpieć na swej drodze, aby w pełni rozkoszować się swoją pasją i talentem.
Tu moja kobieta przyjęła rolę ofiary. Tak jak w akcie seksualnym łączą się ciało i dusza, tak i w moich obrazach pojawiły się nowe punkty widzenia i konteksty. Nowe sposoby zestawień nowego ze starym, klasycznego z niekonwencjonalnym, ostrości z transparencją itd.
Sfera erotyczna wiąże się z każdą inną sferą życia i bycia człowieka, ma wpływ na resztę tego, co nazywam istnieniem.

InfoPoster: W ostatnich pracach idziesz jeszcze dalej, widać to wyraźnie, choć jeszcze chyba zbyt wcześnie wyciągać wnioski co do tego dokąd zmierzasz. Ale gdzieś w końcu dojdzie Twoja modelka. Czy to dekonstrukcja kobiecości? Na przestrzeni 2008-2012 kobieta u Anny Kott zmienia się nie do poznania.

Anna Kott: Wszystko toczy się dalej. Podążam za moją kobiecą intuicją i mam oczy szeroko otwarte. Sposób przedstawiania może przynieść nowe formy, kolory i kompozycje. Wydaje mi się, że ważne jest aby być otwartym na to, co pojawia się na tej drodze.

InfoPoster: Na fotografiach są już mężczyźni, w mniejszości, ale są. Wydajesz się być wierna tej jednak w większości dokumentacyjnej roli fotografii i nie wypierasz mężczyzny ze świata, w którym jesteś. Czy zatem jednak malarstwo to projekcja świata, który byś wolała?

Anna Kott: Malarstwo i fotografia to różne środki wyrazu. Malarstwo jest procesem, który powstaje powoli i dojrzewa, od momentu powstania idei na obraz, a skończywszy na ostatnim pociągnięciu pędzla. To projekcja świata, która wychodzi z wewnątrz, a jest reakcją na zewnątrz.
Moja fotografia jest uchwyceniem momentu. Tu wszystko ma inne tempo i zmusza do szybkiej reakcji. Sam motyw jest zależny od wielu czynników – modela, światła, nastroju. To dwa różne sposoby widzenia i doświadczania, które czynią mój malarski świat kompletnym.

rozmawiał: Dariusz Jezierski

8 Comments on "Sztuka na dwa głosy (5): Anna Kott – kreuję mój świat…"

  1. gogol przejazdem | 22 lipca 2012 at 9:57 am | Odpowiedz

    „…Kobieta w sztuce. …”

    I Ty jesteś artystą…
    Jak ja to widzę- tak.
    Temat trudny, ale postaram się naświetlić swój punkt widzenia – w miarę jasno i krótko.
    Temat dotyczy oczywiście nagości w SZTUCE, bo on wzbudził kontrowersje.
    Granica pomiędzy SZTUKĄ ,a nazwijmy to nie sztuką jest bardzo cienka.
    ARTYSTA sprawnie potrafi nas prowadzić przez problem- jak linoskoczek po linie-nie używa jednocześnie np. balansu, z tej liny nie spadając. Dlatego jest ARTYSTĄ. Jeżeli – dla swoich celów użyłby np. symboli obrażających uczucia innych( np. religijne), staje się nie artystą, a prowokatorem.
    Dla mnie takim prowokatorem jest np. Madonna, której głównie chodzi o wywołanie skandalu, o pieniądze. Ale to zostawię, nie dając się prowokować.
    Ja chcąc odczytać myśli Artysty używam balansu by przejść o tej cienkiej linie.
    Tym balansem jest moja wyobraźnia.
    Przykłady:
    – szklanka pół pełna, pół pusta,
    – nóż kroi chleb i zabija,
    To nasza wyobraźnia decyduje co chcemy widzieć.
    O Obraz na którym będzie wbity nóż w blat stołu dla głodnego będzie nożem do krojenia chleba, ten sam nóż będzie dla psychopaty, narzędziem zbrodni.
    To nasza wyobraźnia decyduje o tym co chcemy zobaczyć.
    Nagie ciało dla głodnych będzie pokusą dla sytych i spełnionych , oraz dlaWYTRWAŁYCH dziełem sztuki.
    Decyduje balans- czyli wyobraźnia- obraz dla WSZYSTKICH jest ten sam.
    Dla jednych to będzie pierś- piękno kobiecego ciała – dzieło Stwórcy.
    Dla innych „cycek”. Wart potępienia.

    Dlaczego nie pokazywać piękna – dzieła Stwórcy ?
    DLACZEGO?
    Właściwie używajmy wyobraźni- balansu.
    I ty możesz zostać Artystą , a przynajmniej zobaczyć co on (ona) chciała przekazać.

    STWORZENIE EWY MICHAŁ ANIOŁ KAPLICA SYKSTYŃSKA
    http://www.wychowawca.pl/miesiecznik_nowy/2005/07-2005/foto/1a.jpg

    STWORZENIE ADAMA MICHAŁ ANIOŁ KAPLICA SYKSTYŃSKA
    http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTU7pzegosN3h2GZyiWhClfmFAIIgYlVHHMEdsZM-OzcNXavlDV

    na koniec, żeby nie było tak poważnie – odrobina starego dobrego humoru:
    (też o wyobraźni i balansie…)
    Przyjeżdża na Śląsk Ignacy Mościcki – przystojny nie powiem- pan i się przedstawia po kolei każdemu.
    Wyciąga też rękę do młode-j ładnej nie powiem- Ślązaczki i się przedstawia nazwiskiem-
    -Mościcki-
    A ona z lekkim ukłonem odpowiada mu:
    – mom , ale małe…
    pozdrawiam

  2. Jestem Twoim największym fanem od lat…

  3. trudno jest udzielić mądrej odpowiedzi na głupie, tendencyjne, czy po prostu źle sformułowane pytanie; podziwiam cierpliwość Anny Kott. Mnie trafiłby szlag po pierwszym durnym pytaniu.

    • Jako autor przede wszystkich głupich, zapewne źle sformułowanych i w sposób oczywisty tendencyjnych pytań, mogę jedynie zapewnić Roberta, że jego cierpliwość na szwank nie zostanie narażona. Dodam również, że wszyscy rozmówcy informowani są o tematach które będą poruszane, znają poprzednie wywiady z cyklu i podejmują niezależnie decyzję. Tak postąpiła Pani Anna, a reakcje czytających (poza Robertem rzecz jasna), każą przypuszczać, że była to dobra decyzja. Poza tym, dziwnym trafem, czeka „w kolejce” kilka następnych osób.
      Jednocześnie podziwiamy determinację Roberta i w związku z tym zapraszamy do lektury następnych rozmów w cyklu.

      • KOBIETA DYSKRYMINOWANA | 23 lipca 2012 at 11:59 am | Odpowiedz

        Pytanie głupie nie jest. Dyskryminacja kobiet w sztuce jest tak samo silna jak w innych dziedzinach życia PANIE ROBERCIE!

  4. Jeśli sztuka jest wolnością, to można w niej robić wszystko, można nawet używać symboli religijnych, wszystko można!!! O to chodzi właśnie! Że można!!! To jak myślenie. Można przecież myśleć o wszystkim i jak się chce.
    Artyści mają potrzebę wyrażać te myśli środkami plastycznymi, te wolne myśli, pozbawione zasad, praw, nakazów, zasad, nawet jeśli używają wszelkich możliwych nietykalnych symboli… Bo dlaczego nie?
    Nawiasem mówiąc, pierwsza wystawa impresjonistów była skandalem, dzisiaj patrzymy na to inaczej… rozwijamy się,…

    artyści wydają się jednak rozwijać szybciej…

    • gogol przejazdem | 24 lipca 2012 at 8:39 am | Odpowiedz

      „…Jeśli sztuka jest wolnością, to można w niej robić wszystko, można nawet używać symboli religijnych, wszystko można!!!.. ”

      Tak, sztuka jest wolnością ,ale wolność moja kończy się tam, gdzie narusza wolność drugiego człowieka. To jest cienka granica – cienka linia. Nikt tej linii nie noże przesuwać –nawet czas. Chodzenie po niej – to jest właśnie sztuka. Zejście z niej to czasem naruszenie godności drugiego człowieka. Odwrotnie, nikt nie może jej bezkarnie przesuwać w drugą stronę.. ARTYSTA o tym wie, dlatego jest ARTYSTĄ.
      My używamy balansu – myśli, i nasza sprawa co myślimy. Tu jesteśmy wolni.
      ARTYSTA nie jest całkowicie wolny – obowiązuje go np. prawo, bo materializuje myśli.
      W przeciwnym razie każdy złodziej włamujący się do Twojego domu, a czyniący to „profesjonalnie”
      mógłby nazwać siebie „artystą” i robić to bezkarnie – ZGADZASZ SIĘ NA TO ?
      „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności praw człowieka i obywatela i jest ona nienaruszalna i jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.”

      http://fotozrzut.pl/zdjecia/38260b76a5.jpg

      pozdrawiam

      • Bogowie i konstytucje to produkty jak wszystko inne, zmieniają się…

        Czy może Pan dzisiaj uwierzyć w to, że istnieli ludzie wierzący szczerze i w głębi duszy w ZEUSA? A prawo? Tym bardziej to produkt chwili obecnej.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*