„…TEATR MÓJ WIDZĘ OGROMNY…” (cz. 3 – gwiazda czerwona)

12 komentarzy

Teatr mój widzę ogromny i gwiazdę nad nim czerwoną…

… nie o tym chciałem pisać, doprawdy nie o tym … teatr śnił mi się ogromny, ale już nie śni …

… zaglądam, przez przypadek, na stronę Muzeum w Gliwicach i poniekąd z pewnym zainteresowaniem dostrzegam informację o mającej się tuż, tuż odbyć „międzynarodowej konferencji” pod chwytliwym tytułem „Pod czerwoną gwiazdą” – dodajmy, naukowej konferencji.

Patrzę na organizatorów i już wiem wszystko – wiem, ze będzie to kolejna „odkrywcza” konferencja.

Od innych, tego typu, różnić się ona będzie tym, że … odbywać się będzie w … w hotelowej knajpie i na wszelki wypadek będzie niedostępna dla publiczności, czyli taka jakby trochę zakonspirowana albo konsumpcyjna nadmiernie …

Może to i lepiej …

Już pierwsze zdanie w informacji do w/w konferencji na stronie Muzeum podanej, budzi grozę a dalej jest już tylko gorzej.

Prym tam wiedzie, nie kto inny jak sam Pan Dyrektor Krawczyk tym razem w roli „wybitnego historyka i znawcy powojennej czerwonej tragedii, już nie Górnośląskiej, a polskiej w całości, ba, europejskiej”.

W tym samym tekście poniżej wtóruje wyżej wymienionemu, kolejny „historyczny geniusz” i „piewca prawd absolutnych” czyli Pan Sebastian Rosenbaum, z IPN oczywiście, któremu wydarzenia z 1945 roku wyraźnie „zakłócają radość zakończenia wojny i obalenia Hitlera”.

Panu Rosenbaumowi ową radość wyraźnie zakłóca fakt, iż Adolfa i „tysiącletnią hitlerowską Rzeszę” przyszpilił do ziemi jak robaka rosyjski bagnet.

Rosyjski podkreślam jeszcze raz – bez względu na to czy to się Panu Rosenbaumowi i innym podoba czy nie …

O tym fakcie wiedzą wszyscy w Europie, a Niemcy szczególnie … Europa wie, Niemcy wiedzą … a Polacy nie, bo Polacy wiedzą lepiej …

Nic więc dziwnego, że nie kto inny jak Polacy właśnie, czują się szczególnie predestynowani do pisania historii od nowa wg aktualnie w Polsce obowiązującej historycznej chorągiewki.

Europa ma oczywiście mówić tym językiem i te prawdy głosić – ale Europa nie chce, bo jeszcze nie całkiem zgłupiała albo zeszmaciła się – jak kto woli …

Programu „konferencji” na witrynie Muzeum nie ma, ale jest gdzie indziej … Zaglądam do niego – wszystko zgodnie z przeczuciami i pod hasłem „huzia na Józia” i w myśl idei „koszmar to oni, my niewiniątka, itd., itd.”. Wśród autorów „autorytety” co to już niejedną rzecz zakłamały i za parę euro są w stanie udowadniać, że „Jagiełło to murzyn”, którzy kłamią nawet wtedy, gdy się przedstawiają… Takie autorytety … Dalej szkoda czytać, nie mówiąc o materiałach z tej „naukowej sesji”, które mają być dopiero wydane … Co będzie w tych materiałach – strach się bać …

Nie mam zamiaru bronić Armii Czerwonej, bo i po co … Armia to armia – robiła to co do niej należało i … po krzyku … a, że robiła to skutecznie, to raczej chwała dla Niej a nie „gańba” … że mordowała żołnierzy, cywilów, kobiety, dzieci, że gwałciła, że wywoziła w nieznane …że … że … Wszystko to „najprawdziwsza prawda” – tylko, tylko … że wszystkie armie świata to robiły, robią i będą robiły – bo po to są … są do mordowania, zabijania, gwałcenia – najczęściej w imieniu demokratycznych społeczeństw czy narodów, które wysyłając swoich morderców same zachowują „czyste rączki” i … i mogą robić konferencje „na temat” i „pod hasłem”… tak to już bywało i jest nadal.

Ale „czas armii” jest na ogół stosunkowo krótki – robią tą „barbarzyńską swoją robotę” i … i znikają.

Po nich przychodzą cywile – tu polscy cywile bo o nich mówię. Nie żadne tam komuchy, ludowcy, czy inne „żydki” lub ufoludki tylko Polacy –  Polacy „z krwi i kości” czyli My. I … i robią dokładnie to samo co Armia Czerwona, tylko … tylko nie są armią

Ci „honorowi Polacy” kryli się za plecami czerwonoarmiejców i pod ich skrzydłami czekali na „swój czas”.

Armia Czerwona lała straszliwym knutem w szaleństwie nienawiści i bici wiedzieli za co … płacili rachunek … koszmarny rachunek …

Ale tu na Śląsku, kiedy już osłabł „koszmar czerwony” zaczął się „koszmar biało-czerwony” i kto wie czy nie gorszy od poprzedniego …

Tragedia Górnośląska to nie Armia Czerwona, to bestialstwo tych co po niej tu przyszli, tu zaczęli rządzić w cywilnym już terrorze, terrorze jakiego dotychczas Europa nie znała i nie zaznała … To jest Tragedia Górnośląska … to jest zarazem Tragedia Ziem „Odzyskanych” …

Kiedy Europa (w tym także i pobite Niemcy) świętowała „jutrzenkę wolności”, kiedy obita, lizała swoje rany, Polacy dopiero rozpoczynali swój haniebny proceder na terenach, które dostali prawem kaduka raczej. W bydlęcych wagonach wywozili setki tysięcy autochtonów, rozkradali ich mienie, mordowali, gwałcili szaleli w bezgranicznym okrucieństwie. Zakładali dziesiątki obozów koncentracyjnych niczym od hitlerowskich się nieróżniących. Rozkradali i niszczyli muzea, klasztory, kościoły, wywozili masowo dzieła sztuki, zabytki kultury, łupili szpitale, fabryki, zakłady przemysłowe i zwykłe warsztaty. W szaleńczej pasji kradli wszystko. Z „ziem odzyskanych” wywożono „do Polski” całe pociągi maszyn i narzędzi rolniczych. Dziesiątki tysięcy polskich szabrowników rozkradało „Ziemie Odzyskane” w sposób i w zakresie dotychczas Europie nieznanym, a wszystko to za milczącym przyzwoleniem władz, polskich władz … i to, to jest Tragedia Tych Ziem …

Prawda to dla Polski i Polaków ohydna i nie do pogodzenia z przysłowiowym „Bóg, Honor i Ojczyzna”, z narodową niewinnością i uczciwością bezgraniczną …

A jednak to prawda i ukryć się jej nie da, ani teraz ani w przyszłości … Próby prymitywnego fałszowania czy fabrykowania historii są z góry skazane na niepowodzenie … próby przykrycia polskiego barbarzyństwa „czerwona płachtą” nie wytrzymują krytyki bo… bo są, po prostu, kłamstwem, obrzydliwym polskim kłamstwem…

Na nic zdadzą się wysiłki zdegenerowanych historyków z IPN, jakichś tam Śląskich Centrów Wolności i Solidarności czy nędznych Muzeów, które od dawna już Muzeami nie są … na nic podkreślam – Ślązacy bowiem i nie tylko Ślązacy nie są tak głupi, żeby im można wmówić, że „śnieg jest czarny a woda pod górę płynie” … to nie te czasy Panowie Szamani, nie te czasy …

Historia jest, jaka jest i zmienić się jej nie da. Trzeba ją przyjąć uczciwie z całym „dobrodziejstwem inwentarza”, czasem głowę popiołem posypać, czasem zarumienić się ze wstydu … prób jej „poprawiania” podejmować nie wolno, w imię ludzkiej uczciwości, w imię bycia Europejczykiem …

Panu Rosenbaumowi „radość z zakończenia wojny i obalenia reżimu Hitlera” zakłócają „sowieckie specłagry” i „morze nieszczęść z wyzwolenia” ale polskie barbarzyństwo mu tej radości nie zakłóca, skądże znowu … Polskiego barbarzyństwa nie było – owszem był Morel, byli komuniści … ale Polacy ? co to, to nie … uważa pewnie Pan Rosenbaum święcie oburzony i inni „historycy” też …

I dlatego w Europie uważani jesteśmy za pijaków, krętaczy i złodziei …

I dlatego znaczymy w Europie mniej niż brud za paznokciem …

I dlatego nasz głos w Europie słychać … spod deski klozetowej …

I dlatego coraz więcej młodych Polaków nie chce się w Europie przyznawać do swego pochodzenia … właśnie dlatego …

 

Ze swej strony w/w „konferencję” jako premierę pierwszego „teatralnego” spektaklu Pana Dyrektora Krawczyka uważam, za ze wszech miar udaną. Falseciki może trochę fałszywie brzmią ale kto by tam …

Szkoda tylko, że owa premiera nie odbędzie się w „Ruinie”, gdzie klimat odpowiedni, a zapach moczu i gówna korespondowałby jak najbardziej z treściami i myślami przewodnimi konferencji i jej uczestnikami również … Doprawdy szkoda …

Wierzę jednocześnie, że następne „konferencje” Pan Dyrektor Krawczyk zaprezentuje jako śpiewane co byłoby zgodne z funkcją Dyrektora GTM i oczywiście w „Ruinie” …

… nie widzę już teatru ogromnego …

… nie widzę …

… cyrk przyjechał …

Gleiwitzer49

Linki:

Informacja Muzeum w Gliwicach

http://www.muzeum.gliwice.pl/pod-czerwona-gwiazda/  

Program konferencji

http://ipn.gov.pl/__data/assets/pdf_file/0006/143466/Pod-czerwon-gwiazd-program.pdf

                                                           

12 Comments on "„…TEATR MÓJ WIDZĘ OGROMNY…” (cz. 3 – gwiazda czerwona)"

  1. Dwudniową konferencję otworzy prezydent Zygmunt Frankiewicz, po czym bezszelestnie zniknie. Może jeszcze wpadnie na obiad, albo na kolację. Podejrzewam, że sala będzie pusta, więc chociaż obywateli nie zaproszono, to nikt nie zaprotestuje, jeśli kilkoro zechce uczestniczyć w wykładach. Niedawno w tym popularnym wśród gliwickich elit miejscu świętowała Platforma Obywatelska. Obywateli nie zaproszono, więc podziękowali przy urnach i jeszcze podziękują. Zresztą, ten koszmarny hotel jest także ulubionym miejscem spotkań członków koalicji prezydenta, którzy podczas wspólnej konsumpcji wyglądają jak ferajna z serialu The Sopranos. Zaskakujące podobieństwo.

    A autorowi radzę tak nie krytykować pana Krawczyka, bo się narazi na przykre komentarze zachwyconych nim inżynierów z żonami, którzy swoje niezwykle bujne życie kulturalne z pasją realizują dzięki Nocy w Muzeum i GST.

  2. Poki Gliwicami rzadzi Frankiewicz Gliwice beda komunistyczne. On na sile utrzymuje komunistyczne nazwy ulic i pielegnuje sowieckie gwiazdy.

  3. Krzysztof Małachowski | 11 czerwca 2015 at 8:38 pm | Odpowiedz

    Fakt, iż "artykuł" powyższy jest tendencyjny i pisany przez grafomana, jest dla mnie sprawą oczywistą. Nieoczywiste jest dla mnie jednak, jakie korzyści odnosi jego autor z pisania takich bzdur. Najprawdopodobniej jakieś odnosi, lecz sam fakt niepodpisania się imieniem i nazwiskiem (pisanie anonimów zawsze uważalem za żałosne) też wiele mówi. Autor nie słyszał najprawdopodobniej o tym, że sejmik województwa śląskiego oglosił ten rok Rokiem Tragedii Górnośląskiej w związku z o 70. rocznicą zakończenia II wojny światowej. Oświęcę autor – takie akcje sa organizowane nieustannie, był Rok Chopinowski, Rok Korczaka itp., to są akcje zarówno ogolnopolskie, jak i na skalę lokalną, jak ta. Autora jednak wyraźnie boli fakt, że Muzeum się w tę akcję włączyło i jest jednym ze współorganizatorów, bo na tym sie w swym tekście skupił. Tym samym obrnażył się i zdyskwalifikował w oczach myślącego czytelnika. Po co takie pomyje zamieszczac na blogu? To czytają także wykształceni, inteligentni ludzie, a nie tylko ludzie, których lączy nienawiść do Frankiewicza. Czy może pan, panie Jezierski zmienił target i teraz to już tylko uderza pan w niedoksztalcone ofiary populistycznych krzykaczy?

    • … Drogim Panie … czasem pisanie pod "własnym nazwiskiem" przypomina mi Jarząbka z "MISIA" – kojarzysz Pan ?, a swoje podobieństwo do Jarząbka, Pan widzisz ? – jeśli nie, to "spiewaj Pan dalej do szafy" … autor, czyli ja słyszal o "ogłoszeniu Sejmiku Śląskiego" a nawet go zacytuje, bo może Pan nie słyszał: "Sejmik Woj. Śląskiego dla upamiętnienia 70 rocznicy Tragedii Górnośląskiej ogłosił rok 2015 Rokiem Pamięci Ofiar Tragedii Górnosląskiej 1945. W przyjętej przez radnych rezolucji czytamy " W ten sposob pragniemy uczcić pamięć dziesiatki tysiecy Górnoślązaków wywiezionych do niewolniczej pracy w Donbasie i innych rejonach Zwiazku Sowieckiego, pomordowanych, uwięzionych itp, itp…" – koniec cytatu. Tak sie składa, że w mojej Ślązaka Rodzinie są Tacy którzy ucierpieli od "bata rosyjskiego" ale również Tacy którzy nie mniej ucierpieli od "bata polskiego" a może jeszcze bardziej bo "od polskiego" własnie. Ci pierwsi są prze Sejmik Śląski chołubieni i Ci cierpieli "prawidłowo i patriotycznie" a Ci drudzy nie, tych nie było. Ja, prosze Pana, mam w dupie Rok Chopinowski, Rok Korczaka lub inny jakis tam Rok ale Rok Tragedii Górnośląskiej jest Rokiem Tragedii Mojej Rodziny (CAŁEJ MOJEJ RODZINY), jest Rokiem Tragedii Śląska, mojego Śląska, mojej Ziemi, mojego Heimatu wreszcie i dlatego nie godze się by jakieś sejmikowe sukinsyny dzieliły moją Rodzinę i Rodziny tysięcy moich Śląskich Braci na tych lepszych i na tych gorszychnie godzę się, nie godzę się na taki Rok Pamięci.  Owszem boli mnie fakt, że w to draństwo włączyło się Muzeum, że włączyło się stronniczo, że włączyło sie w kłamstwo – Muzeum, które z natury powinno być historycznie obiektywne bo taka jego rola, boli mnie że włączył sie w to dyrektor Krawczyk, którego mimo wszystko cenię. Niech Pan nie przywołuje "myślących czytelników", "wykształconych i inteligentnych ludzi" bo im Pan krzywdę robisz, bo ich Pan przyrównujesz do bezmyślnych tłuków, którzy "białego od czarnego" nie odróżniają … Piszesz Pan, "niedokształcone ofiary populistycznych krzykaczy" – kpi Pan czy o "drogę pyta". Zastanawiam się, czy tylko "rżnie Pan głupa" czy rzeczywiście nim Pan jest … Podsumuję – śpiewaj Pan do szafy, Panie Małachowski … do szafy …

  4. Dawno nie czytałem tak zajadłego i ociekającego żółcią hejtu. Gdziekolwiek. Straszni ludzie znaleźli miejsce w Info-Posterze. Nie mam nawet pomysłu co i jak napisać po takiej publikacji; i w związku z czym, z przekrętem, z gwałetm, nie,  w związku z konferencją historyczną zorganizowaną przy udzialne miejskiego muzeum!  Teksty równie nienawistne zdobiły niegdyś ściany dworcowych szaletów. Dzisiaj brudzą internetowe publikatory. Powtórzę więc za Bogusiem Lindą: nie chce mi się z wami gadać. Do widzenia. 

  5. Panie KM, a nie lepiej byłoby umieszczać złote myśli na łamach wielce popularnego Miejskiego Serwisu Informacyjnego, a nie pakować sie w buciorach  na prywatną stronę Pana Dariusza Jezierskiego,

    • Ma pan rację, już nie będę tu zaglądał. Wygląda z państwa wypowiedzi, że to portal służący wyłacznie pewnej grupie nienawistników. A kiedyś poznałem pana Jezierskiego przy okazji działań teatralnych i miałem go za kogoś w rodzaju niezaleznego dziennikarza społecznego. Szkoda.

      • Pozwolę sobie na uwagę, choć nie chciałem się wtrącać. Czy autorem tekstu jestem ja? (wspomniany Jezierski dla niewtajemniczonych). „Pewna grupa nienawistników”? – dziwaczna terminologia rodem nie z tej epoki. Rozumiem, że sam należy Pan do grona ludzi uważających, że należy publicznie wygłaszać (zatem i publikować) odgórnie formatowane poglądy? To rzeczywiście zostają inne portale. Swoją drogą jak to się stało, że portal zawierający tysiące postów, stał się „służącym nienawistnikom” od opublikowania JEDNEGO artykułu dotyczącego konkrenej sprawy? Kuriozalne 🙂 Pozostanę jednak przy tak pojmowanym przeze mnie pluraliźmie, mimo Pana deklarowanego „niezaglądania” 😉 Mogę sobie pozwolić na publikowanie treści, które uznam za interesujące i nienaruszające norm, właśnie ze względu na swoją niezależność. Przecież to oczywiste 🙂

        Dodam tylko od siebie, że autor Gleiwitzer49 np bardzo dobrze wypowiadał się o p. Krawczyku w kontekście jego nominacji. Prezentowany tekst dotyczy bardzo konkretnej sprawy i jest wyrazem wyrazistych poglądów autora na kwestie jednostronnego „rozgrzeszania” strony, którą on sam uważa za istotną. To normalna polemika historyczna, nawet jeśli formułowana ze skrajnych pozycji.

        Pozdrawiam Panie Krzysztofie, oczywiście żałując Cyztelnika.

        • Panie Dariuszu,

          panu Krzysztofowi chyba chodziło o to, że artykuł napisany jest bardzo emocjonalnym i dość prostackim momentami językiem. Mnie też to szczerze mówiąc odstręcza. Wolę konkretne, merytoryczne, podawane spokojnie uwagi – to mnie nakłania do przemyślenia prezentowanych pogladów. A w takich przypadkach zawsze mam wrażenie, że autor próbuje coś "zakrzyczeć". Podam przykłady językowe takich niezbyt profesjonalnych sformułowań, które autora po prostu dyskredytują. Pan jako redkator powinien zwrócić na to uwagę:
          1) "Patrzę na organizatorów i już wiem wszystko" – czyli autor NIE JEST OBIEKTYWNY (a to podstawa rzetelnego dziennikarstwa), tylko z góry już ma przygotowaną opinię. Ma założenie, że ten organizatow nie zrobi nic dobrego. A więc na zasadzie – nie słucham pana argumentów, bo pan i tak niczego dobrego nie jest w stanie zrobić. Przepraszam, ale to jest naprawdę kiepskie. Jak pisanie recenzji przed obejrzeniem przedstawienia. Pawłowski kiedyś tak zrobił i dla mnie jest on spalony, bo to skandal.
          2) "budzi grozę a dalej jest już tylko gorzej" – w kim budzi, w autorze? Czy pisał to pierwszoklasista?
          3) "zapach moczu i gówna korespondowałby jak najbardziej z treściami i myślami przewodnimi konferencji i jej uczestnikami" – jestem zawstydzona, gdy to czytam. To po prostu chamsto w czystj postaci, język jak z rynsztoka. 
          Panie Darku, do Pana apeluję jako stała czytelniczka, bo to jest Pana portal. Prosze dbać nie tylko o wolność słowa i wielogłos, ale także o POZIOM prezentowanych tu wypowiedzi, a także ich FORMĘ tzn. język. Bo coś, co jest wulgarne, prostackie bardzo zniechęca. Podawana argumentacja po prostu gubi się i tonie w morzu słownych wynaturzeń. Podałam tylko kilka przykładów, ale takich "kwiatków" jest w tym tekście dużo. Czy Pan naprawde nie dostrzega, że ten artykuł jest brzydko napisany?

          • Szanowna Pani Elżbieto, dziękuję za wyrażenie opinii. Pozwolę sobie jednak odnieść się do kilku kwestii. Przede wszystkim to felieton i, na miły Bóg!, felietonista z założenia nie jest przecież obiektywny. 

            Jeśli chodzi o pewne stylistyczne rozwiązania, typu wulgaryzm chociażby, to jest on właśnie między innymi w tej formie dopuszczalny. A w tym przypadku nie mówimy na pewno o jakże częstym epatowaniu „grubym słowem”.

            Cały czas mam nadzieję, że w porównaniu z wieloma innymi, zacniejszymi internetowymi mediami, na I-P właśnie szczególnie dba się o poziom wypowiedzi, dokładając starań o poprawność języka. Ale słowa o których Pani wspomina to również język, jak wspomniałem niedopuszczalny w treściach informacyjnych, ale już na pewno w felietonie tak.

            Nie zgodzę się również, że to tekst słaby formalnie 🙂 To oczywiście subiektywne, ale Gleiwitzer49 ma charakterystyczny styl. Zapewne nie wszystkim się on podoba, ale…

            Na końcu zapytuje mnie Pani, czy naprawdę nie dostrzegam tego, że ten artykuł jest brzydko napisany. Doprawdy, boję się myśleć, co by było gdyby o publikacji danych tekstów zaczęły dodatkowo decydować jeszcze poglądy estetyczne redaktorów 😉 Niech Pani sama pomyśli, ciekawie, prawda? 🙂

            serdecznie pozdrawiam

            dj

            • Nie miałam na myśli "poglądów estetycznych", raczej poprawność językową i kulturę wypowiedzi. Ale nie jestem w stanie wytłumaczyć tego osobom, które mają – powiedzmy – odmienną wrażliwość językową. Jedyne, co mogę powiedzieć na koniec Panie Dariuszu – proszę brać pod uwagę fakt, że wielu czytelników może to odstręczać. 

              • Od lat pięćdziesiątych ub. wieku, przez ponad dwie dekady, borykał się autor "Skowytu" z takimi "językowymi wrażliwcami", chociaż nie o felieton, a poezję chodziło. Od "Skowytu" zapisano miliony ton papieru, a niektórzy mentalnie ciągle żyją pod szklanym kloszem Mary Poppins. Czytanie współczesnej literatury, obfitującej w "językowy brud", a nawet krwistych felietonów w gazetach, musi być dla nich traumatyczną męczarnią. Zapewne dlatego, wraz z gwałtownym wzrostem liczby Polaków tytułujących się magistrami, jeszcze gwałtowniej spada czytelnictwo. 

                Gleiwitzer49 ma prawo do uniesienia i mocnych słów. Cokolwiek przesadza, ale najciekawsze w wypowiedziach oburzonych czytelników jest to, że kompletnie pomijają clou jego tekstu, a skupiają się na rzekomym "szarganiu dobrego imienia" tej, czy innej instytucji, czy "niepoprawności językowej". Duperele. Ale też klasyka prowadzenia sporów w Internecie.

                Ale spokojnie, Muzeum z prezydentem Frankiewiczem udzieliło organizacyjnego wsparcia Konferencji, instalując ją (jak wiele innych) w prywatnym hotelu, bo miasto Gliwice nie dysponuje ani jedną salą (sic!), w której podobne imprezy można organizować. Za kilkanaście miesięcy powstanie Dzieło, które zainteresowani będą mogli nabyć w foier Willi Caro. Wtedy jedni dowiedzą się, czy warto było tak się żołądkować, bo wcale nie jest przesądzone, że konkluzja konferencji nie okaże się balsamem na ich gorzką pamięć (wszak konferencja ciągle trwa, a jej plon poznamy w przyszłości), a drudzy najprawdopodobniej nadal będą żyć w zadowoleniu z faktu, że mają amnezję, albo, że ich ponadprzeciętne wykształcenie i wyjątkowa kultura, nie wymagają przepracowania tematu Tragedii Górnośląskiej. Tak samo, jak nic ich nigdy nie zmusiło do przepracowania polskiego antysemityzmu, antycyganizmu, antymuzułmanizmu, itp. 

Leave a comment

Your email address will not be published.


*