To władze Gliwic mordują GTM!

Mordują i wpisuje się to, niestety, w postępujące w trybie przyśpieszonym dożynanie gliwickiej kultury. Że jest to zbrodnia z premedytacją świadczy najlepiej fakt, iż w tych właśnie latach budżetu zazdrościli Gliwicom inni. W najbliższych dniach będę publikował kolejne informacje, które uświadomią zainteresowanym (tragedią tego miasta jest to, że niestety nie ma ich zbyt wielu) jak bardzo zaniedbywana jest w Gliwicach kultura. Zachowuje się pozory rozkwitu, przy jednoczesnym pozbawianiu środków, prowadzącym wprost do niewydolności i podważającym wręcz rację bytu instytucji i podmiotów. To właśnie dzieje się teraz z Gliwickim Teatrem Muzycznym.

 

Wezmę dziś na celownik dotacje przekazywane Gliwickiemu Teatrowi Muzycznemu od 2006 roku. Będzie to bardzo pouczająca lekcja.. Oto ich wysokości:

2006 – 7 035 000,47 zł

2007 – 7 149 499,74 zł

2008 – 7 152 218,36 zł

2009 – 7 503 162,00 zł

2010 – 8 019 417,00 zł

2011 – 8 516 436,00 zł

2012 – 9 166 122,00 zł

2013 – 8 705 507,00 zł

2014 – 8 396 499,93 zł

2015 – 8 610 598,00 zł

2016 – przewidziano w budżecie 6 945 326,00 zł

 

Nietrudno zauważyć, że wysokość dotacji wróciła do tej sprzed 11 lat! Tymczasem uwzględnienie samej inflacji pozwala na określenie kwoty, która byłaby adekwatna do tej z 2006 roku na zbliżoną do tej z 2015.

Jeśli dodać do tego, że Polska jest jednym z krajów UE, w których najdynamiczniej wzrastają w ostatnich latach koszty pracy, jeśli wziąć pod uwagę potężne zaległości remontowe, otrzymamy rażący przykład instrumentalnego, bezdusznego traktowania wrażliwej sfery kultury.

Tymczasem w 2015 roku GTM wydał na wynagrodzenia 6 227 100,67 zł a na ubezpieczenia społeczne i inne świadczenia 912 726,68 zł. Już tylko to przekracza kwotę dotacji na ten rok. Czy ktoś jeszcze może pytać o przyczynę ostatnich zwolnień w GTM?

Prawdziwi winowajcy, prawdziwi zwalniający siedzą sobie w gabinetach UM.

Dodajmy do tego inne stałe koszty (wszystko za 2015):

Amortyzacja – 882 303, 25 zł

Zużycie materiałów i energii – 731 847,97 zł

Podatki i opłaty – 506 646,22 zł

 

To oczywiście tylko niektóre, ale wybrane nieprzypadkowo. Zasadność tych kwot zawsze może być dyskusyjna, ilość pracowników zbyt duża, nieoszczędnie mogą być wydawane pieniądze, ale to już należy kontrolować. Jeśli w poprzednich latach się tego nie zrobiło, należałoby to zrobić teraz. Najpierw jednak należy przyjąć wyliczenia z lat poprzednich a nie wymuszać „rewolucyjne zmiany” tak drastycznym obcięciem budżetu. Uważam bowiem, że na wysokość dotacji powinny się składać właśnie wymienione wyżej czynniki. W 2015 roku dotacja powinna zatem wynosić ok. 9 200 000 zł, czyli tyle, ile w 2012 roku. Tegoroczna dotacja jest zatem o co najmniej 2 250 000 zł mniejsza, niż ta, którą należałoby przekazać. Przekazać i kolejny rok przeznaczyć na rzetelne określenie kosztów działalności operacyjnej GTM, po niezbędnych przekształceniach, restrukturyzacji zatrudnienia itp.

Skąd biorę te założenia a w ich efekcie wyliczenia? Takie właśnie podejście oznacza dla mnie Art. 12 ustawy z 25 października 1991 r. o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej:

Organizator zapewnia instytucji kultury środki niezbędne do rozpoczęcia i prowadzenia działalności kulturalnej oraz do utrzymania obiektu, w którym ta działalność jest prowadzona.

Władze Gliwic to jednak nie tylko prezydent i jego zastępcy, reprezentowani przez biurokratyczną machinę. Jest jeszcze Rada Miasta Gliwice. A w jej składzie Komisja Edukacji, Kultury i Sportu Oto jej członkowie:

Bartłomiej Kowalski

Stanisław Kubit

Jan Pająk

Krystyna Sowa – Przewodnicząca Komisji

Tomasz Tylutko

Grażyna Walter-Łukowicz

Urszula Więckowska – Wiceprzewodnicząca Komisji

Na posiedzeniu 23 listopada 2015, Komisja opiniowała plan budżetu na 2016 rok:

komisja

 

Komisja nie miała pytań. Komisja analizuje budżet w zakresie, którym się zajmuje. I skoro Komisja zauważa wzrost środków na działalność klubów i stowarzyszeń, dlaczego nie zauważa drastycznego cięcia w przypadku GTM i nie stawia stosownych pytań? Zapytam o to Przewodniczącą Komisji, Panią Krystynę Sowę.

Dariusz Jezierski

12 Comments on "To władze Gliwic mordują GTM!"

  1. I właśnie to jest najistotniejsza konkluzja: brakuje osób ZAINTERESOWANYCH. Przekrętami. Teatrem Muzycznym. Kulturą.

    Gliwickie środowisko artystyczne jest wyjątkowo duszne i małomiasteczkowe, jego członkowie patrzą tylko na swój mały kawałek dotacji, nie przejmując się szczególnie ani osobami, do których skierowana ma być ich oferta, ani dobrem sztuki jako takiej.

    W konkursach zwykle odpadały oferty "z zewnątrz" i to nie dlatego, że były źle przygotowane czy nieciekawe, a właśnie dlatego że były z zewnątrz. Nikt po nich nie płakał, nie było trzeba odjąć od ust jakiemuś znajomemu królika, a cóż z tego że przecietny mieszkaniec tracił, bo pieniądze zamiast na coś fajnego sżły do odpowiedniej kieszeni. Kogo to obchodzi. Nikogo, nawet Pana, Pana też interesuje wyłącznie obcinanie dotacji swojakom, a może właśnie dzięki ludziom z zewnątrz nasze miasto mogłoby w końcu zacząć tętnić życiem…

    • Interesuje mnie obcinanie dotacji na kulturę. Postępująca marginalizacja kultury. Proszę również zwrócić uwagę, że instytucje kultury, jeśli istnieją, muszą być dofinansowane odpowiednio do potrzeb. Oczywiście z naciskiem na „odpowiednio”. To nie to samo, co oferty konkursowe. To dotacje podmiotowe.

      • Proszę wierzyć, że rozumiem różnicę między dotacją udzieloną w trybie konkursowym a dotacją podmiotową 🙂

        Oprócz dotacji podmiotowej Teatr otrzymywał również dotacje celowe na konkretne zadania, więc zapewne odbcięto znacznie więcej niż Pan pisze, ale to tylko szczegół…

        Sęk w tym, że kultura to nie tylko pieniądze, a tak jest potrzegana w naszym mieście. Tak samo kultura to nie polityka, a robi się z niej politykę.

        • Niestety z ostatnimi konstatacjami zgadzam się w pełni. Kultura to nie pieniądze, ale koniec końców rzecz sprowadza się do tego, że instytucja kultury, zapłacić za wszystko musi. Zatem te pieniądze w większości musi dostać. A propos dotacji celowych, nie było ich wiele w omawianym okresie.

  2. Pisze Pan, drogi Redaktorze, że  "zapyta Pan o to Przewodniczącą Komisji, Panią Krystynę Sowę" – współczuję Panu, doprawdy współczuję. Równie dobrze mógłby Pan zapytac "o to" krzesło na którym rzeczona Pani Przewodnicząca Krystyna Sowa siedzi czy siada. Efekt byłby ten sam. Swego czasu, bodaj w "Imperium" Pani Sowa truła jak nawiedzona, pod hasłem "jak to Ona dobrze robi wszystkim i całemu miastu też", o czym pisałem w jakimś komentarzu tu w "Info". Stwór ten mieniący sie Przewodniczącą ulepiony został bowiem z tworzywa, z którego nijak nic rozsądnego ulepić sie nie da. Nie licz Pan zatem na to, że jakąś choćby śladowo inteligentną odpowiedź od Niej dostaniesz, podobnie zreszta jak i od całej Rady, czy Komisji jakiej, czy Urzędu wreszcie. W tym burdelu, zwanym Gliwicami, nie liczyłbym na to. Dla władyków tego miasta, dla Prezydenta, różnych Vicków i Kierowników Komisji czy Referatów pojęcie kultury jest zupełnie niezrozumiałe, bo też i kultura nawet masowa, tym ludziom do niczego nie jest potrzebna (powątpiewam czy w Gliwicach komukolwiek jest potrzebna). Nic więc dziwnego, że potrzeby tzw kultury w Gliwicach traktowane są jako przysłowiowy wymysł szatana. Czasy "dobre" tu skonczyły sie definitywnie a zatem będzie juz "tylko lepiej".  A Pani Sowa ? – no cóż tutaj niestety, tego "ptaszęcia" z przysłowiową mądrością bym nie kojarzył i jako symbolu tejże bym nie odczytywał … Szkoda mi tylko Dyrektora Krawczyka – no ale Ten, niejako na własne życzenie i z pełną świadomością tego, dał się obsikać i w gówno wmanewrować … Cierp zatem ciało, jakeś się dało …

  3. Coraz bardziej zaczynam się zastanawiać po co i dla kogo "robić" kulturę w Gliwicach, skoro takie informacje nie wywierają na gliwiczanach szczególnego wrażenia. Poziom obojętności mieszkańców i tzw. środowiska jest doprawdy porażający. No ale mamy przecież DTŚ, więc wygodniej jest im wyjechać z Gliwic "za kulturą" niż zadbać o to, aby w ich mieście coś ciekawego się działo. W końcu od dbania jest przecież władza a nie mieszkańcy, nieprawdaż? I wszystko jasne. Chyba nareszcie zaczynam rozumieć włodarzy miasta. Zawsze zresztą można wszystko usprawiedliwić. Tak jak np. Pani Joanna, mówiąc, że " pieniądze zamiast na coś fajnego szły do odpowiedniej kieszeni" i że receptą na wszystko są "ludzie z zewnątrz".

    • Myślę, że Gliwiczanie zostali trochę "uśpieni" przez GTM stąd brak sensownej reakcji – Gliwickie Spotkania Teatralne i sprowadzanie wszelkich możliwych grup teatralnych z całego kraju (nie raz z gwiazdami) mogły uśpić czujność i sprawić, że w oczach wielu dzieje się dobrze – rodzina Addamsów – powszechnie wychwalana – jeszcze mocniej utwierdziła taki stan rzeczy. Ale to się jednak zmienia bo pojawiło się powszechne oburzenie w stosunku do tego co ma się dziać z GTM. 

  4. Wreszcie się z Panem zgadzam!!!!  

  5. Wnikliwy obserwator | 22 kwietnia 2016 at 4:31 pm | Odpowiedz

    Powtórzę to, co już przy różnych okazjach wielokrotnie powtarzałem: Gliwicami rządzi paskudny technokrata, pozbawiony kompletnie wrażliwości na sprawy kultury, przyrody, historii miasta i lokalnych zabytków. Kultura była dla Frankiewicza zawsze piątym kołem u wozu (niekiedy nawet – szośtym!). Od 23 lat traktuje ją po macoszemu. Na domiar złego jego zastępcą d/s kultury jest facet wywodzący się z Dziergowic – niewielkiej wsi na Opolszczyźnie. Nie ma on bladego pojęcia o miejscowych realiach i gliwickich potrzebach w dziedzinie kultury. Wystarczy zresztą porozmawiać z nim przez 4 minuty, żeby się zorientować o jego mizernej klasie intelektualnej. Nasze miasto to dla Krystiana Tomali TERRA INCOGNITA. Z utęsknieniem czekam na wybory samorządowe w 2018 roku. Mam nadzieję, że mieszkańcy odsuną wreszcie od władzy destrukcyjną ekipę, która od 1993 roku okupuje magistrat.

  6. Wladze Gliwic morduja cale Gliwice, a nawet juz zamordowaly. Na razie Frankiewicz czuje sie bezkarny,

  7. Do tej pory było tak, że ludzie z ROW szukali kultury m.in. w naszym mieście – m.in. dlatego, że w Rybniku nie było stałego zespołu teatralnego a i sam teatr był zaprojektowany po prostu źle (fatalna akustyka), jednak za niedługo będzie tak, że to my będziemy szukać kultury w Rybniku, bo w Gliwicach już nic nie zostanie 🙁

    Do ruin teatru victoria dołączą 

    – Ruiny Kina Amok

    – Ruiny GTM

    • Usłyszałaam te smutne nowiny i zastanawiam się kto wpadł na tak idiotyczy pomysł. Teatr Muzyczny zawsze był i tak powinno zostać. Jedyna zmiana powinna być taka, że w ferie i na początku lata powinno być więcej spektakli dla dzieci w godzinach popołudniowych itp. Bo przykro gdy mają dzieciaki wolne a teatr zamknięty lub zamiast bajek po południu są tylko piosenki rano. Niech się skupią nad programem a nie likwidacją. Radni pobutka i do roboty a nie iść tylko na łatwizę.

       

Leave a comment

Your email address will not be published.


*