Trwa ankieta na NaszeMiasto.pl

Wszyscy zainteresowani sprawami miasta mogą już teraz głosować na wybranego kandydata na fotel prezydenta Gliwic. Wśród potencjalnych następców Zygmunta Frankiewicza znalazłem się również ja.

Zachęcam do udziału w głosowaniu i promowanie swojego "wybrańca". Warto przypomnieć, że można oddać po 5 głosów z jednego komputera na dobę.

Oto link do głosowania (na moją osobę):

http://gliwice.naszemiasto.pl/plebiscyt/karta/dariusz-jezierski,8884,189646,t,id,kid.html

A oto link "ogólny":

http://gliwice.naszemiasto.pl/plebiscyt/kto-zostanie-prezydentem-gliwic-w-2014-roku,8884,t,id.html

dj

11 Comments on "Trwa ankieta na NaszeMiasto.pl"

  1. Gratuluję pierwszego miejsca oby to się przełożyło na wynik w wyborach.

  2. Pierwsze miejsce na zmianę z Panią Tkacz-Janik. Nieźle.

    Zwraca również uwagę stosunkowo słaby wynik Frankiewicza. Jego poparcie wśród Internautów nie jest zbyt wysokie. Patrząc na wynik wyborów 2010, można było się spodziewać czegoś więcej.

    Ostatecznie wynik tegorocznych wyborów samorządowych zależeć będzie od głosów "spoza Internetu". Czyli osób, które swoją wiedzę czerpią z prasy tradycyjnej. Obawiam się, że wydawca MSI ma tutaj przewagę. Już od kilku(nastu) lat trwa tam ciągła kampania sukcesu obecnego prezydenta.

  3. Brak poparcia weźmie górę z powodu przesytu klik samorządowych. Doskonale działająca funkcjonuje w Mieście Sukcesu.

    http://wyborcza.biz/biznes/56,100896,14131936,Ile_i_gdzie_dorabiaja_prezydenci_najwiekszych_miast.html

    Chytrość i pazerność cwaniaków Miasta Sukcesu powoduje zazdrość i niechęć  obywateli tegoż miasta To proste i profesor powinien o tym wiedzieć.
     

    http://www.zycie-w-korycie.strefa.pl

     

     

     

    • Można też popatrzeć na to z drugiej strony (każdy powinien to wiedzieć) – Ludzie oprócz oczywistej antypatii do obecnej władzy miasta potrzebują przeciwwagi i alternatywy. Uczciwości i transparentności działań. Pan Jezierski świetnie wpisuje się w to zapotrzebowanie. Daje nadzieję jakościowej zmiany na lepsze.

  4. Czy biorący udział w tej i podobnych zabawach mają świadomość, że internetowe sondy opinii nie przekładają się na realne wyniki wyborcze? Nie przekładają się też na decyzje już wybranych władz, i to wydawałoby się w tak banalnych sprawach, jak choćby lokalizacja rzeźby, czy tych znaczniejszych jak decyzja o zaciągnięciu wielomilionowych kredytów na kontrowersyjne inwestycje. Osobną kwestią wartą namysłu jest ocena dobranych przez ankietera postaci, jak w wyżej omawianej sondzie. Rozumiem, że Zygmunt i Andrzej mają swoje kościoły, rozumiem, że nawet redaktor J. ma już jego zalążek, który trzeźwo oceniając, w porównaniu z zakonem PiS, jest ledwie marginalną sektą, ale czy inne nazwiska wymienione niewiadomo wg jakiego klucza nie ośmieszają samej idei portalu? Nie chcę nękać, ale tak serio, co w tym zestawie robią Małgorzata, Paweł, Jarosław, Marek i, zlitujcie się, bo jakaś granica śmieszności powinna obowiązywać najbardziej nawet nieopiniotwórczy zespół redaktorski. Petros? Czy ten ostatni już się dowlókł, bądź ktoś poruszający się z pomocą balkonika dopchnął go do końca choćby podstawowego etapu rozpoznawalności? To tylko my, garstka jego znajomych, oszołomów i kpiarzy wiemy jaki z niego ciul. Przecież szalony rowerzysta z aparatem, Wojtek, jest bardziej rozpoznawalny i lubiany przez gliwiczan, zwłaszcza młodych, niż większość postaci proponowanych przez ten portal. "Ogarnijcie się!", wołam frazą chętnie używaną na gliwickich portalach przez wyznawców Zygmunta. Właściwie, gdyby wystawić szalonego Wojtka rowerzystę z aparatem… kto wie, czy chłopak nie odegrałby znaczącej roli w gliwickich wyborach? Zgoda, robi miliony niepotrzebnych i złych zdjęć, ale nawet reżimowe media go zauważają jako pozytywną postać w przestrzeni miejskiej, która jest zawsze i wszędzie. Zupełnie nie jak nasz Zygmunt, którego na ulicy ze świeczką szukać. Chyba że w lokalnej gazecie. Na ponadlokalne jeszcze go nie stać, ale jak NIK mu pozwoli…

    • Każdy sobie zdaje sobie z tego sprawę i Ameryki szanowny przedmówca nie odkrył. Najważniejsi są ludzie. Z jednej strony taka sonda, szczególnie, że każdy może oddać pięć głosów, może stworzyć złudzenie przewagi. Z drugiej strony można uznać, że przynajmniej część z tych osób jest niezadowolonych. Być może liczba niezadowolonych osób jest o wiele większa, co może wskazywać ilość głosów oddanych na Zygmunta F. Z drugiej strony może to ma na celu sprawdzenie ilu jest pewnych.

      • Nie, aż tak zadufany w sobie nie jestem, żeby odkrywać jakiekolwiek Ameryki, ale czytając komentarze gliwiczan na lokalnych portalach informacyjnych, mam nieodparte wrażenie, że ci interesujący i mądrzy dawno temu przestali się udzielać. Jeśli powyższa sonda ma być testem na rozpoznawalność i sympatie, to dość kiepski adres, bo liczbą czytelników i komentujących ten portal nie oszałamia. Oszałamia za to lista kandydatów do fotela prezia, zwłaszcza, że większość z nich nawet nie zamierza się o niego ubiegać. Ale być może masz słuszność w jednym: taki sondaż może być użyteczny chyba jedynie dla Tovmasyana. Kolejny raz czytam notę o nim na stronie sondażu (w mojej prywatnej hierarchii postaci kontynuujących idee Monty Python'ów jest dość wysoko i naprawdę imponuje mi skalą odporności na obiektywną prawdę i poziomem tupetu) i nie wychodzę z podziwu. Kiedy ten "aktywista miejski" ma czas po prostu żyć? Rozumiesz, on nawet nie ma czasu zarabiać na chleb, a co dopiero wypoczywać i bawić się. Pomyślmy, nie dość, że bardzo aktywnie ćwierka, bloguje, na bieżąco komentuje w sieci i zawsze ostro i bezkompromisowo jak ideał partyzanta, słabym pomaga, konsultuje skrzywdzonych, permanentnie uczy siebie i innych, prezesuje nawet, czyli niesie ciężkie brzemię odpowiedzialności… Tak się zastanawiam, czy szanowni wyborcy mają najbledsze chociaż pojęcie, że tu, obok nich, w ciszy i krzywdzącym niedoświetleniu pączkuje właśnie wyczekiwany przez wszystkich ideał samorządowca? Człowiek obdarzony wszystkimi, prócz wzrostu i miłej aparycji, cechami dobrego prezydenta. Mimo prawniczego wykształcenia otwarty i współczujący, nadludzko aktywny, a przede wszystkim przedkładający ponad życie rodzinne i prywatne, bezprofitową służbę dla dobra i spokoju obywateli naszego ukochanego grodu Piastów. Germanów… Szwedów… Prusakolepów… Nie, Wikingów… Eee… też nie. O! Petros, pomóż!

  5. Taki sondaż dla wielu kojarzy się ze zwykłą zabawą i nie można oczekiwać, iż będzie miał realne przełożenie na rzeczywiste wyniki, jednakże wnikliwe obserwacje skłaniają do zauważenia pewnych trendów. Na półmetku tj: dnia 17.04.2014r. pierwszą pozycję zajmuje Pani Małgorzata Tkacz-Janik (3732), a drugą Pan Dariusz Jezierski (3571). Istotna jest jednak różnica pomiędzy liczbą głosów oddanych na te dwie osoby, (które od samego początku na zmianę prowadzą), a liczbą głósów poz. 3 Pan Paweł Strumiński (1582), poz. 4 Pan Jarosław Wieczorek (1221). Co ciekawe, na poz. 6 jest Pan Zygmunt Frankiewicz (675), a peleton zamyka Pan Borys Budka (182). Ważne znaczenie dla analizy tych wyników ma przede wszystkim wyraźnie zarysowana tendencja od momentu rozpoczęcia zabawy i miara dyspersji pomiędzy liczbą głósów, jaką otrzymują kandydaci. Elementem, który odgrywa kluczową rolę w tej "internetowej zabawie" jest m.in. test na współpracowników, a także pozostałych zwolenników, czyli poparcie wśród niezależnych "postronnych internautów". Mając na względzie te dwa czynniki można powiedzieć, że niewątpliwie największym przegranym (w sensie wizerunkowym) jest poseł B. Budka, i ma to niewątpliwie ścisły związek z publikacjami na Info-Posterze, opisującymi jego postawę i zachowanie wobec ujawnianych nieprawidłowości i łamania prawa. Duet Tkacz-Jezierski na prowadzeniu może świadczyć o tym, że przynajmniej wśród pewnej grupy internautów mają oni stałych zwolenników, co trzeba zestawić z faktem, że tylko 1/3 tej liczby głósów dostaje radny PiS, a zaledwie 1/20 poseł PO wcześniej już wskazywany przez media jako "potencjalny kandydat". Oczywiście nie jest to próba reprezentatywna i dokonywanie prognoz na jej podstawie jest nieuprawnione, lecz warto w tym miejscu odwołać się do czegoś, co już miało swoją weryfikację w przeszłości, kiedy była robiona sonda w okresie ostatniej kampanii referendalnej w 2012 r. Wówczas zdecydowanym liderem w starciu z potencjalnymi kandydatami (wyłącznie z grupy referendalnej) był urzędujący prezydent. Dla przypomnienia link:

    http://gliwice.naszemiasto.pl/plebiscyt/wyniki/kto-nowym-prezydentem-gliwic-jesli-dojdzie-do-wyborow-glosuj,6987,t,id.html

    Mając na względzie, że wielu spośród dzisiejszych kadydatów ma silne zaplecze polityczne i organizacyjne, ich słabe wyniki w tegorocznym sondażu mogą skłaniać do myślenia. To wszak jest tylko zabawa, ale zajmowanie tak niskiej lokaty lub ostatniego miejsca poważnym politykom nie dodaje prestiżu. Prowadzenie duetu "nowicjuszy", z którego tylko jedna osoba zadeklarowała chęć kandydowania, winno skłaniać do refleksji i przemyśleń. Niestety jedyny wniosek jaki ewentualnie można wysnuć dokonując porównania tych dwóch "zabaw internetowych 2012-2014" jest taki, że dla tej wąskiej grupy respondentów, zdecydowanym liderem przestał już być obecny prezydent. Można to odczytać następująco: nastąpił pewien przełom – dominacja nie jest już tak silna, jak poprzednio. Głównym powodem tego zjawiska jest fakt, że prawdopodobnie do większości z tych osób właśnie za sprawą przekazu internetowego dotarły informacje, które jednak nadszarpnęły dotychczasowy wizerunek prezydenta i poddały w wątpliwość jego wiarygodność. Pasywna reakcja władz miasta i pomijanie milczeniem ukazujących się doniesień jest jedną z przyczyn. Strategia "traktowania konkurenta jak powietrze" i pomijania milczeniem publikowanych tekstów ma swoje dobre strony, gdyż stanowi ignorancję i jest przejawem totalnej marginalizacji oponenta. Dodatkowo pokazuje się w ten sposób, że nie warto nawet podejmować dyskusji, gdyż nie traktuje się poważnie informacji trafiających do opinii publicznej (bzrud się nie komentuje). Właśnie taką strategię stosują władze UM, a czy okaże się ona skuteczna to zależy w głównej mierze od tego, jak będą teraz postępować i zachowywać się inni gracze. 

  6. Jezierski do szkolnej ławy, a nie na stołek prezydenta miasta. Najpierw odwiedz dziekanat, zapisz się na wydział, karierę polityczną rozpocznij od przewodniczącego grupy. Panie Dariuszu polityka to nie teatrzyk nie ma w niej miejsca na kabotyństwo (którym było nie było przyznać trzeba, pozyskałeś wielu sympatyków), improwizacje i naturszczyków bez odpowiednich kwalifikacji.

    • Cóż, wizyta w dziekanacie, a nawet dłuższe zasiedzenie na takim czy innym kierunku, nie daje jeszcze wiedzy. Przekonywać muszą o tym czasem Ci, którzy nie wysiadywali, a niezbędną wiedzę w danej materii zdobyli. Podobnie zresztą, jak kulturę niezbędną do prowadzenia sporów na odpowiednim poziomie.

      Co do kreowania polityki jako tajemnego misterium dla wtajemniczonych – wolne żarty. Zacznijmy od tego, że mówimy o samorządzie gminy. Już z definicji nie wyłącza on żadnego z jej członków. Ale to zdaje się narracja nieadekwatna do argumentacji przedmówcy. Niestety…

  7. Wyniki sondażu od ukazania się poprzedniego wpisu wskazują, że nowe głosy są oddawane praktycznie na dwie osoby: 18.04.br Pani Małgorzata umacnia się na pozycji lidera (4631) a drugie miejsce zachowuje Pan Dariusz (4031). Co ciekawe, w tym czasie ukazało się na forum kilka kontrowersyjnych wpisów, w tym post na I-P apel "Bezpiecznej łapy" – prośba o sprostowanie. Jak widać odniósł on najwyraźniej swój skutek, gdyż zwolennicy Pani Małgosi pokazują swoją aktywność.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*