Ulice też są potrzebne, czyli o trudnej sztuce kompromisu

3 komentarze

Tekst Andrzeja Wawrzyczka dotyczy wrażliwej przestrzeni, w której stykają się interesy osób proekologicznie nastawionych i tych odpowiedzialnych za funkcjonalny system drogowy w mieście. Jak powinien wyglądać rzeczywisty kompromis w tej sferze? Może pojawią się głosy polemiczne?

Nie lubię żadnej przesady. Opowiadam się więc za tym, żeby Gliwice były miastem pieszych i rowerzystów oraz komunikacji miejskiej, ale nie oczekuję, że wszystkie samochody nagle wyparują. Kocham zieleń i lubię przebywać w jej otoczeniu, ale rozumiem, że w uzasadnionych przypadkach musi ona ustąpić miejsca ważnym inwestycjom. Stąd biorą się moje opinie, które w oczach innych mogą wydawać się sprzeczne.

Weźmy najświeższy przykład. Gdy pojawiła się informacja o planowanej wycince drzew wzdłuż ulicy Mickiewicza byłem i nadal jestem zdecydowanie przeciw. To wyjątkowe miejsce na mapie Gliwic i byłoby grzechem unicestwienie go pod błahym pozorem poszerzenia ulicy i budowy parkingu, którego nikt poza urzędnikami w tamtym miejscu nie oczekuje. Szczęśliwie Wojewódzki Konserwator Zabytków wpisał zagrożone lipy do swojego rejestru i wszystko wskazuje na to, że drzewa ocaleją.

Gdyby tylko ucichł jeden konflikt, od razu zaognił się jednak inny. Znów podniesiono wielki alarm, bo oto drogowcy zamachnęli się na Park Chrobrego. Przeczytałem nawet ostatnio, że dwie planowane w jego rejonie drogi mają doprowadzić do "dewastacji tej dzielnicy". Brzmi poważnie, tym bardziej, że sam jestem mieszkańcem osiedla Politechnika. Mieszkam co prawda po drugiej stronie rzeki, ale skoro zdewastowana ma być cała dzielnica, to chyba i ja niedługo nie będę miał gdzie mieszkać.

Nieco ironiczny ton poprzedniego akapitu jasno sugeruje, że tym razem stoję jednak po stronie, jak to ujęła w Infoposterze Katarzyna Lisowska, "bezdusznych urzędników". Czy to nie sprzeczność? Moim zdaniem nie, bo obie te drogi mają do spełnienia istotne funkcje. Pierwsza, ta która zabierze nam, mieszkańcom kawałek parku, da w zamian miasteczku studenckiemu oś komunikacyjną, której gliwicki kampus bardzo potrzebuje. Szczególnie po zamknięciu ul. Akademickiej i ograniczeniu ruchu na ul. Krzywoustego, poruszanie się samochodem po terenie Politechniki zostało bardzo utrudnione. O wysiłku jakiego wymaga przedostanie się w tym rejonie przez Kłodnicę nawet nie wspominam. Co gorsza, deficyt drogowy występujący w dzielnicy praktycznie uniemożliwia także poprowadzenie przez jej teren linii autobusowych, co negatywnie odbija się na dostępności komunikacyjnej Politechniki (o tym już kilkukrotnie pisałem). Wierzę, że nowa droga, która będzie czymś w rodzaju wschodniej obwodnicy kampusu, da gliwickiej uczelni impuls rozwojowy. Mimo wszystko nadal będzie to jednak ulica o charakterze lokalnym, której parametry w niczym nie będą odbiegać od tych, którymi poszczycić się może ulicy Akademicka. Obawa, że na nowowybudowaną jezdnię wtoczy się nagle sznur samochodów, które skutecznie uniemożliwią wypoczynek w parku nie jest więc uzasadniona. O tym, że park i droga wzajemnie się nie wykluczają świadczy zresztą przykład wspomnianej już ulicy Akademickiej. Czy ona w jakikolwiek sposób doprowadziła do "dewastacji tej dzielnicy"?

Z drugą arterią sprawa jest nieco inna. Przetnie ona co prawda niewielki zagajnik położony na wschód od lodowiska "Tafla", ale z dewastacją samego Parku Chrobrego nie będzie miała nic wspólnego. Nie tylko ominie go w bezpiecznej odległości, ale w dalszym swoim biegu zajmie tereny zupełnie dzisiaj dzikie. Wykorzystanie ich pod funkcję komunikacyjną przynieść może natomiast spore korzyści. Pierwszą i podstawową jest zapewnienie dojazdu do powstającej po sąsiedzku Hali Podium. Drugą, ale nie mniej istotną funkcją nowej drogi będzie jednak rozprowadzenie ruchu, który dostanie się do Gliwic poprzez Drogową Trasę Średnicową. Nowa obwodnica docelowo pozwoli w dogodny sposób połączyć tę ostatnio z dużymi osiedlami położonymi na południu miasta. Tym samym (jak każda inna obwodnica) przyczyni się ona do zmniejszenia ruchu w Śródmieściu, a w szczególności na ulicy Dworcowej, która stanowi naturalną alternatywę dla ruchu samochodów z północy na południe. Mamy więc tutaj do czynienia z arterią, która biegnąc przez tereny zdegradowane, których bardziej zdewastować i tak już się nie da, spełniać będzie jednocześnie bardzo istotne funkcje w obsłudze komunikacyjnej miasta. Nikt nie ma bowiem chyba wątpliwości, że już dziś mocno obłożona ruchem ulica Panewnicka nie poradziłaby sobie z nowymi obowiązkami, które czekają układ drogowy w tym rejonie po zakończeniu budowy DTŚ i Podium.

Podsumowując, we wszystkim należy szukać złotego środka, a docenienie dobrego kompromisu również jest cnotą. W Gliwicach mieszkają bowiem i ekolodzy, i kierowcy, więc obie strony powinny wzajemnie szanować swoje potrzeby i oczekiwania. Rolą urzędników jest natomiast mądrze wytyczyć linię demarkacyjną, tak by nikogo przesadnie nie skrzywdzić, a jednocześnie obie strony w umiarkowany sposób zadowolić.

Andrzej Wawrzyczek

3 Comments on "Ulice też są potrzebne, czyli o trudnej sztuce kompromisu"

  1. Te inwestycje DTS ze zjazadami, dojazdami i z tunelem, Podium, a także już zbudowany i ciągle stanowiący pustostan Wydział Nowych Technologii znajdują się na terenach zagrożonych powodziami i podtopieniami – patrz linki:

    http://img41.imageshack.us/img41/6310/36136485.jpg

    http://img4.imageshack.us/img4/7002/51239685.jpg

    Taka lokalizacja pociąga konsekwencje, nie tylko dotyczące zagadnień ekologicznych i dokonanych wyburzeń bardzo wartościwych obiektów, destrukcji centrum miasta itp., ale powoduje znacznie wyższe koszty ich budowy i eksploatacji, a wszystko to za pieniądze podatników, w tym gliwiczan, że wspomnę o zaciągniętych kredytach i przyszłych opłatach jakie miasto będzie ponosić. DTS można było wokół Gliwic wytyczyć jako obwodnica na terenach suchych, z dala od śródmieścia, które już dziś wymarło w rejonie robót. W wyniku tej inwestycji pasmo terenu zawarte między DTS a torami kolejowymi, jako najbardziej skażony obszar miasta przestanie być miejscem nadającym się do życia, z wyjątkiem lumpów, którzy już się tam zadomowili. Zaś droga w okresie powodzi na znacznych odcinkach stanie się kanałem, a w tunelu to nawet zdaszonym.

  2. Tak, tak, panie Wawrzyczek, jeszcze więcej dróg przełoży się na jeszcze większą ilość pieszych, rowerzystów i pasażerów autobusów, a przecinanie parków ulicami absolutnie nie wpływa na komfort wypoczynku wśród drzew i w żadnym wypadku nie spowoduje zapełnienia tych ulic samochodami.  W tekście brakuje mi peanu o Gliwicach, do których inwestorzy walą drzwiami i oknami, ale może zabrakło go dlatego, że nawet do A. Wawrzyczka wreszcie dotarła absurdalność tego zdania. A jednak jestem pewien, że wg autora, DTŚ biegnąca przez centrum miasta i kilkanaście nowych ulic spowodują gwałtowny napływ inwestorów, którzy nie będą generować dodatkowego ruchu samochodowego, bo oni, oraz ich pracownicy i kontrahenci, to piesi, rowerzyści i pasażerowie autobusów. Zamiana tramwaju na autobus w Gliwicach spowodowała utratę tysiąca pasażerów dziennie tylko na tej jednej linii, ale o tym Wawrzyczek nie wie, albo udaje. Może uważa, że ten tysiąc gliwiczan zapełnił chodniki? Autor przytomnie zauważa, ze nowa hala sportowa ma wygenerować ogromny ruch samochodów, nie próbuje jednak wytłumaczyć, czy ten ruch będzie stały, czy okazjonalny. Pewnie będzie stały, bo hala przecież będzie się trząść od tysięcy imprez sportowych i wydarzeń kulturalnych, dlatego nowych ulic do niej powinno być jeszcze więcej. Nie ma ani jednego słowa o nowych drogach rowerowych i chodnikach, co każe mi założyć, że to autobusy z różnych rejonów Gliwic będą kursować do hali przynajmniej co kwadrans przez cały tydzień. Podział gliwiczan na ekologów i kierowców jest wybitnie epicki. Wygląda na to, że A. Wawrzyczek jest przekonany, że ekolog nie kożysta z samochodu, ubiera się w trawy i liście, ciągnie za sobą wózek z wikliny i prowadzi ustawiczną walkę z kierowcami, którzy są nimi dlatego, że postanowili niszczyć środowisko naturalne. To ich sprzeczne interesy ma godzić trzeci gatunek gliwiczan, którymi są urzędnicy. Ci nie są ani ekologami, ani kierowcami. Jest jeszcze czwarty rodzaj użytkowników dróg i chodników, o których autor zapomniał – to np. zabrzanie pracujący w Gliwicach, których decyzją prezydenta zmuszono do przesiadki z tramwaju do samochodów. Tak oto wygląda kompromis i umiarkowane zadowolenie wg autora, który podobno usprawnił funkcjonowanie KZK GOP. Liczba pasażerów tej firmy co roku spada, ale to nie przeszkadza prezydentowi Frankiewiczowi twierdzić, że to świetna i wartościowa firma, którą jednak niechętnie finansuje. Koszty jej utrzymania woli przerzucać na topniejącą ilość pasażerów, co skutek ma taki, że coraz więcej ludzi wybiera własny środek transportu i nie są to nogi, ani rowery. Ta rosnąca z roku na rok rzesza samotnych jeźdźców coraz natarczywiej domaga się nowych dróg, remontów już istniejących, a także darmowych parkingów, najlepiej w centrum miasta. Nie słychać żądań naprawy chodników, czy budowy dróg rowerowych. Na razie kierowcy każdego dnia niszczą trawniki i chodniki, a także skwery przy pobłażliwej reakcji Straży Miejskiej, która zamiast zrobienia porządku z łamiącymi prawo kierowcami, bawi się w prowadzenie galerii zdjęć. Czekam na pierwszego kierowcę, który zaparkuje samochód w parku Chopina, bo zamknięty dla samochodów odcinek ulicy Berbeckiego przy tym parku już zamienili w parking. Oczywiście przy milczącej akceptacji Straży Miejskiej. Tak wygląda w Gliwicach wawrzyczkowy złoty środek, linia demarkacyjna i umiarkowane zadowolenie.

  3. NIE!!! Nie potrzeba tej drogi. Po pierwsze: Gliwice mają swoją Strategię Zintegrowanego i Zrównoważonego Rozwoju – jak w kontekście zrównoważonego rozwoju Gliwic wygląda ta inwestycja? Po pierwsze, znów priorytetem są samochody, a nie rowery, piesi czy KM, a po drugie – pozbawia się miasto części obszaru zielonego, który jest nie tylko skrajem parku, ale elementem potencjalnego miejskiego zielonego korytarza, który można by świetnie zagospodarować tak, aby mieszkańcy mieli dobrą zieloną przestrzeń do wypoczynku i rekreacji. Dlaczego w Gliwicach cały czas myśli się wyłącznie o tym, żeby w każde miejsce móc wygodnie dojechać samochodem? Budowa nowych ulic wcale nie odciąża ruchu, ale generuje nowy. A jeśli chodzi o komunikację miejską – jeśli autobus zatrzymuje się np. na ul. Łużyckiej, to nie jest stamtąd daleko do "Hali Gliwice" czy Parku Chrobrego, więc naprawdę nie jest to problem.

    Ludzie, pomyślcie w końcu o tym, żeby w tym mieście inwestowano w przestrzeń dla ludzi, a nie dla samochodów!!! Gdzie jest ten rozwój zrównoważony?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*