W jednoosobowych spółkach gminy Pyskowice złamano prawo

 

Ponieważ zastępca burmistrza Pyskowic kandyduje obecnie na burmistrza, ponieważ stało się tak, że większość obowiązków związanych z zarządzaniem miastem spoczęła ostatnio na nim i wreszcie ponieważ transparentne i zgodne z prawem gospodarowanie mieniem komunalnym jest dla przyszłości gminy szczególnie istotne, postanowiłem dokonać szybkiego audytu procedur stosowanych w Pyskowicach.

Efekt? Potwierdzone złamanie tzw. ustawy kominowej, czyli ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi. Niestety okazało się, że jeśli nie zakładamy świadomego łamania prawa, sprawy majątkowe Pyskowic przynajmniej w zakresie mienia komunalnego prowadzone są przez dyletantów.

Władze miasta najwyraźniej tak bardzo nie chcą wypuścić spraw swoich spółek z własnych rąk, że zawłaszczyły ich organy zupełnie. Przyznam, że choć od wielu lat zajmuję się tą problematyką, nie widziałem jeszcze, aby ustawa kominowa została złamana tak zdecydowanie i w tak poważnym zakresie.

Dwójka naczelników wydziałów pyskowickiego magistratu „zgarnęła” aż dwie rady nadzorcze miejskich spółek z ograniczoną odpowiedzialnością – MZBM TBS oraz ZAOLSZANY. Problem miasta i ich samych polega na tym, że mogą się znaleźć co najwyżej w jednej! Zarówno Mirosław Tomczak jak i Bożena Kubiak w swej lojalności względem szefów posunęli się tak daleko, że będą musieli za to słono zapłacić.

Aby nie pozostawić wątpliwości, rady nadzorcze obu spółek łączy jeszcze trzecia osoba. Chodzi o Bożenę Słup-Ostrawską. Wygląda to już jednak mocno farsowo bowiem pracuje ona w Zespole Radców Prawnych UM Pyskowice. Nie tylko nie dostrzegła złamania prawa, ale jednocześnie czynnie je złamała.

Po niedawnych zmianach w ustawie kominowej, na pierwszy rzut oka wszystko jest ok. Z art. 1 zniknęły zapisy dotyczące spółek prawa handlowego. To oczywiste, skoro wprowadzono „nową ustawę kominową”, dotyczącą właśnie ich. Zostawiono jednak zapis art. 4, mówiący o tym, że jedna osoba może być tylko w jednej radzie nadzorczej kilku typu spółek, w tym z większościowym udziałem jednostek samorządu terytorialnego, a zatem naszych dwóch.

Dzięki zmianom w „kominówce” Pyskowice mają to szczęście, że nie dotknie ich do niedawna najdotkliwsza sankcja, jaką było rozwiązanie rady nadzorczej z mocy prawa. Dokładna analiza ustawy antykorupcyjnej i kominowej pozwala na interpretację, która wskazuje, że nie unikną sankcji zarówno Mirosław Tomczak jak i Bożena Kubiak. Z definicji, jako osoby wydające decyzje administracyjne w imieniu burmistrza, są oni objęci ustawą antykorupcyjną. A dalej logika jest prosta – z zasady nie mogą wchodzić w skład rad nadzorczych spółek. Ustawa antykorupcyjna dopuszcza wyjątek – jeśli zostaną wyznaczeni przez gminę, mogą zasiadać w dwóch radach nadzorczych. Niestety jednak ustawa kominowa, jako szczególna wobec antykorupcyjnej, wyraźnie stanowi, że w przypadku takich spółek jak dwie omawiane, można być tylko w jednej radzie nadzorczej. Reasumując, objęte generalnym zakazem zasiadania w RN spółek osoby nie mogły skorzystać w pełnym zakresie ze wspomnianego wyjątku, a zatem wszedłszy do drugiej rady nadzorczej, złamały ustawę antykorupcyjną, gdyż ustawa kominowa wyłączyła w tym momencie zastosowanie wyjątku dopuszczającego. A jeśli złamali ustawę antykorupcyjną oboje muszą zostać odwołani (lub rozwiązana musi z nimi zostać umowa o pracę) najpóźniej w ciągu miesiąca od daty powzięcia informacji o przyczynach. Dodać należy, że rozwiązanie stosunku pracy powinno nastąpić w trybie art. 52 kodeksu pracy, czyli bez wypowiedzenia i z winy pracownika. Ciężki orzech do zgryzienia dla prawników.

Jaki zatem mamy stan obecny? Jest możliwość, że nowsza z obu spółek nie ma w ogóle skutecznej i działającej w zgodzie z prawem rady nadzorczej. Będzie tak w przypadku, gdy np. wszystkie 3 osoby zasiadały już w RN starszej spółki ZMB TBS. To bardzo prawdopodobne. Jeśli nie dotyczyło to wszystkich osób, to obie RN są zdekompletowane i należy ustalić w jakiej kolejności zasiadały one w obu. Wybaczcie Czytelnicy, to już zostawię pyskowiczanom.

W tej sprawie interesuje mnie tylko dwie rzeczy: jak bardzo zawłaszczone jest mienie komunalne oraz jak lekko traktowane jest prawo, które z natury ma zaprowadzać porządek i czynić obieg gospodarczy w gminie transparentnym. Tymczasem władze Pyskowic najwyraźniej traktują swoich urzędników jak Ludwik XIV swoich muszkieterów. Obsadzają nimi strategiczne pozycje.

Dariusz Jezierski

Uwaga: oświadczam już na zakończenie tego tekstu, że świadomie przy tej okazji poruszyłem sprawę jednego z największych błędów legislacyjnych (czy na pewno był to błąd, to inna sprawa), który zachęca do dalszego patologizowania działalności jst w spółkach . Z pełnym przekonaniem, że skorzystanie z tej furtki (dla mnie rzekomej, póki co) jak najgorzej świadczy o samorządzie gminy, który z niej korzysta. Mam zamiar spowodować dalszą dyskusję w tym względzie, do Sądu Najwyższego włącznie. Gmina Pyskowice jest jedną z póki co nielicznych, która zdecydowała się na całkowite obsadzenie swoich jednoosobowych spółek przez trzy konkretne osoby. Takie postępowanie nie ma nic wspólnego z przejrzystością zarządzania majątkiem gminy.

4 Comments on "W jednoosobowych spółkach gminy Pyskowice złamano prawo"

  1. Brawo .Jest pan WIELKI!! Za kratki z nimi !

  2. Jeszcze pod lupę Stowarzyszenie Ludzie Miasta -tam też się dzieje 

  3. W tych Pyskowicach panuje klątwa pokoleniowa, byli sbecy,sędziowie prl-u mają wpływ na kształt miasta, następnie obcy facet ponoć kochajacy inaczej w mojej ocenie dąży do totalnego dyktatu. Źle się dzieje, oj nadal źle, Wyborcy to od Was zależy przyszłość wyludniającej się mieściny.  

  4. Kornel

    Ja rozumiem dyskusje , ale jeśli w dyskusji przejawia się motyw orientacji seksualnej to jest to po prostu słabe. Gej czy nie , to nie powinno rzutować na ocenę pana Wójcika. Dla mnie może być nawet kosmitą, ja oceniam po czynach nie po tym z kim sypia. Pozdrawiam panie " Kornelu"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*