W Promocji towarzysko? – niedopuszczalne w świetle ekspertyzy

Prawo jest prawem i to stwierdzenie pozornie jest truizmem. Należy jednak od niego zacząć, skoro okazuje się, że dla niektórych najwyraźniej nie oznacza tego samego. Ustawa o pracownikach samorządowych Art. 30 pkt 1 mówi: Pracownik samorządowy zatrudniony na stanowisku urzędniczym, w tym kierowniczym stanowisku urzędniczym, nie może wykonywać zajęć pozostających w sprzeczności lub związanych z zajęciami, które wykonuje w ramach obowiązków służbowych, wywołujących uzasadnione podejrzenie o stronniczość lub interesowność oraz zajęć sprzecznych z obowiązkami wynikającymi z ustawy.

Wszystko jest tu niby jasne i na pozór wydaje się, że sprawa, o której pisałem już parę razy, (obecna szefowa gliwickiej Promocji i redaktorka naczelna Miejskiego Serwisu Internetowego Nina Drzewiecka jest w zasadzie szefową swojego niedawnego biznesowego partnera Łukasza Fedorczyka, produkującego na potrzeby MSI serwis filmowy), nie powinna budzić kontrowersji. Drzewiecka nie jest już przecież wspólniczką Fedorczyka. Chyba jednak jest to bardziej skomplikowane. Intencja ustawodawcy jest tu bardzo czytelna i sprowadza się w skrócie do bardzo prostej konstatacji: chodzi o to, aby samorządowiec nie szedł na rękę firmie,w której ma swój osobisty interes i osobom, z którymi tym interesem jest związany.

Pora teraz na kilka pytań:

1. Czy skoro Drzewiecka i Fedorczyk od długiego czasu tworzyli zgodny tandem, który w końcu dowiózł ich WSPÓLNIE do intratnych funkcji i zleceń, należy uznać, że w kilka dni po formalnym rozstaniu, stali się dla siebie osobami na tyle obojętnymi, że nie będzie to budziło wątpliwości co do takiego samego traktowania byłego wspólnika jak każdego innego przedstawiciela gliwickich i innych mediów?

2. Radca prawny Rafał Wróbel z Kancelarii Radców Prawnych Młynarczyk & Puchała w swojej opinii na temat projektu uchwały Rady Miejskiej w sprawie MSI przypomniał, że ?redakcją kieruje redaktor naczelny, który odpowiada za treść przygotowywanych przez redakcję materiałów oraz za sprawy redakcyjne i finansowe?. Czy nie budzą w tym kontekście wątpliwości relacje Niny Drzewieckiej (redaktorki naczelnej) i Łukasza Fedorczyka (autora serwisu filmowego będącego integralną częścią Miejskiego Serwisu Internetowego), zwłaszcza w aspekcie finansowym?

3. Czy cała wspólna ?droga zawodowa? obojga dziennikarzy nie świadczy o tym, że ich związki są bardzo ścisłe? Przypomnijmy, że oboje podlegają dyrektorowi MZUK Krystianowi Tomali, pełniącemu czasowo funkcję zastępcy prezydenta miasta, który jeszcze do niedawna był zwierzchnikiem Niny Drzewieckiej w innej zależności służbowej (była bardzo krótko rzeczniczką prasową MZUK). Przypomnijmy też, że tuż przed jej przejściem do Promocji wspólnie z Łukaszem Fedorczykiem wykonali film promocyjny dla prywatnej firmy pana Tomali (KlassikAuto.pl), który został opublikowany na kilka dni przed awansem Drzewieckiej. Inna sprawa, że to iż rzeczniczka prasowa wykonywała prywatną usługę dla swojego zwierzchnika (w MZUK) również budzi wątpliwości.

Na koniec pytanie podsumowujące. Nie odnosicie dojmującego wrażenia, że gliwicka promocja zaczyna trochę przypominać wewnętrzną sprawę grupki ściśle powiązanych osób? Jeśli taka sytuacja da się nawet wybronić zgodnie z literą prawa, to na pewno duch tegoż płacze?

Dariusz Jezierski

10 Comments on "W Promocji towarzysko? – niedopuszczalne w świetle ekspertyzy"

  1. Jednym zdaniem:

    „Tylko ci są godni sprawować władzę, którzy mają dość siły ducha, by z niej zrezygnować.”
    – Maurice Druon

    http://fotozrzut.pl/zdjecia/85eddee3f8.jpg

    • A gdy ktoś chce sprawować władzę i ludzie chcą żeby właśnie on ją sprawował… to oddawanie jej w ręce ludzi, których nikt nie popiera byłoby bardzo nieodpowiedzialne.

      • Publikujemy wypowiedź, bo jest w temacie. Jednocześnie prosimy o niepodszywanie się po nicki/pseudonimy stałych uczestników dyskusji. To dość nieestetyczne zachowanie, nawet jak nie jest się „przejazdem”. Miłośnikowi literatury rosyjskiej proponujemy np. Turgieniewa…

  2. Trzeba koniecznie odwołać to „towarzystwo” 16 września! To jedyny ratunek dla Gliwic! Inaczej miasto do końca zostanie rozkradzione i zniszczone. Obecnie niszczony jest np. zabytkowy mur po hucie na Jagiellońskiej. Obraz Gliwic: bramki na A4 i totalna dewastacja miasta.

    • A co ma UM do tej sciany. Rozbiera ja prywatny czlowiek. Mozesz miec pretensje do niego albo Pana odpowiedzialnego za zabytki. Frankiewicz ma tyle wspolnego z bramkami na A4 co Ty i ja. NIC.

      I tak wlasnie zachowuja sie wieczne „narzekacze”. Nie wiedza co, kto i jak.. ale zawsze winny jest Frankiewicz (ew. Tusk, jezeli chodzi o skale bardziej krajowa). Za niedlugo przeczytam ze trzeba odwolac prezydenta bo w ziemie jest za zimna, a przeciez w Barcelonie umieli sobie z tym poradzic. Paranoja po prostu.

      Zamiast wiecznie plakac sam wez sie do roboty i wykonuj swoja czesc na 100%, a potem wyrzucaj innych z pracy.

  3. Rozumiem, że chodzi o opinię prawną tejże kancelarii w sprawie uchwały nt. regulacji miejskiego serwisu informacyjnego? Tam rzeczywiście radca prawny uzasadnia, że w przypadku gazety miejski serwis informacyjny to redaktor naczelny odpowiada za kwestie merytoryczne i finansowe, no a rzeczywiście w przypadku strony internetowej to jest analogiczne.
    Panie redaktorze! Brawo! Trzeba patrzeć na ręce tym ludziom, bo nam całe Gliwice jak ten mur przy Hucie rozbiorą.

  4. Od dawna uwazam,ze wyzej wymienieni zachowuja sie jak wlasciciele prywatnego folwarku.Dziwi mnie tylko fakt,ze tego wszystkiego nie widzi badz nie chce zauwazyc p.Prezydent.Czyzby nie zdawal sobie sprawy z tego,ze moze Go to drogo kosztowac.?Radzilabym nie lekcewazyc opinii zwyklych mieszkancow,ktorzy bacznie przygladaja sie poczynaniom jego urzednikow. / np. ten sam material filmowy na prywatnym portalu Infogliwice i w Expresie MSI – w tym ostatnim odplatnie z naszych podatnikow pieniedzy /

  5. Cały ten tandem, a właściwie tercet Drzewiecka, Fedorczyk &Miasto , to jakaś wyższa szkoła jazdy 😉 26media wydawca portalu Infogliwice, którego redaktorem naczelnym jest Fedorczyk informuje na swojej stronie,ze żadna informacja zdobyta przez infogliwice.pl zaden utwór (tekst, materiał wideo, zdjęcie, infografika itp.) zamieszczony na stronie internetowej Infogliwice,nie może być powielany ani rozpowszechniany w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób na jakichkolwiek polach eksploatacji, włącznie z kopiowaniem, fotokopiowaniem i digitalizacją, w tym także zamieszczaniem w internecie, bez pisemnej zgody 26media. Najczęściej bywa ,że informacje bądź materiały filmowe najpierw pokazują sie na infogliwice później w miejskim serwisie internetowym, a bywa ,ze równocześnie obydwa serwisy internetowe je podają. Tak czy siak mam wątpliwości kto ,kogo o zgodę prosi – Fedorczyk jako autor serwisu filmowegoMSI prosi Fedorczyka infogliwice , a ten Fedorczyka26media albo na odwrót, czy też Drzewiecka pyta „całą trójkę” Fedorczyków albo na odwrót .No i zostaje jeszcze kwestia płatności – np. za baner na Infogliwice reklamujący Kino Plenerowe , czy za obsługę tegoż kina przez Drzewiecką i Fedorczyka . Kto ? komu ? za co? , albo na odwrót? I dlaczego znowu „któremuś” z Fedorczyków ?

  6. Wysokie standardy, transparentność, to jest to, co podobno wyróżnia gliwickie instytucje, urzędników i ich współpracowników. Przynajmniej takie wrażenie starają się wywrzeć na nas redagowane w UM komunikaty.

    Ale jeżeli nawet pytany prezydent ponownie odpowie, że „to trzeba już naprawdę strasznie wymyślać, żeby znaleźć taką niszę, którą można zahaczyć”, to chcę zaproponować bohaterom tej farsy eksperyment poznawczy. Nadarza się świetna okazja do rozsądzenia przez fachowców i młodych kursantów, czy z etycznego punktu widzenia takie „nisze” są dopuszczalne, czy nie, a będzie nią reklamowana już na tym portalu VII Polsko-Niemiecka Akademia Dziennikarska. Temat: ?Etyka w dziennikarstwie w świecie różnorodnym kulturowo na przykładzie Śląska? jest, jakby specjalnie wymyślony dla Niny Drzewieckiej i Łukasza Fedorczyka, ale przecież nie tylko dla nich, w takich „dziennikarzy” Gliwice obfitują, jak mało które miasto. Uczestnikami warsztatów i dyskusji powinni być także prezydent Frankiewicz i Tomala, ale przydałoby się, żeby słuchaczami byli także pozostali byli i obecni wiceprezydenci.
    Przynajmniej jeden z ww musiał już być uczony zasad etyki dziennikarskiej, ale najwidoczniej był tym czasie chory, albo miał sponsorowaną wycieczkę, np. do Strasburga.

    Mam tylko jedną wątpliwość, co komu po etyce dziennikarskiej, kiedy etyka jest mu obca we wszystkich innych aspektach życia…

  7. Do sss9: gratuluję pomysłu, uczyć się na żywych przykładach to najlepsza szkoła, a tutaj aż roi się od konfiguracji nieetycznych i co najmniej wątpliwych prawnie
    I zgadzam się Basią, że Pan Prezydent powinien nie lekceważyć opinii zwykłych mieszkańców,którzy coraz dokładniej obserwują tą samowolkę i prywatę urzędniczą

Leave a comment

Your email address will not be published.


*