W przededniu kampanii wyborczej… Słów kilka o kandydatach

Wszystko wskazuje na to, że już jutro rozpocznie się oficjalnie kampania wyborcza przed listopadowymi wyborami samorządowymi. Wstępne harce już za nami. Wydarzyło się parę rzeczy wartych odnotowania, ale nie stało się nic, co w jakiś sposób przesądza o kształcie czekającej nas kampanii. Z całą pewnością można już jednak wskazać pewne przesłanki, wskazujące na to, jaka będzie kampania w wykonaniu poszczególnych kandydatów. Z całą pewnością można również wskazać przynajmniej część zagadnień, które będą decydowały o temacie i formie przedwyborczej debaty. W przeddzień inauguracji kampanii pokuszę się o krótką prezentację poszczególnych kandydatów na prezydenta Gliwic. Oczywiście tych, którzy już zadeklarowali chęć ubiegania się o to stanowisko.

 

Zygmunt Frankiewicz

Niewiele można tu napisać poza tym, że jego sytuacja na starcie jest wprawdzie dużo lepsza niż być powinna, ale również zdecydowanie gorsza niż była w 2010 roku. Udało mu się wprawdzie – na szczęście dla całego miasta – wyjść z kryzysu związanego z DTŚ, ale z całą pewnością do coraz większej ilości gliwiczan dociera, że nie jest on bynajmniej gwarantem wszelkiego powodzenia, uosobieniem nieomylności, doskonałego zarządzania i czegoś tam jeszcze. Błędy się mnożą, coraz bardziej irytują marnotrawstwo pieniędzy publicznych i „puszczanie ich” na promocję własnej osoby, kolejne wizualizacje, nigdy niezrealizowane projekty itp. Bylejakość sztandarowych inwestycji (chociażby całkowicie spartaczony remont Starówki) wręcz bije po oczach, jeśli ktoś rzecz jasna oczu nie zamyka. Dochodzi do tego konsekwentna dekonstrukcja mitu o świetnym zarządzaniu gospodarką komunalną oraz o znakomitych menadżerach i prawnikach stojących na straży miejskich spółek. Rozmiary bezprawia w gliwickich spółkach, ujawnione w ostatnich dwóch latach, to powód do wstydu nas wszystkich. Najkrócej bowiem rzecz ujmując, tak bardzo można „wyrolować” tylko tych najbardziej naiwnych.

Wszystko to nie zmienia faktu, że dla wielu Zygmunt Frankiewicz wciąż pozostaje głównym faworytem wyborczej rozgrywki. O powodach tego stanu rzeczy napiszę innym razem.

 

Borys Budka

Wydaje się niestety, że kampania kandydata Platformy Obywatelskiej będzie kampanią „na pół gwizdka”. Taką tylko, aby nie przegrać z kretesem, a przy dobrych wiatrach załapać się na ewentualną drugą turę. Nie miejsce tu na wskazywanie przyczyn, ale zauważyć trzeba, że w tę grę Borys Budka został poniekąd wmanewrowany przez splot bardzo różnych okoliczności. Jego oczywistym celem będą zapewne wybory parlamentarne. Siłą rzeczy tę kampanię potraktuje jako promocję swojej osoby w kontekście tej przyszłorocznej. Jako reprezentant partii rządzącej, posiadającej w Gliwicach wypróbowany i raczej wierny elektorat, swoje „procenty” weźmie. To dobrze, w kontekście tego, że w interesie wszystkich kontrkandydatów Zygmunta Frankiewicza leży (przynajmniej teoretycznie) łączne zdobycie ponad 50% głosów i doprowadzenie do drugiej tury. Naturalne jest również, że będzie miała miejsce rywalizacja Borysa Budki (i jego kandydatów na radnych) z Małgorzatą Tkacz-Janik i ze mną samym oraz naszymi kandydatami do RM. Adresaci przekazu tej trójki w sposób oczywisty w znacznym stopniu się pokrywają. Z mojej strony rywalizacja będzie ostra ( bo moje pretensje do tej formacji są konkretne i zapowiadająca się miękka kampania tylko je potwierdza), ale bardzo fair.

 

Jarosław Wieczorek

Nie zaskoczy. Wybory do Parlamentu Europejskiego wykazały, że w Gliwicach PiS raczej nie skorzysta wiele na ogólnej koniunkturze tej partii. Nie bez znaczenia będzie w tym przypadku duży zawód, jaki części swoich sympatyków sprawili radni PiS swoją wręcz satelicką względem urzędującego prezydenta postawą. Jarosław Wieczorek na drugą turę nie ma żadnych szans, ale w jej kontekście jego oczekiwany solidny wynik musi cieszyć. Inna sprawa, że także on zdaje się raczej celować w przyszłoroczne wybory parlamentarne i tę kampanię – jako pragmatyk – będzie raczej traktował jako ostry sparing.

 

Marek Widuch

Wielka niewiadoma. Jego wyborczy wynik będzie wypadkową lekko wzrostowych tendencji osiąganych przez lewicę w skali kraju i wewnętrznych stosunków w gliwickich strukturach SLD. Trudno cokolwiek powiedzieć o atrakcyjności Marka Widucha jako kandydata całej gliwickiej lewicy. Ja sam raczej jej nie przeceniam. Dodać również trzeba, że stanowisko w jednej ze śląskich spółek jest dla niego o tyle cenną zdobyczą, że raczej nie można się spodziewać walki na całego. Być może i dla niego głównym celem będą przyszłoroczne wybory parlamentarne.

 

Małgorzata Tkacz-Janik

Od kilku miesięcy buduje pozycję wyjściową do kampanii prezydenckiej. Tradycyjnie swoje działania kieruje na pobudzenie aktywności społecznej, zorganizowanie gliwiczan wokół spraw dla nich ważnych i skonsolidowanie ich wokół wizji rozwoju miasta w kierunku przestrzeni przyjaznej dla mieszkańców i środowiska, dynamicznej a przy tym zrównoważonej. Z zainteresowaniem oczekuję jej programu wyborczego, a przede wszystkim tego, w jak dużym zakresie będzie on zbieżny z moim własnym. Z przyczyn oczywistych. Niezależnie od tego czy to właśnie jej, czy mnie uda się ewentualnie wejść do drugiej tury wyborów, drugi z kandydatów musi natychmiast, wraz ze swoim elektoratem tę kandydaturę poprzeć. Dla nas obojga zasadniczym, oprócz doprowadzenia do drugiej tury wyborów celem, musi być zdobycie maksymalnie dużo głosów kosztem Borysa Budki i, w mniejszym stopniu, Marka Widucha.

O własnej kandydaturze pisał rzecz jasna nie będę.

Z tego bardzo krótkiego zarysu wynika jasno jedno – merytoryczna, rzetelna kampania wszystkich kandydatów powinna zapewnić doprowadzenie do drugiej tury wyborów. To, czy dany kandydat się w niej znajdzie, zależy już tylko od jakości jego kampanii, programu, umiejętności interpersonalnych. Paradoksalnie – zapowiadająca się „miękka” kampania Borysa Budki ułatwia przejęcie części elektoratu tradycyjnie sympatyzującego z PO kandydatom „społecznym”, o ile zaproponują oni atrakcyjny program wyborczy. Zastąpienie Zygmunta Frankiewicza na stanowisku prezydenta miasta będzie przesądzone, jeśli podniesie się frekwencję wyborczą w pierwszej turze o 15-20% w stosunku do wyborów z 2010 roku i utrzyma zbliżoną do niej w drugiej.

Zapraszam Czytelników do dyskusji

Dariusz Jezierski

 

 

 

14 Comments on "W przededniu kampanii wyborczej… Słów kilka o kandydatach"

  1. Pięciu dyplomowanych złodzieji i babka zielarka. Też mi zestaw kandydatów.

  2. Ciekawe czy Frankiewicz stanie do bezstronnej debaty z Dariuszem Jezierskim i pozostałymi kandydatami?

    W poprzednich wyborach nie udało się nikomu go "wybebeszyć".

  3. Czy  elytę  Gliwic ów efekt także dotyczy? Tomasz Ciborowski Wczoraj o 10:45 · JAK BOGACTWO PROWADZI DO NARCYZMU | W miarę bogacenia się, ludzie mają większe poczucie, że należy im się więcej niż innym, mają większą skłonność do wykorzystywania i oszukiwania innych. Do takich wniosków na podstawie przeprowadzonych przez siebie eksperymentów doszedł amerykański psycholog Paul Piff. Zjawisko to nazwał efektem samolubnego dupka. Jeden z eksperymentów polegał na obserwowaniu zachowań kierowców na skrzyżowaniach. Okazało się, że kierowcy droższych samochodów częściej wykazywali się zachowaniami egoistycznymi i agresywnymi, takimi jak wymuszanie pierwszeństwa, zajeżdżanie drogi czy niezatrzymywanie się, żeby przepuścić pieszych na przejściu. Badania powtórzono w warunkach laboratoryjnych. Okazało się, że studenci bogatsi częściej byli skłonni korzystać z tego, co im się nie należało. Np. znacznie częściej korzystali z cukierków, które były wyłożone dla dzieci uczestniczących w innym eksperymencie przeprowadzanym w sali obok. Efekt samolubnego dupka polega na tym, że wraz z bogaceniem się ludzie zaczynają czuć się lepszymi od innych i w związku z tym nabierają przekonania, że należy im się więcej. Jest to swego rodzaju narcyzm. O narcyzmie ludzi bogatych świadczy inny eksperyment. Okazuje się, że ludzie bogaci poproszeni o pozowanie do zdjęcia częściej korzystali z lustra, aby sprawdzić, jak wyglądają. Poproszeni o rysowanie symboli przedstawiających ich oraz otoczenie, bogaci rysowali większe kółka reprezentujące ich samych. Zachowania narcystyczne wynikające z bogactwa przekładają się na całe społeczeństwo. Warstwy bogatsze stają się mniej empatyczne i mniej skłonne pomagać najsłabszym. Badania przeprowadzane wśród zwolenników partii republikańskiej w USA (reprezentującej interesy bogatych) wykazały, że uważają oni położenie biednych w swoim kraju za bardzo dobre. W wyniku efektu samolubnego dupka warstwy najbardziej uprzywilejowane boczą się na podatki, używając argumentu: „przecież mi się należy”, „przecież to moje”, „dlaczego mam się dzielić z tymi leniwymi, gorszymi ode mnie nieudacznikami”. http://www.theguardian.com/commentisfree/2014/jul/08/the-age-of-entitlement-how-wealth-breeds-narcissism

  4. Frankiewicz nie moze byc prezydentem z dwoch zasadniczych powodow. 1.po 21 latach jego prezydentury nadal w miescie utrzymywane sa nazwy ulic komunistycznych zbrodniarzy. 2.nazwal nieprzyzwoitymi tych gliwiczan, ktorzy chcieli wziac udzial w referendum. Nieprzyzwoitych eliminuje sie ze spolecznosci, a to sa juz nalecialosci totalitarne.

  5. Jezierski nie kandyduje?

    • Zanim zacznie się komentować artykuł, warto go najpierw przeczytać 😉

      • Po przeczytaniu pytanie aktualne: Jezierski nie kandyduje? Wydaje się to być pytaniem retorycznym chyba, więc następne (już nie takie retoryczne): dlaczego?

        • To zacytuję: „O własnej kandydaturze pisał rzecz jasna nie będę.”  Dlaczego? Bo mi niezręcznie i pozostawię tu pole innym. A o tym, że kandyduję piszę dość gęsto nie tylko w I-P… Zatem pytanie „dlaczego” jest nieaktualne 😉
           

  6. Co to znaczy, "tych, którzy już zadeklarowali chęć ubiegania się o to stanowisko."? Ludzie ci mają już swoje zarejestrowane komitety wyborcze i zglosili swoich kandtdatów do komisji wyborczej, czy tylko w mediach zadeklarowali chęć kandydowania? Oficjalny termin zgłaszania kandydatów mija 17 października. Może jutro się jeszcze coś wyjaśni?

    • Własnie to, że zadeklarowali chęć (jedynie). Bo o tym czy będą kandydatami, zadecyduje to, czy zarejestrują komitety, wystawią listy itp. Podkreślam zatem, że póki co, mamy do czynienia z deklaracjami. Co więcej, mogą się pojawić także inni kandydaci.

  7. Faktycznie, jest taki tekst, ale pod Janik-Tkaczową. I czytelnik,który nie dotrwał do końca Janik-Tkaczowej na ten tekst nie trafia.

    To po pierwsze. Po drugie, nie pisanie o własnej kandydaturze jest błędem. Kto bowiem zna lepiej siebie, niż on sam? Fałszywa skromność nie robi dobrego wrażenia. Trzeba korzystać ze sprawdzonych metod, a takie stosuje Frankiewicz. Od 21 lat wygrywa. Dlaczego? Bo wychwala siebie pod niebiosa i nie patyczkuje sie z konkurentami ani na jotę. Reasumując, albo chce się wygrać, albo przegrać.

    • Po części się zgadzam, dlatego we własnym medium nie będę się wrzucał do jednego worka z pozostałymi kandydatami 😉 Pisałem to zresztą tuż przed oficjalnym rozpoczęciem kampanii. Jestem umiarkowanym optymistą i czas pokaże czy słusznie.

       

Leave a comment

Your email address will not be published.


*