W Pyskowicach objawił się urzędowy cenzor

Jeden komentarz

Pilnuj, szewcze, kopyta – głosi znane powiedzenie. Szkopuł jednak w tym, że nie wszyscy go przestrzegają. Do tego grona należy zaliczyć pyskowickiego radnego Krzysztofa ŁAPUCHĘ. Pomimo braku fachowego przygotowania do wykonywania zawodu dziennikarskiego dzierży on od wielu lat odpowiedzialne stanowisko redaktora naczelnego PRZEGLĄDU PYSKOWICKIEGO – prasowego periodyku samorządowego, finansowanego z pieniędzy tamtejszych podatników.

Ostatnio zasłynął skandalicznym wyczynem. Przyznał sobie prawo do cenzurowania tekstu nadesłanego do redakcji „PP” przez jednego z radnych pyskowickiej opozycji. Materiał został opublikowany na str. 5 styczniowego wydania pisma (nr 1/243), w wersji znacznie odbiegającej od oryginału. Oto efekt szokującej manipulacji medialnej, dokonanej przez pyskowickiego cenzora Łapuchę:

 

Dofinansowanie szpitala w wysokości 50.000 zł

Po raz pierwszy w budżecie gminnym na 2017 r. zarezerwowane zostały środki na realizację zadań w ramach budżetu obywatelskiego. Oznacza to, że mieszkańcy będą mogli samodzielnie zadecydować o przeznaczeniu kwoty 150.000 zł na wybrane zadania.

Genezą zabezpieczenia środków w budżecie gminnym w ramach budżetu obywatelskiego był wniosek mieszkańca. Z wnioskiem o zapewnienie środków w wysokości 200.000 zł w ramach budżetu obywatelskiego zwrócił się Waldemar Paszkowski do burmistrza miasta.

Jednocześnie, w dniu 8 grudnia 2016 r. Komisja Inwestycji i Budżetu RM analizowała różne wnioski, które złożone zostały do projektu budżetu na 2017 r. Jednym ze złożonych wniosków, jakie trafiły na posiedzenie komisji, była pisemna prośba prezesa Szpitala sp. z o.o., Leszka Kubiaka, z uzasadnieniem, o zabezpieczenie środków na dofinansowanie pyskowickiego szpitala w wysokości 50.000 zł.

Mając na uwadze trudną sytuację szpitala przy braku zabezpieczonych środków w projekcie budżetu gminnego, jako członek Komisji Inwestycji i Budżetu RM uznałem za konieczne udzielenie wsparcia placówce zdrowotnej. Zaproponowałem przeznaczyć kwotę w wysokości 50.000 zł na dofinansowanie szpitala ze środków zabezpieczonych pierwotnie w budżecie obywatelskim. Jestem przekonany, że wniosek taki był zasadny, chociażby ze względu na udzieloną już pomoc finansową przedmiotowej placówce ze strony okolicznych gmin.

Wniosek ten poprzez aklamację poparty został przez członków Komisji Inwestycji i Budżetu. Znalazł uznanie podczas głosowania nad budżetem gminy na 2017 rok. Wobec powyższego wyrażam osobistą satysfakcję, że tym razem inicjatywa w ramach budżetu obywatelskiego przyczyniła się do udzielenia konkretnej pomocy naszemu szpitalowi, na sfinansowanie zakupu myjni automatycznej do pracowni endoskopowej.

 

Z wyrazami szacunku,

Radny Rady Miejskiej

Arkadiusz Kotasiński

 

Dofinansowanie szpitala w wysokości 50.000 zł

W dniu 8 grudnia 2016 r. Komisja Inwestycji i Budżetu RM analizowała różne wnioski, które złożone zostały do projektu budżetu na 2017 r. Jednym ze złożonych wniosków, jakie trafiły na posiedzenie komisji, była pisemna prośba prezesa Szpitala sp. z o.o., Leszka Kubiaka, z uzasadnieniem, o zabezpieczenie środków na dofinansowanie pyskowickiego szpitala w wysokości 50.000 zł.

Mając na uwadze trudną sytuację szpitala przy braku zabezpieczonych środków w projekcie budżetu gminnego, jako członek Komisji Inwestycji i Budżetu RM uznałem za konieczne udzielenie wsparcia placówce zdrowotnej. Zaproponowałem przeznaczyć kwotę w wysokości 50.000 zł na dofinansowanie szpitala ze środków zabezpieczonych pierwotnie w budżecie obywatelskim. Jestem przekonany, że wniosek taki był zasadny, chociażby ze względu na udzieloną już pomoc finansową przedmiotowej placówce ze strony okolicznych gmin.

Wniosek ten poprzez aklamację poparty został przez członków Komisji Inwestycji i Budżetu. Znalazł uznanie podczas głosowania nad budżetem gminy na 2017 rok. Wobec powyższego wyrażam osobistą satysfakcję, że tym razem inicjatywa w ramach budżetu obywatelskiego przyczyniła się do udzielenia konkretnej pomocy naszemu szpitalowi, na sfinansowanie zakupu myjni automatycznej do pracowni endoskopowej.

 

Z wyrazami szacunku,

Radny Rady Miejskiej

Arkadiusz Kotasiński

 

Czym się różnią obie wersje tekstu? Skrócony wariant zamieszczony w gazetce nie zawiera w ogóle nazwiska faktycznego autora pomysłu udzielenia pomocy finansowej pyskowickiemu szpitalowi. Całkowicie wyrugowano z tekstu personalia Waldemara Paszkowskiego, który w 2014 roku – przypomnijmy – był rywalem Wacława Kęski w wyborczej rywalizacji o fotel burmistrza Pyskowic i przegrał z nim nieznaczną różnicą głosów 2464:2606.

Dlaczego cenzura została reaktywowana w Pyskowicach? Myślę, że to łatwo wyjaśnić. Pyskowicki cenzor-redaktor Łapucha należy przecież do ekipy Wacława Kęski i robi wszystko, co tylko możliwe, by mieszkańcy miasta nad Dramą żyli w nieustannym przeświadczeniu, że jedynym sprawcą SPOŁECZNEGO DOBRA był, jest i pozostanie aktualny burmistrz, a nie, jakiś – za przeproszeniem – Paszkowski.

Warto więc koniecznie uzmysłowić osobliwemu radnemu, że minęło już ponad 26 lat od likwidacji cenzury w naszym kraju. 11 kwietnia 1990 roku weszła w życie ustawa o zniesieniu Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk oraz jego wszystkich oddziałów i delegatur w Polsce. Prasa przestała być cenzurowana, jak przystało na wolny i demokratyczny kraj. To z pewnością jedna z największych zasług ówczesnego rządu Tadeusza Mazowieckiego.

Złowieszcza instytucja cenzorska istniała wcześniej przez 44 lata. Została powołana do życia w 1946 roku na mocy dekretu rządowego. Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (bo tak się to z początku nazywało) miał swoją siedzibę w gmachu przy ul. Mysiej 5 w Warszawie. Efekty działalności cenzorów były tajne, bo zwykli czytelnicy gazet nie mieli pojęcia, że dany tekst był cenzurowany.

Kontrolerzy prasy nie pozostawiali po sobie żadnych śladów swojej pracy. Czytelnicy otrzymywali do rąk gazety o spójnej formie, bez miejsc pustych, ani oczywiście bez żadnych stempli świadczących o cenzorskich ingerencjach. Prasa docierała do odbiorców w takiej postaci, jakiej chcieli rządzący Polską komuniści.

Czy tamte ponure czasy minęły bezpowrotnie? Można w to wątpić, obserwując współczesne poczynania pyskowickiego nadzorcy prasowego o nazwisku Krzysztof Łapucha. Czy dotkną go jakiekolwiek konsekwencje prawne za wcielenie się w zdumiewającą rolę cenzora w redakcji „PRZEGLĄDU PYSKOWICKIEGO”? Moim zdaniemżadne.

Wszak gorliwie wysługuje się Wacławowi Kęsce, dbając o kształtowanie nienagannego wizerunku swojego pryncypała. A poza tym sam chełpi się w gazecie własnymi sentymentami wobec przeszłości. Nieprzypadkowo na pierwszej stronie redagowanej przez niego gazetki pojawił się w styczniu znamienny tytuł: PYSKOWICE W CZASACH PRL…

Zbigniew Lubowski

 

1 Comment on "W Pyskowicach objawił się urzędowy cenzor"

  1. Ekipa p.Kęski sama sobie kopie grób polityczny,nie wyciągają wniosków,no cóż taki jeszcze mamy klimat,który mam wrażenie że w końcu minie bezpowrotnie,a pyskowiczanie będą mogli oddychać oczyszczonym powietrzem.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*