W Pyskowicach powiało śmierdzącym wiatrem historii

Destrukcyjne wysypisko uwiecznione pomimo pyskowickiego zakazu fotografowania
Jeden komentarz

 

Gdy nie można zidentyfikować zarządzającego składowiskiem odpadów lub gdy powstaje sytuacja, w której ów zarządzający fatalnie wywiązuje się ze swoich obowiązków, to organem uprawnionym do podjęcia decyzji o zamknięciu uciążliwego dla otoczenia składowiska jest wójt, burmistrz lub prezydent miasta, na którego terenie znajduje się destrukcyjne wysypisko – głosi art. 149 obowiązującej ustawy o odpadach. Władze Pyskowic postanowiły w trybie nadzwyczajnym skorzystać z tego przepisu prawnego i doprowadzić do likwidacji feralnego składowiska w dzielnicy Zaolszany.

W tym celu zwołano na najbliższy poniedziałek (23 stycznia) nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej. Pyskowiccy radni mają w tym dniu utworzyć miejską spółkę komunalną, której zadaniem będzie likwidacja wysypiska i jego rekultywacja. Lokalne władze samorządowe zamierzają scedować na tę spółkę niełatwy obowiązek „prowadzenia działań gospodarczych zmierzających do pozyskania środków finansowych umożliwiających realizację zaplanowanego przedsięwzięcia”.

Stanowisko opozycji

Rządząca miastem ekipa Wacława Kęski ma odpowiednią większość w Radzie Miejskiej, co pozwala przypuszczać, że projektowana uchwała bez przeszkód zostanie podjęta. O komentarz w tej niecodziennej sprawie poprosiliśmy przedstawiciela pyskowickiej opozycji – Waldemara Paszkowskiego, który w 2014 roku był konkurentem Wacława Kęski w rywalizacji o fotel burmistrza.

Śmierdząca sprawa składowiska odpadów w Zaolszanach była przez wiele lat traktowana po macoszemu przez władze Pyskowic. Przypomnę, że w 2014 roku na wniosek burmistrza Kęski znowelizowano studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Uchwała ta dała „zielone światło” na poszerzenie składowiska o kolejne 8 ha, co okazało się niezwykle szkodliwą decyzją dla Pyskowic. Eksploatacja wysypiska była prowadzona niezgodnie z prawem. Poczynając od grudnia 2014 roku zwieziono do Pyskowic (w okresie kilku miesięcy) ok. 70 tysięcy kubików odpadów o niewiadomym składzie chemicznym. Trafiały one do nas z odległych stron Polski. Negatywne skutki oddziaływania składowiska na mieszkańców i środowisko będą odczuwalne jeszcze przez kilkadziesiąt lat, nawet po ostatecznej likwidacji potężnej hałdy odpadów. Obawiam się w dodatku, że utworzona spółka zajmować się będzie także dalszym składowaniem odpadów, przez co środowisko nasze będzie nadal degradowane – prognozuje ze smutkiem Paszkowski.

Zakaz fotografowania wysypiska

Warto odnotować, że w okresie upalnego lata w 2015 roku grupa 8 pyskowickich radnych przeprowadziła wizję lokalną na terenie śmierdzącego składowiska odpadów. Na miejscu pojawił się m.in. niezależny reprezentant pyskowickiego medium społecznościowego, co bardzo zaskoczyło Jolantę Drozd, przewodniczącą Rady Miejskiej. Kategorycznie nie wyraziła ona zgody na możliwość fotografowania i filmowania oględzin poszczególnych kwater składowiska. Wydany zakaz rejestracji fotograficznej oceniam jako skandaliczny. Dla mnie jako radnego była to sytuacja niedopuszczalna – stwierdził wówczas Arkadiusz Kotasiński w rozmowie z dziennikarzem z Gliwic.

Zagrożenie dla podziemnych warstw wody pitnej

Zamiar dalszej eksploatacji skandalicznego składowiska w pyskowickiej dzielnicy Zaolszany irytował wtedy nie tylko opozycyjnych radnych z miasta nad Dramą. Sprawa wzbudzała też poważny niepokój miejscowej opinii publicznej. Wysypisko w dotychczasowej postaci zagrażało jakości wody pitnej, dostarczanej pyskowiczanom i gliwiczanom z podziemnych ujęć znajdujących się pod groźnym dla biosfery obiektem. Czy przewidywana nowa spółka zdoła w szybkim czasie rozbroić tę tykającą bombę ekologiczną?

Zbigniew Lubowski

1 Comment on "W Pyskowicach powiało śmierdzącym wiatrem historii"

  1. Jak trzeba być zepsutym, żeby najpierw poszerzać wysypisko, zatruć ludzi i miasto,  a teraz dalej robić interes na śmieciach. Widać za mało się jeszcze stało, że wyleciał z hukiem z-ca burmistrza Leszczyński za interes sprzedaży gruntu pod składowisko odpadów. Czyżby pan burmistrz Kęska był nietykalny i tak mocny?.

    Z pięknego miasta nad rzeką Dramą od paru lat mamy popularność wodza, który chełpie się osiągnięciami, a tymczasem mieszkańcy wąchają smród, mają zatrutą wodę w kranach i choroby. Drama to płynąca trucizna wpadająca do Dzierżna – ciekawe, w jakim "scieku"  mieszkańcy będą się latem kąpać.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*