W trybie wyborczym referendyści wygrali w sądzie z Jarzębowskim!

Marek Jarzębowski, rzecznik UM Gliwice ma przeprosić „referendystów”. Sąd nie miał żadnych wątpliwości – „Mieszkańcy mogli uwierzyć w nieprawdziwe informacje podane na stopreferendum.pl”

Dzisiaj o 15.00 w Sądzie Rejonowym w Gliwicach zapadł wyrok, uznający winnym Marka Jarzębowskiego, właściciela stopreferendum.pl. Rzecznik miasta zamieścił na swojej stronie internetowej wpis podający w wątpliwość rzetelność pracy Komisarza Wyborczego w Katowicach. „Na przykład 73 osoby na listach referendalnych to tzw. martwe dusze. Ale to nie wszystko. Czy tylko tych 73 podpisów de facto to dotyczy? Wolne żarty. Setki list jest sfałszowanych, tylko nikomu nie chce się tego udowadniać i tak rodzi się karykatura demokracji…” – czytamy we wpisie z 20 lipca.

Sędzina w uzasadnieniu ustnym, wyraziła swoje obawy o przebieg referendum, bo mieszkańcy mogli uwierzyć, że listy nie zostały dostatecznie sprawdzone przez Komisarza Wyborczego i mogą zawierać więcej fałszywych podpisów.

Marek Jarzębowski musi przeprosić za swoje słowa, między innymi na łamach Dziennika Zachodniego i wpłacić 2000zł na cele charytatywne.

Postanowienie sądu:

postanowienie

14 Comments on "W trybie wyborczym referendyści wygrali w sądzie z Jarzębowskim!"

  1. bravo gratuluję 🙂 szkoda tylko że na posadce rzecznika dalej będzie … ot gliwicka rzeczywistość

  2. Tak! Ta wiadomość to jak łyk mocnej kawy w ten zapadany dzień:))) Żeby takie wieści były 17.09.2012…

  3. Gratuluję 🙂

  4. No i wreszcie mieszkańcy Gliwic mają naoczny dowód na to jak perfidnie działają „ludzie prezydenta”…

  5. No wreszcie sprawiedliwość zapukała do Gliwic!

  6. Gratuluję!
    Świetna robota ale to trzeba jeszcze wykorzystać medialnie koniecznie 🙂

  7. Proszę oglądać dzisiejsze wydanie Telewizji Gliwice ITV. Starałem się tam szerzej przedstawić przebieg dzisiejszego posiedzenia Sądu i treść Postanowienia.

  8. „Ale jajki!”.

  9. O tym, że Jarzębowski musi przeprosić informujecie jakby to był olbrzymi sukces, choć jest w tym coś uroczo naiwnego, skoro trąbicie o takiej błahostce. To nieporównywalnie mniejsza skala w porównaniu do kłamstw zarzucanych Frankiewiczowi odnośnie A4 (o wyroku zresztą zapomnieliście wspomnieć)?

    Jarzębowski to łatwy cel, nie jest zbyt łebskim facetem i łatwo go złapać na opowiadaniu głupot, tak jak np. Jarczewskiego po drugiej stronie barykady.

    Jestem obserwatorem tej referendalnej szopki, zachowania jednej jak i drugiej strony i dochodzę do takich wniosków, że referendyści muszą być niewielkim ułamkiem mieszkańców Gliwic, skoro w mediach reprezentują ich ludzie z antypodów zdrowego rozsądku (pan Jarczewski, Jarema). Generalnie daję referendystom 5% szans na sukces i nie mogę pozbyć się wrażenia, że gdyby zwolennicy Frankiewicza olali tzw. sikiem prostym całą inicjatywę, referendum przeszłoby już totalnie bez echa. Właściwie obóz prezydenta pochylając się nad referendum w jakikolwiek sposób działa de facto na swoją niekorzyść. Za większością tych działań stoi słabe ogniwo, Jarzębowski. Obstawiam, że nie tylko paszkwilowa strona stopreferendum, ale też kurier gliwicki (czy jak się to nazywa) czy akcje zrywania plakatów to jego inicjatywa.

    Ratlerek głośno szczeka i choć jest niegroźny, to dużo silniejszy i – wydawałoby się – poważniejszy pan musi mu pokazać gdzie jego miejsce. Z piarowego punktu widzenia strzał w stopę. Wystarczyło nie zajmować się tą sprawą, a referendyści i tak nic by nie wskórali. A tak, pozostaje niesmak i żenada.

    • Są sukcesy niewymierne, w sferze nastrojów i emocji. Dla jednych to większy doping na ostatnie godziny harówki (te tysiące zrywanych plakatów i roznoszonych ulotek nie pojawiają się nie wiadomo skąd), dla innych, niezdecydowanych, informacja, że „oni łżą” i „z nimi można wygrać”. Nie jeden PR-owiec popłynął, nie uwzględniając tej strefy oddziaływania…

    • Bardzo się mylisz. BARDZO!!
      Tzw. „kłamstwa”, rozpatrywane przez sąd w trybie referendalnym, bywają rozmaite.
      Otóż te, które są podpisane jawnie, imieniem i nazwiskiem, zdarzają się nieuważnym. A w przypadku referendystów, którzy wiedząc ile to kosztowało ich w 2009 roku, z pewnością nie było ono rozmyślne. Po prostu błąd, a nie kłamstwo.
      Natomiast w przypadku wojtka (Marka Jarzębowskiego, rzecznika prezydenta Zygmunta Frankiewicza) nie był to błąd tylko kłamliwe oszczerstwo wymierzone nie tylko w referendystów, ale w sam Urząd Komisarza Wyborzcego.
      To zdumiewające, że urzędnik gliwickiego magistratu, nie jakiś tam szarak, ale jeden z naważniejszych w mieście, w niebywały sposób oczernia publicznie urzedników innego urzędu. Jednak Jarzebowskiemu nie zdarza się to pierwszy raz. Jednak występując jawnie nie pluje tak śmierdzaco.

  10. Oceniam zagrożenie stołka obecnego prezydenta przez referendystów jako niemal zerowe (oczywiście mogę się mylić, ale tak to wygląda). Tym bardziej dziwię się temu zrywaniu plakatów, wzywaniu do bojkotu itp. Bardziej ucierpi przez to wizerunek tego poważnego urzędu (bo nie ukrywajmy, Frankiewicz traktowany jest jednak jako poważny człowiek). Taki jeden czy drugi „jarzębowski” tak naprawdę działa na niekorzyść swojego szefa.

  11. „…Sędzina w uzasadnieniu ustnym, wyraziła swoje obawy o przebieg referendum…”

    …a zardzewiała waga się huśta z oporem, bo nie wiadomo jak się ustawić…

    Gowin ją naoliwi…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*