Walczmy z hałasem!

Oto tekst nadesłany do Redkacji z prośbą o publikację i wystosowanie apelu do osób, ktore problem interesuje o przyłączenie się do wspólnej akcji. Temat będzie kontynuowany. Niedawno zwrócono się do Info-Postera także w związku z lotniskiem. Proszę zainteresowanych o kontakt na naczelny@info-poster.eu

Z hałasem, różnej postaci, walczę już od dwudziestu lat. Nie dlatego, że mam takie upodobanie, ale dlatego, że hałas wyjątkowo mi dokucza. Nie mam wątpliwości, że jest to słuszna walka, bo przekonałem się wielokrotnie, do jakiego stopnia hałas osłabia samopoczucie. W niektórych przypadkach może zupełnie zniszczyć zdrowie.


Zazwyczaj musiałem podejmować interwencje samodzielnie. Może wstydzimy się przyznać, że coś nam dokucza, bo to kojarzy się z małą odpornością, a może po prostu nie wiemy, jak o tym rozmawiać.


Czy nawierzchnia drogowa na ul. Wieczorka i Dolnych Wałów w Gliwicach jest cicha, czy głośna? Bo może tak należy zadać pytanie? Jakby pomijając chwilowo wątek, czy to komuś dokucza czy nie.


Pomiędzy komentarzami na portalu Info-Poster znalazłem wpis dotyczący tych ulic, świadczący tym, że "hałas jest nie do zniesienia". Cieszy mnie fakt, że ktoś myśli podobnie.


Mieszkam w pewnej odległości od tej jezdni, ale nie wyobrażam sobie, aby ta sytuacja tak miała trwać. Jest "hałas nie do zniesienia" więc trzeba coś z tym zrobić. Nawet jeśli będzie to kosztować, bo za błędy się płaci.


Warto zauważyć, że przyszły pasaż, jakim miały być ulice Wieczorka i Dolnych Wałów powinien być komfortowy dla osób niepełnosprawnych. O potrzebach tych osób często się zapomina. Ulice są ładne na zdjęciu, ale dobrze wykonany pasaż wygląda zupełnie inaczej, gdy zrobimy zdjęcie z bliska.


Największym wrogiem społeczeństwa obywatelskiego jest strach. Faktycznie, stając w obronie pewnych wartości coś ryzykujemy. Im wyżej (w hierarchii społecznej) działamy, tym więcej ryzykujemy.


Nie ma jednak innego sposobu, jak strach przełamywać i upominać się o swoje. Przekonałem się, że władza "nie gryzie". Przynajmniej na razie. Składając pisemne skargi na hałas nie dostałem żadnej agresywnej odpowiedzi.


Czasem na poprawę sytuacji trzeba czekać dłużej, ale żadnej takiej sprawie nie pomaga osamotnienie ludzi. Bo może być i tak, że ktoś chce działać, ale nie wie, jak zacząć, do kogo pójść.


Przyszłość Gliwic to życie we wspólnocie i we wzajemnym szacunku. Innej przyszłości nie będzie. Głęboko wierzę w te idee. To się zaczyna od wysłuchania drugiego człowieka, a z wysłuchania bierze się zrozumienie.


Brak Rady Osiedlowej w Śródmieściu nie oznacza, że nic nie da się zrobić. Może ktoś potrzebuje pomocy w napisaniu pisma czy skargi. Mam wrażenie, że w tym trzeba ludziom pomagać, to trzeba ułatwiać. Gdy znajduje się dobra wola, znajdują się czas i miejsce. 

Piotr Lubas

7 Comments on "Walczmy z hałasem!"

  1. Jaki hałas?przecież dla ograniczenia hałasu likwidowano tramwaj,to dlaczego teraz jest hałas?

  2. … ma Pan całkowitą rację, całkowitą … tylko … tylko, że Pańska walka przypomina walkę z wiatrakami. Ci, bowiem, którzy owe wybrukowane nawierzchnie zaprojektowali oraz ci, którzy je wykonali, nawet na mękach piekielnych nie przyznają się, że nie mieli o tym zielonego pojęcia. Oni dorwali "fuchę" i tak zrobili jak umieli. Władze różne to klepnęły, bo też gówno na ten temat wiedzą i … i jest ślicznie – a że głośno, a kogo to obchodzi – ważne że ślicznie, dostojnie i bogato niejako. Dodam tylko, że tak za dwa lata, mniej więcej, domy przy tych uliczkach zaczną pękać, (o ile nie wyłączy sie ich z ruchu kołowego, przede wszystkim osobowego) bo przy tak wykonanych nawierzchniach, amplituda, częstotliwość i energia drgań wywołanych ruchem samochodów osobowych (przy prędkosci ok. 50km/godz) jest szczególnie niekorzystna dla systemów fundowania tychże budynków. Zaręczam Panu, że gdyby "gliwiccy fachmani" byli trochę bardziej douczeni, słowem gdyby sie na tym troche znali, to przy odpowiednim doborze kostki, jej geometrycznym układzie, właściwym profilu nawierzchni i oczywiście właściwej technice wykonania hałas byłby, tak mniej więcej o 75% mniejszy, a szkodliwośc drgań znikoma. Niestety – koń jaki jest, każdy widzi … I pomysleć, ze jest wiele znakomitych podręczników w tym temacie, niestety w języku niemieckim … To wymaga jednakowoż ich czytania a i pewnie zrozumienia, co samo w sobie budzi przerażenie u "fachowców" … Wprawdzie można sobie zrobić wycieczkę do niedalekiego Bautzen, Pulsnitz, Radebergu, nie mówiąc o Dresden, by zobaczyć, jak się to robi, by … by było dobrze – czyli i cicho i bez drgań i też ślicznie … Można było, ale nikomu to do łba nie wpadłobo to takie łby prosze Pana i inne już nie będą … i dlatego w Gliwicach będzie hałas, będą drgania, będą i pękania … Dodam tylko, pewnie bardzo nieskromnie a i nie patriotycznie, że nie martwię sie tym stanem ani jego perspektywami, bo czas działa na moją korzyść … dlaczego ? … ano dlatego, że ja wiem jak to ratować, a oni nie wiedzą i raczej nie będa wiedzieli … bo ja się uczyłem, zdobywałem doświadczenie, mam znakomitą bibliotekę techniczną, o znajomości języka nie wspomnę … mam zatem wiedzę, czyli to, czego oni nie mają … oskubię zatem to "wykształcone miasto" tak jak na to zasługuje, bez cienia skrupułów … zresztą nie tylko w tej materii … za głupotę trzeba płacić i to słono a nawet bardzo słono … Miasto ma oczywiście wybór, może ogłosić przetarg "na ratowanie", może szukać specjalistów, może … niech szuka … życzę mu powodzenia …

  3. Mimo wszystko jestem optymistą, dlatego, że żyjemy w czasach wzmożonej komunikacji społecznej. I dzięki temu wiem, że w sprawie głośnej kostki brukowej walczą mieszkańcy kilku miast. Wiem też, że są w Polsce osoby, które są bardzo radykalne w walce o ciszę. Są pozwy, są też duże zwycięstwa. W Lublinie zlikwidowano tor wyścigowy, bo pewnych obiektów nie da się pogodzić ze spokojem mieszkańców. Zwiększa się zasięg zainteresowania ludzi tym, co dzieje się w innych częściach kraju. Zwiększa się zatem wymiana informacji technicznych. A skoro chodzi o przestrzeganie pewnych norm technicznych, to z dużym prawdopodobieństwem informuje o nich producent wyrobu – tutaj kostki brukowej. Moje watpliwości dotyczą głównie szerokości spoiny. O tym wczoraj napisałem do Prezydenta Miasta. W tym wszystkim jest pewnien aspekt wychowawczy, bo jeśli pozwolimy na taką fuszerkę, to przejdzie wiele innych. Stawką jest tutaj jakość kolejnych remontów, głównie stan chodników, bo ulic zbyt wiele w kostce się nie robi. Ale przede wszystkim zdrowie mieszkańców. Pozwy za zniszczone zdrowie przez hałas także zdarzają się w Polsce. Wiele tutaj zależy od postawy osób najbardziej poszkodowanych.

  4. Halas w centrum Gliwic jest znaczaco pzrkroczony. Frankiewicz ukrywa ten fakt. Ukrywa tez to, ze jego obowiazkiem jest rozwiazac problem halasu w centru. Kiedys bezczelnie powiedzail, ze co, moze ekrany zalozy w miescie! Traktuje ludzi jak idiotow, czego dowodem jest m.in. miesiaczna nauka gliwiczan jak wykupic bilet parkingowy! Moze faktycznie gliwiczanie tacy sa, skoro go wybieraja.

  5. PO pada. Czas na odsuniecie Frankiewicza. To tylko kwestia czasu. Jeszcze na razie czuje sie bezkarny…

  6. dawno powinni go wywalic.

  7. W uliczkach rynku też wciąż trwają wyścigi samochodowe, samochody parkują na skrzyżowaniach uliczek, w przypadku pożaru straż nie dojedzie na miejsce, milicja nie reaguje, no chyba, że w rynku nie obowiązuje przepis o minimalnej odległości parkowania od skrzyżowania? Strefy parkowania pewnie nie rozwiążą problemu… Moim zdaniem do rynku powinni mieć wjazd tylko mieszkańcy, dzierżawcy i dostawcy! Miasto powinno jednak zabezpieczyć duży parking np. koło poczty głównej. Parkując tam można by dojść wszędzie na piechotę w kilka minut. Trzeba by jeszcze tylko zmienić własne myślenie i nie pchać się pod samo wejście do sklepu, czy instytucji.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*