Wielka woda z małej rzeczki – z archiwum Bronisława Kellera

Wszyscy zastanawiają się, czy w tym roku przyjdzie wielka woda… Nie da się wyprzeć ze świadomości tego, że to możliwe. W Gliwicach musimy ze szczególnym niepokojem wsłuchiwać się w zapowiedzi synoptyków. Cóż, grozi nam to, że w centrum miasta będziemy mieli rzekę o dwóch korytach, a w miejscu budowanej hali – pokaźne jeziorko.

Oby nie – straty byłyby przeogromne. Warto także dodać, że rozkopane ulice również mogą stać się naturalnym miejscem zbierania się nadmiaru wody. Przyda się jednak odrobina humoru nawet w obliczu katastroficznych wizji, przypomnijmy przesycone ironią pismo Bronisława Kellera, które kilka lat temu złożył w CRG, pisząc o małej, niegroźnej, wydawałoby się "oswojonej" Ostropce…

Pismo złożone w Centrum
Ratownictwa Gliwice,
dnia 23.02.2011 r.

Albo prasa, samorządy, komitety kryzysowe w informacjach o powodzi, chcą mnie „powalić” albo oni są „powaleni”.

Zalewają nas (społeczeństwo) powodzią informacji o wałach, uszczelnianiu, przepuszczaniu, nasiąkaniu, rozszczelnieniu, zamoknięciu, przeciekach, wyrwach, przerwach, nadbudowie, podbudowie, podwyższeniu, obniżeniu, workach z piachem lub workach bez piachu.

W tym tempie miasta zagrożone powodzią będą otaczane wałami, a w dalszym wieloletnim planie główne rzeki: Wisła, Odra zostaną obwałowane aż do morza.

Morze Bałtyckie otrzyma szybki strumień słodkiej wody podnosząc swój poziom, by zalać miasta portowe. Chyba, że Gdańsk, Szczecin od strony morza postawią nowe wały, które będą przepuszczać, nasiąkać, rozszczelniać, zamakać i wyrywać się do morza.

A co z resztą mniejszych miast nadmorskich?

Oceniam, ze sytuacja w całym słowa tego znaczeniu wymknęła się z pod kontroli.

A teraz na poważnie:

Mój projekt jest hipotetyczny i nierealny, ale zamiast podwyższać wały w sumie w nieskończoność, należy nie tylko budować zbiorniki mokre, ale wyznaczać miejsca na suche zbiorniki powodziowe. A w miejscach zalewowych uprawiać ziemię z pełną informacją o możliwych skutkach zniszczenia plonów.

Gliwice, to miasto zalewane przez rzekę Kłodnicę, która w tym roku również nas nie zaniedbała. Jest ona zasilana m.in. przez potok Ostropka i im mniej z niej wody do rzeki Kłodnicy wpłynie, tym mniej jej się wleje do domów prywatnych (szkoda) lub instytucji np. szpitala położniczego, Politechniki lub szpitala onkologicznego.

Telefonicznie, dnia 20.05 2010 r. zapytałem się Pani z Gliwickiego Centrum Zarządzania Kryzysem, czy wiedzą, że na mapach geodezyjnych jest zaznaczony suchy zbiornik potoku Ostropka. Odpowiedź niestety była negatywna.

Jest on zlokalizowany na łąkach, równolegle do ul. Słowackiego, od pętli tramwajowej do piekarni przy byłym kinie „Jutrzenka”. Potok ten wchodzi na końcu łąki pod ziemię i w miejscu tym aktualnie założona została krata zatrzymująca płynące nieczystości, które mogą zahamować przepływ.

I znów wrócę do przekręconych pojęć. Przed wojną w tym miejscu była mała zapora i wodę się hamowało. Teraz odwrotnie, zamiast zatopić część łąki, gliwicka administracja „stara się” zasilać Kłodnicę z konsekwencjami jej rozlania, co w tym roku niestety miało miejsce.

Czy jest potrzebny dodatkowy komentarz o wałach, które powalają?

Bronisław Keller

A to miejsce do ewentualnego zalania:

Ostropka 2

1 Comment on "Wielka woda z małej rzeczki – z archiwum Bronisława Kellera"

  1. Panie Bronisławie, nasi urzednicy nie są nastrojeni na oddolne inicjatywy. To tylko oni mgą być sprawcami sukcesów. Porażkę chętnie przeleją np. na księgową. Wiedza najlepiej co jest mieszkancom potrzebne. Najchętniej jednak zajmują się tym, co przyniesie im jakiś zysk. Realizacje za publiczne pieniądze obarczone sa u nas najwyższym ryzykiem korupcji. Priorytetami stają się najbardziej lukratywne ( patrząc przez urzędnicze kieszenie ) projekty. Propaganda wmawia mieszkańcom, że to takie niezbędne i doniosłe. Wstyd, że w mieście które krzyczy np. o remont ulic, wydaje się pieniądze na klub spotrowy z kosmicznym budżetem. 

    Wracając do sprawy, sprawa Ostropki jest trochę bardziej złożona. Ryzyko podtopienia jest 100% przy dużych opadach, kto z Glwic ten wie. Ale kolejną sprawą jest to, że do Ostropki uchodzi mnóstwo okolicznego szamba. Tak, wstyd trochę w 21 wieku, ale to prawda. Dla miasta jednak te problemy nie są ważne. My mamy cieszyć się z Piasta, wiecznego remontu starówki, ze średnicówki i z hali Gliwice.  Potrzeba zmian kadrowych we władzach miasta. Obecna ekipa, wsłuchana jest tylko w brzęk talarów  we własnej kabzie.  

Leave a comment

Your email address will not be published.


*