… wielki Szu …

21 komentarzy

Ciekawy felieton Gleiwitzera w związku z tekstem http://info-poster.eu/przedwyborczo-zbigniew-wygoda-czyli-ewolucyjne-przejecie-wladzy-czesc-1-teoretyczna/

Jakiś czas temu Dariusz Jezierski opublikował tutaj ciekawy esej „po tiemu” wyborów Prezydenta Miasta Gliwice, które to, bodaj za dwa lata winny się odbyć i które już pewne zainteresowanie budzą a może i emocje, choć do nich jeszcze trochę czasu. Przydywagował o szansach tych czy innych w ewentualnym starciu o prezydencki fotel. Dywagacje te, jak sam podkreślił, mają charakter niejako teoretyczny, co nie oznacza, że wyssane z palca. Można się z nimi zgodzić, lub nie, bo taka jest poniekąd idea tego eseju, a może jakaś tam płaszczyzna do dyskusji …Dorzucę i ja do tego swoje „pięć groszy”, zwracając jednakowoż uwagę na nieco inny aspekt niż Jezierski i jak sądzę ważny jeśli nie najważniejszy. Wybory, takie czy inne, to gra – a w grze obowiązują pewne zasady i mechanizmy i o nich to pokrótce i szkicowo poniżej. Nie mam zamiaru wyczerpywać tego tematu i pewnie jeszcze nie raz wrócę do niego, bo to temat fascynujący a wstydliwie na ogół pomijany …

… gra się, żeby wygrać i … i to jest „pierwsze primo”, i najważniejsze, i jedyne … a jak sobie ktoś chce „pograć tylko”, to niech sobie harmonijkę jaką kupi i popitoli w piwnicy, gdzie nikt go słyszał nie będzie i dupy niech nie zawraca … więc podkreślam jeszcze raz – „grać, żeby wygrać” … może to i dobry pomysł, żeby zastanawiać się co z tymi wyborami za dwa lata, wyborami na tego prezydenta, prezydenta tych Gliwic … a może to pomysł do dupy … żeby wygrać to trzeba być graczem, a nie jakąś tam panienką o móżdżku przylaszczki, jakimś dudusiem onanistą czy innym takim, trudnym do odróżnienia na tle szarej lamperii … i to właściwie mogłoby być wszystko w tym temacie, bo i więcej nie potrzeba, bo pionki i tak zaraz wyrżnięte na tej szachownicy zostaną, a i większość „figur” też, i tak prawdę mówiąc to na tej szachownicy liczy się tylko „jedna figura” i to od ponad 20 lat. Jedna i już. Reszta to skoczki liche, co to „rozpędu nabierają” i lądują za szachownicą. Bo żeby wygrać to trzeba być graczem, a tu w Gliwicach gracz jest tylko jeden i tak prawdę mówiąc to nie ma On z kim pograć. Tak jest, i nie ważne czy się to komu podoba czy nie, a jak ktoś tego nie widzi, to niech dalej uprawia „obywatelski onanizm”. Wybory prezydenta miasta różnią się diametralnie i zasadniczo od wyborów do sejmu czy jakichś tam samorządów, rad i tym podobnych. W tych drugich nie ma żadnych wyborów bo jest głosowanie na listę, na „papuciów”, których nikt nie zna, których przywieziono w teczce i umieszczono na tych listach wg kryteriów, które tzw. wyborcę nie powinny obchodzić, bo to nie jego sprawa i nie on decyduje. Ma głosować albo nie i to jego jedyny wybór i nie mający zresztą większego znaczenia. „Wybiera” posłów, którzy i tak go nie reprezentują, bo nie muszą. Kto tego nie rozumie, nie rozumie nic. W przypadku wyboru prezydenta jest inaczej – wybierasz konkretną osobę z grona osób, które znasz lub powinieneś i które w większości przypadków nie spadły z księżyca, choć oczywiście w tym gronie znajdą się „niewypały”, a nawet powinny się znaleźć. O ile w tych „wielkich wyborach” głosuje ludowa masa, którą sterować można stosunkowo łatwo, bo bezmyślna jest w swojej większości, o tyle w tych drugich głosuje elektorat, a masa siedzi w domu i … i kontempluje, mając „za złe”. Matematyka i mechanizm obu tych procedur różnią się zasadniczo i absolutnie nie mają nic wspólnego ze sobą. Poważni gracze doskonale o tym wiedzą a tzw. wyborcy nie muszą a nawet nie powinni i najlepiej żeby siedzieli w domu i dupy nie zawracali. O wyborze tego czy owego decyduje jego elektorat – „żelazny” dodajmy. Zatem budowa tegoż elektoratu i stosownej jego liczności to najważniejsze zadanie gracza i jego strategii. Nie trzeba zatem dodawać, że czym mniejszy w wyborach udział „masy ludowej”, tym waga elektoratu większa i większa szansa na wygranie. Żelazny elektorat jest zatem elektoratem rozgrywającym i on się liczy i tylko on. Nie musze dodawać, że kto rządzi, ten i na taki elektorat ma większe szanse i łatwiej jest mu go budować. Twardy elektorat to nie elektorat budowany z sympatii do idei, do zdolności czy talentów pryncypała, lecz elektorat budowany na sieci wzajemnych powiązań i interesów – w myśl zasady „jestem ja, jesteś ty – nie ma mnie, nie ma i ciebie”, „jak ja na dno – to ty za mną”. Proste – proste. Uczucia czy sympatie na pstrym koniu jeżdżą a powiązania „strukturalne” trwałe są i niezawodne. „Beze mnie – jesteś niczym” – to idea tych powiązań. Klasę gracza rozpoznaje się po jego elektoracie, po jego skuteczności i niezawodności dodajmy, po wpływie tegoż na pozostałą masę, masę nieświadomych raczej wyborców. Wpływu tego nie wolno nie docenić, bo jest on zabójczo skuteczny. Elementy sieci „twardego elektoratu” budują strukturę podsieci, we własnym też interesie ale przecież przede wszystkim w interesie „gracza”. Utrzymanie takiego elektoratu jest kosztowne i poniekąd stresujące – istnieje on bowiem nie z miłości do idei pryncypała lecz do możliwości utrzymania przez niego wypracowanego status quo – utrzymanie tego statusu to podstawowe zadanie i zmartwienie zarazem. Główne elementy takiej sieci nie mogą składać się z ludzi nazbyt inteligentnych czy też niejako nazbyt profesjonalnych – to byłby fatalny błąd. Tacy mogliby dzięki swoim cechom, próbować „samodzielności” a to byłby koniec sieci i poniekąd koniec elektoratu. Do tego celu wybiera się średniaków, czyli takich którzy są wystarczająco inteligentni by zrozumieć, że sami są niczym a jednocześnie potrafią zadbać o to, by nadmiernie nie drażnić swoją ignorancją. Wszystko to, jak nietrudno zauważyć, to skomplikowana gra i wymagająca talentu od gracza – to taki poker z umiejętnością podejrzenia kart przeciwnika. Kto tego nie rozumie, ten lepiej niech ogląda seriale w TVP. Rozbicie takiej sieci przez kogoś „z zewnątrz” jest praktycznie niemożliwe i w zasadzie skazane na niepowodzenie, bo to niezwykle trwała struktura. Poważny gracz może co najwyżej próbować przejąć tę sieć po poprzedniku, mając jednak świadomość, że to skomplikowany proces i ryzykowny ogromnie. Amator nie ma tutaj najmniejszych szans, choćby był animatorem czy też nosicielem najpiękniejszych idei. Idee są bowiem dla mas a życie bezwzględnym ich weryfikatorem. Wracając tedy na nasze gliwickie podwórko stwierdzić należy niezbicie, że obecny Prezydent miasta jest graczem wybitnym i mistrzem w tej dziedzinie, posiada wszystkie te cechy by Jego gra zawsze kończyła się sukcesem. Udowodnił to wielokrotnie wcześniej a i w przyszłości udowodni jeśli zechce. Jeśli zatem obecnie panujący nam Prezydent zechce nim być w przyszłości, to będzie nim i wybory wygra bez większego wysiłku.

W Gliwicach przy stoliku z Mistrzem może usiąść jeden, no może dwóch graczy – usiąść może, zagrać też może, ale wygrać to już raczej nie, jeszcze nie – to jeszcze bowiem nie te umiejętności, nie ten talent … reszta przeróżnych „synków” to sobie może w „oczko” pociupać na ławce pod trzepakiem, bo do pokoju z graczami wchodzić nie powinna, bo i po co, bo po prostu nie wypada. To nie ta półka proszę „synków”, nie ta półka a może i gra nie dla was …

… mistrzowi – pareczka wystarczy …

… dupek – z karetą przegra …

                                                                                                                           Gleiwitzer49

21 Comments on "… wielki Szu …"

  1. Dobry tekst! Pozdrawiam

  2. Był do niedawna w naszym kraju władca, który nie miał z kim przegrać. Historia zna wielu takich niezwyciężonych. A co będzie gdy ten nasz lokalny "niezwyciężony" po 15 kadencji przegra z biologią?

    • … biologia to biologia, a stolik to stolik. Przy stoliku nie przegra …

      • Jeżeli nie przegra, to znowu przegrają mieszkańcy. Miasto będzie nadal wsiowiało pozbawione jakiejkolwiek wizji rozwoju. Dobrą ilustracja tego stanu rzeczy jest totalny upadek głównej ulicy. Zamiast zapowiadanych latami markowych butików i klimatycznych lokali gastronomicznych mamy tam odzieżowe second handy, tanie jadłodalnie i sklepy z tanimi chińskimi butami. Całość okraszona tandetnym oświetleniem. Zamiast pisać bałwochwalcze rozprawki, napisz program rozwoju miasta i wystartuj w wyborach:)  

        • … Drogi "kubusiu puchatku", a pluszowy misiu przy okazji – przykro mi, żeś Pan nic nie zrozumiał, kompletnie nic, dodam. Ja Drogi Panie "o krowie", a Pan "o rowie". Przeczytaj Pan to jeszcze raz, a może dwa razy, spytaj się Pan "jakiego inteligenta" o co mnie chodzi, to może Pan załapiesz. "Bałwochwalcza rozprawka", "program rozwoju", "start w wyborach (mój niby)" – Panie, przecie ja po polsku pisałem, a jaśniej już nie potrafię … co do "mysli przewodniej" mojego felietonu mają "upadki ulicy", "markowe butiki" "lokale gastronomiczne" takie czy inne i jakies tam zasrane "oswietlenie" , no co , NO NA MIŁY BÓG CO ???? … zlituj się Pan … pomyśl Pan … 

          • Nie bałwochwałcza? To jak Pan inteligent wytłumaczy:

            .."Wracając tedy na nasze gliwickie podwórko stwierdzić należy niezbicie, że obecny Prezydent miasta jest graczem wybitnym i mistrzem w tej dziedzinie, posiada wszystkie te cechy by Jego gra zawsze kończyła się sukcesem. Udowodnił to wielokrotnie wcześniej a i w przyszłości udowodni jeśli zechce. Jeśli zatem obecnie panujący nam Prezydent zechce nim być w przyszłości, to będzie nim i wybory wygra bez większego wysiłku… "

            Czemu ma służyć to sianie defetyzmu na dwa lata przed wyborami? Wybieramy Prezydenta jedynie po to, żeby był, a reszta jest bez znaczenia?

            • … nic Pan nie zrozumiał i doprawdy dalsza dyskusja jest bez sensu …

              • O czym tu dyskutować z magistrackim besserwisserem "niebędącym zwolennikiem, ani  fanem Pana Prezydenta", który usiłuje nieudolnie dowieść, że jego idol jest człowiekiem nadzwyczajnych zalet i nie ma w tej części Europy nikogo, kto mógłby z nim stanąć w szranki wyborcze. Dla mnie to żaden problem, bo jest mi wszystko jedno kto będzie zarządzał tą wsiowiejącą mieściną. Problem ma sitwa złozona jak sam piszesz z miernot, bo nie widać sukcesora, który by im zapewnił status quo. Wychodzi na to, że jednak będziesz musiał sam wystartowąć, bo gdzie ta sitwa znajdzie drugiego takiego inteligenta obdarzonego równie analitycznym umysłem. Powodzenia.

                • po co się kompromitujesz? niezaprzeczalnym faktem jest, że jak dotąd, F. nie ma kontrkandydata zdolnego z nim wygrać. kropka. czy z tego można wysnuć wniosek, że każdy, kto ten fakt zauważa, jest zwolennikiem bądź fanem F? jeśli tak, to ja, podobnie jak gleiwitzer, też jestem magistrackim besserwisserem, który nieudolnie usiłuje dowieść… itd.

                  • Sam się kompromitujesz twierdząc na dwa lata przed wyborami, że jak dotąd F. nie ma kontrkandydata zdolnego z nim wygrać. Nie ma, bo nikt jeszcze nie zgłosiłł zamiaru kandydowania. On sam zresztą też nie. Twój magistracki koleś posunął się jeszcze dalej i już wieszczy kolejny sukces F. Można go zrozumieć, bo pewnie tym włazidupstwem zarabia na zupe, ale tobie co?
                    Trzeba wam jak widze ciągle przypominać, jak to mało znany w mieście lekarz wystawiony przez PO na dwa miesiące przed wyborami zmusił pana F. do II tury wyborów.  Jak na " gracza wybitnego i mistrza w tej dziedzinie", to raczej kompromitacja. Pisał o tym szerzej niedawno red. Jezierski. Dodam, że gdyby wówczas lokalna PO okazała się partią odpowiedzialną i przynajmniej poparła swojego własnego kandydata wystawionego w ostatniej chwili, to dzisiaj mało kto pamiętałby o panu F.
                    Ten przykład dobrze ilustruje, że waszemu "mistrzowi" przegrana w wyborach może sie jednak przydarzyć.

                    Obecna ekipa przez te wszystkie lata naraziła się wielu ludziom. Są wśród nich tacy, którzy dysponują naprawde dużą kasą. Może się zdarzyć, że któryś z nich tak dla jaj położy na stole odpowiednią kwotę, wystawi kandydata i wynajmie mu profesjonalnego spin doktora. Nierealne?

                    • wtedy Z. Wygoda miał poparcie dzięki referendystom. do dziś to poparcie koncertowo roztrwonił i chyba nie zgłupiał, żeby sobie z tego nie zdawać sprawy, chociaż… rzucił się na mandat senatora, więc kto wie. ale proszę bardzo, namów go do ponownego startu w wyborach, o ile partia łaskawie pozwoli. zresztą, nawet gdyby nie pozwoliła, to jeżeli jednak ma takie o swoich szansach mniemanie, to może na chwilę przebrać się w płaszczyk "bezpartyjnego". Frankiewiczowi to się świetnie udaje od wielu lat. no już nie wiem jakim trzeba być puchatkiem, żeby dotąd łudzić się, że Frankiewicz nie pasuje jakiejś gliwickiej partii. ale trzeba być baaardzo dużym. błagam, nie brnij.

  3. To nie jest zaden gracz, tylko oszust. W Polsce potrzebna jest kadencyjnosc prezydentow miast!

  4. W ostatnich wyborąch bylam w komisji wyborczej i to co zobaczylem utwierdza mnie w przekonaniu, ze w ostatnich latach wszystkie wybory zostaly sfalszowane! Tam zasiadaja wylacznie ludzie Frankiewicza, ktorzy deklaruja wprost lojalnosc wzgledem niego! To przeciez on organizuje wszystkie wybory i referenda. Jesli nastepne wybory samorzadowe kontrolowac bedzie ruch kontroli wyborow, Frankiewicz na pewno przegra. Pzreciez on dostal ponad 90% glosow pzreciw sobie w obu referendach!

    • … Droga Pani "komisarz" – to poważne zarzuty. Jeśli ma Pani dowody to trzeba było to zgłosić w Prokuraturze, a jeśli ich Pani nie ma, to lepiej zamilczeć. Nie jestem zwolennikiem ani fanem Pana Prezydenta, ale pomówieniami sie brzydzę …

      • Nie strasz. Pani wyraziła swoją opinie na podstawie własnych doświadczeń i ma do tego pełne prawo.

        • czy obywatel, a zwłaszcza komisarz nie ma już obowiązku powiadamiania policji, prokuratury i sądu o choćby podejrzeniu popełnienia przestępstwa, że o pewności jego popełnienia też dla jaj wspomnę? bo to, że komisarz raz jest nią, a po chwili już nim i to w jednym zdaniu litościwie przemilczę.

        • a. nikogo nie straszę

          b. to nie jest opinia to są zarzuty – twierdzenie że wybory sfałszowano, jest zarzutem właśnie a nie opinią

          c. dane którymi posiłkuje sie Pani "komisarz" nie znajdują potwierdzenia, więc może należy podac ich źródło, zwłaszcza, że pachną pomówieniami 

          To tyle, i skończmy tę dyskusję, bo bez sensu jest …

  5. "To tyle, i skończmy tę dyskusję, bo bez sensu jest "…

    Opa jak zostałes przydepnięty, to nerwy  wyraźnie ci popuściły:)

    Przyznaję, że ładnie opisałeś panujący w mieście od ponad 20 lat nieformalny układ magistracko – biznesowy, tylko nie rozumiem skąd u ciebie taki zachwyt. Nie wspomniałeś jednak, że na czele tego układu stoi niezawodny przy każdych wyborach rachmistrz. Krotko, kto liczy ten wygrywa). przewazajaco inni nazywają to mafią a"nowoczesna" Golbikowa delikatniej  sitwa:) Nasze upokorzone miasteczko , to najlepszy przyklad; a jak to funkcjonowało pokazały wybory samorządowe 2014 r., kiedy to DJ otrzymał od swojego lektoratu ponad 3000 głosów, a już do RM jego elektorat o nim jakby zapomniał;) A o referendum nie wspomne!

    Tu aż się prosi, żeby PIS wypełnił "Audyt wyborów samorządowych z 2014 r. zapowiedziany przed wyborami, bo i na to otrzymał nasz mandat. Ukróciłoby to zdecydowanie państwo teoretyczne nie tylko w Gliwicach.

    Ja rozumiem, że cenisz sobie bardzo tutaj poparcie jedynego bereta z kodu, ale jego KOD idzie przykryć już  teraz bardzo cieniutką obecnie wybiórczą:)  Tak 3may:)

    • nareszcie jesteś! ja oczekuję, że Ober Prokurator zweryfikuje wszystkie wyrzucone do kosza zawiadomienia – w wiadomych sprawach – przez lokalnych prokuratorów. tylko się zastanawiam, czy się tego podejmie wiedząc, że PiS w Gliwicach idzie w jednym szeregu z prezydentem szeroką i prostą drogą ku przyszłości? za PO-PSL prokuratura była wg PiS "niezależna" od rzadu. dziś jest zależna, więc czego się mamy spodziewać? 

      • Co za radość z twojej strony, jestem bardzo wzruszony, naprawdę 😉 Niemniej jak ty cieszę się z potwierdzenia przez ciebie"bereta". Wiesz czasami sie zastanawiam, czy nie  jesteś jedną z tych bardzo smutnych kobiet, które walczą o szczęście milionów nieszczęśliwych Polek, bo musiałbym wtedy choć trochę z tonu spuścić:)
        Jeżeli chodzi o Ober Prokuratora to pewnie już widzisz że nie próżnuje jak Sere-meta,a więc nie wymagaj od poważnych Prokuratorów, żeby jakieś wiochy czy inne miasteczka robiły konkurencje Bufetowej;) jakaś kolejność chyba obowiązuje?
        Trochę cierpliwości. jak ich znam, to przed wyborami samorządowymi zdarzą.
        Co do ich wiedzy, dobrze wiesz, że Jarek maratończyk zanim został wojewodą  złożył Pani Premier przysięgę również w temacie walki z patologią. Jeżeli nadal będzie udawał, że w Gliwicach jej  nie ma , to już ma po ptokach i tu mu żadna przyjaźń z preziem nie pomoże, a lizusostwo do niego, może obu poważnie zaszkodzić;) pamiętasz prezesa NIK Kwiatkowskiego?

        Bardzo dobrze obaj z Opą zweryfikowaliście działalność Dr. Wygody, który uszedł z PISu, żeby robić karierę u różowymi. Mam nadzieję, że wygodny Doktor wreszcie zrozumie, że pod Budką, to on o dalszej karierze może zapomnień, bo i  dla teoretycznych w naszym mieście więcej miejsca nie będzie, włącznie z kameleonami:)

        Bardzo bawili mnie tutaj herosi, którzy stanęli do walki o żyrandol w magistracie z preziem, i licytowali się, kto więcej obgryzł tej kiełbasy preziowi? Myślę że chyba zapomnieli dopowiedzieć o znakach na niej, ile wolno było im ogryźć. no ale dzisiaj mają  przynajmniej, co swoim wnukom opowiadać;)

        Mógłbym tak dalej, ale za chwile wyjeżdżam na bankiet. Dobranoc

Leave a comment

Your email address will not be published.


*