„Wierzę w zwycięstwo – swoje i miasta…” – wywiad dla Gazety Miejskiej

– Jeździ Pan po Śląsku, odwiedza inne miasta?

– Tak, często.

– I jak na ich tle prezentują się Gliwice?

– W sensie ekonomicznym ewidentnie nie jest w Gliwicach źle. Porównując się z Bytomiem czy Rudą Śląską możemy spać spokojnie. Natomiast byłbym już ostrożny chociażby co do porównań z Zabrzem, Tychami czy Żorami. Te miasta zaczynają nas konsekwentnie doganiać, a w niektórych dziedzinach wręcz wyprzedzać. Nie wynika to z tego, że one przyspieszyły, ale, że my popełniliśmy gdzieś błąd i weszliśmy w ślepą uliczkę.

– Jest Pan znany z konsekwentnej krytyki włodarzy Gliwic, ale czy są takie decyzje obecnej władzy, pod którymi podpisałby się też Dariusz Jezierski?

– Wbrew temu co może wynikać z rzeczywiście krytycznych publikacji, są w Gliwicach rozwiązania, które trzeba pochwalić. Miasto nie znajduje się w złej sytuacji i jest to efektem zwłaszcza pierwszej dekady prezydentury Zygmunta Frankiewicza. Pewne rozwiązania w infrastrukturze czy inwestycjach (np. strefa ekonomiczna) należy uznać za koło zamachowe, które rozpędziło Gliwice. Ale tak jak nie ma perpetuum mobile w fizyce, tak nie ma w gospodarce. Od dłuższego czasu "jedziemy" już tylko na oparach tego rozpędu. Stąd między innymi bierze się moja krytyka.

– Kampania wyborcza to spore wymagania finansowe. Nie boi się Pan, że przy ograniczonych środkach, Pana przekaz może nie dotrzeć do wyborców?

– Wierzę mocno, że ilość rozklejonych plakatów można zastąpić ilością przechodzonych kilometrów i godzin przegadanych z mieszkańcami. Postawiłem sobie wysoko poprzeczkę – krytykując różne aspekty zarządzania miastem, nie mogę zaproponować półśrodków i zdaję sobie sprawę, że moim głównym zadaniem jest przekonanie wyborców do zaproponowanych rozwiązań poprzez kontakt bezpośredni.

– Na Pana liście wyborczej jest kilka osób związanych z ekipą "referendystów", która wypłynęła cztery lata temu na fali oporu wobec likwidacji tramwajów. Pan też często gra tą kartą.

– W kwestii komunikacji miejskiej decyzja prezydenta była kosmicznie nietrafiona. Właśnie pojawiła się nowa perspektywa unijna, dzięki której można otrzymać z unijnego budżetu do 80% zwrotu wydatków na komunikację ekologiczną. Strategiczne zarządzanie miastem zakłada przewidywanie takich sytuacji. W kilkunastu miastach Europy podnosi się komunikację tramwajową od zera. Zdjęcie szyn i kupienie pewnej ilości solarisów nie rozwiąże problemów komunikacyjnych Gliwic.

– Czyli prezydent Jezierski przywróci tramwaje?

– Nie jest powiedziane, że ja, ale zakładam że miasto je przywróci. Dysponuję w każdym razie szczegółowym, blisko 60 stronicowym programem całego systemu komunikacji miejskiej, który wyceniam na około 800 mln złotych rozłożonych na dekadę. Sieć tramwajowa byłaby więc nie tylko przywrócona, ale wręcz rozszerzona. Samym przebiegiem tras zajmą się jednak fachowcy, których mimo likwidacji Katedry Transportu Szynowego, w Gliwicach nie brakuje.

– Od czasu ostatniego referendum wyrósł Pan na głównego specjalistę-samouka od Kodeksu Spółek Handlowych w Gliwicach. Formułuje Pan poważne zarzuty wobec rządzących.

Włożono ogromne środki finansowe w przerośniętą gigantycznie jak na miarę miasta 180-tysięcznego sieć powiązanych ze sobą spółek, która jest niewydolna ekonomicznie. Jesteśmy w sytuacji, w której tak pojęta gospodarka komunalna pochłonąwszy ogromne środki, nie tylko nie ma pozytywnego wpływu na miasto, ale wręcz destabilizuje rynek w wielu dziedzinach. A przecież utopiliśmy w spółkach (w samych kapitałach zakładowych) grubo ponad 600 milinów złotych.

Dalsze pytania i odpowiedzi:  

http://www.24gliwice.pl/wiadomosci/?p=63389

rozmawiał: Michał Szewczyk

6 Comments on "„Wierzę w zwycięstwo – swoje i miasta…” – wywiad dla Gazety Miejskiej"

  1. Wywazone i bardzo madre kierunki dla zmian rozwojowych, ktore miasto potrzebuje natychmiast, jak swiezego powietrza. Tu czeka na Pana bardzo trudne zadanie, poniewaz dotychczasowy panujacy zrobil wszystko, zeby ekologia sie u nas nie przebila np. tak jak ich ssaczace spoleczki;)

    W Miejskiej, atakujacy Pana wojtkowe, ze strachu przed Panem  przebieraja nozkami, i cierpia z niepokoju na bezsennosc, Ja to rozumiem, bo nic tak nie boli, jak perspektywa utrata przywilei i korytowych stanowisk:)

    W aktualnej sytuacji, w ktorej jest pod lupa nieudacznych zazdrosnikow, zycze Panu szczytowej odpornosci i wygranej, ktora obudzi wiare na lepsze Gliwice, nie tylko wsrod mieszkancow. Powodzenia.
     

  2. Jasne, że trzeba rozwinąć ekologiczną komunikację tramwajową. Sposób w jaki zlikwidowano tramwaj, nie likwidując go, jest kuriozalnym przekrętem, bo ciągle linia istnieje w uchwalonym planie zapgospodraowanai przestrzennego. Ta sprawa powinna być też dokładnie przebadana przez NIK, ale raportu z tegorocznej kontroli w Gliwicach ciągle nie opublikowno 🙁
     

  3. A co Pan chce od Bytomia? To miasto rozwija sie znakomicie. W centrum jest mnostwo sklepow, sklepikow, kawiarn, cukierni, restauracji itd. Nawet hipermarket Agora w samym centrum jest dobrze wkomponowany. 10 m od jego drzwi przjezdza cichutko tramwaj. Ruch samochodowy jest tam zabroniony, nie mowiac o tirach! Jak sie dowiedzieli, ze w Gliwicach tiry jezdza przez zabytkowy centrum, to nie chcieli wierzyc. Poza tym w Bytmiu jest mnostwo parkow i zieleni. W Gliwicach to co jeszcze nazywaj parkiem jest niszczone. Drzewa wycinane, a w to miejcse budowane drogi. W Bytomiu czuje sie, ze jest sie w miescie. Gliwice, to juz nawet nie jest wiocha.  To tylko drogi dojazdowe do KSSE, gdzie Frankiewicz jest w radzie nadzorczej.

    • Radzę  zauważyć  ze Bytom jest miastem podkopanym i to nie przez kliki a przez eksploatacje złóż węgla. Ono się zwyczajnie wali. Osobiście lubię Bytom i to miasto się rozwija tak jak pozwala na to otaczająca je  rzeczywistość i finansowe możliwości .  W Wyborach kilka lat temu mieszkańcy pokazali w pewnym geście palec poprzedniej władzy. Potrafili się zjednoczyć bo nie widzieli w jednej osobie Świętej Trójcy. W Gliwicach to  niemożliwe. Tu propaganda sukcesu  ma się dobrze. Należy zapytać dlaczego  grunt w Gliwicach jest tak podatny na nasiąkanie propagandą a w Bytomiu czy innych miastach nie.  Myślę że przyczyna tkwi  w fakcie że Gliwice to miasto wyższych uczelni a nie robotnicze jak Bytom. Robotnicy  myślą głową choć wydawać by się mogło że wykształcenie da odpust Racjom nieracjanolnym. Nic z tego…jak widać..

       

  4. Frankiewicz po 21 latach swoich nieudolnych rządów zostawił obwodnicę w polu (i to dosłownie). Tak jak i całe Gliwice są w polu. To nei jest miasto. To jest matwa wiocha, gdzie nic się nie dzieje, Młodzież stąd ucieka, a ta, która zostaje, może się tylko upijać. Toi miasto, to obraz nędzy i rozpaczy.

    • No nie dla wszystkich. Dla Ssaczy ulokowanych w odpowiednim miejscu szachownicy jest super. Tylko te pionki są w polu. Czyja to wina? Pionków a nie króla

Leave a comment

Your email address will not be published.


*