Wkrótce poznamy dyrektora GTM. Bać się?

Złośliwi twierdzą, że dyrektor już jest znany… A we mnie tli się nadzieja, że nie. Kiedy jednak czytam wymagania względem kandydatów, za Dantem porzucam wszelką nadzieję…

Nie później niż 30 kwietnia poznamy terminy posiedzeń komisji konkursowej, mającej wyłonić nowego dyrektora (a może dyrektorkę) Gliwickiego Teatru Muzycznego. Warto zatem parę słów poświęcić tej sprawie. Tym bardziej warto, po lekturze odpowiednich, opublikowanych w BIP UM w Gliwicach dokumentów konkursowych.

Warto przytoczyć ich fragmenty dla samej informacji:

I. Wymagania kwalifikacyjne kandydatów i sposób ich udokumentowania:

wykształcenie wyższe zakończone uzyskaniem tytułu magistra:

  • na kierunku zarządzanie, lub
  • na dowolnym kierunku pod warunkiem posiadania wykształcenia wyższego zakończonego uzyskaniem tytułu co najmniej licencjata na kierunku zarządzanie lub posiadania ukończonych studiów podyplomowych z zakresu zarządzania (potwierdzone kserokopią dyplomu oraz świadectwami ukończenia studiów podyplomowych),

?(…………………….)

przedstawienie koncepcji programowej, organizacyjnej i ekonomicznej zarządzania instytucją (mieszczącej się w ramach aktualnych warunków finansowych i organizacyjnych wynikających z publicznie udostępnionych dokumentów) obejmującej w szczególności:

  • charakterystykę planowanych do realizacji projektów artystycznych,
  • zakres planowanych do realizacji działań impresaryjnych instytucji (spektakle, koncerty, prezentacje itp.),
  • charakterystykę proponowanych do realizacji programów edukacji kulturalnej,
  • zasady finansowania działalności instytucji z uwzględnieniem środków zewnętrznych.

Inne wymagania kwalifikacyjne:

znajomość zagadnień związanych z branżą teatralną i muzyczną oraz prowadzeniem działalności kinowej,

znajomość problematyki związanej z organizacją, realizacją i wystawianiem przedstawień teatralnych, widowisk muzycznych, spektakli teatralnych, przedstawień baletowych, recitali, koncertów oraz innych imprez o charakterze kulturalnym,

znajomość zagadnień związanych z zarządzaniem samorządową instytucją kultury,

Cóż, kiedy weźmiemy pod uwagę, że wiodącymi (kierunkowymi) kwalifikacjami przyszłego dyrektora muszą być zdolności menadżerskie, potwierdzone odpowiednimi studiami, z ogromną obawą musimy przyjąć żądanie, by taka osoba przedstawiła również koncepcję artystyczną. To podobny samobój, jak wtedy gdy przed 18 laty od kierownika literackiego innego teatru oczekiwano zdolności menadżerskich. Efekt widzimy obecnie.

Wydaje się, że to wymagane "rozdwojenie jaźni" przyszłego dyrektora (nie tylko zresztą naszego teatru) jest ogromną, wręcz systemową wadą polityki kadrowej w przypadku instytucji kultury.

Wydaje się bardziej zasadne, aby do takich konkursów stawały tandemy: dyrektor i dyrektor artystyczny. Umiejętność znalezienia przez przyszłego dyrektora swojego potencjalnego partnera byłaby jednocześnie sprawdzianem jego kwalifikacji interpersonalnych, umiejętności zjednania ludzi i negocjowania z nimi. To taki duet powinien przedstawić koncepcję artystyczną, opracowaną od strony finansowej i organizacyjnej, a zatem PASUJĄCĄ DO REALIÓW.

Wszystko inne jest picem, jazdą bez trzymanki…

Wymagając jednak od gliwickich władz takiej delikatności w zarządzaniu kulturą, postępowalibyśmy tak samo, jak żądając od drwala naostrzenia siekierą ołówka.

Na zakończenie adekwatny cytat z wywiadu z Michałem Centkowskim (nasi ludzie od kultury zapewne znają. Nie znają? To se wyguglują…):

Symbolem takiej zmiany myślowej w polskim teatrze jest zatrudnianie coraz większej liczby managerów?

I tak, i nie. Nie demonizowałbym tej funkcji, czy  – właściwie należałoby rzec – tych kompetencji. Sprawne zarządzanie kulturą jest nam potrzebne chociażby dlatego, że chodzi o wydawanie pieniędzy publicznych. Problemem jest z gruntu fałszywe przekonanie, że zarządzanie teatrem publicznym niczym nie różni się od zarządzania nastawionym na zysk, komercyjnym przedsiębiorstwem, choćby zakładem mięsnym. Problem zaczyna się właśnie wtedy, kiedy manager – osoba, która z teatrem częstokroć nie miała zbyt wiele wspólnego – zaczyna decydować o repertuarze, wchodząc tym samym w kompetencje dyrektorów artystycznych, kuratorów, czy szerzej: działów programowych.

Całość: 

http://www.rozswietlamykulture.pl

Dariusz Jezierski

6 Comments on "Wkrótce poznamy dyrektora GTM. Bać się?"

  1. …Drogi Redaktorze – "z niczego, ni ma nic" , pisałem kilka dni temu, chyląc głowe przed Janoschem, Bienkiem czy Kutzem wreszcie… Doprawdy – "z niczego, ni ma nic". Z plew nic nie wyrośnie, z gówna bicza nie ukręcisz, z … – czy mam mnożyć dalej ?. Na co Pan liczysz ? – na cud ? Ostatni taki zdarzył się, podobno, w 20 roku i to bodaj nad Wisłą. Od tego czasu, o cudach nikt nie słyszał – cudeniek za to nie brakuje. To nie Częstochowa, nie Piekary są miastami cudów czy też cudeniek – na łeb je biją Gliwice. Tu zdarzają się cuda, przy których Zmartwywstanie Pańskie, to "mucha ptok. Kultury sie Panu zachciewa, teatru twórczego i takie tam … Drogi Panie Redaktorze – dupę, można wytrzeć gazetą i doprawdy pachnący i mięciutki papier toaletowy wcale nie jest do tego potrzebny … Gliwice wybrały "gazetę" … Jaka dupa taki papier … "Z niczego ni ma nic", Drogi Redaktorze, …"z niczego ni ma nic"

  2. …oto odpowiedź na postawione przez Redaktora panu v-ce prezydentowi pytanie…

    http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/od-operetki-do-musicalu-1.html  plus cz.2 i 3…

    Rozmowa przeprowadzona 26 marca –  w intencji PG oczywiście 

    • Dziękuję, jeszcze nie dotarłem do tego. Wywiad z całą pewnością nie może pozostać bez reakcji. Zatem pozwolę sobie odnieść się do niego w osobnym tekście

  3. Tak na marginesie chciałbym tylko dodać, jako ciekawostkę (z uwagi na fakt notorycznego artykułowania i podkreślania przez ex-dyrektora GTM we wszystkich możliwych jego wypowiedziach, oczywistej nieprawdy o małych dotacjach i tym podobnych bzdurach), że dzięki konkursowi możemy zobaczyć bilanse GTM za lata 2010-2013 i jeżeli zestawimy je z bilansami najbliżej położonego teatru muzycznego, czyli Teatru Rozrywki w Chorzowie – opowieści ex-dyrektora Gabary możemy włożyć między bajki…

    Nawet bez specjalistycznej wiedzy z zakresu rachunkowości, każdy łatwo może doliczyć się, iż tak naprawdę gliwicki teatr, pomimo niższych dotacji miał rokrocznie do dyspozycji większe kwoty niż teatr chorzowski… 

    Nadzwyczaj ciekawie wypada zestawienie wynagrodzeń. Zastanawiam się, co na to pracownicy GTM i o co ten cały krzyk… z dokumentów wynika, że – w znacznym uproszczeniu, po przeliczeniu na etaty i nie wdawaniu się w szczegóły – każdy z nich zarabiał średnio więcej o 1.453,49 zł miesięcznie brutto od "uśrednionego" pracownika chorzowskiego teatru

    To jest temat…

    • Tak, też z uwagą i zaskoczeniem niekiedy studiuję dokumenty finansowe GTM. Do tematu wrócę, ale nie chcę zakłócać ogolnego skupienia w trakcie procedur konkursowych 😉

Leave a comment

Your email address will not be published.


*