Wojewoda na wojnie?

Porozmawiali sobie. Wojewoda śląski i bracia K. Ci mniejsi… I zacznijmy od tego, że wszyscy wykazali się stosunkowo płytką znajomością tematu, o którym – przynajmniej częściowo – dyskutowali. Śląsk nie stanowi z całą pewnością mocnego punktu śląskiego wojewody. Przynajmniej ten rozumiany w kategoriach społeczno – historycznych.

Pomylenie muzeów – to bracia i nazwy pomnika – to już wojewoda. I jeszcze nieszczęsny tytuł, jakby nieco złowieszczy w kontekście zapowiedzi, że oto Jarosław Wieczorek będzie wojewodą walczącym. „Silna Polska to silny Śląsk” zawiera w sobie całkowite odwrócenie narracji. Chyba nawet oficjalnej, bowiem słowa „silny Śląsk to silna Polska” padły z ust pani premier Beaty Szydło podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Stało się to kilka dni temu. Dla każdego, kto sprawnie posługuje się językiem polskim w celu wyrażania własnych poglądów oczywista jest semantyczna wartość obu komunikatów i zupełnie inny wektor działań, które powinny iść za ich realizacją. Niestety, kiedy czyta się wszystko, co wojewoda śląski miał do powiedzenia, oczywistym staje się, że jego sformułowanie jest adekwatne do zamiarów. Przynajmniej tych werbalizowanych.

Polska w dialogu ze Śląskiem musi być silna bo przecież bracia K. pytają o „śląski separatyzm” i dopytują „jak należy na ten skrajnie niebezpieczny dla państwa nurt zareagować?” Jeśli idzie o ocenę tego „separatyzmu” trzej gwarzący panowie jakoś nie mogą się dogadać… Dziennikarze jak wspomniałem widzą w nim niebezpieczeństwo i to skrajne. A wojewoda? W swoim stylu – oświadcza coś i sam sobie zaraz zaprzecza. Bo przecież jeśli, zgodnie z jego słowami, separatyzm śląski jest marginalny, to jakże mógł „zdobyć nieproporcjonalną rangę w życiu politycznym regionu”? Nie mógł, a jeśli zdobył, to nie jest marginalny. A jeśli jednak jest marginalny, to po co wojewodzie „eskalacja zbrojeń”? Wojewoda liczy bowiem na kuratorium oświaty – że zaangażuje się w promowanie polskości w szkołach i ma nadzieję, że „ten szkodliwy ruch separatystyczny będzie wygasał”. Karnowscy osadzają go jednak w miejscu – „Na razie mamy jednak jego ofensywę. Oto pan Leszek Jodliński został dyrektorem Muzeum Śląskiego (błąd! – jest dyrektorem Muzeum Górnośląskiego)…” I co drań robi? Planuje wystawę poświęconą wypędzeniom! W dodatku robi to w porozumieniu z mniejszością niemiecką! Na szczęście wojewoda Wieczorek ma plan jak ofensywę powstrzymać. Zaprosił do współpracy ludzi, w tym znanego i cenionego historyka. Twierdzi, że „oni i służby będą monitorowały tego typu działania, sprawdzając, czy nie doszło do naruszenia prawa”. Ministerstwo Kultury też ma się przyglądać na co idą publiczne pieniądze. Złowieszczo to zabrzmiało. Jakie służby mają monitorować kulturę i groźnych muzealników? Była już władza, która ją monitorowała. Nie dała rady.

Karnowscy sądzą najwyraźniej, że to mało. „Może warto rozważyć jakiś specjalny fundusz na wsparcie polskości w regionie”? No, to już do pani premier, ale wojewoda „na pewno wiedziałby jak mądrze i efektywnie wydać te środki”. A ja czegoś tu nie rozumiem. Mowa jest wciąż o wsparciu polskości, przez kuratorium, przez naukowców, służby i dodatkowe środki. Przecież ta retoryka mimowolnie wywołuje refleksję, że coś tu nie gra – albo z tą polskością, albo z marginalnością „separatyzmu”. A prawda jest całkiem inna – PiS musi mieć konflikt aby jego walcząca narracja mogła się stawać w miarę sprawnym elementem władzy i zarządzania. To dyktat odgórny, z samego centrum dowodzenia. Zostawmy ocenę tej strategii, oceńmy tego, który ma ją realizować. Wojewoda Jarosław Wieczorek nie będzie wunderwaffe prezesa Kaczyńskiego. Nie nadaje się do wojny, nawet z wyimaginowanym wrogiem. Bo to będzie konflikt otwarty, medialny, rozgrywający się w domach i na ulicach. Wojewoda woli inaczej – gabinetowo, ciszej. Wieczorek chyba został zmuszony do takiej siłowej narracji w momencie, kiedy ewidentnie należy stawiać na dialog. Otrzymaliśmy zatem sygnał, że państwowy urzędnik boi się politycznego marginesu i mobilizuje przeciw niemu niewspółmierne do swoich tez siły. Dysonans.

A przecież nawet w jego obozie coś jest nie tak. Oto wyliczając zjednoczone siły wymienia również lokalne media (przekreślając na starcie prasę, znajdującą się jak twierdzi, w niemieckich rękach – strategia z piaskownicy), przede wszystkim radio i telewizję. „Mamy w Katowicach dużą infrastrukturę, którą można doskonale wykorzystać w dobrych celach.” No dobrze, ale przecież w tej infrastrukturze siedzą ludzie, którzy są już z obecnego nadania. A Ci, o czym wie już cała Polska, wcale nie muszą pałać sympatią do obecnego wojewody. I nie pałają!

Od marca tego roku dyrektorem TVP Katowice jest Tomasz Szymborski (w najbliższych dniach często będzie gościł na łamach Info-postera), który przecież w listopadzie 2015 roku opublikował na portalu wpolityce.pl artykuł „Taniec wokół fotela wojewody – ciąg dalszy”. Pewnie, że zdolność do mimikry bywa niedoceniana. Jasne, że koniunkturalnie trzeba będzie się dogadać. Ale tak naprawdę, wygląda na na to, że Jarosław Kaczyński lubi antagonizmy w dołach. Taka wzajemna maleńka antypatia zabezpiecza przed oddolnym podgryzaniem.

Szymborski zupełnie nie wierzył w sukces i wybór Wieczorka:

Podobno na przedstawieniu pt. wybór wojewody śląskiego liczą się dwie kandydatury – prof. Jan Wojtyła oraz radny z Gliwic Jarosław Wieczorek. To myślenie życzeniowe, bo prawda jest jednak zupełnie inna.

Dalej – trzeba przyznać, że w bardzo nieelegancki sposób – deprecjonuje obecnego wojewodę, przywołując bez wyraźnej potrzeby pewne fakty z przeszłości:

Dotarłem do protokołu pt. „Posiedzenie Komitetu PiS w Gliwicach 21.06.2011 r.” Autentyczność dokumentu i przebieg zebrania potwierdziłem u jednego z posłów PiS oraz osoby związanej z Klubem Gazety Polskiej. Było to spotkanie poświęcone m.in. kandydatom do Sejmu z gliwickiej listy PiS. Ówczesny poseł Chłopek zdecydowanie zaprotestował przeciwko temu, aby kandydatem PiS został Jarosław Wieczorek, wtedy już jego były dyrektor biura poselskiego. Aleksander Chłopek uzasadniał swoje veto i przedstawił „Uchybienia w pracy J. Wieczorka w roku 2010. W dużym skrócie:

1). Płacenie nieterminowe, z opóźnieniem, czasem poważnym, składek ZUS;

2). Opóźnienia kilkumiesięczne w płaceniu podatku do Urzędu Skarbowego;

3). Przypadki niepłacenia czynszu do ZBM oraz opóźnienia w płaceniu;

4). Dwukrotne zaległości w opłaceniu energii elektrycznej, co spowodowało wyłączeniem (dwukrotnym) prądu;

5). Umowa z firmą ochroniarską na ochronę Biura bez uzgodnienia z posłem – z Firmą; być może fikcyjną, bo dziś jej nie ma pod adresem, a telefon odpowiada: „nie ma takiego numeru” – umowa nie została podpisana przez posła;

6). Przechowywanie w szafie kwestionariuszy ponad 10 kandydatów do PiS przez wiele miesięcy, niektórych nawet ponad rok”.

Wieczorek nigdy nie zdementował tych zarzutów.

 

A na deser to, co tak wszyscy przecież lubią. Szymborski zagląda obecnemu wojewodzie w kieszeń:

 

Wieczorek po raz pierwszy radnym w Gliwicach został w 2006 roku. Deklarował wówczas, że ma 3000 złotych oszczędności, mieszkanie (współwłasność z żoną) oszacowanego na 92 tys. zł oraz 3-letniego fiata punto (współwłasność z ojcem). Jego dochody to wynagrodzenie z tytułu zatrudnienia w biurze poselskim Aleksandra Chłopka (około 33 tys. złotych brutto) oraz dieta radnego.

W 2015 roku radny Wieczorek deklaruje, że razem z żoną ma już 140 000 złotych oszczędności, mieszkanie w TBS, domek letniskowy, udziały w spółce NobleMedia Sp. z o.o., w której jest prezesem zarządu (razem z żoną mają po połowie udziałów, szacowanych po 25 tys. zł). Jako prezes spółki Wieczorek zarobił 2372, 92 zł netto. Do tego należy doliczyć diety radnego – około 27 tys. złotych netto.

Cóż, żona jest zapewne bardzo zaradna albo dostał spadek

– z przekąsem mówi jedna z posłanek PiS.

Ohydny tekst! Ale trafił swój na swego. W zohydzaniu innych obecny wojewoda jest równie sprawny:

Arbitralne zdania na temat ludzi PO przychodzą mu bardzo łatwo:

Ci ludzie zrobią wszystko by utrzymać się przy władzy, porozumieją się z każdym i zdradzą każde ideały. (…) Podkreślam: oni zrobią wszystko by utrzymać się przy władzy, nadal dzielić pieniądze. O nic innego, w moim przekonaniu, tam nie chodzi. Nie interesuje ich interes Polski.

To nie polityka, to gardłowanie na dystans. Jak się wojewodzie wydaje, bezpieczny. Prawie widzę jego twarz, gdy mówi te słowa. Brrr…..

Dariusz Jezierski

Żródła cytatów:

http://wpolityce.pl/polityka/273012-taniec-wokol-fotela-wojewody-ciag-dalszy

http://www.wsieci.pl/

 

8 Comments on "Wojewoda na wojnie?"

  1. Panie Jezierski, Wieczorek nie ma nic wspolnego s PiS-em. On sie jedynie podszywa pod PiS i go kompromituje. A jego zdanie o PO jest tylko pod publiczke. Przeciez to czlowiek PO.

  2. Wnikliwy obserwator | 20 maja 2016 at 3:06 pm | Odpowiedz

    Mam pytanie do internauty posługującego się nickiem "poseł". Od kiedy Jarosław Wieczorek jest człowiekiem PO? Przecież w swoim czasie był – jako radny RM w Gliwicach – inicjatorem zerwania lokalnego porozumienia PiS i PO w gliwickim samorządzie w celu zastąpienia go trwającym do dziś lokalnym porozumieniem PiS z Koalicją dla Gliwic Zygmunta Frankiewicza. Z jego osobistej inicjatywy doszło do zmiany sojuszy politycznych w Radzie Miejskiej. Czy już wtedy – zdaniem "posła" – Wieczorek był człowiekiem PO??

  3. Slask jest ostatnim rejonem w Polsce, ktore powinien miec kompleksy. To tylko Gorzelik nakreca taka atmosfere. Na Slasku wszystko jest ok.

  4. W nawiązaniu do promowania polskości na Śląsku przypomina mi się jak w śląskich szkołach w latach 70. ubiegłego wieku taka promocja wyglądała. W mojej, na przykład, za rozmawianie po śląsku dostawało się linijką po łapach.

    Na czym ta promocja miałaby polegać, przecież w szkołach nie uczy się śląskiego tylko polskiego, nie wspomina się o historii regionu (nie dotyczy to tylko Śląska), językiem ,,wykładowym'' w większości szkół jest język polski. 

    Co więcej można rozbić w celu polonizacji i wynaradawiania Ślązaków? 

     

  5. Sensacje. A może tak zajrzeć na kierujących placówkami miejskimi?. Jedna z dyrektorów placówki opiekuńczej ma dom o wartości 130 tysięcy złotych?, nieco dziwne, prawdaż?:)

  6. Szanowny Panie,

    przeglądając lokalne media natknąłem się na taki tekst:

    http://dzisiajwgliwicach.pl/wydarzenia/miasto-przekazalo-ponad-22-mln-zlotych-na-kulture/

    Czy zechciałby się Pan do niego odnieść? Jestem ciekawy ile w nim prawdy, i czy powstał w odpowiedzi na Pana serię tekstów o sposobie oceny wniosków przez UM.

    Pozdrawiam serdecznie wyczekując kolejnych wpisów 🙂

  7. … sądzę, że obecny felieton Dariusza Jezierskiego jest poniekąd konsekwencją wcześniejszego. O ile ten pierwszy, był w zasadzie cytowaniem „krótkiej wymiany zdań” obu Panów, czy też, jak dowcipnie sss9 określił, „dwóch szalikowców”, o tyle ten drugi, „charakteryzuje” w pewnym sensie, postać Nowego Wojewody Śląskiego. O ile jednakowoż, postać Jerzego Gorzelika jest Ślązakom znana od dawna, choć niekoniecznie już Jego poglądy, a Jego status w „śląskiej polityce” ugruntowany, o tyle z kolei postać Jarosława Wieczorka nieznaną jest zupełnie, a o poglądach (zakładając, że jakieś ma) nie mówiąc. Można się oczywiście z poglądami Gorzelika nie zgadzać, i wielu to robi. Nie można Mu jednakże zarzucić ich braku, konsekwencji w ich szerzeniu i faktu, że na „podatny śląski grunt” trafiają oraz że „podatność tego gruntu, a nawet żyzność” tak „ślicznie” sama Warszawka przygotowała, nawożąc go obficie stosownym łajnem czyli nawozem, od dawna zresztą. Czy Pan Wojewoda Wieczorek jest tego świadom, tego nie wiem, ale wątpię raczej. Kim jest Pan Wojewoda, skąd się wziął i kto go „zza szafy na światło wyciągnął” Bóg raczy wiedzieć, choć domyślać się można. No i najważniejsze – po co Go wyciągnięto, skoro były i inne kandydatury nieporównanie lepsze, aczkolwiek też nie idealne – no na Boga, po co. Jak można posadzić na fotelu Wojewody tak ważnego województwa, o tak skomplikowanej sytuacji gospodarczej a także społecznej i politycznej – przysłowiowego „chłopka roztropka”, podrzędnego radnego z powiatowego ale jednak zadupia, o mentalności pantofelka, no może rozwielitki.

    Tego by nawet Mrożek nie wymyślił … A może … może, po prostu, Ktoś w Warszawce „robi sobie jaja z nas Ślązaków”, może „w pręta gra” z „ukrytą przecież opcją niemiecką” … Żartowniś Jakiś Wielki …

    Na górnolotne stwierdzenie Pana Wojewody „silna Polska, to silny Śląsk”, przeciętny Ślązak może powiedzieć jedynie: „o kurwa – to już po nas”, a co odważniejszy doda po namyśle „poradzymy – ida gwer wykopać i handgranaty od Opy”. Żarty na bok jednak – bo dalej „już do śmichu nie jest”. Na kolejny farmazon w stylu „…Polska w dialogu ze Śląskiem musi być silna…” już tylko uśmiech politowania się pokazuje (bo do kiedy to Polska ze Śląskiem „dialog” prowadziła, bo że z pozycji siły jedynie występowała w stosunku do Śląska, to tak, ale „dialog” ? – niby z kim i od kiedy?). O ile jednak przygotowane dla Pana Wojewody tego typu farmazony (bo przecie sam ich nie wymyślił), są tylko nic nie znaczącymi farmazonami, o tyle bełkot typu „…on (znaczy się Wojewoda) i służby będą monitorowały…”, „…promowanie polskości w szkołach …” i naciski na kuratoria, w sprawie tego „promowania”, zapowiedzi „kontroli” środków przekazu, muzeów, teatrów, słowem kultury i odpowiednie do tego „rozdawnictwo publicznych pieniędzy” brzmi co najmniej groźnie i obrzydliwie. Zapachniał mi tu Pan Wojewoda „ubecką szują”, jak trza – czyżby wylazł z Niego „prawdziwy charakter” ?. Trzeba uczciwie przyznać, że tego typu „ oficjalnymi zapowiedziami” to się jeszcze żadem Śląski Wojewoda nie spaskudził, choć przecie nie wszyscy byli „aniołkami”. Jak dotąd żaden … ale wszystko przed nami …

    Na zakończenie, pozwolę sobie Panu Wojewodzie Wieczorkowi przypomnieć co Wojciech Korfanty w marcu 1921 r. Ślązakom w Bytomiu obiecywał:

    „ In Polen erwartet Euch Freiheit und Wohlstand …”

    … ja wiem, że to po niemiecku było i że w Beuthen, i że dawno temu … ale jakoś dziwnie od 1921 r. czekamy na ten „obiecany” Wohlstand, bo Freiheit to my „se juzaś prowie cołkiem odpuścili” …

  8. Aleksander Chłopek | 6 czerwca 2016 at 10:19 pm | Odpowiedz

    Dopiero teraz przeczytałem tekst o Wieczorku i komentuję – także po to, by nikt nie sądził, że komentator o nicku "posel" to mogę być ja. Piszę zawsze pod nazwiskiem.

    Panie Dariuszu – sprostowanie: Wieczorek, jako dyrektor mojego Biura poselskiego zarabił rocznie w 2010 roku ponad 35 tys. złotych rocznie Netto!!! A nie 33 tys. brutto, jak Pan napisał.

    Pod protokołem z 21 czerwca 2011 roku z posiedzenia gliwickiego PiS podpisała się większość uzcestników, właściwie wszyscy, do których dotarłem, o mało istotną zmianę prosił mailem J. Wieczorek, nie wnosząc zastrzeżeń wobec całości. Protokół w całości widnieje na mojej stronie internetowej.

    Pozdrawiam

Leave a comment

Your email address will not be published.


*