Wprowadzić budżet obywatelski, a nie prezydencki!

W brazylijskim mieście Porto Alegre, jednym z centralnych ośrodków opozycji przeciwko wojskowej dyktaturze, rządzącej brutalnie tym południowo-amerykańskim państwem w latach 1964–1985, narodziła się idea stworzenia tzw. budżetu partycypacyjnego, nazywanego też nierzadko budżetem obywatelskim. Walka z autokratycznym reżimem w dużym stopniu koncentrowała się bowiem na polityce miejskiej i pozwoliła rozmaitym ruchom obywatelskim wypracować skuteczne metody współdziałania z mieszkańcami. Przyniosło to bardzo pozytywne rezultaty po ostatecznym upadku brazylijskiej dyktatury w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku.

107741_dolary_banknoty

Budżet obywatelski został tam wprowadzony jako inicjatywa oddolna, którą silnie wsparły nowe władze lokalne. Wymagało to jednak kilkuletnich prac przygotowawczych. Nie poszły one na darmo. Projekt okazał się dużym sukcesem w Porto Alegre w latach 1991-1992. Wkrótce zyskał ogromną popularność w całej Brazylii – do roku 2008 wprowadziło go około 200 tamtejszych miast. Upowszechnił się potem w innych krajach Ameryki Południowej, Europy, Afryki, Azji i Ameryki Północnej, zyskując w ten sposób status globalny. Na całym świecie można obecnie wskazać przynajmniej 795 miast, w których jest stosowany.

Budżet partycypacyjny jest wspaniałą szansą na zaangażowanie obywateli w proces decydowania o lokalnych wydatkach i tym samym sprawowania faktycznej władzy w samorządach. Realizacja tej inicjatywy może też zapewnić większą przejrzystość działań samorządu terytorialnego – uważa Wojciech Kłębowski, ekspert Instytutu Obywatelskiego w Warszawie.

Gdy w 2011 roku w Sopocie wprowadzono pierwszy w Polsce budżet obywatelski, nikt nie spodziewał się, że eksperyment wzbudzi takie zainteresowanie. Od tamtego czasu rozwiązanie to przestało już mieć eksperymentalny charakter. Zostało realnie wprowadzone w wielu polskich miastach. Nie ma praktycznie miesiąca, by kolejna miejscowość nie ogłosiła zamiaru przyłączenia się do grupy innowacyjnych gmin, które postanowiły całkowicie zerwać u siebie z dotychczasowymi zwyczajami budżetowymi.

Na wdrożenie budżetu obywatelskiego decydują się nie tylko największe metropolie, ale także miasta średniej wielkości. W 2012 roku w ślady Sopotu poszły Elbląg, Gorzów Wielkopolski, Poznań i Zielona Góra. Do wprowadzenia takiego rozwiązania przygotowują się aktualnie Bydgoszcz, Chorzów, Dąbrowa Górnicza, Gdańsk, Kędzierzyn-Koźle, Łódź, Płock, Puławy, Radom, Tarnów, Toruń oraz Wrocław.

Jakie są zalety budżetu partycypacyjnego? To cenna forma demokracji bezpośredniej, w której sami mieszkańcy osobiście decydują, na jakie cele mają być przeznaczone budżetowe fundusze. Rozwiązanie to ma przy okazji pożyteczny charakter edukacyjny. Mieszkańcy i samorządowi urzędnicy mogą bowiem nie tylko wspólnie decydować o kierunkach rozwoju miasta, ale też uczyć się od siebie nawzajem i poznawać rzeczywiste potrzeby danej miejscowości. Dzięki temu stają się równoprawnymi uczestnikami decyzyjnego procesu budżetowego. Bezpowrotnie znika pokutujący jeszcze ciągle w niektórych środowiskach podział na „mądrych i roztropnych” urzędników oraz „niedouczonych i nierozważnych obywateli”.

Ożywczy wiatr historii w Polsce wiał zawsze od strony morza. Nic więc dziwnego, że budżet obywatelski zainicjowano właśnie w Sopocie. Najpierw zebrano tam różnorodne propozycje inwestycyjne, zgłoszone przez mieszkańców miasta. Potem przeprowadzono merytoryczną weryfikację zgromadzonych projektów, ale na podstawie profesjonalnych kryteriów ocen, a nie subiektywnych uprzedzeń i prywatnych opinii prezydenta miasta. Zweryfikowane propozycje znalazły się następnie na kartach do głosowania w dwóch odrębnych kategoriach: pomysłów dotyczących lokalnego okręgu wyborczego w mieście oraz wartościowych projektów ogólnomiejskich. Wyniki głosowania decydowały za każdym razem o tym, które ze zgłoszonych propozycji były ostatecznie realizowane.

Wprowadzenie takiego – prawdziwie demokratycznego – rozwiązania w Gliwicach ma szczególne znaczenie. W naszym mieście brakuje bowiem od dawna racjonalnej polityki budżetowej. Pieniądze gliwickich podatników są wydawane „po uważaniu”. Arbitralne decyzje inwestycyjne podejmuje jednoosobowo prezydent miasta. Wydaje on – niczym w wojsku – stosowne polecenia Ryszardowi Reszke, miejskiemu skarbnikowi, który na tej podstawie potulnie sporządza coroczne projekty budżetu miasta.

Radni mają niewiele do powiedzenia w tym względzie. Niezwykle rzadko zdarza się, by Rada Miejska zdołała wprowadzić niewielką choćby zmianę w prezydenckiej wersji budżetu. W mieście nad Kłodnicą obowiązują, niestety, reguły wzorowane na schematach wojskowych: „Wykonać i nie meldować mi o trudnościach”.

Czy w Gliwicach znajdzie się śmiałek, który na sesji Rady Miejskiej publicznie powie: „Mamy dość tych kapralskich zwyczajów prezydenckich i chcemy wreszcie wprowadzenia budżetu obywatelskiego”? Wiem skądinąd, że w gronie radnych nie brakuje ludzi odważnych…

Zbigniew Lubowski

2 Comments on "Wprowadzić budżet obywatelski, a nie prezydencki!"

  1. marianandrzejczak | 5 sierpnia 2013 at 10:56 am | Odpowiedz

    Człowieku!
    Miej litość na SSaczami..
    Zginą w nędzy .
    Obywatel ma płacić a SSacz zyskiwać.

    Rola takiego NIEdorzecznika Rasowego Magistratu.
    Gdy widzę tę facjatę obraca me członki na wsze strony..
    Hasło …możecie mi napukać.
    Miało by się zmienić?

    Polska to nie Brazylia.
    Tam może i Strusie żyją lecz nie trzymają głów w piasku

  2. Jestem za, budżet obywatelski w kwocie ~2 500 000 zł. podzielony przez 100 da 25000 zł.

    Proponuję wypłacenie odprawy dla 100, może 150 urzędników i podziękowanie za dotychczasowy trud.

    W przyszłym roku i w kolejnych latach miasto będzie miało duże oszczędności, a zredukowana armia pozostawionych w pracy urzędników skutecznie weźmie się do pracy.
    Obywatel

Leave a comment

Your email address will not be published.


*