… wśród serdecznych przyjaciół …

6 komentarzy

„Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły,

Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły” – przypomniał mi się taki wierszyk, co mi go „matula czytywali”, gdy dzieckiem byłem jeszcze, lecz chciwy bajeczek różnych. W tomiku z bajeczkami Krasickiego się znajdował i z prześlicznymi ilustracjami Szancera bodaj. Bardzo mi wówczas żal tego zajączka było i los jego, nieodmiennie łzy moje dziecinne wyciskał. Nie miałem żalu specjalnego do psów, bo to przecie ich przyrodzona potrzeba, zajączka zeżreć. Do psów nie …

Być może i dlatego, że sam miałem wówczas „pieska”, wielkiego jak ciele, wilczura, co się Ralf zwał i który bez wysiłku z pięć takich zajączków by zeżarł, choć mu ze ślepi niewinność tylko i miłość bezgraniczna wyzierała. Dlatego też do psów nie. Wkurwiała mnie jednakowoż bezgranicznie, choć zasób mojego słownictwa wyrażenia tego jeszcze wówczas nie zawierał, skrajna nieczułość zajączkowych przyjaciół – a to konia wielkiego, a to woła jak szafa, a to kozła i owcę, a nawet cielęcia z którym zajączek wspólnie trawkę poskubywał był. A tak „go przecież zwierzątka lubiły, bo był bardzo grzeczny, rozkoszny i miły”, i … i był ich przecież przyjacielem. Nie mogłem tego pojąć, za Boga nie mogłem … A i ten cały Krasicki też mi się nie podobał, że taką „smutną bajeczkę” wymyślił, a przecież mógł niecnota zajączka uratować, niejako jednym machnięciem pióra. Mógł a nie zrobił tego – znaczy się świnia i już. Takie mnie to wówczas myśli i rozważania męczyły i dalibóg, do dziś mi to poniekąd pozostało, a przynajmniej morał. Tak do dziś – i czytając Wnukowi różne bajeczki, tej jak ognia unikam, choć morał z niej życiowy i nad wyraz trafiony …

Pamiętam, że dzięki tej bajeczce, w przedszkolu bardzo nieszczęśliwy byłem, gdy mi kazali za zajączka robić w przedstawieniu jakimś, mimo uroczych uszu jakie mi przyprawiono z tej okazji i bielutkich puszków na sweterku a nawet łapek ślicznych. Nieszczęśliwy byłem i już … To już lepiej było być marchewką lub cebulką jaką …

cebulka jaka

Rozpisałem się o tym zajączku, współczuciu do niego, fałszywym dziś poniekąd, bo przed Świętami Bożonarodzeniowymi sam takiego na balkonie wieszam za skoki, z uszami do dołu i z przeznaczeniem do pasztetu. Jak tu zatem pogodzić miłość do „włochatego zwierzątka” z miłością do pasztetu z tegoż. No jak …

Spośród różnych tam bajeczek, które usypiając Wnuka, z przyjemnością sobie przypominam, najbardziej mi leży ta, o pewnym panu, co to za wierną służbę psa kijem obił, czy też wybatożył – tak, tę lubię najbardziej. Dlaczego tę ? – szczerze mówiąc nie wiem – może dlatego, że przy obecnej „dobrej zmianie”, taka aktualna, jak gdyby … może właśnie dlatego.


No tak … ale nie po to mi tu Jezierski miejsce użycza i łamy udostępnia, bym pierdzielił o jakichś tam zajączkach, nawet włochatych, jakichś tam pieskach, krowach, owcach czy marchewkach i cebulkach … no nie po to.

Zwisają mu pewnie moje łzy dziecięce, moje rozterki i smuteczki a nawet moralne rozdwojenia jaźni … i … i ja Go rozumiem.

Ma tu być o kulturze, do kurwy mendy … o kulturze, o teatrze muzycznym, o …

Ma być – to i będzie …

Gliwicki Teatr Muzyczny jest tym zajączkiem, co to go psy … wśród przyjaciół …

Gleiwitzer49

 

6 Comments on "… wśród serdecznych przyjaciół …"

  1. A czy ten zajączek na zdjęciu to Pan redaktor Dariusz? 😉 Bo dopatrzyłam się jakiegoś podobieńswa:)))

    Oj jakie smutne, ale słodkie 🙂  Najważniejsze to nie tracić humoru i pogody ducha. Nie można się poddawać trzeba walczyć do końca.., a zawsze można coś wynegocjować…

     

  2. A to przepraszam 🙂 Też słodki :)))

    • … o, o … bardzo dziękuję 🙂 . Mama mi mówiła, że słodziutkim dzieckiem byłem, i … i prawie w to uwierzyłem, ale niestety mam lustro w domu :). A co do teatru – nieodparcie wierzę, że coś pozytywnego wreszcie drgnie w tej materii. Wierzę – bo muszę, wierzę – bo chcę, wierzę – bo po prostu tak wypada …

  3. Wiara czyni cuda…

  4. Przyjechalismy dzis o godz. 23.00 do Gliwic. To miasto jest zupelnie wymarle! Na ulicach zywego ducha! Panuje tu jakas zaraza, czy ludzie stad uciekli?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*