Wyniki wyborów w Gliwicach – analiza subiektywna

20 komentarzy

Portal 24gliwice.pl podał wizualizację wyników wyborów do PE w Gliwicach. Jednych one zapewne rozczarowały, innych napełniły optymizmem. Z całą pewnością jednak wymuszą zmianę przyszłych strategii, zwłaszcza tych na najbliższe wybory samorządowe. W najbliższych dniach zaczną się rodzić ostateczne decyzje… Warto zatem spojrzeć na sprawę bez emocji.

Cóż, w jednym wyniki wyborów w Gliwicach nie zaskoczyły mnie na pewno. Od początku bowiem niezrozumiałego dla mnie aliansu gliwickiego PiS z Zygmuntem Frankiewiczem uważałem, że jest to dryf bez kontroli. Kiedy pisałem, że Jarosław Wieczorek zostanie przez obóz prezydenta Gliwic zwyczajnie wykorzystany, nie pomyliłem się ani trochę (http://info-poster.eu/ale-sie-s-pisali/). Przez swoją całkowicie niewyrazistą politykę nie był on w stanie wykorzystać ogólnopolskiego trendu. PiS wybory w Gliwicach zwyczajnie przegrał i powinno to być przysłowiowym kubłem zimnej wody na mocno rozgrzane lokalną polityką głowy.

Kto zatem te wybory wygrał? Platforma Obywatelska? Wydaje się to przecież oczywiste. Ale w kontekście wyborów samorządowych sprawa nie jest tu bynajmniej prosta. To nie gliwicka PO wygrała, ale Jerzy Buzek, Jan Olbrycht i kilka innych osób „dorzucających” swoje 3 grosze. Pierwsze reakcje polityków lokalnych struktur Platformy są entuzjastyczne. Pojawiają się głosy, że to olbrzymi kapitał polityczny. Zacznijmy od tego, czy olbrzymi? Frekwencja 27,77% to w skali kraju niezły wynik, ale z całą pewnością nie uprawnia jeszcze do określenia zebranego tak „kapitału” jako olbrzymi. Pewność, że zastąpienie nazwisk Buzek, Olbrycht czy nawet Szumilas odpowiednikami z lokalnej sceny przełoży się na podobny wynik wyborczy musi się jawić jako myślenie życzeniowe. Prawda dla PO w Gliwicach jest raczej przykra – nie wykreowano w ciągu ponad 3 lat lidera, który zdolny byłby realnie zawalczyć. Istnieje więcej niż duże prawdopodobieństwo, że nie uda się to i teraz.

Trudno byłoby oczekiwać, że tradycyjnie „platformerskie” Gliwice nagle zrobią krok w prawo. Siłą rzeczy wybrały zatem opcję najbliższą im światopoglądowo. I warto tu jeszcze podkreślić jeden ważny kontekst. Jerzy Buzek to tradycyjny sojusznik Zygmunta Frankiewicza, pacyfikujący kiedy trzeba społeczne nastroje w jego interesie. Zadam przewrotne pytanie – ile wśród 17 tysięcy głosów oddanych na Jerzego Buzka to te same głosy, które są „twardo” oddawane na Zygmunta Frankiewicza? Odpowiedź jest tu oczywista – bardzo dużo!

Reasumując, Panie i Panowie z gliwickich struktur PO. Nie dajcie się ponieść, bo wiele można zepsuć właśnie teraz. Te blisko 50% nie ma najmniejszego przełożenia na wynik, jaki uzyskacie startując „w opcji partyjnej” w jesiennych wyborach samorządowych. Zaryzykuję wręcz twierdzenie, że jesienny wynik może się w takim przypadku okazać szokujący. Gliwice wrą – bardziej niż kiedykolwiek świadome tego, co się gra na miejskich salonach i jak bardzo niektórzy nie robią niczego, żeby tę nieczystą grę przerwać. Ten ferment można wykorzystać i przekuć w jakość dla wspólnego dobra. Można się też w tym warze ugotować…

Wart z całą pewnością odnotowania jest całkiem przyzwoity wynik SLD. Reszta konkurentów pod kreską… To także wymowne.

Do wyników wyborów jeszcze wrócę, rozpatrując je w zupełnie innym kontekście.

Dariusz Jezierski

19 Comments on "Wyniki wyborów w Gliwicach – analiza subiektywna"

  1. Przesada. Ponieważ Frankiewicz nie agitował za kimkolwiek, to jego elektorat też przysiadł i został w domu. Pewnie jakś część żelaznego elektoratu PO, który poszedł na wybory, będzie głosowało na Frankiewicza, jeśli wystartuje, ale z pewnością nie połowa z tych co poszli.

    PiS przegrał te wybory, kompromitując się przedwyborczymi sondarzami dającymi mu kilkupunktową przewagę nad PO. Jarosław Kaczyński jeśli pragnie rzeczywiście wygrać z Tuskiem, to musi wszędzie wpuścić świerzą krew, nie tylko w Gliwicach. A najlepiej żeby transfuzja była stuprocentowa. W przeciwnym razie będzie miał to, co ciągle ma, czyli nieustanne wchodzenie do sejmu jako opozycja.

    SLD to przydupasy Frakiewicza. Zawsze wiszę mu przy nogawce. Szkoda gadać 🙁

    Nie wiem dlaczego redaktor nie zauważa wyższego od SLD wyniku Nowej Prawicy. To jest możliwy sojusznik, ale być może w Gliwicach właśnie Frankiewicza.

     

    • Tylko dlatego, że to jednoosobowy sukces kandydata, który siłą rzeczy nie może wystartowac w listopadowych wyborach. Zapowiedziałem zresztą kolejny komentarz w innym już, szerszym kontekście.

      • W Gliwicach są korwinowcy, ale pamiętam, że nie popierali referendum 2009 w sprawie odwołania Frankiewicza i Rady Miasta za likwidację tramwaju. Ale czy są aż takimi świrami, żeby skumać się z Frankiewiczem?

        W każdym razie już dziś widać, że wybory samorządowe w Gliwicach wygrywa bez specjalnego wysiłku PO i jej kandydat. A że teraz tak licznie głosowano na Buzka, to zrozumiałe, bo właśnie jego wystawiono na jedyce. Gdyby zamist niego wystawiono worek fasoli, to wygrałaby fasola 🙂

      • A może warto wstąpić do korwinowców i podeprzeć ich w wyborach samorządowych. Formacja JKM, mimo wielu przeszkód, przetrwała dziesięciolecia, a dla wielu zmartwychwstała i to jest istotny probierz, wręcz wyznacznik możliwości Nowej Prawicy Korwina. Ma wielki potencjał.

        • Wiele wskazuje na to, że korwiniści dostający się do parlamentu europejskiego zaszokowali wielu bonzów partjnych, budząc w nich zaniepokojenie, a nawet nieskrywaną złość. Wyczuwa się to też w wywiadzie Gałażewskiego dla tv imperium. Nowa Prawica musi jeszcze bardziej zaniepokoić starszą prawicę, czyli PiS, bo jego prawicowy elektorat najłatwie może przepłynąć do Korwina, który zasadniczo przyciąga buntowników. A czuje się, że zwolna wzbiera nowa fala, mogąca oczyścić nasze państwo z mafii żerującej dziś na narodzie.

        • Jean Maria le Pen w Francji jest przykładem jak konsekwencja doprowadza do sukcesu. Jorg Heider w Austrii i kilku innych. Z tych ludzi całe lata robiono idiotów,  nazywano faszystami. A jednak przetrwali.       W JKM cenię upór i to że Ssaczy nazywa po imieniu. To były wybory do Europarlamentu. Prawdziwe nadejdą i jeżeli narobi coś złego i da się kupić za brukselskie EURO to przegra. Osobiście  wierzę w niego mając  nadzieję że dalej będzie politykiem a nie lwem salonowym jak RK z TR

  2. A 0,65% uzyskane przez Partię Zielonych nie wydaje się panu redaktorowi adekwatną miarą poparcia dla liderki tej formacji aspirującej do posady prezydenta miasta. Oczywiście byłej liderki, bo i tam nie zagrzała miejsca. 

  3. Ja bym był tutaj ostrożniejszy może się mylę ale chyba te wybory został prawdopodobnie sfałszowane na korzyść PO. Dla przykładu w Choszcznie ilość wyborców która wzięła udział wynosiła 98 osób tymczasem zwycięzca kandydat Solidarnej Polski miał otrzymać 500 głosów. I taka drobna ciekawostka w protokole z tej gminy było napisane, że ten kandydat nie otrzymał żadnego głosu. Nie zdziwiłbym się gdyby podobny precedens miał miejsce na obszarze całego kraju że albo unieważniano głosy oddane na PIS albo też dopisywano je na PO lub inne partie.

    http://niezalezna.pl/55703-inne-wyniki-na-stronie-pkw-inne-na-miejscu-glosowania-mamy-dowod

     

     

  4. Mamy w Gliwicach całkiem spory odsetek rozczarowanych i niezadowolonych z życia w UE i niebezpiecznych kretynów. I to mnie martwi. A przecież krymscy i wschodnioukraińscy separatyści chętnie przyjmą wszystkich tęskniących do octu na wszystkich półkach w sklepach i pasztetowej na śniadanie, obiad i kolację pod czerwonym sztandarem.

  5. A oto znak naszych czasów: polityczny celebryta, bywalec wszelkich festynów, otwarć i przecinania wstęg, Buzek, otrzymał 254 319 głosów, a najpracowitszy, ale unikający fleszy i rautów, Olbrycht, 34 267 głosów.  Co nam to mówi o wyborcach?

  6. analiza wyników | 28 maja 2014 at 7:41 am | Odpowiedz

    Wyniki wyborów potwierdzają szereg wcześniejszych uwag, spostrzeżeń i wniosków:

    1. Zainteresowani wyborami i zarazem biorącymi w nich czynny udział są przede wszystkim sami działacze partyjni, ich rodziny, znajomi, osoby zajmujące dzięki układom partyjnym stanowiska w państwowych urzędach, spółkach, a także przedsiębiorcy odnoszący wymierne korzyści finansowe z racji układów i powiązań z ekipą władzy, a zdecydowana większość społeczeństwa ma polityków i ich działania w głębokim poważaniu!

    2. Bardzo dobre wyniki PO i PiS są w głównej mierze pochodną głosów oddanych przez osoby, które dzięki partii mają zapewnione kariery i stanowiska. Warto dostrzec, że skala zawłaszczenia państwa przez te partie jest niewyobrażalna dla przeciętnego obywatela, a różnica polega na tym, że PO ma zdecydowanie największe możliwości zawłaszczania stołków w administracji rządowej i spółkach SP, w spółkach zależnych, a także w samorządach województw. To jest jedyny i prawdziwy powód tzw. "zjawiska zabetonowania polskiej sceny politycznej", gdyż obywatele  oddając głos przede wszystkim postrzegają swoją decyzję przez pryzmat własnych korzyści finansowych. Grupa osób, kontestujących elity i wykreowany establishment, które i tak wiedzą, że nic się nie zmieni w ich życiu, chcąc zrobić na złość i ukarać tych co są aktualnie przy korycie, a także pokazując gest kozakiewicza tym oderwanym od koryta, w proteście oddała swój głos właśnie na Korwina, jednakże nie dlatego, że go podziwiają cenią i szanują. 

    3. Szyld partyjny i numer 1 na liście ma większe znaczenie niż tzw. nośne i rozpoznawalne nazwisko, co oznacza, że znane nazwiska bez poparcia odpowiedniego/właściwego ugrupowania nie mają tej samej siły zdobywania głosów.

    4. W najbliższych wyborach samorządowych w Gliwicach sytuacja będzie bardzo podobna, tzn. egzotyczni kandydaci nie będą mieli żadnego (nawet najmniejszego) znaczenia, chociaż ich subiektywny przekaz dla dodania sobie animuszu będzie z goła odmienny. Prawdziwa rywalizacja rozegra się wyłącznie pomiędzy liderami z list partyjnych oraz zapleczem ZF. Niestety inny scenariusz "musi się jawić jako myślenie życzeniowe", i ten zwrot użyty przez Pana Redaktora (aczkolwiek w nieco innym kontekście) jest wyjątkowo rozsądny i logiczny. Należy ponadto zgodzić się z wnioskiem, że przewaga PO nad PiS w wyborach samorządowych z pewnością nie będzie porównywalna, gdyż trzeba pamiętać, że elektorat ZF wywodzi się de facto ze struktur platformy, a konkretnie ma swoje korzenie w tej frakcji, która była na tyle silna (ekonomicznie i strukturalnie), że nie potrzebowała już partyjnego szyldu, aby sobie poradzić w lokalnych wyborach.

    • Subiektywizm kontra subiektywizm. A jednak pantha rei! Podejście zaprezentowane powyżej, przy pozorach pragmatyzmu, prowadzi nas wprost w aksjologiczną pułapkę, podważając sens dizłania, różnorodności, aktywności. Tymczasem tyle jest metod rywalizacji ilu rywali. Analiza, przy całym swoim pesymizmie i przebijającym przez niego pogodzeniu się z opisywaną przez niego sytuacją, jawi się jako przedstawiciel sklinczowanych systemem, który krytykują. Sytuacja wręcz klasyczna. Wracamy do pytania stawianego po tysiąckroć w całej historii – co jest gorsze: otwarta wrogość czy defetyzm w szeregach rzekomych zwolenników? Pozostaje nam jeszcze casus Kasandry – ta wiedziała, uprzedzała i cierpiała, skazana na niewysłuchanie.

      Moja postawa jest banalnie prosta: nie tragizuję, nie skarżę się – działam. I przy tym zostanę.

    • "Egzotyczni kandydaci", czyli między innymi redaktor? Przy tym nie poprzestał opublikowaniu swoich odkryć, ale nadał im bieg. To zaś budzi zdystansowanie się i nieufność.

  7. @ "analiza wyników"

    Kup sobie prozak w najblizszej aptece i łykaj. Zacznij od podwójnej dawki.

  8. Jeśli ktoś (ona bądź on) pewnego dnia obudził się rano i poczuł, że jego dotychczasowe osiągnięcia, wiedza, kwalifkacje, doświadczenia zawodowe, autorytet, szacunek i zaufanie jakim powszechnie darzą (ją bądź jego) Gliwiczanie, w powiązaniu z silnym zapleczem eksperckim, rozbudowanymi strukturami, upoważania do myślenia, że to jest zestaw przesłanek predystynujących do ubiegania się o urząd prezydenta miasta – to osoby te mają prawo tak myśleć i koniec. Mają również prawo działać sobie jak chcą, pisać co chcą oraz rozumować wedle swojego poziomu świadomości i postrzegania świata w całej jego złożoności.

  9. 80% elektoratu PO poprze Frankiewicza. Pozostałe 20% być może Borysa Budkę, który modli się, by nie przejść do 2 tury i nie być zmuszonym na wydawanie pożyczonych pieniędzy na kampanię. On celuje w miejsce 1 lub 2 na liście PO do parlamentu, znany w Zabrzu, da się poznać przy okazji samorządu w Gliwicach więc sumarycznie dostanie 12 – 15 tysięcy głosów i tyle zapewni mu miejsce w Sejmie. PiS nie ma w Gliwicach najmniejszych szans. Chyba, że wystartuje Zyta Gilowska. Ale na 99% tak nie będzie. Kto zatem wygra? W pierwszej turze ZF, doceniony przez międzynarodowe agencje ratingowe, Puls Biznesu, innych samorządowców na Śląsku i oczywiście lokalny "układ". NIK wedle przecieków nic nie znalazł i oprócz kilku "zaleceń", przedstawi raport,  zktórego wynika, że miasto jest dobrze prowadzone, a spółki działają wg obowiązującego prawa. Do wyborów pójdzie 60% uprawnionych, czyli jakieś 80 tys. ludzi, w I turze wygra ZF, będzie miał 13 radnych i będzie potrzebował stabilnej koalicji w radzie. Pytanie z kim będzie chciał się dogadać?

    PS

    W Gliwicach wygrywają tylko centrowi, rozsądni politycy. Tacy, którzy są już znani i są gwarantem stabilizacji, utrzymywania wysokiego poziomu rozwoju miasta. Wszyscy, którzy chcieli lub chcą opierac swoją kandydaturę na krytyce Frankiewicza jak dotąd przegrywali. A dziś, przy słabej Platformie, słabym PiSie, niesitniejącym SLD, a nade wszystko niechęci wyborców samorządowych do partyjniactwa, zmiana na fotelu prezydenta możliwa jest tylko wówczas, jeśli Frankiewicz uzna, że odchodzi na emeryturę…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*