Z Janówki w świat, czyli z profesorem Chorążym o świecie i ludziach…

2 komentarze

10 kwietnia 2014 r. o g. 17 w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Katowicach, Filia nr 11 (ul. Grażyńskiego 47) odbyło się spotkanie z prof. Mieczysławem Chorążym. Profesor pochodzi z Południowego Podlasia. Od ponad 60 lat mieszka w Gliwicach. Jest znanym onkologiem. Przez wiele lat kierował Zakładem Biologii Nowotworów w Centrum Onkologii w Gliwicach. W czasie II wojny światowej był żołnierzem AK, uczestnikiem Powstania Warszawskiego oraz jeńcem stalagu XIA w Altengrabow. Absolwent Akademii Medycznej w Warszawie.

Podczas spotkania prof. Chorąży opowiadał o swoim dzieciństwie spędzonym w Janówce, o wojennych doświadczeniach, potajemnej nauce i konspiracji. Wspominał też o tym, jak dostał się do niewoli i jak wyglądało życie w obozie jenieckim. Przytoczył wiele anegdotek, a także dramatycznych i wzruszających historii ze swojego życia. Wyjaśnił jak to się stało, że osiadł w Gliwicach, gdzie poświęcił się onkologii i badaniom nad rakiem. Profesor jest niezwykle pogodnym człowiekiem a przy tym znakomitym gawędziarzem. Nic dziwnego zatem, że jego historia poruszyła wszystkich zebranych.

Po spotkaniu była możliwość nabycia książki „Z Janówki w świat. Wspomnienia 1925-1995” z autografem Profesora. Spotkanie poprowadził Sławomir Hordejuk, który co ciekawe pochodzi z tej samej gminy, co prof. Chorąży.

red.

Foto: MBP Katowice

2 Comments on "Z Janówki w świat, czyli z profesorem Chorążym o świecie i ludziach…"

  1. Chyba profesor Chorąży nie ma dziś najmniejszych powodów nie tylko do euforii, ale i do zadowolenia, bo w końcu przyszło mu znaleźć się w świecie rządzonym i urządzonym przez Zygmunta Frankiewicza. Wraz z aktywniejszymi gliwiczanami pan profesor próbował zapobiec niektórym szaleństwom prezydenta miasta, ale niestety bez powodzenia.

    Gliwiczanie dziś żyją w mieście, z którego najwyższa pora ruszać im w świat. Może właśnie wyemigrować do jakiejś Janówki. Być może tam znajdą teraz nieco normalności i zadowolenia.

    Obene Gliwice są w stanie agonii. Umierają i ostatecznie niszczeje niegdysiejsze miasto ogród. Tysiące pięknych dorodnych drzew wycięto pod bezsensowne inwestycje i nie tylko pod nie, bo znów wydano wyrok na wiele innych w samym mieście. Prawdopodobnie kolejnej rzezi można spodziewać się m.in. na ulicy Styczyńskiego, gdzie szpalery pięknych dorodnych akacji już napiętnowano pomarańczowymi krzyżami. Kto napisze im epitafium?

    Można już jednoznacznie orzec, że wieloletnie rządzenie ambitnego, a przy tym odpornego na krytyczne głosy nieuka niebawem dokona ostatecznego dzieła zagłady 🙁

  2. Wypowiedź zaiste na temat

Leave a comment

Your email address will not be published.


*