„Zadania jednoroczne”, czyli obywatelski wałek nad Kłodnicą

4 komentarze

Różne odmiany budżetu partycypacyjnego, czy też obywatelskiego jak wolą niektórzy, w ostatnich latach mnożą się w Polsce jak grzyby po deszczu. A Gliwice są przecież trendy, nieprawdaż? Nic dziwnego, że i u nas przeznaczono pewną kwotę na sfinansowanie „zadań jednorocznych”, które mogą być zrealizowane w danym roku budżetowym.

Na 2016 rok będzie to 2,5 miliona złotych, rozdzielonych w dodatku następująco:

1 500 000 zł – limit dla zadań inwestycyjnych

800 000 zł – limit dla zdań remontowych

200 000 zł – limit dla zadań bieżących

Pamiętajmy, że Gliwice są podzielone administracyjnie na 22 jednostki pomocnicze (osiedla).

Jak łatwo policzyć, na każde z nich przypada raczej śmieszna kwota około 113 000 zł. Można sobie dopowiedzieć, jak wielkie inwestycje we własnym otoczeniu mogą sobie „wymyślić” gliwiczanie.

Pomińmy już tutaj problem, jakie szanse w głosowaniu na wcześniej zweryfikowane przez miasto propozycje mają małe, mniej ludne dzielnice, w porównaniu do tuzów typu Sośnica, czy Łabędy, bo to już inna historia…

A zatem farsa, najzwyklejsza w świecie mistyfikacja, gdyż o wiele więcej niż na „budżet obywatelski” Gliwice przeznaczają chociażby na reklamę naszego najlepszego samorządu. Swoją drogą, ciekawe dlaczego gliwiczan nie pyta się w konsultacjach, czy zgadzają się na zaciąganie długów, których obsługa kosztuje naszą gminę 4 167 907 zł w roku 2015 (0,57% wydatków bieżących). To kwota o ponad 1 600 000 zł wyższa niż przeznaczona na obywatelską zabawę w demokrację bezpośrednią.

Czy tak musi być? Nie, na pewno nie i uczą nas tego inne gminy, do których jakże często nasze „prezydenctwo” lubi nas przyrównywać.

Aby nie być gołosłownym… Na 2015 rok przeznaczono do decyzji obywateli rozdysponowanie kolejno:

Poznań – 30 milionów

Katowice – 20 milionów

Białystok – 15 milionów

Warszawa – 50 milionów

Rzeszów – 7,5 miliona

Środa Wielkopolska – ok. 1 mln

Aby łatwiej wykazać różnice, podajmy kwotę przypadającą na jednego mieszkańca. Wychodzi to tak:

Katowice – 65 zł

Środa Wielkopolska – 45 zł

Rzeszów – 42 zł

Warszawa – 29 zł

Gliwice – 14 zł

Warto w tym kontekście wspomnieć na przykład o tym, że gmina Kęty, licząca sobie około 34 000 mieszkańców, w ostatnich dwóch latach przeznaczała na budżet obywatelski 3 440 000 zł, co daje na mieszkańca ok. 101 zł! Kęty przeznaczyły na to 3,96% wykonanego budżetu. Najwięcej w Polsce.

Matematyka jest nieubłagana – śledząc dane liczbowe obserwujemy równocześnie podejście władz miasta do idei partycypacji obywatelskiej. Jesteśmy bogaci inaczej. Przepraszam – byliśmy. Nasza flagowa mega inwestycja zmieni to na długo. Oby nie na zawsze.

Dariusz Jezierski  

4 Comments on "„Zadania jednoroczne”, czyli obywatelski wałek nad Kłodnicą"

  1. A gdzie podwyzka dla Frankiewicza?

  2. Mmm… mnóstwo, mmmiodzio, na bogato – nic, tylko rządzić. I wydawać. Ciekawe, czy tym razem znowu zwycięzą siłki dla emerytów i klomby na nieużytkach? Z pewnością są jeszcze jakieś biedne dzielnice bez basenu i hali sportowej! Trza im dać! VAT się odzyska, a potem niech się radni martwią. He he, dobry dowcip! Kilkuletnie liście i pośniegowe błoto widzę na ulicach w centrum miasta, ale Urząd w pocie czólek zastanawia się na co przeznaczyć zoszczędzone na odśnieżaniu miliony PLN. Bo to jest miasto normalne, inaczej.

  3. Na kopaczy świnskiego pęcherza pieniądze znajdują sie bez problemu. Wiadomo, na budowanie wizerunku miasta nie ma co skąpić. A teraz jak Duma Miasta ma szansę na wejście do I ligi to już w ogóle.

  4. oby tylko realizacja tych corocznych zadań nie byłą tak opieszała jak budowa dróg w naszym rejonie (to napisał sąsiad: http://www.eporady24.pl/opieszalosc_gminy_w_realizacji_inwestycji_na_wywlaszczonych_gruntach,pytania,8,113,14732.html ) bo inaczej to nie ma sensu!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*