Zasłona dymna nad GTM – polemika

Nie polemizuję z reguły z osobami, które zza węgła usiłują załatwić cudze interesy. Tym razem zrobię wyjątek, bo i temat (teatr) interesuje mnie szczególnie i sprowokowany zostałem opiniami, zawartymi w komentarzu niejakiej "grzesiuki", zamieszczonym pod tą maską pod tekstem http://info-poster.eu/gtm-bomba-z-pozytywka/.

Oto wspomniany komentarz:

Widzę, że pan DJ ma ewidentne braki w podstawowej edukacji, jaką są rachunki. Myślę, że nie powinien się zabierać za pisanie artykułów, do których nie jest odpowiednio merytorycznie przygotowany, a i nie potrafi zrobić właściwego rozeznania…

Wiele można GTM zarzucić, zgoda. Ale ten tekst to zwyczajne "bicie piany". Autor podaje, że teatr posiada 4 sceny, mimo iż doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że sceny są 3, a właściwie ta w Kinie Amok służy jedynie do dodatkowych wydarzeń (w końcu to scena w… kinie). Powoływanie się na badania Instytutu Teatralnego dopiero w komentarzu, udając, że nie rozumie się problemu, to ewidentna manipulacja.

Podobnie jest ze spektaklami. Przeoczenie premiery dużego i udanego musicalu, jakim są "Dźwięki muzyki" to jakiś nonsens. Trzeba się cieszyć, że w przeciwieństwie do innych instytucji, które będąc w remoncie praktycznie zawieszają działalność, GTM wyprodukował oprócz tego jeszcze w sezonie 2 widowiska. I to wcale nie najniższych lotów. Do "Wampirów" można mieć różne zastrzeżenia, ale "Dźwięki" zyskały wiele pozytywnych opinii wśród ogólnopolskiej krytyki teatralnej, toteż udawanie, że ta premiera się nie odbyła jest zagraniem wyjątkowo niskim…

Warto również pamiętać, że GTM produkuje co sezon 2 duże festiwale teatralne – DST i GST. Przygotowanie wydarzeń tej rangi i na taką skalę przez zaledwie 1 teatr (podczas gdy np. Interpretacje czy Katowicki Karnawał Komedii robi kilka instytucji wspólnie), a także utrzymanie ich na niezmiennie wysokim poziomie pozostaje niezauważone przez pana DJ. Bo po co? Przecież to artykuł tendencyjny, którego celem jest ewidentna agitacja na rzecz jego autora… Takim ruchem jest zwłaszcza podesłanie artykułu na stronę e-teatr, gdzie przeczyta go wiele osób, ale już mało kto zweryfikuje jego treść ze stanem rzeczywistym.

Powinien się pan wstydzić…

No to czas na odpowiedź, zresztą obiecaną. Zacznę od tego, że w przeciwieństwie  do grzesiuki nie zajmę się na wstępie podważaniem jej podstawowej edukacji, która to wrtość została podważona w przypadku mojej osoby. Zwrócę jednak uwagę, że 4 sceny są podawane w zestawieniu na podstawie danych napływających z teatru. Jeśli GTM, UM i jeszcze może inne podmioty mają problem z ich zliczeniem i zgłoszeniem, niech to ustalą najpierw między sobą. Jeśli chodzi o to, czy są sceny 3, czy 4 nie ma to zresztą większego znaczenia. Ich liczbę przywołałem po to, aby pokazać, że na te 3 (czy 4?) sceny wyprodukowano na Nowym Świecie aż 1 premierę w sezonie artystycznym 2013-2014. A to za mało nawet na jedną scenę. I to jest pierwszy rzeczywisty problem, o którym traktuje mój artykuł.

Cały bałagan z liczeniem premier w sezonie artystycznym (aż tyle tego liczenia?) bierze się również stąd, że najwyraźniej nie ujęto w materiałach Instytutu Teatralnego (premiera odbyła się dość późno) JEDYNEJ rzeczywistej premiery sezonu 2013-2014 jaką były "Dźwięki muzyki". Ujęto natomiast "Wampiry i upiory", nazwane  przez GTM "koncertem musicalowym" (!), którego to wydarzenia nie traktuję jak premiery "z krwi i kości". Był zwykłym, koniunkturalnym ("gliwickie wampiry"), naprędce tworzonym czymś, co najwyraźniej miało za zadanie stworzyć wrażenie drugiej premiery w sezonie. Stąd, podtrzymuję, odbyła się JEDNA premiera w sezonie, choć chodzi oczywiście o "Dźwięki muzyki". Koncert operowy również nie jest uważany za premierę opery, nieprawdaż? Inna sprawa, że nawet 2 premiery w sezonie artystycznym, to zdecydowanie za mało. A tak przy okazji, może policzymy sobie te premiery w ostatnich kilku latach? Ale to już innym razem…

O "produkcji" dwóch wydarzeń festiwalowych napisał już sss9 w komentarzu. "Produkuje" każdy, jak Polska długa i szeroka. Co do wartości artystycznej GST mam swoje zdanie, kore nie jest tematem tej akurat dyskusji, aczkolwiek nie omieszkam do tego wrócić.

Co do "remontu"… Cóż, po to są 3 sceny (a może 4?) aby nie zamierała dzialalność teatru, kiedy jedną remontuje. Również "produkcja" festiwali nie uniemożliwia pracy zespołu nad kolejnymi premierami.

Ale po co ja to piszę, skoro grzesiuka doskonale o tym wie i z premedytacją ominęła podstawowy temat mojego tekstu, próbując go przykryć łamaniem rąk nad moją podstawową edukacją. A tematem tym jest najmniejszy w kraju zespół teatralny (o teatrach muzycznych piszę), który nie jest w stanie zrealizować własnymi siłami niczego… Nie z winy artystów, rzecz jasna. Ciężkie miliony publicznej kasy za jedną premierę i mikroskopijny zespół? Za drogo!

Pozostaje jeszcze kwestia mojego artykułu jako "tendencyjnej agitacji na rzecz jego autora". Cóż, grzesiuko, podpsisanie tekstu własnym nazwiskiem, która to czynność stanowi dla ciebie niedościgły akt odwagi, siłą rzeczy jest działaniem na własny rachunek. Można zyskać i stracić. A tu dochodzi jeszcze jedna kwestia – pisząc o kulturze krytycznie, zawsze pisze się tendencyjnie, z własnego – bo jak inaczej – punktu widzenia. I dotyczy to wszystkich kwestii z nią związanych, nie tylko recenzji. A że tekst zamieszczono – bo przecież nie ja sam – na najważniejszym portalu teatralnym w karaju? Cóż, kiedy będę pisał o koniakowskich koronkach, zwrócę się do portalu KulturaLudowa.pl

Zachęciła mnie grzesiuka do konkluzji kończącej ten wywód. W Gliwicach teatr od kilku lat jest w stanie agonalnym. Ratują go jedynie PR i właściwe układy właściwych osób, ot skutkujące np. wstawiennictwem, o którym pisałem. Ratuje go jeszcze jedno – całkowita ignorancja naszych kulturalnych decydentów w zakresie tego, o czym decydują. I stanu tego teatralnego zdychania nie uratuje okradzenie gliwickiej kultury z jedynego czasopisma, które o niej podmiotowo traktowało i uczynienie z niego comiesięcznego piewcy gliwickiego życia teatralnego.

Dariusz Jezierski

4 Comments on "Zasłona dymna nad GTM – polemika"

  1. "zyskały wiele pozytywnych opinii wśród ogólnopolskiej krytyki ". Jak to, panie J., pana nie zachwyca?! GTM wielkim teatrem jest!

  2. Ciemność widzę

    I poimysleć, że do Operetki kiedyś trzeba było zdobywać bilety.

  3. Dyrektor Gabara przestał być dyrektorem. Czy to koniec "epoki świetności" GTM?

    • Nim odejdzie, powinien zostać drobiazgowo rozliczony przez chociażby NIK ze wszelkich swych działań na szkodę Teatru, ze szczególnym naciskiem na finanse i obdarowywanie swoich króliczków i znajomych królika publiczną kasą. Zastanawia mnie, że pozwolono mu złożyć "rezygnację" miast wywalić na zbity ryj razem z tą przygarniętą i otaczaną przez lata opieką "kierowniczą" i "wrażliwą" hołotą i to co najwyżej z 14 dniowym okresem wypowiedzenia!
      A wygląda na to, że wszystko ujdzie mu na sucho – łamanie przepisów p-poż., kodeksu pracy, zawieranie niekorzystnych dla teatru umów, szastanie bez opamiętania kasą na prawo i lewo – ot, chociażby plakaty z półnagim Trąbką… mobbing i wiele, wiele naprawdę wiele innych grzeszków, grzechów i naprawdę niskich lotów świństw, których zupełnie bezkarnie dopuścił się przez te wszystkie lata swego dyrektorsko-naczelno-artystycznego niemiłościwego panowania…
      Ale widać ma jakąś tajemną wiedzę, która pozwala odejść mu rzekomo na własną prośbę…
      Cóż organ nadzorczy – organizator nie jest bez winy…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*