„Zawieszony” Kołodziejczyk drogo kosztuje…

Przypomnijmy fragment oświadczenia opublikowanego na oficjalnej witrynie internetowej klubu, które stwarza co najwyżej pozory rzeczowego: (http://info-poster.eu/zmiany-w-piascie-pic-na-wode-2/):

Głównym powodem zawieszenia Jarosława Kołodziejczyka był fakt nieudzielenia w grudniu przez Zgromadzenie Akcjonariuszy Spółki absolutorium. Rada Nadzorcza uznała, że sposób zarządzania klubem przez zawieszonego Prezesa, nie był zadowalający.

To z założenia mające niewiele powiedzieć sformułowanie jak zwykle w przypadku GKS PIAST SA przynosi skutek odwrotny niż zamierzony. Mówi bardzo wiele i ostatecznie przekonuje niedowiarków co do tego jak niemerytoryczne i oparte na dziwnych niepisanych zasadach są sposób zarządzania gliwickimi spółkami z udziałem miasta i kwestie wchodzące w zakres nadzoru właścicielskiego. Wszystko, co zwykło się określać terminem „ład korporacyjny” nie jest niestety priorytetem w Gliwicach.

Pora Czytelnikom Info-Postera a także osobom na innych forach wyrażającym swoje wątpliwości i stawiającym pytania wyjaśnić, co naprawdę oznacza ten komunikat. Pora również zapytać o powody tak kuriozalnego jak w tym wypadku zachowania Rady Nadzorczej i władz miasta. Po kolei jednak…

W zasadzie najcelniej podstawowe zastrzeżenie, jakie powstaje po przeczytaniu oświadczenia wyraził jeden z komentujących (http://info-poster.eu/zmiany-w-piascie-pic-na-wode-2/#comment-9834):

Według oficjalnej informacji, powodem był "fakt nieudzielenia w grudniu przez Zgromadzenie Akcjonariuszy Spółki absolutorium". Dlaczego więc zawieszenie prezesa w obowiązkach trwało aż 3 miesiące? Czy takiej zwłoki nie należy uznać za działanie na szkodę spółki? Bo przecież przez 3 miesiące spółką zarządzał człowiek, którego "sposób zarządzania klubem nie był zadowalający". Przez 3 miesiące pozwalano na złe zarządzanie spółką!

No właśnie! Rozwińmy wątpliwości Animona… Jak to się stało, że przez 3 miesiące tolerowano niezadowalający sposób zarządzania klubem? Doprowadzono do sytuacji, w której Piast nie tylko ma problemy z płatnościami, ale również z utrzymaniem poziomu sportowego. Co więcej, po poprzednim posiedzeniu rady nadzorczej ustalono, że wszystko pozostanie bez zmian, że wszystko jest ok, a sam Jarosław Kołodziejczyk nawet się tym pochwalił (http://info-poster.eu/zmiany-w-piascie-pic-na-wode-2/). Jaka zatem rewolucja zaszła w świadomości trzech super menadżerów z rady nadzorczej Piasta, że nagle, w ciągu kilku dni, dojrzała ona do zaskakującej nieco zmiany poglądów? Komunikat próbuje nam wcisnąć, że powodem było nieudzielenie absolutorium za poprzedni rok obrotowy! Wierutna bujda – przede wszystkim takiej decyzji nie podejmuje się 3 miesiące po nieudzieleniu absolutorium a po drugie byłby to powód nieco dyskusyjny, zważywszy, że Kołodziejczyk został powołany na stanowisko dokładnie w połowie roku obrotowego (ten trwa w GKS PIAST od1 lipca do 30 czerwca). Mamy uwierzyć, że rada nadzorcza eksperymentalnie pozwoliła nadal zarządzać klubem Panu Jarosławowi z nadzieją, że ten po nauczce z grudnia wyciągnie wnioski i przez 3 miesiące roku następnego zrewolucjonizuje swoje podejście i błyśnie kompetencjami? Co więcej, jeszcze 10 dni temu to gremium było przekonane co do tego, iż to wotum zaufania należy jeszcze przedłużyć… Kuriozalne. I musi powstać pytanie: co naprawdę sprawiło, że kilka dni później, tuż przed ważnym meczem derbowym, całkowicie z zaskoczenia informuje się opinię publiczną o źle pracującym prezesie Kołodziejczyku? Bo – czytajmy to, co do nas piszą – skoro „nie zadowolił” znaczy „źle pracował”. A może wpływ na to miały pojawiające się nawet na oficjalnym profilu facebookowym Zygmunta Frankiewicza takie oto wezwania ze strony kibiców: http://info-poster.eu/kibice-piasta-sie-wkurzyli/, które natychmiast upubliczniłem w Info-Posterze?

Załóżmy jednak, że wierzymy w czystość intencji rady nadzorczej Piasta… Pomińmy pytanie, dlaczego po grudniu zdecydowano się nadal płacić człowiekowi, który źle zarządza klubem… Z całą pewnością nie można jednak udawać, że nie nurtuje nas pytanie zupełnie inne: dlaczego źle zarządzającego prezesa nie odwołuje się tylko „zawiesza”? Przetłumaczmy to pytanie na język bardziej zrozumiały: dlaczego źle zarządzającemu prezesowi chce płacić się nadal, mimo że zwalnia się go w zasadzie z konieczności pełnienia obowiązków? Jarosław Kołodziejczyk przez czas zawieszenia będzie pobierał wynikające z umowy wynagrodzenie de facto za darmo!

Pora bowiem wyjaśnić wszystkim nieznającym kodeksu spółek handlowych i statutu spółki GKS PIAST SA, co oznacza „zawieszenie” prezesa Kołodziejczyka. Zawieszenie w czynnościach to nic innego, jak czasowe cofnięcie uprawnień do prowadzenia spraw spółki i jej reprezentowania. Nie ma ono jednak ŻADNEGO wpływu na umowę wiążącą prezesa ze spółką (np. umowę o pracę). Jeszcze inaczej? Proszę bardzo: na spółce ciąży obowiązek wypłacania wynagrodzenia zawieszonemu członkowi zarządu. Kołodziejczyk zachował mandat prezesa, ma zagwarantowany udział w walnym zgromadzeniu i może zaskarżać jego decyzje.

Cóż, nie potrafię pojąć, jaki interes może mieć miasto Gliwice w tym, żeby prezes, który w grudniu nie otrzymał absolutorium, co najmniej przez 6 miesięcy otrzymywał niemałe przecież wynagrodzenie. W tym od momentu zawieszenia otrzymywał je będzie nie pełniąc obowiązków. Wątpliwości są tym większe, że przecież do pełnienia obowiązków prezesa desygnowany został Grzegorz Jaworski, który zgodnie z informacją Wydziału Nadzoru Właścicielskiego UM jest w radzie nadzorczej reprezentantem Gminy Gliwice. Jego zatem wypada zapytać – jakie są powody i rzeczywiste korzyści tego, że źle pracującego prezesa nie odwołano, tylko zawieszono, godząc się tym samym na wypłacanie mu wynagrodzenia przez kolejne miesiące? Bo, nie ukrywam, ja sam widzę tylko jeden powód. Takie płacenie za darmo miałoby z punktu widzenia spółki sens tylko w wypadku, gdyby chodziło o to, aby Jarosław Kołodziejczyk nie zdecydował się na kroki, które mogłyby w efekcie doprowadzić np. do przedostania się do opinii publicznej informacji, których za wszelką cenę przekazać się nie chce. Reasumując, Jarosław Kołodziejczyk potraktowany jak wcześniej Józef Drabicki, mógłby się np. zdecydować na działania, których spółka za wszelką cenę chce uniknąć. To sensowne, tylko za nic nie potrafię zrozumieć, dlaczego gliwiczanie mieliby się godzić na takie marnotrawienie pieniędzy przez spółkę, którą milionowymi kwotami corocznie dotują. Ja np. się na to nie zgadzam i uważam, że jest to ewidentne działanie wbrew interesowi spółki i nas wszystkich, jako jej sponsorów.

Warto również podkreślić, że ze Statutu spółki (a także pośrednio kodeksu spółek handlowych) wynika, że w przypadku nieudzielenia absolutorium właściwą sankcją jest odwołanie, a nie zawieszenie. O tym jednak w kolejnym artykule.

Dariusz Jezierski

2 Comments on "„Zawieszony” Kołodziejczyk drogo kosztuje…"

  1. Na bank facet narobił przekrętów, a nie zwolnili go brutalnie, aby nie zaczął śpiewać. Będą mu płacić za milczenie

  2. Zaśpiewa.. kwestyja czasu… Wódz gnije.. otoczenie cuchnie.. ludzie myślą. Jak osłabnie to  lud go dopadnie. Jeszcze ma obronę Buzka,Steinhoffa oraz Kaźmierczaka (Technopark)
    Popatrzcie  jaka to klika.. to wiernopoddańcze gesty, ukłony, pocałunki mamony.
    Uzależnienia. ….
    https://plus.google.com/photos/105404342919879614590/albums/5922283883401791393?banner=pwa
    Kruszynka z PRUiM  przyjmuje jak na swoim? Czy to jego własność?
     

Leave a comment

Your email address will not be published.


*