ZDM vs LIPY, czyli jak Zygmunt Frankiewicz znów się minął z prawdą…

7 komentarzy

Zygmunt Frankiewicz i Piotr Wieczorek po raz kolejny okłamywali gliwiczan (I RADNYCH!) twierdząc, że wycinka lip z Alei Mickiewicza jest koniecznością, a urzędnicy ZDM najzwyczajniej nie mają wyjścia i muszą postąpić „zgodnie z prawem”, gdyż w przeciwnym razie to oni mogą odpowiadać za postępowanie wbrew przepisom. Co niektórzy zapewne zaczynali już nawet współczuć nieszczęsnym urzędnikom, postawionym między młotem a kowadłem. Tymczasem i młotem i kowadłem są w tym przypadku ci, którzy do takich działań pracowników ZDM zmuszają.

Determinacja urzędników jest zaskakująca…

Wielce pouczająca jest tu lektura korespondencji między Zarządem Dróg Miejskich a Ministerstwem Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Cała korespondencja będzie dostępna pod artykułem. Teraz natomiast pozwolę sobie zaprezentować i skomentować najistotniejsze jej fragmenty.

Pierwszy pochodzi z pisma ZDM z grudnia 2012 roku:

1Jak widać, ZDM zwraca się do ministerstwa z „uprzejmą prośbą o interpretację przepisów”. Biorąc pod uwagę, że ustawy, które ma zinterpretować Ministerstwo pochodzą z 1985 oraz 2004 roku, można zastanowić się, jak ZDM przestrzegał tych aktów prawnych wcześniej, ale to nie jest dziś przedmiotem naszej uwagi.

Ministerstwo obszernie odpowiedziało, zawierając w piśmie taką oto opinię:

2

Ministerstwo nie rozgrzeszy…

Warto zapoznać się z całą odpowiedzią Ministerstwa (poniżej), aby zdać sobie sprawę, że wbrew temu co można było wnioskować z wcześniejszych wypowiedzi prezydenta miasta i niektórych urzędników, Ministerstwo nie widzi w alei lip wroga publicznego i dla dobra skrajni nie rozgrzeszy władz Gliwic z rzezi tych pięknych drzew. W lutym ZDM wysłał zatem kolejne pismo, w którym posunął się do następującej sugestii:

3Szczególnie cynicznie brzmi tu ostatnie zdanie. Rozwiązanie konfliktu społecznego, to – zdaniem ZDM – zmiana przepisów pozwalająca jednoznacznie na wycinanie drzew w skrajni. To oznacza słowo „kompromis” według gliwickich urzędników. Nie ma – wbrew temu co twierdził Frankiewicz – jednoznacznego zakazu „tolerowania drzew w skrajni drogowej”? Ministerstwo powinno je dla Frankiewicza stworzyć…

A Ministerstwo na to:

4I jeszcze inaczej:

5

Uszczęśliwić mieszkańców wbrew ich woli

Cóż, nie ma żadnych wątpliwości, że to nie polskie prawo zawzięło się na nieszczęsne drzewa, ale władze miasta najwyraźniej w imię jakiegoś innego niż w opinii mieszkańców „dobra”.

Aby ułatwić orientację, prezentujemy otrzymaną od Stowarzyszenia Gliwickie Drzewa mapkę rejonu planowanego ronda w rejonie ulic Daszyńskiego, Sowińskiego, Mickiewicza, Kozłowskiej i skweru Keżmarok oraz układu dróg przynależnych do niego:

mapkaA na koniec komentarz do mapy, którego autorem jest Grzegorz Sokalla, przedstawiciel Stowarzyszenia Gliwickie Drzewa:

Zwróćcie Państwo uwagę na zieloną przerywaną linię oraz oznaczenie „dr” co oznacza teren, który będzie zajęty pod jezdnie i chodniki.  Jest to nowo planowane rozgraniczenie linii tego skrzyżowania oraz ulic do niego przynależnych. I tak:

1.       Ze skweru Keżmarok pozostanie jedynie sam środek i ta część przy ulicy Radiowej.

2.       Ulica  Kozłowska będzie dwukrotnie szersza tak, że mogą być na niej wycięte wszystkie drzewa.

3.       Ulica Sowińskiego będzie trzykrotnie szersza i na niej też będą mogły być wycięte wszystkie rzędy drzew.

4.       Ulicę Mickiewicza również planuje się poszerzyć trzykrotnie i zagrożony jest los wszystkich czterech rzędów drzew.

5.       Z mapki wynika, że jedynie ulica Daszyńskiego będzie miała dotychczasową szerokość, ale los drzew rosnących przy niej może być podobny.

Analiza tej mapki pokazuje skrzętnie ukrywane plany, z których wyłania się stopniowo gigantyczne rondo oraz wizja AUTOSTRADY  W CIĄGU ULIC SOWIŃSKIEGO – MICKIEWICZA I DALEJ DO ULICY SŁOWACKIEGO.

Jak widać wszelkie zapewnienia prezydenta Frankiewicza oraz podległych mu urzędników o tym, że los drzew leży im bardzo na sercu jest wierutnym kłamstwem i obłudą dla uśpienia naszej czujności. Jeśli wycięte zostanie choćby jedno drzewo, reszta zniknie jak klocki domino i obudzimy się na pustyni z autostradą i wielkim rondem.

Komplet dokumentów do pobrania:

ZDM do Ministerstwa – grudzień:

ZDM_17_12-1

ZDM_17_12-2

ZDM_17_12-3

Ministerstwo do ZDM – styczeń:

Min_16_1-1

Min_16_1-2

Min_16_1-3

ZDM do Ministerstwa – luty:

ZDM_18_2-1

ZDM_18_2-2

Ministerstwo do ZDM – marzec:

Min_25_3-1

Min_25_3-2

7 Comments on "ZDM vs LIPY, czyli jak Zygmunt Frankiewicz znów się minął z prawdą…"

  1. no i wszystko jasne – PRUiM wraz z genialnym prezesem wybuduje nowe, 4 pasmowe drogi w zabytkowej części miasta, Duda-Szostak położy (oczywiscie jak najmniej równo, bo to stylowo chyba jest???) kostkę na chodnikach (szerokie, bo płacone ma od metra). Wszysko się idealnie się „układa”, a prezydent dla tego układu bardzo się angażuje. Po nas choćby potop Panowie, my i tak tam nie mieszkamy, ważne że zarobimy.

  2. Co oni w tym ZDM oraz w urzędzie wyprawiają ?

    Nie da się wygrać ze społeczeństwem (mieszkańcami), ale jest wyjście – trzeba odpuścić.

  3. Patologiczny brak wyobraźni gliwickich kacyków i bierność ludzi pozwala na to barbarzyństwo.

  4. To jest kopia mapy zasadniczej w skali 1:1000 z podstawowego zasobu geodezyjnego, która nie może służyć dla celów projektowych. Natomiast dr to istniejaca droga, a kreska przerywana oznacza istniejące chodniki, lub ciągi piesze. Przedstawiona mapa nie ma nic wspólnego zamierzoną koncepcją (jeśli takowa istnieje) przebudową skrzyżowania

  5. To jest osłabiające. Pozwolę sobie zacytować parę fragmentów tu i ówdzie. Pozdrawiam

  6. Tak jak pisze szarak – oznaczenie „dr” to oznaczenie użytku gruntowego. Geodeta nanosi użytek na podstawie tego co widzi w terenie. W tym przypadku użytkiem „dr” została oznaczona cała (całe) działki „drogowe”. Ewentualne zmiany użytków jak i infrastruktura planowanego ronda na tej mapie znajdą się po jej wykonaniu. O ile więc wycinka drzew przy mało uczęszczanej drodze przy osiedlu domów jednorodzinnych o ograniczonej roli usługowej (zamiast np ograniczenia predkości jeśli jest taka potrzeba, do przedszkola też dziecko można kawałek zaprowadzić – tak nawet zimą – tak się nabiera – trudne słowo: odporności) jest absurdalnym pomysłem, o tyle nie można wyciągać fałszywych tez w innych sprawach na podstawie materiałów, które ich w zupełności nie potwierzają

Leave a comment

Your email address will not be published.


*