Ze szkoły do teatru lub spółki? – Tak, w Gliwicach!

7 komentarzy

Cóż, nie sposób nie przyznać racji jednej z komentatorek, że artykuł Przemysława Jedleckiego – cokolwiek słaby – jest świadectwem raczej mizernej orientacji autora w temacie (myli on np. miejsce pracy Tomasza Kordona, błędnie podając zamiast Teatru Małego w Tychach bliżej nieokreślony Teatr Muzyczny). Artykuł ma wszelkie znamiona skorzystania z taniej sensacji, która pojawiła się nagle nie wiadomo skąd.

Dla mnie faktem bezspornym jest to, że nie ma żadnego przypadku w tym, że notatka pojawia się w przeddzień spotkań zaproszonych kandydatów z Komisją Konkursową i w nocy (bodajże o godz. 1 w dniu spotkań) publikowana jest na stronach gazeta.pl. Wypada wyrazić żal, że taka sytuacja mogła wpłynąć na decyzję Komisji, choćby ta odżegnywała się od tego. Szkoda również, że okazało się, iż działania podobne do kolportowania tej „notatki” okazały się skuteczne. Nie wróży to dobrze na przyszłość. Zwłaszcza, że nie ulega najmniejszej wątpliwości, że autor/autorka notatki miała najświeższe, sprawdzone i potwierdzone informacje bezpośrednio z Urzędu Miejskiego. Na prawdziwą farsę zakrawa w tym kontekście krygowanie się naszych „kulturalnych oficjeli”, którzy wcześniej nie potrafili odpowiedzieć na najprostsze pytania, zasłaniając się dobrem procedur konkursowych.

Kto mógłby skorzystać na takiej sytuacji? Cóż, bardzo wiele osób. W zasadzie każde dywagacje mogą być tu brane pod uwagę, począwszy od czystej złośliwości, przez spóźnienie się jakiegoś kandydata do konkursu, po urażoną ambicję. Można zakładać inne jeszcze możliwości. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystko jest pochodną utrzymywania się bardzo niezdrowych relacji w samym GTM. Przecież ktoś nie tylko sporządził „notatkę” ale również ją powielał i kolportował. Ktoś ją brał i podawał dalej. Jako żywo przypomina mi to inne dawne sytuacje, które zapewne pamiętają zarówno były dyrektor, jak i „niesądzący aby to pismo miało cokolwiek wspólnego z procedurą przeprowadzania konkursów w mieście” rzecznik Marek Jarzębowski. Swoją drogą co za absurd! To z czym zatem, Panie rzeczniku, jest to „pismo” związane? Z zagospodarowaniem terenów wzdłuż trasy DTŚ? Czy broni się ostatnich lat dyrektora Gabary, czy jak ja krytykuje, nie da się przemilczeć faktu, że w samym zespole działo się fatalnie. I dzieje się, co widzimy w tym przypadku bardzo dobitnie. To będzie również prawdziwe wyzwanie przed nowym dyrektorem.

Nie chcę już dalej dywagować kto jest autorem „notatki”. Mam oczywiście swój typ, ale dopóki nie zdobędę dowodów – co będzie trudne – podać go nie mogę. Chciałbym jednak przy okazji tekstu Przemysława Jedleckiego wskazać na jedną zupełnie niezauważoną kwestię… Zacytuję może: 

Tymczasem we wtorek ma się zebrać komisja, by oceniać kandydatów na dyrektora miejskiego teatru. Na rozmowy kwalifikacyjne wezwano Agatę Cirę (tylko o niej nie ma mowy w notatce), Tomasza Janczaka oraz Tadeusza Żmijewskiego. ​

Cały tekst: 

http://gliwice.gazeta.pl/gazetagliwice/1,95519,17861283,Notatka

Tylko o niej nie było nic w notatce… Może autorzy tejże tylko o niej nie wiedzieli? A może to właśnie ona była „czarnym koniem miasta”? Na te pytania również nie ma – i pewnie nie będzie – odpowiedzi. A jednak zatrzymam się przy Pani Agacie, którą nawiasem mówiąc pamiętam, bo była nauczycielką (bardzo dobrą!) mojej córki w Gimnazjum nr 3, gdzie uczyła języka polskiego. Dobrze ją wspominam, ale na miłość boską, z przerażeniem przyjmuję fakt, że jako osoba pełniąca obecnie obowiązki dyrektorki tej szkoły była jedną z 3 zaproszonych przez Komisję osób, a zatem jedną z 3 branych poważnie pod uwagę. Polonistka z gimnazjum została uznana za osobę z większymi do szefowania w GTM kwalifikacjami niż Tomasz Kordon czy Adam Pastuch? Czy w tym mieście wszyscy powariowali? Przypomnę tu, że poprzednia dyrektorka tej samej szkoły została dyrektorką Miejskiej Biblioteki Publicznej, a wcześniej dyrektor jednego z zespołów szkół został prezesem GKS PIAST. Ja rozumiem, że dyrektorzy placówek oświatowych są szczególnie karni, odpowiednio wystraszeni i przywykli do bezwzględnego wykonywania poleceń „góry” (samorządowej rzecz jasna), ale to nie może być kryterium decydujące o powierzaniu im instytucji kultury czy spółek! Nawet w Gliwicach. 

W tym miejscu pozostaje mi się zwrócić jeszcze – pewnie jak zwykle pro forma – do naszych środowisk twórczych, do ludzi kultury… Jak długo jeszcze będziecie zachowywać się jak stado prowadzone na rzeź? Jak długo będziecie pozwalali na takie decyzje personalne, na drenaż publicznej kasy, żyjąc złudną nadzieją, że jesteście traktowani podmiotowo, bo dostaliście parę stówek z okazji jakiejś nagrody od ludzi, którzy często po raz pierwszy przy tej okazji poznali wasze nazwiska? Kim wy jesteście moi przyjaciele artyści? Solą tej ziemi, czy przypadkową gromadą żyjącą swoim oderwanym od rzeczywistości życiem, nie wiadomo dla kogo, nikomu niepotrzebni i rugowani z miejsc, które się wam należą? Nie oczekuję odpowiedzi. Oczekuję refleksji. Kto wie, może po raz ostatni, bo coraz mniej dostrzegam partnerów do takiej rozmowy. Moi Drodzy, to nie pomyłka – to wszystko ma związek i zarówno kwestie obsad stanowisk, jak i stylu organizowania konkursów itp. świadczą o randze tego, do czego sprowadzana jest systematycznie treść waszego życia – kultura we wszystkich jej przejawach. Niewiele jej zostało. Milczcie dalej – wasz wybór.

Dariusz Jezierski

7 Comments on "Ze szkoły do teatru lub spółki? – Tak, w Gliwicach!"

  1. To co się wyprawia się w Gliwicach to dalszy ciąg powstałych jeszcze w końcówce XX wieku układów, układzików i poesbeckich powiązań między cwaniakami z różnych pseudo-opcji politycznych. Zawiązane porozumienia porozrastały już na mafijne powiązania.

    Kto chce niech przypomni sobie jak kształtowały się różnego rodzaju organizacje których w mieście jest sporo. Opanowane zostały wszystkie dziedziny bytu miejskiego.

    Z przypadkowo zasłyszanej rozmowy wynika np.że nie należy szukać pomocy u lokalnych prawników,bo oni i tak będą działać pod dyktando tak zwanych osób wpływowych.

    Trzeba poszukać, kto kogo w mieście popiera,przyjrzeć się tym życiorysom, publicznie podawanym jako kombatanckie.

    Żyją jeszcze przecież świadkowie tamtych czasów i może jeszcze zechcą dać świadectwo prawdzie.

  2. Wnikliwy obserwator | 6 maja 2015 at 3:05 pm | Odpowiedz

    Gliwicccy nauczyciele mają chyba jakąś tajemną moc w sobie. Obecne władze miasta chętnie powierzają im prominentne funkcje kierownicze w różnych instytucjach poza szkolnictwem. Z grona nauczycieli wywodzą się nie tylko aktualni szefowie Miejskiej Biblioteki Publicznej i GKS "Piast", ale również prezes spółki pod nazwą "Przedsiębiorstwo Składowania i Utylizacji Odpadów" (PSiUO). Wcześnie był on zwykłym wuefistą w jednej z gliwickich szkół. To jednak nie wszystko. Obecna wicedyrektorka Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych też była niegdyś zwyczajną nauczycielką matematyki. Obyś cudze dzieci uczył – głosi znane przekleństwo. Może w tym tkwi sedno całej sprawy?

  3. eee ta notatka to powstała w  Zakładzie Fryzjerskim przu ul Skowrończej 3,a dlaczego tam ,to łatwo sprawdzić.

  4. marianandrzejczak | 6 maja 2015 at 9:22 pm | Odpowiedz

    No jak nic Ssaczokliki i zależności. Rozumiem że Polska przeżywa złoty okres  miasteczko na płn Polski także ale Ssaczokratycznych Ssaczoklik  do rozwalenia. Chłopie..matematyk potrzebny do liczenia..wuefista by się klika nie zatęchła mięśniowo. Wszystko gra i efekty ma bo Prezio na rowerze gna.

    no maaaaaaaaaaa. Jak nic

  5. Retoryka skurczybyka…

    Przedwczoraj Paweł G. stwierdził, iż "przeciek" jest rzeczą obrzydliwą, a dziś jego mentor, ojciec i wszyscy wiedzą, kto jeszcze – Dariusz M. – dyrektor konkurencyjnego Teatru Rozrywki używa identycznych słów… No gratuluje Krystianowi T.doboru członków… Komisji szacownej. Naprawde. Jeszcze tylko pana Markowa w niej brakuje i jeszcze jednego niegdysiejszego v-ce z Teatru Rozrywki… Kpina, wstyd, brak wyobraźni…, bo że brak kompetencji, to widac na pierwszy rzut oka

  6. marianandrzejczak | 7 maja 2015 at 11:08 pm | Odpowiedz

    Dedykuję Ssaczokratom ze Ssaczoklik  RP. On mówi o Posłach ale ten segment nawet bardziej dotyczy Samorządów. Tu dopiero się dzieje w kwestyjach kompetencyj.

    Jak to możliwe by pewien  Rezydent  w miasteczku na płn Polski   wmówił mieszkańcom  potrzebę budowy  PODniesienia Wodza i przeforsował to rzekomymi konsultacjami. NAUKOWIEC (genialny ) wmówił  społeczeństwu że 10% to 100% ale już w tym geniuszu nie można mu zarzucić że 6,92% to jednak więcej niż połowa ze 100% w takim układze. Ukłon w stronę BABUTASA.

    Dlaczego ? Bo  BABUTAS jest  skuteczny a mieszkańcy tegoż północnego  miasteczka są  jak na tym zdjęciu. Wiele mogę cwaniakom  wybaczyć. Dojenie ,Ssanie, Strzyżenie oraz  nadawanie przez wodza tytułów ,Lfa binesu, Mecenasa Kultury  (zasysania). Majstersztyk z PODniesieniem  analizuję od momentu poczęcia . Śni mi się jego  bezczelność nocami choć fakt ów Gliwic nie dotyczy ale dotyczyć mógł.

    https://www.facebook.com/video.php?v=1581161242134755&pnref=story

    Tak trzymaj Pawle!

    Serce to tylko pompa a ta Ssa i wypycha..SSa i wypycha..

     

Leave a comment

Your email address will not be published.


*