Złodziej – czy wojna rozgrzesza?

Brak komentarzy, bądź pierwszy

Wszystkie fotografie – MAGDALENA GOGÓŁ

Przeddzień rocznicy wybuchu II wojny światowej, choć wtedy, w 1939 nikt tak jej z pewnością nie nazywał, to dobry dzień, by na teatralnej scenie wojnę wspomnieć.

Nie tę wielką; frontową, obozową, łagrową, z podręczników i encyklopedii znaną, ale tę, co we własnym domu czy sadzie się toczy, w głowach i sumieniach.

Nie pierwszy raz na "deskach" rudzkiego Amfiteatru BUK mogliśmy zobaczyć adaptację "Złodzieja" Wiesława Myśliwskiego, bo w styczniu tego roku bukowa scena gościła zespół gruzińskiego teatru z Poti ze spektaklem "W moim sadzie wojna" w reżyserii Dariusza Jezierskiego.

Wówczas pewnie niewielu widzów rozumiało słowa ze sceny płynące, spektakl był bowiem grany w języku gruzińskim, ale aktorzy, co wojny na własnej skórze doświadczyli, potrafili swoje emocje przekazać.

  31 sierpnia miała miejsce rudzka premiera polskiej wersji dramatu Wiesława Myśliwskiego, również w reżyserii Dariusza Jezierskiego (prapremiera odbyła się kilka dni wcześniej w chorzowskim Skansenie).

BUK to miejsce, gdzie nie tylko sam amfiteatr, ale każdy niemal skrawek ziemi teatralną sceną, a każde drzewo elementem scenografii stać się może, bo miejsce to niezwykłe.

  Tym razem za scenę dla "Złodzieja" posłużył próg starego myśliwskiego domku. W takim miejscu scenografii tworzyć nie trzeba. Ona jest. Wystarczy kilka świateł i kilka rozrzuconych na ziemi jabłek.

W dramacie Myśliwskiego nie scenografia, nie rekwizyty zresztą kluczową rolę odgrywają, a słowo. Słowo i emocje wzbierające w głowach bohaterów.

Złapany na kradzieży ziemniaków złodziej wzbudza w ojcu i jego dzieciach raz litość, raz nienawiść. Eskalująca agresja i chęć zemsty w obliczu nadchodzącego niebezpieczeństwa wyzwala chęć pomocy.

Gubią się bohaterowie w swych uczuciach, w głowie każdego z nich toczy się walka dobra ze złem, litości z nienawiścią.

A wojna, ta prawdziwa, co za płotem się toczy, piętno swe odciska.

W wojnę człowiek wart tyle, co kura. Albo i mniej jeszcze.

A sumienie? Co z nim? Jest w czas wojny, czy już go nie ma?

Czy złodziej jest tylko złodziejem, co wystarczy mu tylko gębę obić, niechby tylko przyznał się do winy…

A może to wróg… i lepiej zabić od razu. Wojna wszak z zadania śmierci rozgrzeszy.

A może to nie tak, może Bóg na próbę wystawia i zsyła złodzieja do sadu…

Czy śmierć zadana wrogowi lub zdrajcy to grzech, którego wstydzić się należy, czy przeciwnie, powód do dumy?

Toczą bohaterowie walkę w swych sumieniach i między sobą.

A złodziej niemo czeka i obserwuje.

Obserwuje też matka starając się spór złagodzić; nie wiemy, czy w coraz głębszy sen zapadająca, czy też dawno już w zaświatach będąca.

Stawia Myśliwski w swoim dramacie pytania ważne, co wciąż, po 45 latach od publikacji "Złodzieja"swej aktualności nie tracą; wojny wszak toczą się stale i czasy niespokojne wielce.

Dariusz Jezierski zdecydował się powierzyć scenę zespołowi aktorów częściowo tylko profesjonalnemu, bo obok świetnej Anny Maksym wystąpili ludzie z Bukiem zaprzyjaźnieni, choć na co dzień nie mający z teatrem wiele wspólnego.

W wymagającej i mocno "rozgadanej" roli ojca brawurowo wystąpił Krzysztof Surma, niezwykle sprawnie głosem dodając sobie lat.

W rolę synów wcielili się z wielkim zaangażowaniem Łukasz Gawin i Jakub Łasut, zaś niemą, ale nie mniej wymagającą rolę złodzieja zagrał Tomasz Wegner.

 

  Miałam okazję uczestniczyć w jednej z pierwszych prób do spektaklu, widziałam wiec wielkie zaangażowanie, z jakim zespół przystąpił do pracy pod kierownictwem reżysera, czego efekty mogliśmy zobaczyć i usłyszeć w piątkowy wieczór, w pięknym otoczeniu rudzkiego amfiteatru.

A gdy światła sceny zgasły, kto pozostać chciał jeszcze w twórczym i wzniosłym klimacie sztuki teatralnej, mógł z reżyserem i aktorami porozmawiać na tematy przeróżne, choć z szeroko rozumianą sztuką ściśle związane, co stało się już chyba tradycją tego miejsca.

 

  Nie ulega wątpliwości, iż coraz znaczniejsze miejsce zajmuje Amfiteatr Buk na kulturalnej mapie Śląska, a na kolejne spektakle, jak zapewnia Dariusz Jezierski nie będziemy musieli zbyt długo czekać.                                                                                                                         

Aleksandra Ścibich

Be the first to comment on "Złodziej – czy wojna rozgrzesza?"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*