Złoty Strzał i Złoty Szczał – strzał Kubita, szczał dla NG

Dziewczyna (prawie) z rozkładówki

Kurier Gliwicki to obywatelska inicjatywa zatroskanego o dobro miasta Stanisława Kubita i innych podobnie troskliwych obywateli. Na firmamencie gliwickich mediów zabłysnął jak tombak na palcu Cyganki. Wspaniałym dziennikarskim rzemiosłem przypomniał najlepsze lata „Trybun” – Ludu i Robotniczej. Mówiąc krótko – nie we wszystkim, Panie Stanisławie, mistrzem być można. A jednak trafiła się perła! W zasadzie Pearl Girl, która spogląda przed siebie na jednej z zamieszczonych fotografii. Nina Drzewiecka uwieczniona w centrum pozwala przynajmniej dokopać się do źródeł tej obywatelskiej inicjatywy Kubita. Pani Nino, to materiały z prywatnych archiwów, czy z fototeki UM? Tak z ciekawości pytam. Cóż, przy okazji tajemnica tak dobrego serwisu foto, niezłego składu, doskonałego papieru itp. już się wyjaśniła. Na koniec pytanie do UM – czy każdy gliwiczanin, który zechce z obywatelskich pobudek wydać cokolwiek, może liczyć na podobne wsparcie?

Kończąc wypada tylko pogratulować szefowej promocji dobrej… autopromocji. Na takim gładkim papierze, w takiej jakości i tak wyeksponowana! Każda by chciała. A, że nie rozkładówka? Gazeta Miejska doniosła, że Pan Kubit nie składa… pióra. Są zatem szanse!

Candleman z NG traci klasę?

Na to wygląda, bowiem ostatnia odpowiedź na poprzedni tekst z Info-Postera niestety momentami ociera się o impertynencję, wykraczającą już poza ton nieco złośliwej, ale przecież z założenia merytorycznej i przede wszystkim KULTURALNEJ polemiki. Pominę już zwrot „niejaki” Dariusz Jezierski, bo to „przybliżenie” jedynie dziwić może w przypadku kogoś, kto medialne ocieractwo o mnie uprawia już od kilku tygodni.  Sprostuję jedynie przy okazji dwa bardzo emocjonalnie zaangażowane określenia, sugerujące, że nie żartobliwa polemika ale chęć zemsty (!) mną powodowała, a ta z kolei wzięła się z mojego „rozsierdzeniem się” tekstem Candlemana. Pochlebiasz mocno nie tyle sobie, kolego po piórze, co rubryce, której przypisujesz tak wielką moc sprawczą, a w której zgaszonych knotów coraz więcej. To ostatnie akurat nie dziwi, bowiem skoro brak przyimka „w” przed tytułem rubryki usprawiedliwiasz tym, że pisałeś tekst „na świeczniku” właśnie, oznaczać może to jedynie, że rozparłeś się na nim żopą być może. Sądzę tak, bo nie wierzę, żebyś był tak zadufany w sobie, że sam umieściłeś się na tym metaforycznym przedmiocie, oznaczającym w szerszym pojęciu osoby znane, obserwowane i oceniane. Wszak oboje wiemy, że nie można tak, samozwańczo, na nim  umieszczają inni. Jeszcze się z tej żopy wytłumaczę. Tak, to rusycyzm, taki sam jak „z wielkiej litery”, który zganiłeś. Jest ten ostatni powszechnie stosowany, choć nadal niepoprawny i nieakceptowany (nawiasem mówiąc jak „pod rząd”, „za wyjątkiem” itp., które jednakowoż wkręcają nam się i pewnie niedługo zostaną dopuszczone).  Co do rusycyzmów, przytoczę tu jedną przednią myśl Sztaudyngera, skoro Ty z Leca tak chętnie…

Z lęku przed rusycyzmem wielu naszych braci
nie mówi „kot się czai”, lecz „kot się herbaci”

Przy okazji – akurat ton tej polemiki (miał być żartobliwy) dopuszcza jak sądzę styl potoczny. Nie dopuszcza jednak błędów ortograficznych, a takim było napisanie nazwy ministerstwa małymi literami. I nie tłumacz tego intencjami tak szczelnie skrytymi, których rzekomo nie jestem w stanie zrozumieć. Tak nie tłumaczy się błędów ortograficznych, a żartobliwa intencja takiej pisowni albo została przez Ciebie zbyt zawoalowana, albo to po prostu… sknociłeś. Skąd te ostrzejsze słowa, Drogi Kolego? Ano stąd, że nie rozumiem zupełnie dość niesmacznej impertynencji w rodzaju „Ale po co ja tak w ogóle tłumaczę? Obawiam się, że i tak nie rozumiesz.” Doprawdy? Co tak nisko cenisz we mnie? Intelekt? Nieistotne. Dla mnie ważne jest to, że w takich sytuacjach mocno wykraczasz już poza pewne formy kontrolowanej złośliwości, a takie sformułowanie jest już nawet cokolwiek obraźliwe. Może zatem trochę samokontroli?

Kończąc, uspokoję Cię jeszcze. Jam skromny człek ze społecznych nizin i nie dla mnie świeczniki i wyszukany styl Twój, Master, którego i tak nie pojmę. Pisz zatem sobie dla tych co Cię czytają, a ode mnie masz życzenia, żeby co jakiś czas jakaś boża iskra zahaczyła któryś z Twoich knotów.

Nierozsierdzony, niemściwy, lekko zniesmaczony…

Dariusz Jezierski

1 Comment on "Złoty Strzał i Złoty Szczał – strzał Kubita, szczał dla NG"

  1. „…Pisz zatem sobie dla tych co Cię czytają, a ode mnie masz życzenia, żeby co jakiś czas jakaś boża iskra zahaczyła któryś z Twoich knotów. …”

    Litości !!! Tylko nie iskra, Redakcjo kochana !
    Mało to problemów jest na tym świecie.
    Iskra plus bomba- wojna murowana!
    A człowiek chce jeszcze pożyć przecież…

    Nowina taka wszystkim dobrze jest znana:
    „Od samego pisania ta bomba wybuchnie”.
    I knotów tu palić nie trzeba(niestety),
    Ta bomba wybuchnie od samej gazety.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*