Zmarł Andrzej Wajda

2 komentarze

Takie śmierci są niemożliwe. Nie powinny się zdarzać, bo zostawiają po sobie nie tyle pustkę, co gigantyczną utratę poczucia sensu. Andrzej Wajda umarł…

Moje pierwsze filmowe zauroczenia, przeżycia w kanałach, Ludzie z żelaza i z marmuru, którzy uświadomili mi po raz pierwszy, że coś z tą Polską jest nie tak… Pierwsze odkrycia erotyczne rodem z Ziemi Obiecanej… Nostalgia Brzeziny… Tak, pewnie są większe obrazy Mistrza. Ale te są moje….

Wyreżyserował "Emigrantów" Sławomira Mrożka. Genialnie! Mój spektakl "Flushed" także powstał na podstawie tej sztuki. Jest mi bardzo drogi. Będzie mi się już zawsze kojarzył z Andrzejem Wajdą.

To, że jestem taki, to w dużej części zasługa takich ludzi jak On. Jeśli odchodzą, znika ich cząstka we mnie.

Samotniejemy przez takie odejścia. 

Jestem poruszony, czuję się biedniejszy niż przed kilkoma godzinami.

Cześć wielkiemu człowiekowi polskiej kultury!

Dariusz Jezierski

2 Comments on "Zmarł Andrzej Wajda"

  1. Często w podobnych przypadkach używa się stereotypowego określenia: "kultura poniosła niepowetowaną stratę". W przypadku śmierci Andrzeja Wajdy mamy jednak do czynienia z realną i niezwykle bolesną stratą dla polskiej i światowej sztuki filmowej. Odszedł wybitny twórca o imponującym dorobku artystycznym. Poniedziałkowy "New York Times" (wydanie z 10 października) trafnie napisał, że Wajda – obok Ingmara Bergmana, Federico Felliniego i Akiro Kurosawy – był zaliczany do grupy najwybitniejszych na świecie reżyserów filmowych. Trudno uwierzyć, że już Go nie ma wśród żyjących!

  2. … tak, dopiero teraz uświadomiłem sobie, że to własnie te cztery Nazwiska, które wyżej przytoczył Zbigniew Lubowski to moja młodość. Każde z nich znaczyło dla mnie wiele, choć każde innaczej i czego innego uczyły, czym innym w mojej pamięci sie zapisały. Ten Brgmann tą seksualnoscią, pierwszą dodam i delikatną, ten Fellini tym szaleństwem tłumu, tym jego "wirowaniem", jak to wówczas odczytywałem, a i dzisiaj też, ten Kurosawa tym mrocznym "szczekaniem", jakim jawił mi się japoński i zdjęciami o panoramii wówczas niezwykłej, no i wreszcie ten Wajda malarz bardziej czy reżyser – lecz czy to ważne kim – "Kanał", "Popiół i diament", "Popioly", cudowna "Brzezina" ale i "Lotna" ale i "Katyń" i ten "Cżłowiek z żelaza" i roztańczone "Wesele"… można wymieniać bez końca, rok po roku, epoka po epoce, ewolucja od, aż do, poprzez … "Powidoki" – ostatni … dlaczego akurat "Powidoki" … dlaczego akurat Strzemiński … już sie nie dowiem … a może, a może wypadaloby te wszystkie Jego dzieła obejrzeć jeszcze raz, teraz, właśnie teraz ? – nie wiem … 

Leave a comment

Your email address will not be published.


*