Zmarnowana szansa – dr Bohdan Łukaszewicz o górnictwie i nie tylko

Doktor Bohdan Łukaszewicz, były dyrektor MODiOZ w Gliwicach, były ekspert Rządowego Centrum Studiów Strategicznych w Warszawie a także były członek Rady Ochrony Pracy przy Sejmie RP przysłał bardzo interesujący tekst, związany bardzo ściśle z obecną sytuacją górnictwa (między innymi Kopalni Sośnica-Makoszowy) w kontekście stosunku władz samorządowych do tego problemu i jakości przeprowadzanych analiz. Polecam Państwu jego lekturę.

ZMARNOWANY DOROBEK BADAWCZY

Zapoznałem się uważnie z tekstem wywiadu przeprowadzonego przez red. B. Szumilak z rektorem Politechniki Śląskiej, prof. Andrzejem Karbownikiem. Został on opublikowany w „Nowinach Gliwickich” z 10 grudnia 2014 r. pt. „Jedyna alternatywa – restrukturyzacja”. W wywiadzie poinformowano opinię publiczną Gliwic i miast ościennych, że w związku z katastrofalną sytuacją finansową Kompanii Węglowej w Katowicach zachodzi niebezpieczeństwo masowych zwolnień z KWK „Sośnica-Makoszowy” w liczbie sięgającej nawet 4,5 tysiąca pracowników.

Aby temu zapobiec i nie dopuścić do likwidacji stanowisk pracy w Gliwicach – z inicjatywy m.in. prezydenta Gliwic, Zygmunta Frankiewicza, opracowano plan „gotowych rozwiązań” dla pełnomocnika rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego. Zwracam na to uwagę nie bez kozery. W poprzednich latach – jako dyrektor pierwszej samorządowej placówki w Polsce, działającej na rzecz powiązania szkolnictwa i rynku pracy (Międzygminny Ośrodek Doradztwa i Orientacji Zawowdowej) – brałem udział w rozwiązywaniu zatrudnieniowych problemów górnictwa, a po części byłem nawet ich inicjatorem.

Dlatego też wielokrotnie zwracałem uwagę włodarzom Gliwic na nader pilną potrzebę współpracy samorządu z górnictwem w celu monitorowania i wyprzedzania w czasie procesów i zdarzeń, które strukturalnie zagrażają stabilności społecznej i gospodarczej. Jest bowiem tak, że najczęściej zagrożenia te nie pojawiają się nagle, lecz narastają stopniowo: raz szybciej, raz wolniej i to nawet wówczas, kiedy z pozoru nic ich nie zapowiada. Te społeczne i gospodarcze procesy są w znacznym stopniu przewidywalne, o ile podchodzimy do tego w sposób systematyczny, odpowiedzialny i dysponujemy wypracowanymi metodami oraz środkami analitycznymi, sprawdzonymi w praktyce.

Aby nie być gołosłownym, podaję, że na przełomie XX i XXI wieku właśnie w Gliwicach opracowano pionierski w skali Śląska (i całej Polski) program monitorowania przez samorządy m.in. restrukturyzacji przemysłu wydobywczego w Gliwicach, Zabrzu i Knurowie. W kolejnych latach program ten został dopracowany i zaadaptowany przez wiele gmin Górnego Śląska i Zagłębia. To właśnie w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej, Czeladzi, Będzinie i Jaworznie (z inicjatywy AE w Katowicach) przetestowano opracowaną w Gliwicach metodę analizy skutków likwidacji kopalń ze względu na utratę miejsc pracy.

Metoda ta była również zarekomendowana gminom górniczym Ukrainy przez samorząd Knurowa, a we fragmentach – delegacji prezydentów i burmistrzów Rosji na spotkaniu w Urzędzie Miejskim w Gliwicach (22 lutego 2000). Szkoda, że prezydent Gliwic nie zorganizował podobnych konferencji dla okolicznego przemysłu wydobywczego, jak to np. uczynił prezydent Sosnowca, korzystając z dawniejszych doświadczeń naszego miasta.

O przydatności metody może świadczyć to, że w 2000 roku AE zleciła gliwickiej placówce samorządowej (MODIOZ) opracowanie procedury monitorowania rynków pracy gmin górniczych Śląska w aspekcie likwidacji kopalń. Powodzenie tego przedsięwzięcia Gliwice zawdzięczają ówczesnemu wiceministrowi gospodarki, prof. Andrzejowi Karbownikowi. Znalazło to odzwierciedlenie m.in. w listach, skierowanych przez Gliwicką Spółkę Węglową do prezydentów Gliwic, Zabrza, Knurowa, Tych i Rybnika.

Kierownictwo spółki wysoko oceniło przydatność wypracowanych „rozwiązań praktycznych” w zakresie udziału samorządów w restrukturyzacji górnictwa. Cyt.: „Jednocześnie pragniemy podziękować Panu Prezydentowi za możliwość współpracy z instytucją, powołaną w tym celu w regionie, dysponującą fachową kadrą, która wypracowała profesjonalne metody analizy rynku pracy i potrafi tę wiedzę wykorzystać dla konkretnej analizy sytuacji branży w okresie restrukturyzacji”.

Nie przytaczałbym tych faktów, gdyby nie zamieszczony w „Nowinach Gliwickich” wywiad z prof. Andrzejem Karbownikiem. Jego kontekst zazębia się bowiem problemowo i tematycznie z analizą rynku pracy i edukacji, zamieszczoną w książce pt. „Kierunki rozwoju lokalnego rynku pracy a gliwicki system edukacji” (wyd. Gliwicki Ośrodek Metodyczny, 2012 rok). Na stronie 183 wspomnianej książki autorzy kierują do szkół gliwickich i instytucji rynku pracy informację, że – cytuję – „ogromne zapotrzebowanie na kadrę nisko wykwalifikowaną istnieje też w KWK Sośnica-Makoszowy…”.

O wyjaśnienie tej zadziwiającej informacji zwróciłem się do byłego wiceministra gospodarki, dr Jerzego Markowskiego. Podał on, że w KWK „Sośnica-Makoszowy” nigdy nie występowało zapotrzebowanie na takich pracowników. Ponadto – w praktyce górniczej w ogóle „nie występuje zapotrzebowanie na kadry nisko wykwalifikowane”. W ocenie ministra Markowskiego jest to kompletna bzdura.

Natomiast reprezentanci służb zatrudnienia kopalń podali, że „ewentualnie można, z dużą ostrożnością, zastosować pojęcie nisko wykwalifikowany w odniesieniu do placowych, gońców, sprzątaczy oraz osób wykonujących najprostsze, pomocnicze prace górnicze, gdzie w zasadzie wykształcenie nie odgrywa istotnej roli, a jeśli – to w co najwyżej minimalnym stopniu”. Dodać tu trzeba, że absolwent górniczej szkoły zawodowej jest pracownikiem wykwalifikowanym, a po odpowiednim stażu i dalszych szkoleniach – wysoko kwalifikowanym.

Jeśli zatem gliwiccy badacze i analitycy rynku pracy kierują do systemu oświatowego, instytucji rynku pracy i pracodawców, absurdalne i pozbawione sensu informacje, to nic dziwnego, że teraz obserwujemy konsekwencje takiego właśnie podejścia. W roku 2011 Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach poinformował opinię publiczną Śląska, że w Gliwicach wystąpiło największe w skali regionu (ok. 83%) niedostosowanie kształcenia młodzieży do potrzeb rynku pracy. Zdecydowana większość uczniów kształci się więc w zawodach nadwyżkowych, prowadzących wprost do bezrobocia.

Dorobek Gliwic, Zabrza, Knurowa i Pyskowic został zmarnowany nie tylko na poziomie wykonywanych analiz i ocen, ale – i to jest najważniejsze – utracono i zmarnotrawiono cały dorobek w zakresie opracowanych w Gliwicach metod postępowania. Obecni tak zwani eksperci i badacze nie znają stosowanych procedur i metod badania rynku pracy. Stosują narzędzia obarczone błędem podstawowym (np. nie rozróżniają poziomów kwalifikacyjnych). Za pomocą tak „nowocześnie” skonstruowanych narzędzi w ogóle nie można obiektywnie diagnozować rynków pracy i osiągać wiarygodnych rezultatów.

Gliwice znów rozpoczynają analizę zatrudnienia zagrożonej likwidacją kopalni od zera. Sprawa jest bardzo poważna. Odzwierciedleniem tego jest właśnie wspomniana publikacja, której „celem głównym było dokładne zdiagnozowanie i zanalizowanie kierunków rozwoju lokalnego rynków pracy”. Za to „dokładne zdiagnozowanie” zapłacono ponad 373.000 zł. Trudno o przykład większego marnotrawstwa środków finansowych.

Obiektywnie – opracowanie, które powinno we właściwym czasie (tzn. w roku 2012) wskazać prawdziwe problemy edukacji, rynku pracy i zatrudnienia w górnictwie i poprzez to dać samorządom rzetelne wskazówki dla systemu oświaty Gliwic okazało się nie tylko niewypałem, lecz także przykładem wypierania dobrych rozwiązań przez złe i szkodliwe.

Przypomnijmy tytuł tego projektu: „Kierunki rozwoju lokalnego rynku pracy a gliwicki system oświaty – raport z badań, analiza, diagnoza, rekomendacje. Zastosowano tam metodę właściwą co najwyżej do badania opinii publicznej, a nie do analizy rynku pracy i systemu oświaty. Błąd metody doprowadził zatem do błędnych i szkodliwych wyników. Autorzy „Kierunków rozwoju…”: Agata Pradela, Anna Wilińska, prof. Jan Kaźmierczak.

dr Bohdan Łukaszewicz
 

5 Comments on "Zmarnowana szansa – dr Bohdan Łukaszewicz o górnictwie i nie tylko"

  1. No to chyba należy zwrócić to niebotyczne wynagrodzenie za nierzetelnie wykonaną pracę?. Bo za pisanie w szkole NIE NA TEMAT dostaje się dwóję. No a tak poza tym, jakie kompetencje posiadały wymienione 3 osoby do napisanie tej publikacji?

  2. Kilka dni temu prezydent Frankiewicz strasznie utyskiwał na rząd, za to, że samorządowcy i górnicy dowiedzieli się o tragicznej sytuacji kopalni z mediów. Chwilę później, związkowcy przedstawili stronie rządowej "precyzyjne plany restrukturyzacji kopalni", tak przynajmniej przedstawili to mediom i opinii publicznej, ale podejrzewam, że pomachali bezwartościową "analizą" zamówioną przez gliwicki magistrat w Politechnice Śl, która musiała do łez rozśmieszyć delegację z Warszawy. Czyli mamy taką sytuację: prezydent jak i związkowcy, zostali znienacka zaskoczeni przykrą wiadomością, ale po otarciu pierwszych łez mieli szczepionkę na chorobę, która toczy ich od lat. Czy ktokolwiek zauważył sprzeczności w ich oświadczeniach? Bo osobiście uważam, że ktoś z premedytacją usiłuje zrobić w chuja kilkadziesiąt milionów obywateli i nie jest to strona rządowa. Z relacji nomen-omen funkcyjnego członka Stowarzyszenia Kibiców Piasta Gliwice i kandydata na radnego PiS wiadomo, że trochę "świadomych" gliwiczan dało się zrobić, chociaż powinno być ich znacznie więcej skoro "świadomy", to dziś to samo, co "nisko wykwalifikowany". Co prawda "wysoko wykwalifikowany" wcale nie musi oznaczać, że nie jest "świadomy", bo kilku takich można było zobaczyć wśród manifestujących swoją "świadomość".

    Ale skoro władze Gliwic od lat masowo produkują takich "świadomych" pracowników, toteż nic dziwnego, że miasto przypomina jeden wielki slums, pełen chamstwa, biedoty i meneli, nad którym migocze wielki kolorowy neon z napisem: "Miasto, do którego inwestorzy walą drzwiami i oknami". Byłoby w tym może trochę prawdy, gdyby widok kilku pustych placów w centrum był zamierzchłą przeszłością, gdyby powstawała tu ciekawa architektura, gdyby rozwijała się kultura i sport. A tak jasno widać, że w to buńczuczne hasło wkradł się jeden malutki błąd, który zupełnie zmienił sens zdania, a którego od lat nikt nie zauważył, bo może kiedyś nie chciał, a potem uwierzył w magiczny przekaz.

    Poprawna wersja gliwickiego motta brzmi: "Miasto, do którego inwestorzy walą z drzwiami i oknami". Jedna literka i taka ogromna różnica. Ważniejsze, że teraz to ma sens. A jeśli ktoś nie wierzy, niech sprawdzi liczbę punktów, w których może przebierać pośród niezliczonych producentów drzwi i okien. 

    P.S.

    Karbownik, oddaj kasę za "ekspertyzę".

  3. Wszystko się zgadza, za wyjątkiem dwóch panów na ,,K''. Więc jak ma być?

    Ps. wg ostatnich wieści banki również opuszczają Gliwice. Czyżby nie było money do lokowania na kontach?

  4. Ciekawi mnie jeszcze kto i z jakim skutkiem skorzystał z arcyważnej publikacji. No a przede wszystkim do jakich celów wykorzystal ja zleceniodawca?Chyba nie na makulaturę, bo to byłaby wyjatkowa rozrzutność.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*