Zmiany na Chorzowskiej – pisze gliwiczanka…

3 komentarze

Zaniepokojona Czytelniczka przysłała informację o usunięciu drzewa, które przeszkadzało w… zawieszeniu reklamy! Opisuje również, w jaki sposób naraża się mieszkańców przez brak odpowiedniego planowania przy robotach drogowych. W sprawie drzewa skierujemy zapytania do właściwych urzędów i administracji.

Szanowny Panie Redaktorze,

tyle się mówi o ekologii a zarazem i o bulwersującej wycince drzew w wielu miejscach Gliwic, że wspomnę i ja o jednym z incydentów. W tym tygodniu (list pisany był 22 lutego – przyp. Red.) na bocznej ścianie starej kamienicy przy ulicy Chorzowskiej umieszczano sporej wielkości reklamę. Ponieważ tzw. zwyżka miała utrudniony dostęp do niej z powodu rosnącego nieopodal drzewa, sprowadzono odpowiednie służby i po krótkiej naradzie drzewo wycięto. Gdy ogromy obraz reklamujący firmę reklamową zawisł, przyjechał odpowiedni sprzęt i drzewo zutylizowano tak, że śladu po nim nie zostało. Pozwolenie na ścięcie drzewa? Administracja sąsiadujących z kamienicą wieżowców twierdzi, że teren należy do miasta. Więc po sprawie.

Inna rzecz, że z drugiej strony tychże wieżowców powstaje hala sportowa przy dawnej „kolejówce”; mieszkańcy bloków MUSIELI zgodzić się na wykorzystanie wewnętrznej drogi osiedlowej jako jedynego w przyszłości dojazdu do nowego budynku szkoły, by w zamian „cieszyć się” nową nawierzchnią fragmentu własnej (zgodnie z zapisami w hipotekach) drogi. „Doskonalenie nawierzchni”, rozpoczęte w listopadzie, miało zostać zakończone w kilka tygodni. Niestety przyszła zima. I dotąd góry tłucznia zalegają wokół, mogąc jedynie służyć najodważniejszym dzieciakom do ćwiczeń ekstremalnych zjazdów na… wiadomo czym. Pod wejście do domów nie sposób podejść czy podjechać w jakikolwiek sposób – ani zdrowi mieszkańcy ani emeryci i renciści, ni służby ratunkowe nie pokonają różnicy wzniesień i uskoków. Szczególnie, gdy stromizny lodem o tej porze roku pokryte. Administracja budynków umywa ręce. Ekipy budowlane z pracą się nie spieszą, a mieszkańcy? Zwiększają statystykę w kolejkach po gips. Niestety nie budowlany.

Gliwiczanka

Pewną pociechą dla autorki listu i mieszkańców zapewne będzie to, że wraz z odejściem (może jeszcze niezupełnym) zimy, pojawiły się ekipy… Zdjęcie mówi samo za siebie:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

3 Comments on "Zmiany na Chorzowskiej – pisze gliwiczanka…"

  1. Przecież, z powodu wyprowadzenia ciężkiego sprzętu na ulice do budowy marketu w mieście, zginęło dziecko! Dziewczynka.

  2. WS sprawie drzewa trzeba skierować sprawę wprost do prokuratury z kopią do min. ochrony środowiska, marszałka i wojewody. Wycięcie jednego drzewa kosztuje 1 mln zł. Przynajmniej taka stawka jest dla mieszkańców. Zapytajcie Frankiewicza.

  3. GOGOL PRZEJAZDEM | 28 lutego 2013 at 9:25 am | Odpowiedz

    „…Zaniepokojona Czytelniczka przysłała informację o usunięciu drzewa, które przeszkadzało w… zawieszeniu reklamy!…”
    Ja się dziwię:
    Padają baaardzo poważne oskarżenia wobec władz lokalnych i nic !!!
    A CZYTAJĄ TE TEKSTY LUDZIE WŁADZY – NA KAŻDYM SZCZEBLU.
    Obywatele posłowie, samorządowcy , może nawet członkowie rządu – diabli wiedzą kto jeszcze.
    Wszyscy nabierają wody w usta.
    Albo ,to jest wyssane z palca, albo coś jest na rzeczy.
    Tak , czy owak nie budzi to zaufania do władzy – ktoś powinien odpowiadać, za fałszywe oskarżenia.
    Lub utrzymujący się stan rzeczy , TAK ALBO TAK.
    POTEM SIĘ MÓWI:
    POLSKA NIERZĄDEM STOI
    Przypomina to walkę kogutów – nielegalną- wszyscy o tym wiedzą , ale co przeszkadza trochę zarobić…
    SPRAWA LIP WYTYCZYŁA KIERUNEK POSTĘPOWANIA ! MEDIA !
    Utrzymująca się sytuacja nie budzi zaufania do instytucji państwa!
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…
    (TZ)

Leave a comment

Your email address will not be published.


*