Zniszczyli Piasta, zarżnęli Tarzana, a miliony diabli wzięli…

W trzech tegorocznych meczach Piast Gliwice stracił 6 bramek. To się zdarza, rzecz jasna – fakt, nie potentatom. Ale to, że w tych 3 meczach zdobył zaledwie jednego gola, zdarza się już tylko zespołom mocno odstającym od ekstraklasowego towarzystwa. Choć, czy na pewno?

W tym samym czasie prezentujący się żałośnie Widzew Łódź strzelił 2 bramki, tracąc 4 (a przecież zdecydowanie zamyka tabelę!). Waleczne Podbeskidzie Bielsko-Biała – przedostatnie – strzeliło 3 gole, tracąc 2. Aby doopisać faktyczny poziom prezentowany w tej rundzie przez Piasta dodam jeszcze, że trzecie od końca tabeli Zagłębie Lubin strzeliło 7 bramek, tracąc 2. I to jest cała prawda o Piaście Gliwice, prowadzonym skutecznie do upadku przez obecny zarząd klubu – spółki. Statystyka, zwłaszcza w futbolu, rzadko kłamie.

Nie trzeba być bardzo złośliwym, aby zauważyć, że akcje na zielonej murawie w wykonaniu piłkarzy Piasta niewiele odbiegają od rzeczywistej wartości tych gigantycznie przeszacowanych, w których wyrażony jest kapitał spółki. Bo po raz nie wiem który trzeba jasno powiedzieć – GKS PIAST zarówno jako klub, jak i spółka nigdy jeszcze nie był chyba zarządzany tak nieudolnie jak pod przewodem jego obecnego prezesa Jarosława Kołodziejczyka. Siłą rozpędu udało się jeszcze zdyskontować pracę włożoną przez może bez fajerwerków ale – widać to coraz wyraźniej – pewnie sterującego klubem Józefa Drabickiego, potraktowanego w sposób wręcz chamski przez "wdzięczne" władze miasta.
Cóż, historia piłki nożnej, tym bardziej w jej krajowym wydaniu, uczy że drużyny które w jakiś sposób osiągnęły wynik ponad swoje rzeczywiste możliwości, nieraz na przestrzeni dwóch sezonów spadały do niższej klasy okręgowej a często nawet niżej.

Ale chwileczkę! Mówimy przecież o klubie, który od tego miasta dostał dosłownie wszystko, co mu potrzeba (i proszę mi nie powtarzać głupio, że od władz miasta, bo nie słyszałem, żeby te osoby zrobiły jakieś odpisy ze swoich uposażeń). Nowy, naprawdę efektowny stadion, tłuściutkie dotacje każdego roku, wsparcie pozostałych spółek z udziałem miasta i – choć to akurat nie wiem czy dobrze – "pańskie oko" jednego z zastępców prezydenta miasta. Powstaje kilka, bardzo prostych pytań: jak można było roztrwonić pracę tylu osób i tak gigantyczne środki? Czy formę, w której drużyna znajduje się obecnie naprawdę trzeba było przygotowywać w Hiszpanii? A może piłkarzom zaszkodziły słynne już kalendarzowem modelki? Bo przecież w jakiś sposób zepsuto drużynę, która była regularnie podziwiana przez komentatorów i nawet przegrywając mecz mogła schodzić z boiska z podniesioną głową. Zwolniono Drabickiego, Bodziocha i kilka innych wartościowych osób. W zamian postawiono na niezłym poziomie strefę VIP, w której nie wiadomo z jakiej racji i dla jakich zasług gnieżdżą się gliwickie tuzy, biznesmeni, adwokaci… A dlaczego nie mieszkańcy? Wszak to nie wielki akcjonariusz Zbigniew Kałuża, ale my wszyscy utrzymujemy GKS PIAST GLIWICE SA. Dotacje z naszego budżetu są w dalszym ciągu podstawą jego utrzymania. A państwo vipostwo, jak sądzę, stać na zakup biletu i to nawet za dość wysoką sumę i wspieranie tą drogą "ukochanego klubu". Może zatem wejściówki do strefy VIP powinny być każdorazowo losowane wśród tych kibiców (PRAWDZIWYCH KIBICÓW!), którzy kupili bilety na mecz poprzedni? Powtarzam, jestem przeciwny, abyśmy wszyscy fundowali wyżerkę i popijawę ludziom, którzy ani dla klubu, ani dla miasta nie zrobili nic więcej ponad to, co robią wszyscy inni. Po prostu wykonują oni swoją pracę, za którą są już z całą pewnością odpowiednio – jeśli nie zbyt wysoko – wynagradzani.
Ostatnie akapity do Państwa Radnych. Zwłaszcza tych, którzy byli na słynnej "wyjazdowej sesji" w siedzibie klubu, na której to całkowicie oderwany od rzeczywistości prezes Kołodziejczyk roztaczał wizje wspaniałych metod szkolenia młodzieży w oparciu o nową infrastrukturę, dodając rzecz jasna, że trzeba funduszy. Tak, na tej sesji, na której dwóm komisjom przekazałem pisma z konkretnymi pytaniami i wątpliwościami, dotyczącymi zarządzania Piastem i gospodarowania w spółce. Państwo Radni odpuścili sobie temat. Pociesza mnie jedno, że już na pewno nie ta ekipa będzie decydowała o kolejnej mega darowiźnie, którą potem beznadziejne kierownictwo przepuści z kretesem. Szanownym członkom obu komisji jeszcze będę się przypominał.
Cóż, przyszło nam żyć w mieście wspaniałych menadżerów i prezesów. Są tak wspaniali, że nie zadaje im się pytań nawet wtedy, kiedy z naprawdę dobrej drużyny robią jej karykaturę w ciągu jednego sezonu. To w Piaście. A inny przykład – i niejako zwiastun tematu, do którego mam zamiar wrócić – to zrobiona za ciężkie pieniądze mega klapa zwana "Tarzan" z mega żenadą zwaną "Wakacjami Don Żuana" w tle. Czy ktoś jeszcze pamięta, że piszący te słowa był JEDYNĄ W MIEŚCIE OSOBĄ PUBLICZNIE OSTRZEGAJĄCĄ, że właśnie GTM sięga dna? Może pan zastępca prezydenta Krystian Tomala pamięta, jak na pytanie "co sądzę o szansach Tarzana" odpowiedziałem, że chciałbym się mylić, ale będzie to wielka klęska GTM. Nie pamięta? Jaka szkoda! Będziemy przypominać.
Zakończę pytaniem do wszystkich czytelników. Czy prezesi naszych spółek i dyrektorzy jednostek miejskich za coś rzeczywiście odpowiadają? Bo jeśli nie, to może czas żeby zaczęli? Dla dobra nas wszystkich.

Dariusz Jezierski

4 Comments on "Zniszczyli Piasta, zarżnęli Tarzana, a miliony diabli wzięli…"

  1. myśliciel lokalny | 4 marca 2014 at 6:20 am | Odpowiedz

    Ważne, że różowa lewica jest  Członkiem Rady Nadzorczej i moczy się w kasiorce VIPa. Bez efektu w firmie prywatnej nie ma zysku ale tu jest inaczej. Tu się zarządza i tu się rozporządza nie swoim. Zero strat a same zyski dla klasy zarządzącej. Pogonić draństwo na zieloną trawkę albo niech odrobią to co pobrali na Strefie Sukcesu przy taśmie. Miałbym płacić jakimś…. za bycie w Radzie Nadzorczej z takim efektem? Łby bym poucinał i zagonił kruszynki do roboty. Siwe łby zrobiły by się czerwone od wysiłku fizycznego. Same korzyści dla ich zdrowia. Co za cwany system. Szlag mnie trafia

    • Zgrabna i celna krytyka. Miasto oszczędza na wszystkim z czego nie może zrabować dla swoich kasy. Pozorują tylko działania rozdając drobne, które i tak nam się należą. A potem chwalą się tym jak lotem w kosmos. Za nim zaczną dzielić miejską kasę, to najpierw zmyślają tylko nad tym jak podzielić ją tak, by wróciło do nich najwięcej. Np. nauczyciele w Gliwicach mają chyba najniższe w Polsce dodatki motywacyjne! Pytał ktoś mieszkańców czy chcą ciągnąć i finansować kulę nogi – klub sportowy Piast? Nasz UM potrafi wydrukować plakaty miesiąc po imprezie o której miał informować. Ale co tam, to i tak za grosz podatnika – ciężko zarobiony i łatwo zmarnowany. Przykłady można mnożyć do znudzenia. Wiem jedno, daleko tak nie zajdziemy. Wydawanie publicznych pieniędzy to zorganizowana przestępczość. 

  2. Prezes Kołodziejczyk wraz z mecenasem Grzegorzem Jaworskim też byli w Hiszpanii "tuczyć Pańskim okiem" przygotowania piłkarzy do Wielkiej Klapy !

  3. Bardzo się starałem, dużo napisałem i… jeden przypadkowy stuk w klawiaturę i poszłoooo… wpizdu. Jako, że o sportowej rozrywce i kulturze temat traktuje, a czas mamy wybitnie przedpostno-śledziowy, proponuję przepis na "coś pod szyję" w wykonaniu pewnej zamężnej (co rodzi moją trwogę o przyszłość narodowej tkanki) reprezentantki najliczniej występującego w Polsce społeczeństwa nieobywatelskiego. Podobnych reprezentantów widzę w Gliwicach coraz więcej, więc to zapewne ma jakąś przyczynę, możliwe, że nawet ma to jakiś głębszy, nieodgadniony przeze mnie dotąd sens. Tylko, czy oni są zdolni do kontroli ludzi, którzy rzekomo ponoszą przed nimi odpowiedzialność za to, co czynią? Czy oni w ogóle są zdolni kontrolować cokolwiek? 

    http://www.youtube.com/watch?v=4CzYHhQjI84

    Smacznego i na zdrowie!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*